Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez viviana 26 mar 2008, 00:31
Wielbrak , masz racje bo przecież nie którzy moi znajomi też nie rozumieją . Nawet na ten temat już nie próbuję z nimi rozmawiać i chyba trochę odsunęłam się od nich . Dla nich to jakiś kosmos , fanaberia .
Święta dla mnie depresyjne były i dobrze , że już po . Nawet zjeść za dużo nie zjadłam . Pewnie zachce mi się jak smakołyków już w lodówce nie będzie .
A ja Ci mówię , że to nerwica a nie ....Bierzesz już leki ?
"Normalność jest linoskoczkiem nad odchłanią anormalności"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
27 paź 2007, 00:00
Lokalizacja
Ze swojego świata :)

Avatar użytkownika
przez Misiunia 26 mar 2008, 00:33
Witajcie!
Proszę uspokójcie mnie bo ja znowu jestem w takim stanie,ze wydaje mi się,że umieram:(
Mój ginekolog mnie wysłał na badania krwi,bo ja mam bez przerwy grzybicę.Kazał mi sprawdzic czy nie mam cukrzycy,anemii,albo chorej tarczycy.Odebrałam wyniki i nie mam nic tych rzeczy,ale w morfologii mi wyszło za dużo limfocytów (norma to 20-40%,a u mnie jest 49%.Oczywiście wmawiam sobie,że mam jakiegoś raka i pewnie przez to obniżoną odpornośc.
Wiem,że nikt na tym forum nie jest lekarzem,ale może ktoś wie czy te 49% to dużo?I co taka zwiększona ilośc limfocytów może oznaczac?Czy to może byc przez jakąś infekcję np.grzybicę lub przeziębienie?Ja oczywiście już sobie wkręcam sto tysięcy chorób.Pewnie znów dzisiaj nie będę mogła zasnąc,bo będe rozmyślac na co tym razem jestem chora..buuuuuuu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
29 lip 2007, 12:19
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez viviana 26 mar 2008, 01:09
Misiuna , taka ilość limfocytów nie świadczy o raku ! Przecież masz tylko 9% ponad normę . Przy nowotworze jest ich strasznie , strasznie dużo .
Masz grzybice i przechodziłaś przeziębienie i dlatego trochę Ci podskoczyły ale NA PEWNO TO NIE JEST RAK !
Temat grzybicy jest mi bardzo dobrze znany :(
"Normalność jest linoskoczkiem nad odchłanią anormalności"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
27 paź 2007, 00:00
Lokalizacja
Ze swojego świata :)

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez barttek 26 mar 2008, 20:44
Witam,
ciekawi mnie, czy Wasze lęki dotyczą jedynie Was, czy też mają szerszy zakres (czyt. najbliżsi). Ja od dzieciństwa bałem się, że urzęduję we mnie różne choroby (głównie płuc - rak, gruźlica itp.). Teraz jednak boję się o moją dziewczynę. Ostatnio jest słaba, senna, od zawsze miała podatność na siniaki. Po przeczytaniu o objawach białaczki (kochany internet) przestraszyłem się, że może ją mieć. Na razie wychodzi, że to wirus grypy żołądkowej jakowejś, bo zaczęła gorączkować i ma nudności, ale ja swoje wiem:) Wikipedia mówi, że podłożem hipochondrii jest "egocentryczna lub narcystyczna orientacja", więc czy lęk o inną osobę nadal jest hipochondrią? pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
26 mar 2008, 20:22
Lokalizacja
prowincja wschodnia

Avatar użytkownika
przez viviana 26 mar 2008, 23:30
barttek , przez sześć lat nerwicy wmawiałam choroby tylko sobie , jednak w ostatnim roku zaczełam szukać ich u swojego synka :( To było piekło :( Potrafiłam całymi dniami macać Go po główce i sprawdzać węzły chłonne . Myślę , że hipochondria to także lęk o inną osobę .
A może dziewczyna ma po prostu anemię ? Pozdrawiam .
"Normalność jest linoskoczkiem nad odchłanią anormalności"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
27 paź 2007, 00:00
Lokalizacja
Ze swojego świata :)

przez barttek 27 mar 2008, 08:39
możliwe, poczekam niecierpliwie aż zrobi badania. dzięki za odpowiedź. pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
26 mar 2008, 20:22
Lokalizacja
prowincja wschodnia

przez kajusia 27 mar 2008, 12:19
jestem.Swieta -deprecha na maksa.maz byl w pracy:(((
my sie juz zupelnie nie rozumiemy.on ma dosyc mnie a ja jego.i nie wiem jak to zmienic.klotnia na klotni....no coz:(((
dobra wiadomosc:tabletki nareszcie po prawie dwoch tygodniach zaczely dzialac.jestem spokojniejsza jezeli chodzi o wmawianie chorob(bo jezeli chodzi o meza to nie!!!),poprawil mi sie nastroj.ale wiecie co-wydaje mi sie ze jestem na niego zla i mam do niego straszny zal bo jak bylo zle to nawet nie probowal mi pomoc nawet nie pobowal mnie zrozumiec i chocby raz zapytac co oznacza hipochondria i jak sie czuje.:(((teraz to juz nawet mi sie nie chce z nim gadac.mam nadzieje ze to minie :)
a wogole to ostatnio jestem poklocona ze wszystkimi.i nie wiem ale naprawde tego nie chcialam....zawsze bylam wojownikiem, ,asertywnym i mowiacym prosto co mysli(czasem nawet za szybko).raczej nie jestem i nie bylam typem slodkiego blondaska ale teraz mi jest ciezko .nie wiem czy na to sklada sie moja nerwica czy co????kurde!
chce zeby bylo doooooobrze,nareszcie dobrze
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
03 lut 2008, 17:25
Lokalizacja
Londyn

Avatar użytkownika
przez Wielbark 27 mar 2008, 12:40
kajusia napisał(a):jestem.Swieta -deprecha na maksa.maz byl w pracy:(((
my sie juz zupelnie nie rozumiemy.on ma dosyc mnie a ja jego.i nie wiem jak to zmienic.klotnia na klotni....no coz:(((
dobra wiadomosc:tabletki nareszcie po prawie dwoch tygodniach zaczely dzialac.jestem spokojniejsza jezeli chodzi o wmawianie chorob(bo jezeli chodzi o meza to nie!!!),poprawil mi sie nastroj.ale wiecie co-wydaje mi sie ze jestem na niego zla i mam do niego straszny zal bo jak bylo zle to nawet nie probowal mi pomoc nawet nie pobowal mnie zrozumiec i chocby raz zapytac co oznacza hipochondria i jak sie czuje.:(((teraz to juz nawet mi sie nie chce z nim gadac.mam nadzieje ze to minie :)
a wogole to ostatnio jestem poklocona ze wszystkimi.i nie wiem ale naprawde tego nie chcialam....zawsze bylam wojownikiem, ,asertywnym i mowiacym prosto co mysli(czasem nawet za szybko).raczej nie jestem i nie bylam typem slodkiego blondaska ale teraz mi jest ciezko .nie wiem czy na to sklada sie moja nerwica czy co????kurde!


kajusia, zespoł depresyjno-lękowy wyolbrzymia i wykrzywia te cechy charakteru, które i tak posiadamy. Ja zawsze dbałem o zdrowie. Depresja i lęki zrobiły ze mnie hipochondryka, panicznie obawiającego się...prawdziwych chorób? chorób wymyślonych? Bóg jeden wie...Twoja asertywnosć przypuszczalnie przemieniły się w swoistą twardość i odpornosć na argumenty. A jeśli skojarzy się to ze zmiennością nastroju, dla nas charakterystyczną, to kazdy z nas jest tykającą bombą zegarową, która nie wiadomo kiedy eksploduje...Dodaj do tego brak zrozumienia ze strony naszych partnerów; oni nie wiedzą, co się z nami dzieje, bo zeby to zrozumieć, trzeba by wejść w naszą skórę...efekt, jak w Twoim przypadku jest jasny...
Ale nie podejmuj pochopnych decyzji :!: Mogą drogo kosztować i na dłuższą metę byłyby nie do obrony - po prostu byś ich żałowała. Poza tym - odejście oznacza BRAK człowieka z którym dotąd byłaś; po prostu znika on z Twojego życia. Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale czy jesteś naprawdę zdecydowana, aby zaczynać życie od nowa; mając świadomość tego BRAKU :?:

Viviana, szukanie chorób u najbliższych to ponoć "wyższa szkoła jazdy" w zespołach lękowych. Niektórzy w ogóle do tego nie dochodzą - są zbyt skoncentrowani na sobie, albo - najbliżsi mówią, zeby "po prostu nie wariowali" i z braku "paliwa" lęk zdycha...Inni oprócz siebie mają też bliskich do lęków - i to jest Twój przypadek...przypomnij sobie, czy przypadkiem nie szukałaś też chorób u męża?
Stanę na chwilę
wtulony za wodospadem
Początek lata
(Matsuo Basho)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
06 gru 2007, 23:48
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez viviana 27 mar 2008, 13:12
kajusiu , rozumię Cię jak nie wiem co . Tak jak wcześniej już pisałam dla mojego męża , moja choroba to coś czego nigdy nie zrozumie . No chyba , że sam zachoruję . Nie miałam w nim wsparcia w najgorszych momentach mojej nerwicy , wręcz przeiwnie , dolewał oliwy do ognia swoją obojętnością . Cały czas mu powtarzam ,że na starość nie poda mi nawet szklanki wody , bo nie potrafi się mną zaopiekować kiedy trzeba . Ty pokłuciłaś się na święta , a ja po , zaraz jak wrócił. Efekt był taki ,że z płaczem poszłam spać i ogromnym żalem w serduchu . Niby teraz jest oki ale tylko czekać nowej draki . Przyznaję , że wybuchają też z mojego powodu , bo jak napsał Wielbark , jestem chodzącą bombą zegarową i nigdy nie wiadomo co wyprowadzi mnie z równowagi . Potrafię czepiać się wszystkiego , szukać dziury w całym , wyolbrzymiać wiele spraw. Z drugiej strony zastanawiam się czasem jak On ze mną jeszcze wytrzymuje. Zarzucam mu wiele rzeczy,a tak naprawdę sama nie jestem lepsza , bo nie potrafię Go pocieszyć jak zachoruje któryś z Jego rodziców , a są już wiekowi . On wtedy się martwi , a ja robie się zimna , odpycham Go . To nie jest w porządku . Długo by o tym pisać , ale co bądż za uszami swoje też mam .

Wielbark , kurcze nie widziałam o tym , o tej wyższej szkole jazdy. . Chorób u męża nie szukałam , chociaż np. często miałam natrętne myśli , że ginie w wypadku :( Szukanie chorób u synka było o wiele gorsze od tego jak szukałam u siebie :(
"Normalność jest linoskoczkiem nad odchłanią anormalności"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
27 paź 2007, 00:00
Lokalizacja
Ze swojego świata :)

przez 1507 27 mar 2008, 16:17
viviana napisał(a):kurcze nie widziałam o tym , o tej wyższej szkole jazdy. . Chorób u męża nie szukałam , chociaż np. często miałam natrętne myśli , że ginie w wypadku Szukanie chorób u synka było o wiele gorsze od tego jak szukałam u siebie


ja tak miałem kiedys ze wyobrazałem sobie ze ktoś np moje dziecko autem przejedzie lub zonie krzywde zrobi, ale wtedy nie czułem sie chory wręcz przeciwnie, a teraz jest odwrotnie boje sie ze to ja moge komus coś uczynić i teraz czuje sie chory....eeech
1507
Offline

przez kajusia 27 mar 2008, 16:51
ehhh wszystko co piszecie o tych bombach zegarowych itd to prawda ale ja walczylam tylko o krople zrozumienia ,nawet nie zrozumienia tylko chociaz probe poznania tego co sie ze mna dzieje....
i mam mu za zle ze nawet nie sprobowal.i awanturki gotowe.a dziecko sluuucha:(((

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:55 pm ]
chorob u swojego dziecka nie szukam.ciesze sie ze jest zdrowy:)ale kiedys juz chyba ten etap przerabialam.wtedy strasznie sie o niego martwilam i szukalam tak jak Ty viviana.teraz to on daje mi naped do zycia.choc pewnie tez mu ciezko z taka zwariowana mama jak ja .troche sie juz biedaczek napatrzyl:(((
chce zeby bylo doooooobrze,nareszcie dobrze
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
03 lut 2008, 17:25
Lokalizacja
Londyn

Avatar użytkownika
przez viviana 27 mar 2008, 17:12
kajusia , ja już nawet nie walczę jesli chodzi o nerwicę . On nie zrozumię i tyle . To czasem boli , ale nie wiem czy nie zachowałabym sie tak samo w Jego przypadku . Ile można słuchać bladolenia o tym , że ma się raka , zawał , wylew itd. ? Mój mąż dobrze wiedział , że to tylko atak , wymyślona choroba , a nie coś poważnego , więc to olewał. Oj , zawiły to problem jest strasznie :(

1507 , te wyobrażenia , że mąż ginie w wypadku są straszne. Potrafiłam jeszcze wyobrażać sobie Jego pogrzeb itd. Nie chciałam tego robić , ale to było silniejsze :(
Synkowi dałam już spokój , bo nie chcę żeby nasiąkł hipochondrią za młodu . On jest dla mnie wszystkim , całym moim życiem i pewnie zawsze będę się o Niego bała, ale muszę to robić mądrze . Nie ma nic gorszego jak tłumiąca swoje dziecko matka , chamująca jego rozwój ., typu " nie biegaj bo się spocisz " . On ma prawo wejść do kałurzy , stłuc sobie kolanko , nabić guza na głowie i zachorować od czasu do czasu . Jest przecież małym człowieczkiem , a nie lalką .
"Normalność jest linoskoczkiem nad odchłanią anormalności"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
27 paź 2007, 00:00
Lokalizacja
Ze swojego świata :)

przez kajusia 27 mar 2008, 18:10
viviana pewnie ,ze nasze dzieciaki sa super i musza biegac latac szalec i mnie to strasznie ceszy.najpiekniej wyglada jak wracamy z podworka a on ma wypieki i dyszy bo gonilismy sie na rolkach:)))wtedy pelnia szczescia:)
chce zeby bylo doooooobrze,nareszcie dobrze
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
03 lut 2008, 17:25
Lokalizacja
Londyn

Avatar użytkownika
przez Wielbark 28 mar 2008, 13:19
Kajusia, Viviana - wielka ulga...zgodnie z tym, co przypuszczałyście na teście wyszedł MINUS :D TAAAAKI kamień spadł mi z serca :!: Od razu czuję się lepiej :!:
Stanę na chwilę
wtulony za wodospadem
Początek lata
(Matsuo Basho)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
06 gru 2007, 23:48
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 17 gości

Przeskocz do