Moja rodzina nie rozumie mojej choroby.....

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Moja rodzina nie rozumie mojej choroby.....

przez mocarz 23 maja 2006, 18:51
otwieram nowy temat, bo...rodzina nie wie, na czy polega moje leczenie(pomimo że mówię im o tym).ojciec to już wogle nie wie na czy rzecz polega.mówi:"masz 20 lat, a zachowujesz się jak dziecko","jak ktoś do Ciebie mówi, to odzywaj się!"
moja mamcia płaczę jak w dzień śpię i nic nie robię
jestem na drugim roku na studiach:tak naprawdę nie wiem co ja tutaj robię, uczyć się nie mogę bo ciągle coś mi dokucza; codziennie skupiam się nie na nauce i studiowaniu, tylko na:
- zwalczaniu fobii
- boję się samego siebie, więc jak tutaj można jeszcze się uczyć
- wykłady przesypiam bo mam natrętne myśli w stylu:" nie będę myślał, bo głowa mnie od tego boli, źle się czuje wsród grupy ludzi, nic nie robię, opieram się plecami o wszystko od krzesła po ścianę
- w domu śpię a rodzice mawiają żebym r4obił cokolwiek tylko nie spał(ale ja ciągle skupiam się na lęku swoim i na tym co wydarzyła się w przeszłości - w szkole średniej chodziłem jak jedna wielka fobia, która nie wiedziała co ze sobą robić - uciekać czy próbować stłumić przejmujący i wyniszczający organizm stres i lęk przed czymś, chyba przed ludźmi
pomózcie
doradzcie mi
z góry dzięki
pozdrawiam
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
25 mar 2006, 01:00

przez weronika 23 maja 2006, 19:09
jest takie mądre przysłowie, że syty głodnego nie zrozumie, nie oczekuj zrozumienia, o tej chorobie ludzie wiedzą dużo za mało ,żeby ją pojąć, mnie moi znajomi totalnie olali, przestali się do mnie odzywać, uznali za histeryczke, jeśli mogę ci coś polecić, jeśli jeszcze nie próbowałeś, to spróboj leku efectin, ja miałam nieustanne poczucie lęku 24 godziny, totalnie przestałam spac, że o natręctwach nie wspomnę i wiesz co? ten lek naprawdę to zlikwidował, w dawce 3 tabletki na dzień, jeśli boisz się samego siebie to może masz depersonalizacje, na to polecam ci takie bardzo nowoczesne tabletki ketrel, jem je od 5 dni i już są efekty, to, co ty masz musi sie jakoś leczyć, trzeba tylko dobrze dobrac leki, ja tez myślałam, że mój przypadek jest beznadziejny, pani psychiatra raz mi powiedzziała, że jej ćwieka zadaję swoimi objawami, kiedyę niezawodne
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez Simba 24 maja 2006, 17:38
Ja często siedziałem do późna i chodziłem na wykłady, a potem odsypiałem...teraz cięzko mi wrócić do normalnego życia...robiłem tak przez cały 1. semestr...a zaczęło się od tego, że zepsuł mi się budzik...
Ale nowy kupiłem dopiero po sesji...więc...wciąż jest trudno...bez przerwy chodzę zmęczony, niewyspany...ludzie patrzą się na mnie jak na dziwaka...ech...
Żyję w tempie 180BPM.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
13 mar 2006, 22:11
Lokalizacja
Maków Mazowiecki

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez madeline20 24 maja 2006, 19:19
hmmm...rodzina , dobrze jak jest ale opotrafi dokopac:( wiem cos o tym..moja mam ni wierzyla ze jestem chora , stwierdzila swgo czasu ze sobie to wszystko wymyslilam (po jaka cho*** pytam?) mysle ze powinienes sie na slowa krytyki uodpornic , bo oni chyba tego nie zrozumieja , bo to ich nigdy nie dotknelo, warto znalezc osoby ktore naprawde cie rozumieja i beda zawsze z toba szczerze rozmawiac..pozdrawiam i trzymaj sie cieplo
Kochac siebie to przemawiac do siebie naprawde łagodnie i czule.
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
12 maja 2006, 19:00

przez mysia_fisia 24 maja 2006, 20:01
Ja mam wsparcie w rodzinie, zwłaszcza w mężu, chociaz przyznaję, że oni nie rozumieją do końca tej choroby. Tak to już jest. Przysłowie o sytym i głodnym pasuje jak ulał
Za to tutaj znajdziesz wielu, którzy cię zrozumieją.
Każdy ma swoje marzenia i może mieć swój performens. Nie każdy próbuje...
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
08 maja 2006, 10:22

przez Nerwowa 18 kwi 2007, 10:35
Ja dopiero tydzien temu przyznałam się do tej choroby przed samą sobą i rodziną ...
Tato powiedział, że to mój wymysł i mam nie gasić światła 3 razy - czy on myśli że ja to na złość robie ?
Mama powiedziała mi najpierw, że może zabrać mnie do psychologa bo rzeczywiście z tego co jej przeczytałam mam NN, ale po jakiejś 1h powiedziała, że równie dobrze sam się nakręcam :( Tak jakbym chciała miec ta chorobę!
Reakcja mojej mamy wynika z tego, że często mam coś ze zrowiem i wtedy obsesyjnie doszukuję sie chorób ...
Tyle że ja NN mam już od kilku lat i dopiero teraz odważyłam się o tym powiedzieć, bo wcześniej myślałam, że jestem nienormalan i tylko ja mam takie odchylenia ...
Jednak mam szczęście - jest jedna osoba, która mnie rozumie mój chłopak :) Sam powiedział mi o tej chorobei i uznał że moje obsesyjne dotykanie kantów (bo inaczej przytrafi się coś złego) jest jednym z wielu moich zachowań pasujących do NN.

Chciałabym, żeby rodzice wzieli mnei na poważenie, bo ja czuję że się pogrążam i że coraz bardzie obsesyjnie wykonuję "te czynnności"...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 10:47

przez Pietrass 18 kwi 2007, 15:22
Ja mam taką sytułacje ze moja matka wie o tym dobze lecz niekiedy nie moze zrozumiec czemu wole isc na dwor i sie czyms zając niz siedziec przed ksiazkami i przytłaczac sie tym jeszcze gożej..
Szkoła jeszcze bardziej pogarsza to ..
Wiesz że masz nerwice .. Co by było jakbys tego nie wiedział ? Wiesz ze to masz i starasz sie nie miec tego.. Wmów sobie natręctwo że nie masz nerwicy.. :)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
01 kwi 2007, 22:04

Avatar użytkownika
przez alusia 18 kwi 2007, 17:14
Witam wiecie mam podobnie. Rodzina wie co mi jest ale nie chcą, nie potrafią pomóc. Moja mama często powtarza że ja ciągle jedno i to samo ale gdy nadchodzą złe dni ja dokładnie wtedy potrzebuje wsparcia-pomocy. Niestety nik oprócz mojego chłopaka i psycholog nie potrafi mnie zrozumieć, czasem nawet zastanawiam się czy ktoś jeszcze wie że istnieje na tym świecie :( Nie wiem jak ja to znoszę ale sobie jakoś radzę. Jest trudno i wiem dobrze co człowiek przeżywa gdy nikt nie potrafi lub nie chce mu pomóc......
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Avatar użytkownika
przez Mona75 19 kwi 2007, 23:38
Moja rodzina patrzy na mnie dziwnie, wydaje im się że "wmówiłam sobie jakąś modną chorobę"(to słowa mojej mamy). Pójście na terapię uważają za snobizm. Branie psychotropów za niebezpieczne i nepotrzebne. Tylko moja siostra mnie rozumie(studiuje psychologię). Ale ja mam to gdzieś co oni wszyscy sądzą, po prostu chcę się leczyć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

RODZINA

przez balbina 20 kwi 2007, 00:51
Jestem mama 18-latka, którego doświadcza nerwica natręctw. Syn natrętnie mył ręce i modlił się całyni godzinami. Nie wiedziełiśmy jak możemy mu pomóc. Zwróciłam się więc do ludzi na forum którzy borykają się z tym paskudztwem. To właśnie oni napisali co czują co się z nimi dzieje, jak mogę pomóc choremu. Pomogli naszej rodzinie bardzo.Może twoja mama mogłaby zgłębić swoją wiedzę informacjami z internetu ,może zrozumiała by chociaz namiastkę iej okrutnej choroby. Poruszyła mnie Twoja dojrzałość i świadomość choroby ( mój syn jej nie miał więc pójście do lekarza odwlekało się,ale w końcu się udało).Napewno leczenie farmakologiczne jest niezbędne,więc i wizyta u lekarza psychiatry oraz wspólpraca z psychologim ale to w póżniejszym okresie leczenia. NIE PODDAWAJ SIĘ !!!!!!!!!!!!!, WALCZ O SWOJE ZDROWIE!!!!!!!! Razem z siostrą uświadomcie mamę, przedstawiając je dużo informacji na temat NN! Jej pomoc jest nieodzowna. POZDRAWIAMI ŚCISKAM CIĘ MOCNO!!!!!!! BALBINA

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:11 am ]
Jak tak czytam te Wasze zwierzenia to ściska mi serce !
Pomoc i zrozumienie ze strony rodziny i bliskich jest nie odzowna , gdzie są Rodzice !!!!!!!!!!!!! gdzie ci wspaniali przyjaciele!!!!!!!!!!
Może ich pocztę internetową trzeba przesyłać w nieskończoność wiadomosci o chorobie oraz linki do takich stron jak ta !!!!!!!!!!!!!!!!!!
To WY jesteście naszą przyszłością to WY musicie być mocni. NIE PODDAWAJCIE SIĘ!!!!!!!!! Pozdrawiam was bardzo serdecznie ! BALBINA

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:12 am ]
Jak tak czytam te Wasze zwierzenia to ściska mi serce !
Pomoc i zrozumienie ze strony rodziny i bliskich jest nie odzowna , gdzie są Rodzice !!!!!!!!!!!!! gdzie ci wspaniali przyjaciele!!!!!!!!!!
Może ich pocztę internetową trzeba przesyłać w nieskończoność wiadomosci o chorobie oraz linki do takich stron jak ta !!!!!!!!!!!!!!!!!!
To WY jesteście naszą przyszłością to WY musicie być mocni. NIE PODDAWAJCIE SIĘ!!!!!!!!! Pozdrawiam was bardzo serdecznie ! BALBINA
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 lut 2007, 03:39

Avatar użytkownika
przez Mona75 20 kwi 2007, 09:28
Dzięki Balbina za wsparcie. Jestem dorosła i może dlatego moja mama tak reaguje. A poza tym NN to choroba którą ludzie raczej nie chwalą się przed znajomymi że mają to w rodzinie. Jeśli o czymś nie mówisz to tego nie ma. Ja mam 2 dzieci i mam nadzieję że tego nie doświadczą. A jeśli nawet to z pewnością im pomogę. Będziesz dla mnie wzorem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez agapla 20 kwi 2007, 17:47
Ja sie wcale nie dziwie rodzinom takich osób jak my ,przecież nie jest łatwo zrozumieć jeśli się samemu przez to nie przechodziło .Tym bardziej że są to sprawy związane z psychiką (a wiadomo jakie jest podejście ogółu).Moja rodzina tez mnie nie rozumiała .Trzeba tez sie zastanowić jak ma wyglądać to wsparcie przez rodzine ,bo jezeli w stylu pogłaskam po główce i powiem leż sobie dziecinko bo jesteś chora to jest to tylko połębianie choroby a nie zadne wsparcie pozdr
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

hym

przez Zmęczona 20 kwi 2007, 21:32
''moja mam ni wierzyla ze jestem chora , stwierdzila swgo czasu ze sobie to wszystko wymyslilam ''
Mam tak samo... w domu mi nie wierzą uwazają ze sobie to wymyslam i mowią zebym sobie tego nie wmawiała i lepiej skupiła się na nauce ... kiedy to słysze to strasznie mnie to wkurza i chce mi sie płakać bo rodzina powinna mi pomoc ... ale ucze się nie mieć pretensji o to co mówią na ten temat ....
a powiedz teraz jest jakos inaczej ?Co mam zrobić aby skutecznie o tym porozmawiać z rodzicami ,tak zeby nie zmieniali tematu ... ?
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 lip 2006, 20:02

przez Morfeusz 20 kwi 2007, 23:57
Moja rodzina, różnie podchodzi do NN. Ojciec gdy wróciłem z nim kiedyś z basenu zaczął się śmiać, że już sobie pobrudziłem ręce, że znowu je myje... Ale nie ma mu brać tego za złe, poprostu nie rozumie.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 20:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do