SSRI-temat ogólny

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez Lili-ana 18 lut 2010, 19:12
Kazdy ma swoje zdanie na ten temat. Po prostu uważam, że dzieciom nie powinno się podawać psychotropów, bo ich psychika, osobowość się dopiero rozwija i psychotropy mogą przynieść więcej szkody niż pożytku.

[Dodane po edycji:]

magdalenabmw napisał(a):leń usprawiedliwia swoje lenistwo depresją. A nerwicowiec z fobią społeczną? Boi sie np iść do szkoły. Usprawiedliwia swoje lenistwo i niechęć do nauki fobią społeczną. Tak samo adhd. To sie leczy bo dziecko sie męczy.

To najpierw powinno się takim dzieciom pomagać psychologicznie terapią, a leki to już powinna być ostateczna ostateczność.
Lili-ana
Offline

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez Freddie Mercury 18 lut 2010, 19:16
szkoda ze szczerze nie piszą jakie są najczestsze przyczyny depresji endogennej!!! to też ma swoją równiez i ekonomiczną przyczyne...
Freddie Mercury
Offline

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez pete_27 18 lut 2010, 19:18
Dokładnie tak samo uważam, dzieciom, które przecież się rozwijają nie powinny być przepisywane leki psychotropowe. A już przepisywanie, tak jak w USA, adderallu (amfetaminy) to przegięcie.
pete_27
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez magdalenabmw 18 lut 2010, 19:23
Ja też uważam że dzieciom nie powinno sie podawać psychotropów, to chore. Ale też uważam że nie powinno sie zostawiać dziecka z adhd samemu sobie, powinno sie mu pomóc bo ono się męczy - powinno sie mu zapewnić pomoc psychologa.
magdalenabmw
Offline

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

Avatar użytkownika
przez linka 18 lut 2010, 19:27
Wyedukowani rodzice + wyedukowani nauczyciele(i koledzy w klasie) + terapia z dobrym psychologiem - i z zaburzeniem takim jak ADHD dziecko możne żyć całkiem normalnie. :smile:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez Freddie Mercury 18 lut 2010, 19:31
dzieci z ADHD pochodzą czesto z rodzin alkoholowych,oczywiscie nie jest to zasada ale statystycznie jest to czeste
Freddie Mercury
Offline

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez pete_27 18 lut 2010, 19:54
Mam kuzyna z ADHD, tak na marginesie. Koleś jest bardzo "żywy", wręcz ma niespożytą energię i wszędzie go pełno:) Inna sprawa, że przebywanie z nim dłużej niż kilka dni może być męczące.;) Kuzyn ma wszystkie objawy adhd-m.in. przeskakiwanie z tematu na temat, niemożność koncentracji na jednej rzeczy przez dłuższy czas. Używki go uspokajają.
pete_27
Offline

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez kuzyn 19 lut 2010, 21:20
mnie się nasuwa jedno po studiowaniu tego i innych for, może jak jakiś psychiatra jak przypadkowo tu trafi to troche zwątpi w SSRI, bo jest bardzo dużo negatywnych opinii na temat tych leków, mimo wielu pozytywnych, co też zauważam
mirtazapino ojczyzno moja

gdzie Ty jesteś?
Offline
Posty
198
Dołączył(a)
26 lip 2009, 18:14

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez Lili-ana 19 lut 2010, 22:35
kuzyn napisał(a):mnie się nasuwa jedno po studiowaniu tego i innych for, może jak jakiś psychiatra jak przypadkowo tu trafi to troche zwątpi w SSRI, bo jest bardzo dużo negatywnych opinii na temat tych leków, mimo wielu pozytywnych, co też zauważam

tak ale chyba więcej jest negatywnych, tak mi się zdaje.
Ale czy psychiatrom na tym zależy co wypisują? Ważne że za wizytę biorą kasę, a przepisać mogą co chcą. Zazwyczaj lekiem pierwszego rzutu są ssri - niestety :?

[Dodane po edycji:]

pete_27 napisał(a):Mam kuzyna z ADHD, tak na marginesie. Koleś jest bardzo "żywy", wręcz ma niespożytą energię i wszędzie go pełno:)

No to dla mnie to jest normalne, każde dziecko ma dużo energii. Jedno ma więcej, drugie mniej. Taki dzieciak z ogromem energii powinien mieć możliwość się wyżyć, wyszaleć, powinien chodzić na jakieś zajęcia dodatkowe(sport, taniec itp), gdzie mógłby spożytkować tą energię, a nie tam od razu prochy :evil:

Mam dwójkę dzieci i widzę po nich jaką ilość energii one mają, mój synek(16-sto miesięczny) jak nie śpi to wciąż jest aktywny, chodzi cały dzień z jednego pokoju do drugiego, szybko się nudzi i trzeba mu wynajdywać jakieś zajęcia, bo się wkurza i płacze jak nie ma co robić. I co mam mu zacząć dawać psychotropy? Nie wyobrażam sobie tego. A myślę, że on taki będzie(już jest) ADeHaDeowiec ale nie zamierzam go z tej energii leczyć, tylko w konstruktywny sposób wykorzystać.
Lili-ana
Offline

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

Avatar użytkownika
przez aree1987 20 lut 2010, 00:44
Lili-ana napisał(a):Zazwyczaj lekiem pierwszego rzutu są ssri - niestety :?
.


A co Twoim zdaniem powinno być lekiem pierwszego rzutu w depresji? Paracetamol? A może benzodiazepiny? :twisted:
wenlafaksyna 450mg
--

I'm forever black-eyed
A product of a broken home
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1173
Dołączył(a)
15 lip 2009, 21:54

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

Avatar użytkownika
przez linka 20 lut 2010, 01:25
Lili-ana, naprawdę...bez obrazy ale o ADHD masz małe pojęcie.....to nie jest naturalna energia u dzieci.........a pete_27, raczej nie pisał, ze jego kuzyn to DZIECKO....skoro ucieka w UŻYWKI.
SSRI są lekami pierwszego rzutu bo zazwyczaj działają na większość chorych...więc to chyba logiczne, ze jak cię coś boli to zaczynasz od Ibupromu a nie walisz zaraz morfinę......(pomijam wyeliminowanie przyczyny bólu).
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez ojerry 20 lut 2010, 09:42
Mam dwójkę dzieci i widzę po nich jaką ilość energii one mają, mój synek(16-sto miesięczny) jak nie śpi to wciąż jest aktywny, chodzi cały dzień z jednego pokoju do drugiego, szybko się nudzi i trzeba mu wynajdywać jakieś zajęcia, bo się wkurza i płacze jak nie ma co robić. I co mam mu zacząć dawać psychotropy? Nie wyobrażam sobie tego. A myślę, że on taki będzie(już jest) ADeHaDeowiec ale nie zamierzam go z tej energii leczyć, tylko w konstruktywny sposób wykorzystać.


Jeśli ktoś potrafi konstruktywnie wykorzystać swoją energię to na pewno nie ma ADD/ADHD. Drugi najważniejszy problem to brak kontroli nad impulsami i chorobliwa krótkowzroczność. Naprawdę, naprawdę Ci tego nie życzę, ale jeśli by się okazało, że Twoje dziecię ma ADHD i zacznie z tego powodu zawalać szkołę, zostanie wyalienowanym odludkiem z masą kompleksów, ciągłym poczuciem winy i wielkim śmietnikiem wokół siebie a Ty będziesz patrzeć na to wszystko najpierw próbując prośbą, później groźbą a na końcu po prostu z bezradnym przerażeniem, zupełnie inaczej zaczniesz oceniać farmakologię. Poczytaj wypowiedzi rodziców na ten temat na forach o ADHD, zrozumiesz o czym piszę.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
27 cze 2009, 19:06

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez magdalenabmw 20 lut 2010, 11:50
Lili-ana- jest ogromna różnica pomiędzy dzieckiem z nadwyżką energii a dzieckiem z ADHD. Syn mojej koleżanki ma adhd. I jego mama reagowała tak jak Ty właśnie- nie pójdzie z nim do psychologa bo dzieciak ma dużo energii i jak ma chęć sie wyżyć to niech idzie na rower. To był błąd, bo choroba postępowała. Poczytaj troszkę na ten temat. Ja też Ci życzę aby Twoje dzieci adhd nie miały. Takie dziecko jeśli nie otrzyma pomocy po prostu cierpi. Z synem mojej koleżanki wreszcie babcia poszła do psychologa, okazało sie że ma adhd i teraz jest pod opieką psychologa a jego mama musiała sie na nowo uczyć jak z nim żyć i postępować. Nikt tu nie mówi o ćpaniu dziecka jakimiś lekami przecież!
Ja rozumiem że możesz być z pokolenia gdzie każde lenistwo czy nadwyżki energii to tylko wymówka i fanaberie, ale uwierz mi- tak nie jest.

Ja do SSRI mam ambiwalentne podejście. Z jednej strony mi pomogły- nie miałam na nich/po nich fobii społecznej, bólów głowy, senności. Ale miały też sporo minusów które ćmiły te plusy - czułam sie jak robot, nie czułam prawie nic -ani dobrych ani złych emocji, byłam bardzo mocno pobudzona i czasem agresywna (jak bym sie nafrytała)... Ogólnie miały świetne plusy ale i duże minusy- po prostu nie byłam sobą. No i jeden wielki minus- że one zmieniają osobowość, na stałe. Wzrasta ekstrawersja i zmniejsza się neurotyzm, co w moim przypadku nie jest fajne bo jestem typowym ekstrawertykiem.
magdalenabmw
Offline

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

Avatar użytkownika
przez zalamka87 20 lut 2010, 13:27
w nowym newsweeku jest ciekawy artykuł o ssri ( jest tam napisane o tym że naukowcy prwadzili nad nimi badania i OBNIŻALI sztucznie poziom serotoniny w mózgu, co nie wywołało zmiany nastroju) ciekawe hasło: antydepresanty działają ale nie pytaj jak
a jeśli chodzi o moje doświadczenia to po przyjęciu 1 tabletki podczas nawrótu odczułam ulgę a lek zaczyna szaleć po 1-2 tyg (czyżby efekt placebo?)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 24 gości

Przeskocz do