Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Erna Eltzner

Trichotillomania - wyrywanie włosów

Rekomendowane odpowiedzi

witam po raz pierwszy. czy mogę sobie sama pomóc? nie chcę już psychiatry czy psychologa. to tylko mnie jeszcze bardziej zapędza w kozi róg. wyrywam sobie włosy. od 2 lat. i to nawet nie wtedy, kiedy jestem bardzo zdenerwowana. poprostu. w tramwaju. w łóżku. wszystkim wokoło mówię, że to łysienie plackowate-wszyscy wierzą i współczują, a mi to jest na rękę i nawet ulgę czuję - bo nikt niczego nie podejrzewa - poza psychiatra, ale do niego już od 1,5 roku nie chodzę. i już naprawdę mnóstwo razy obiecywałam sobie, ze już ostatni raz.ale to wraca. jak mogę sobie sama pomóc? wiecznie chodzę w chustkach na głwoei, czapkach, kapeluszach. musi być jakiś sposób żeby się tego pozbyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie wiem co mam powiedziec

pierwszy raz się z takim czyms spotykam

ale napewno leczy się to tak jak każde uzależnienie

(skoro nałóg pisania książki leczy się tak jak alkoholizm)

ciekawa jestem co ci inni odpisza....ja nie potrafię pomóc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szkoda że przestałaś chodzić do psychiatry, myślę że on może Ci pomóc.

Pomyśl o tym!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Również moim zdaniem lepiej by było, gdybyś nie przestawała chodzić do psychiatry. Tak naprawdę rzadko umiemy pomóc sobie sami.. nawet jeśli bardzo chcemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Natręctwo podobne do obgryzania paznokci...

Popieram zdanie cichej wody, zawitaj raz jeszcze do psychiatry.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak naprawde nie wazne czy obgryzamy paznockie, czy wyrywamy wlosy, czy rozdrapujemy rany... to wszystko podchodzi pod nerwice natrectw... wiec po wyleczeniu nerwicy mam nadzieje ze i to znika

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej.

Ja rowniez namiawiam Cie do zwrocenia sie do specjalisty.

Nie wiem czy wiesz ze istnieje choroba o nazwie "trichotillomania"

ktorej glownym objawem jest wlasnie kompulsywne wyrywanie

sobie wlosow ?

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja chyba nie mam odwagi iść z tym do psychiatry. Poza tym to dla mnie dość wstydliwy temat - nie wyobrażam sobie rozmawiać o tym z psychiatrą. I półtota roku temu przestałam nagle do niej chodzić (psychiatra-kobieta) i teraz nagle iałabym tam pójść? a nie chciałąbym przerabiac tego wszytskiego jeszcze raz z innym psychiatrą. z drugiej strony, trwa to już 2 lata i jest to cholernie męczące. nie wiem nawet skąd mi się to wszytsko bierze. może i nie miałam cudowngo dziecinstwa i lekkiego dorastania, ale są tacy, którzy przez większy koszmar przchodzili- a są zdrowi, silni. nie wiem. czasami mam wrażenie,że wszystko na nowo wraca. i wiem,że ona potrafiłaby zmniejszyć intensywnośc nawrotów schizofrenicznych,ale też wiem że co się odwlecze to nie uciecze. żałosne,wiem.

 

[ Dodano: Sro Kwi 26, 2006 9:46 am ]

a może tak poprostu ma być. taka mam być i tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak udało mi się zapuścić paznokcie, to przy nauce albo przy czytaniu książki drapałam sobie w głowie swoimi szponami. Też boję się iść do psychiatry, nigdy tam nie byłam, a wizytę mam umówioną na 5 maja. Traktuję to jak nieuniknione wyzwanie stresujące i narazie mi dobrze idzie. Będę po nocnej zmianie i ok 2 godz. snu i ciekawa jestem jakie podchody będę urządać, żeby tam dojść.

 

A na Twoje wyrywanie włosów? Pomóż sobie samokontrolą. Kiedy i w jakich sytuacjach to robisz. Bo to jest Twoja reakcja na coś. Jeśli znajdziesz przyczynę, albo te sytuacje w których to robisz to próbuj się powstrzymać, ewentualnie zastąpić jakąś inną czynnością mniej inwazyjną. Ja nie drapię sobie głowy, ale tylko dlatego, że nie mama czym drapać. A tak myślę, że specjalista napewno pomógłby Ci zrozumieć przyczynę. Mama nadzieję, że mi pomoże i wskarze drogę. Być może mam wygórowane nadzieje. W każdym bądź razie Ty nie upadaj na duchu i nie rwij już włosów z głowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do włosów to słyszałam że to nerwowe.

Iwo ja namiętnie zdrapuje strupki jak mi się przytrafią to jest też natręctwo :?::shock:

Co o tym myślisz :?::D

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To tez wynika z nerwicy... ja to robie od dziecinstwa... strasznie mnie to wkurza... jestem juz wrecz mistrzynia w kamuflowaniu tego :? ... a wiadomo ze im bardziej sie powstrzymuje tym gorzej :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To Ci powiem, że mnie zatkało bo te strupki uwielbiam skubac, a co do kamuflarzu to masz rację jestem w tym już wyspecjalizowana :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a może lepiej psycholog, a nie psychiatra? przecież psychiatra wypisuje tylko recepty... lek na wyrywanie sobie włosów? mi tu bardziej pasuje psycholog...

znam dziewczynę, która miała ten sam problem, uczestniczyła w terapii, jej natrectwo minęło. podzieliła się swoim problemem z kilkoma osobami. poprosiła nas, żebyśmy nieustannie mówili jej jak to brzydko wygląda, taka łysina :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam!

tak, to napewno trichotillomania

wiem, bo sama walcze z tym od dwóch lat.

jesli masz ochote to odezwij sie na gg 6868797

 

pozdrawiam

Emily

 

PS: zmień psychologa, ale nie przerywaj terapii!! to bardzo ważne. psycholog kontroluje twoje wszystkie poczynania, jest osobą której zawsze mozesz sie wygadac i która jako jedyna bedzie ci w stanie pomóc. oprócz tego wyśle cie do psychiatry który przepisze ci odpowiednie leki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

Czy ktoś z forum ma przypadłośc dotyczącą włosów? Ja od dawna wyrywam poszczególne koścówki włosów- te zniszczone, rozdwojone, złamane. Nigdy nie rozpatrywałam tego w kategoriach patologii, ale ostatnimi czasy zaczęło mi to przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu. Nawet miejsca publiczne nie są dla mnie przeszkodą w "selekcji włosa" :) Jak myślicie, czy to można zaliczyć do kategorii zachowań natrętnych? Czy ktoś spotkał się z tym...Jakieś rady...?

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Myślę, że tak.

 

Ja czasem wyrywam "głupie włosy" z czubka głowy, swego czasu miałam mocno przerzedzony przedziałek i nie wiem, jak się czegoś takiego pozbyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam.

może powinnam założyć nowy wątek, bo nie chcę pisać o wyrywaniu włosów na głowie - tylko na nogach...

Wiadomo - włoski się depiluje, ale prędzej niż później odrastają. i jakoś kiedyś zauważyłam, że kiedy są takie małe, to mogę je po prostu wyrwać palcami. ale nie pamiętam kiedy tak się wkręciłam, że praktycznie nie ma teraz dnia bez chociaż paruminutowej "sesji". A w sumie trwa to na pewno dobre 5 lat...

Jak zwykle przyszło lato więc odczuwam to tym intensywniej. Bo to nie tylko wyrywanie, ale i rozdrapywanie, by dotrzec do tych ukrytych dopiero co pod skórą, dopiero mających wyrosnąć (acha - przepraszam za obrzydliwe opisy-_-'). Tak więc nogi mam w strupkach i bliznach, okropne, chropowate. (ktoś powyżej wspomniał tez o zdrapywaniu strupków - taa, to tez nabyłam).

co z tego wynika - sukienki i krótkie spodenki odpadają. Pluję sobie w brodę, bo akurat nogi były moją ulubiona częścią ciała, szczupłe i całkiem zgrabne, no ale już sie nimi nikomu nie pochwalę. Rzadko w lecie wychodzę z domu w ciągu dnia, bo to jednak za gorąco na długie spodnie. Ulubiony rower też ograniczam, bo jak wyżej. W ten sposób w sporym stopniu cierpi także moje życie towarzsykie. Czasem jednak są sytuacje, kiedy nie mam wyboru - bo szatnia przed w-f-em, bo nocowanie u kolezanki, bo wyjazd na Mazury. Nie wszyscy ważą się zapytac co mi jest, a tych co sie ważą, zbywam szybko i pewnie trochę agresywnie.

Czy muszę opisywac jak straszliwie to działa na moje samopoczucie? jak ucierpiała na tym moja samoocena - i tak nigdy za wysoka?.. coraz częściej nawiedzają mnie myśli że sie nienawidzę za ten brak silnej woli i konsekwencji. Codziennie rano budzę się z myslą "od dziś koniec", ale tego typu postanowienia weryfikowane sa przez rzeczywistość w ciągu paru minut lub najpóźniej paru godzin. Próbowałam motywowac się na wszelkie sposoby - że lato idzie, że niedługo jakis wyjazd ze znajomymi, że jakieś spotkanie z ulubieńszym kolegą, poza tym modlitwa, modliłam się o siłę, hmm... Najdłużej potrafiłam wytrzymać góra trzy cztery dni. Np po trafieniu na to forum w zeszłym tygodniu udało mi sie wytrzymać przez weekend. no a póżniej zrekompensowałam to sobie. Wiem, że po prostu nie powinnam patrzec na nogi, by nie widziec tych włosków i sie nie kusić - ale jest juz sporo sytuacji, w których zwyczajnie mam odruch schylania się do nóg, by spojrzeć na nie, a wtedy już jest za późno.

przez długi czas miałam mimo wszystko nastawienie że kiedyś się uda, ale teraz widzę coraz wyraźniej, że muszę coś z tym zrobić. Mama, którą moja przypadłość też stresuje (stresuje wszystkich w rodzinie, mieszkam z rodzicami i siostrą; ale oni myślą chyba że to kwestia tylko mojej woli) czasem sugeruje psychologa, ale na sugestiach sie kończy. Ja z jednej strony nie miałabym nic przeciwko wizycie u psychologa, z drugiej strony zastanawiam się co to da, co pomoże mi obcy człowiek, to ja sama powinnam sobie pomóc... Przeglądając to forum domyślam się jednak, że na pewno ktoś doradzi mi wybranie się do specjalisty.

na tym zakończę. dzięki tym, którzy doczytali do końca;) właściwie, to jeszcze nie zdażyło mi się aż tyle o tym pisac/mówić, więc wpis tutaj to pewnie też forma zrzucenia tego z siebie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Em ja powiem tak - zajmijcie czymś ręce. To nie jest takie trudne.

Wiem co mówię, bo walczyłam z tricho 2 lata. Tyle że ja wyrywałam brwi i rzęsy. To dopiero wyglądało paskudnie. Przez to wpadłam w błędne koło -> uaktywniła się moja niska samoocena, pomimo tego, że wyglądam już normalnie (nie robię tego od 1.5 roku). Ale walczę. Oj kurcze, spać mi się chce ;) mogę z kim pogadać jeśli zechce -> proszę o PW.

 

AliaAtreides => moim skromnym zdaniem, nasz mózg, choćby jak najbardziej usilnie hamowany przez nas samych, dochodzi do nowych założeń i przemyśleń. Na pewno pomocna będzie wizyta u psychologa. Zapisz się tam gdzieś do poradni. Jestem przekonana, że gdy podzielisz problem na 2 to zrobi Ci się lżej na duszy =)

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki. taak, coraz bardziej oswajam się z myślą, że należy się przejść do specjalisty. Ale jako że jeszcze mi się to nie zdażyło, to nie wiem gdzie poszukać kogoś dobrego, nie za drogiego (no - chociaż standardowo drogiego ;) ) Gdyby ktoś miał w tej kwestii sugestie (Wwa i okolice na północ - Legionowo/NDM), to byłabym wdzięczna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć. Jestem tu nowa i walczę z trichotillomanią już od kilku lat. "Walczę" bo staram się sama nad tym zapanować, ale efektów nie ma. Widać już braki na głowie, ale niestety jakoś nie może to do mnie na tyle przemówić, żebym przestała wyrywać. Chociaż ciągle próbuje z tym walczyć. Wyrywanie daje mi ogromną ulgę, szczególnie w sytuacjach stresowych, ale i kiedy naprawdę się nad czymś skupiam. To takie krępujące i trudne...

Ale ciągle wierzę, że przy ogromnym samozaparciu mogłabym pokonać to sama.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Według Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10 Trichotillomania (oznaczona symbolem F63.3.) to

zaburzenie, które charakteryzuje wyraźna utrata włosów spowodowana niemożnością powstrzymania się od ich wyrywania. Czynność jest poprzedzana wzrastającym napięciem, a po jej zakończeniu następuje uczucie ulgi lub zadowolenia. Takiego rozpoznania nie należy stawiać, jeśli wyrywanie włosów zbiegło się z poprzedzającym zapaleniem skóry lub jest wynikiem urojeń czy omamów.

 

Zaburzenie to, podobnie jak onychofagię (obgryzanie paznokci) zalicza się do spektrum zaburzeń obsesyjno - kompulsyjnych, gdzie czynność wyrywania włosów czy obgryzania paznokci stanowi formę kompulsji.

 

Włosy mogą być wyrywane z dowolnej owłosionej części ciała, doprowadzając w niektórych przypadkach do całkowitej depilacji.

W większości przypadków w pierwszej kolejności wyrywane są ze skóry głowy, później z okolicy oczu (rzęsy, brwi), z przedramion oraz okolic miejsc intymnych.

 

Bardzo często trichotillomania mylona jest z łysieniem plackowatym lub też z postacią skórną tocznia rumieniowatego. Czasem towarzyszy jej trichofagia, czyli przymus zjadania wyrywanych włosów. Jej skutkiem może być powstawanie kamieni włosowych, tzw. tichobezoarów, które mogą powodować niedrożność jelit.

 

Przypadki trichotillomanii stwierdza się zarówno u dzieci jak i u dorosłych, wedłud szacunków osoby chore na to zaburzenie stanowią około 2-3% całej populacji.

 

Głównymi objawami widocznymi na ciele chorych są łyse miejsca na głowie, rękach, w okolicach pachwin, rzadkie rzęsy, brwi lub ich brak.

W większości przypadków osoby cierpiące na trichotillomanię ukrywają swój problem przed otoczeniem.

 

Zaburzenie to leczy się psychoterapeutyczne oraz farmakologicznie, zwykle za pomocą leków z grupy inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny. Wybór sposobu leczenia zależy od wieku pacjenta. Dzieciom zazwyczaj wystarczy opieka psychologiczna bądź też terapia behawioralna przeprowadzona pod nadzorem psychiatry. U osób dorosłych często konieczne jest włączenie farmakoterapii, jedną ze skuteczniejszych metod walki z TTM jest także terapia behawioralno-poznawcza.

 

Dla pacjentów cierpiących na trichotillomanię bardzo istotne jest poczucie akceptacji ze strony otoczenia. Bardzo często osoby cierpiące na tę przypadłość czują się bowiem bardzo osamotnione i niezrozumiane, obawiają się reakcji bliskich oraz poniżenia. Zwykle unikają też bliskich kontaktów cielesnych w obawie przed wstydem spowodowanym ubytkami w owłosieniu.

 

Dostrzegacie podobny problem u siebie lub u osoby w Waszym otoczeniu?

Zapraszam do dyskusji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

GreenEye, w szpitalu psychiatrycznym mialam sąsiadkę,Asię.Dziewczynę śliczną jak elfa,tak zresztą większosc ją nazywala-Wróżka,Rusałka,Nimfa.Do tego wrażliwa,delikatna jak promyczek..i łysa.Myślalam,że jest po chemii,okazalo się,że to trichotillomania.Rodzice ją tlukli w dzieciństwie,a gdy podrosla,przestali na Nią zwracac uwagę.Przyczyny

wg mnie byly więc ewidentne.Zresztą skoro to zaburzenie jest jedną z kompulsji(o czym wcześniej nie wiedzialam),to chyba wszystko jasne.Nie ważne co robisz,wyrywasz wlosy,wyciskasz(nadmiernie) pryszcze,zdrapujesz strupy,obgryzasz paznokcie,zajadsz smutki,łykasz pigulki,tniesz się,przypiekasz do bólu na solarium,głodzisz czy ćpasz-kompensujesz braki,tlumisz potrzeby,ktorych i tak nie podejrzewasz,bo nie wiesz jakie one moglyby być.

Niesamowite na jak wiele przeroznych sposobów ludzie chcą zapewnic sobie poczucie kontroli,bezpieczeństwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Shadowmere,

Ja przygryzam sobie usta od wewnątrz od pewnego czasu, takie mam napięcie w sobie. Boję sie,żeby raka od tego nie dostać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak, ja wyrywam włosy, na głowie, rękach, brwi, rzęsy, nogi itp. no wszystko co sie da, mam obsesje na tym punkcie.

 

btw temat już był

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Proponuję kontakt z psychologiem, albo najlepiej z psychoterapeutą i ewentualnie psychiatrą, jeśli będzie konieczność.

W leczeniu Trichotillomani dobrze sprawdza się terapia poznawczo-behawioralna i behawioralna.

Terapeutów najlepiej szukać w Towarzystwach, tam można znaleźć namiary na licencjonowanych specjalistów, np. PTTPB, PTP

Jest przynajmniej 50% szans na poprawę stanu, jednak trzeba być wytrwałym i stosować się do zaleceń terapeuty, nawet, kiedy wydają się "bezsensowne". O pojawiających się trudnościach, najlepiej mówić od razu i szczerze, wtedy skracamy czas leczenia.

Życzę Wam wytrwałości i sukcesów w osiągnięciu zdrowia! :-)

Pozdrawiam serdecznie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×