Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

przez Amy Lee 14 cze 2007, 17:53
smutna48 napisał(a):tez tak lubię a jeszcze bite dwa miesiace upałów chyba się roztopię :roll:

A mnie lipiec i sierpień już jakoś lżej przechodzą niż maj i czerwiec, więc idzie ku dobremu.
Amy Lee
Offline

przez Pstryk 14 cze 2007, 17:57
jevii chyba jaskiniowczynię, czy jakoś tak... :D
Po dzisiejszym dniu już wiem, że nie przeżyję tego lata! Najpierw potworny upał spotęgowany smogiem na śląsku, potem jeszcze potworniejsza burza z pioruno- i gradobiciem! Nie widziałam nawet końca maski samochodu :shock: I zatrzymałam się gdzieś i modliłam się żeby tylko nic mi do dupki nie wjechało. Bo nawet nie widziałam gdzie stałam. Ale jak trochę ulewa zelżała, okazało się, że cała autostrada stoi a drogą płynie rzeka!
Zbuntowałam się i jutro nie jadę na delegację! Nie sądziłam, że tak się będę cieszyć na posiedzenie w biurze :lol:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez inez3 14 cze 2007, 17:58
hmm, a ja dzis sobie tak myslalam, ze moze te nasze ataki wynikaja z checi kontrli nad wszystkim? czy w waszym przypadku (w moim tak) nie bylo tak, ze przed choroba byliscie dobrze zrganizowani, pewni siebie, usmiechnieci itd. i nawet jak sie zdarzyl jakis gorszy moment tosie tym nie przejmowaliscie?

ja tak wlasnie sobie staralam przypomniec jak to bylo umnie. bylam szczesliwa, zadowolona, dawalam rade, uczylam sie srednio, ale niezalamywalam sie przez to. i nagle pojawily sie momenty gdy jak bylam sama, bez rodzicow, zaczynalam sie zle czuc i wtedy panika, ze sama sobie nie poradze...

najgorsze zaczelo sie, kiedy cos sobie ubzduralam w liceum z historia... teraz juz nie pamietam jak tob ylo, ale zaczelam sie tak panicznie bac odpowiedzi "przy tablicy". natychmiast robilo mi sie slabo i niedobrze, nie moglam spac i choc zawsze bylam obkuta na blache nie moglam, nawet raz wstalam i powiedzialam, ze nie umiem choc umialam. juz prawie wtedy bylam na terapii, ale jakos w koncu sie przemoglam... odpowiedzialam, dostalam 5 i jeszcze uslyszalam, ze kazdy tak powinien odpowiadac...

potem wyjazd na oboz w liceum... strach przed autokarem (choroba lokomocyjna). dodam, ze nie bylam jakos specjalnie zzyta z moja klasa dodatkowo wydawalo mi sie, ze wszyscy tam tylko beda chlac itp. itd. i tak sie nakrecilam, ze w zasadzie nie moglam jesc i spac przez 5 dni... co do alkoholu moj tata jest alkoholikiem nie pijacym od wielu lat. nie bylo u mnie patologii, nie bil, nie krzyczal tylko pil i ciezko jakos bylo... wrzucalam go z domu nie raz, nie dwa, zawsze przepraszal i ze nie bedzie. z mama wylewalysmy wodke ze znalezionych butelek
moja mama organizowala kolonie i czesto z nia jezdzilam, raz przyjechal do nas tata i pamietam jeden wieczor kiey mial chyba delirke... nawet powiem szczerze, ze nie pamietam tego dokladnie... potem sie okazalo,zewyladowal w szpitalu i jak mama go odwiedzala to jej nie poznawal. do domu wrocilysmy same, znajomy przyjechal samochodem taty z tamtego miejsca. od tego czasu on nie pije (mialam wtedy jakies 13 lat - teraz 23). moj stosunek do alkoholu jest jaki jest, nie lubie tracic kontroli, nie lubie jak mi sie w glowie zaczyna krecic i robi mi sie niedobrze, wiec jak pije to z umiarem - hehe, jestem ekonomiczna. moze to stad, ze tata pil? moze to stad strach przed wyjazdami, bo tam jemu bylo zle i wyladowal w szpitalu?
kiedys na terapii uslyszalam, ze zostalam obciazona duzym ciezarem, bo wszyscy mi mowili, ze ojciec tak mnie kochal, ze dla mnie przestal pic i przez to ja teraz musze byc najlepsza i najwspanialsza zeby to nie wrocilo (oczywiscie podswiadomie).

no, a potem ten moj oboz od ktorego wszystko sie zaczelo... ale o tym juz nie bede pisac, bo to jest w dziale "witam".

na obecnej terapii uslyszalam, ze musze wszystko kontrolowac, byc perfekcyjna (nie na wszystkich plaszczyznach zycia), dodatkowo jak cos mi nie lezy i chce sie zbuntowac reaguje wlasnie tak - lekiem...

przepraszam, ze tak sie rozpisalam troche nie na temat, ale jakos takmnie naszl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 14 cze 2007, 18:02
inez3 napisał(a):na obecnej terapii uslyszalam, ze musze wszystko kontrolowac, byc perfekcyjna

:shock: To chyba jakiś żart :shock:
A z całej Twojej historii - przynajmniej nie wpadnie w alkoholizm :D
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez inez3 14 cze 2007, 18:05
bethi nie o to, ze tak mam robic tylko, ze tak robie i to jest zle :) zle napisalam :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez Pstryk 14 cze 2007, 18:13
Aha :smile: Ale to już wiele, że zdajesz sobie z tego sprawę ;)
Pstryk
Offline

przez Amy Lee 14 cze 2007, 18:16
inez3 napisał(a):hmm, a ja dzis sobie tak myslalam, ze moze te nasze ataki wynikaja z checi kontrli nad wszystkim? czy w waszym przypadku (w moim tak) nie bylo tak, ze przed choroba byliscie dobrze zrganizowani, pewni siebie, usmiechnieci itd. i nawet jak sie zdarzyl jakis gorszy moment tosie tym nie przejmowaliscie?

U mnie nie było takiego przeskoku. Od wczesnego dzieciństwa się wszystkim przejmowałam :(
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez inez3 14 cze 2007, 18:19
tja, tylko zebym ja umiala to wprowadzic w zycie... dodatkowo wiem, ze powinnam sie odpepowic od rodzicow, np. wyprowadzic sie, ale mam wrazenie, ze bez nich sobie nie poradze, jak cos sie dzieje ze mna to zawsze dzwonie do mamy a to blad o zym dowiedzialam sie na terapii. jak jest dobrze to moze ich nie byc, ale jak zaczynaja mi sie jazdy to jak mala dziewczynka do mamusi... grrr...

czasami mam takie mysli, ze o ja zrobie jak ich zabraknie, jak cos sie bedzie dzialo... jak ja sobie poradze...

oni wiedza, ze zle postepowali tak mnie trzymajac na smyczy. wiecie, ze ja nigdy ne bylam na takich normalnych wagarach? jak cos to szlam do mamy i mowilam, ze nie chce isc do szkoly, bo cos tam i dostalam usprawiedliwienie...

mojamama chciala zebym miala z nia dobr kontakt i mowila jej o wszystkim tak jak kolezance i moze tu troche tez przegiela, bonie mialam nawet zadnych wiekszych tajemnic, w sumieo wszystkim mowilam, radzilam sie jej itd. wszyscy uwazali i uwazaja, ze ona sobie radzi swietnie ze wszystkim, jest zaradna itd. i ja gdzies podswiadomie tez taka chce byc...

jakmnie naszlo na zwierzenia :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez ashley 14 cze 2007, 18:23
A ja lubię upaly. Zawsze jak jest przesadnie gorąco można sobie zaserwować colę albo lody. Wskoczyć do wody albo wziąć zimny prysznic. Ale kocham jak od slońca przestaję myśleć- mój mózg jest rozluźniony i nie ma sily za dużo myśleć, hehe ;)
Mój dzisiejszy dzień: rano: chyba wolalabym się nie urodzić :-| w drodze do szkoly: jakaś chandra mala :? w szkole: jak przyszlam od razu przyszla do mnie trójka moich najlepszych przyjaciól- ich uśmiech, ich obecność- zawsze wplywa na mnie bardzo pozytywnie, kocham ich za to, że są. Uświadamiam sobie jacy są dla mnie ważni. Jesteście super ;) poza tym bylam pozytywnie zaskoczona tym jak ludzie mnie odbierają, jacy są wobec mnie-mimo, że ja żyję swoim życiem (wreszcie zaczynam nim żyć :)) i nie zwracam na nich tak dużej uwagi jak kiedyś oni okazują mi sympatię- czuję się coraz lepiej wśród nich. Ich przyjazne spojrzenia byly milym dodatkiem do dnia. Mimo, że trochę męczyla mnie jedna stara sprawa. Jak tak patrzylam jak się pozytywnie pewna rzecz zmienia myślę sobie: "nie wierzę" a za chwile "uwierz w to, bo to wlaśnie się dzieje".
Tak sobie pomyślalam, że często w naszym życiu jest tak, że boimy się uwierzyć i zaufać temu co nowe. często nie bierzemy pod uwagę innej, lepszej opcji. I to chyba jest jeden z największych blędów, bo decydujących o naszym życiu. Ale to normalne, że trudno nam uwierzyć, że cos może wyglądać tak, jak przeszlość nas pięknie nauczyla, że jest inaczej. I mamy to zakodowane w glowie. Nie wierzymy, że może być inaczej. Świat jest bardzo różnorodny. Nie ma sensu trzymać się starych przekonań, warto otworzyć się na to co nowe. Bo nowe może nas bardzo zaskoczyć, pozytywnie. Moje życie teraz ulega wielkim przemianom, te przemiany to wlaśnie zrywanie z tym co stare i postawienie na to co nowe. Warto otworzyć umysl na nowe, lepsze opcje i nie bać się ich. Bo czemu mialyby się nie urzeczywistnić w naszym życiu? tyle z mojej filozofii na dzisiaj, już Was nie męczę ;) Potem w domq: wyjątkowo kanapki zamiast obiadu, ponad godzina przed mtv, rowerek i net.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez Tygryska 14 cze 2007, 19:08
inez3 u mnie perfekcjonizm i poczucie kontroli to słowa- klucze
Od jakiegoś czasu to sobie uswiadamiam, próbuję zmienić. Łatwo nie jest ale chyba robię postępy ;) Myślę że Tobie też się uda.
Odcięcie pępowiny- kolejny temat rzeka, parcuję nad tym, pracuję. U mnie relacje z rodzicami wygladają inaczej ale tak czy siak uniezaleznienie się od nich to ciężki orzech do zgryzienia.

jevii skąd ja to znam... ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez snaefridur 14 cze 2007, 23:55
Koniec 27 czerwca :(.Spróbuję się doczłapać.
snaefridur
Offline

przez smutna48 15 cze 2007, 08:57
..........
Ostatnio edytowano 02 lip 2007, 12:52 przez smutna48, łącznie edytowano 1 raz
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez aleks-23 15 cze 2007, 09:52
inez3 napisał(a):hmm, a ja dzis sobie tak myslalam, ze moze te nasze ataki wynikaja z checi kontrli nad wszystkim? czy w waszym przypadku (w moim tak) nie bylo tak, ze przed choroba byliscie dobrze zrganizowani, pewni siebie, usmiechnieci itd. i nawet jak sie zdarzyl jakis gorszy moment tosie tym nie przejmowaliscie?


inez3 mozliwe , że masz rację! mi psycholog powiedziala , ze to własnie chęc kontrolowania wszystkiego mnie doprawadza do takiego stanu..... no i uprzyksza zycie innym... bo jak cos nie jest tak jak ja sobie wymysliłam ,załozyłam czy zaplanowalam to odrazu czuje sie źle!! nawet czas pworotu mojego chlopaka do domu musi byc taki jak ja założe a jak sie spóźnia to mnie juz zaczyna telepac........ porażka!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:54 am ]
cholerka nie wie jak sie robi taka ramke do wstawiania cytatu!! :x
sorka, ma nadzieje ze wiadomo do czego napisałam...
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 cze 2007, 14:41
Lokalizacja
Warszawa

przez wiatr 15 cze 2007, 10:00
również sądzę , zże tak naprawdę to my chcemy na siłę innych czy też wszystkich zmieniać by się lepiej poczuć, a prócz tego oczekiwać od wszystkich by nas akceptowano. Nic mylnego. Żeby inni nas akceptowali to my musimy pracować nad sobą by się zmienić i poczuć się wolnym, odprężonym z buzią uśmiechniętą w każdej chwili. A inni o dziwo zaczną się do nas ,, przyklejać" Jest to niesamowite uczucie. Szkoda tracić czas na zmianę innych , najlepiej ten czas spożytkować na zmianę siebie . ............Pa
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do