Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez paradoksy 07 sty 2010, 14:21
wstaaaaaałam... nienawidzę tego rozregulowanego trybu spania :roll:
naprawiają junkersa, więc jest szansa że dzisiaj się nie będę musiała myć w misce.
od rana czuję jakiś dziwny niepokój
paradoksy
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 07 sty 2010, 14:38
:evil: :( :-| :cry:

Dzwonię do przychodni zdrowia psychicznego (przy mojej ulicy) i mówię że chcę sie zarejestrować do psychatry, a oni mi mówią że mają tylko jednego psychiatrę (w poradni zdrowia psychicznego :evil: ) i że terminy są dopiero na....19 lutego !!! :evil:
Myślę sobie- luz, do psychiatry mogę chodzić prywatnie, do dr Pobochy, gorzej z psychoterapią, pytam o terapię a babka:
-Jadzka, a ta XXX to robi terapię? <pyta kumpelki> Acha, pani, nasza psycholog robi terapię ale nie ma na NFZ umowy i do niej kieruje nasz psychiatra.

:evil: :evil: :evil:

Mówi mi, że najszybciej dostanę się na terapię.... na Młyńską, czyli drugi koniec miasta!
:evil: :evil: :evil: :evil:

Dodam, że ta przychodnia ogólna jest super, zero kolejek itp Ale ta psychiczna to jakaś porazka jest!
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez agnieszka.m 07 sty 2010, 14:45
Magda a nie próbowałaś na Żołnierskiej? Nie trzeba się wcześniej reejstrować, jedziesz koło 8 rano, rejestrujesz się na ten sam dzień i czekasz w kolejce koło dwóch godzinek. Najlepiej jechać tam w czwartek, przyjmuje wtedy najwięcej lekarzy. I jeszcze jedno - najlepiej rejestrowac się do panów, w tym do dr Pastuszki - podobno jest świetny. Psychoterapie też są tam prowadzone, nie wiem dokładnie jak to wygląda, bo nie miałam zaleconej terapii - ale znam osoby, które są bardzo zadowolone.
Życie nie daje nam tego, co chcemy, tylko to, co ma dla nas — Władysław Stanisław Reymont
Avatar użytkownika
Offline
Posty
574
Dołączył(a)
22 gru 2008, 20:32
Lokalizacja
okolice Szczecina

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 07 sty 2010, 15:02
Agnieszka- ja nienawidzę kolejek, wpadam w nich w panikę. Do psychiatry mogę chodzić prywatnie, bo jak raz na miesiąc czy dwa wydam 100zł to luz, ale na terapię wydawać 100zł w tygodniu to mi szkoda. A Żołnierska jest za daleko... Ja mam tam kawał. Chłopak w pracy auto zabiera, a do tramwaju nie wsiądę bo sie boję ah1n1 i wszędzie jeżdżę taksówką, a tam to 30zł w jedną strone wydam :-|
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Donkey 07 sty 2010, 15:04
Madzia byłaś dziś u lekarza?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 07 sty 2010, 15:05
Donkey- patrz strona wcześniej :mrgreen:
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Donkey 07 sty 2010, 15:06
Donkey napisał(a):Madzia byłaś dziś u lekarza?



Dopiero rpzeczxytalam pioprzedni post!

Czyli prawie 1,5 miesiaca musisz czekać masakra ;/
Co to za przychodnia ze tylko jednego psychiatrę mają!

Tpo nie czekaj ,tylko jak amsz sianko to idz prywatnie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 07 sty 2010, 15:35
No do psychiatry idę prywatnie, bodajże w przyszły wtorek przyjmuje, muszę zadzwonic sie dowiedzieć.

Tylko co mam zrobić z terapią?

No do dupy przychodnia, jeden psychiatra i jeden psycholog nie na NFZ i to ze skierowaniem od tego psychiatry do którego sie czeka dwa miesiące. Porażka! Już sie nastawiłam na intensywne leczenie a tu taka niespodzianka...
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Donkey 07 sty 2010, 15:39
I tak postęp z Twojej strony że się wreszcie wybierasz do lekarza..

Co do terapii? Zależy jak się czujesz. Jak dasz radę to poczekaj a jak jets na prawdę zle, tpo warto wydac trochę kasy.
Co jak co, ale zdrowie jest najważniejsze.

Ja własnie czekam za ukochanym i mam nadzieję że spedzimy razem mile popołudnie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 07 sty 2010, 16:03
Mogę poczekać na terapię bo żle nie jest, tylko że tu nawet nie ma na co czekać bo u mnie w przychodni mogę iść sobie za xxx miesięcy na terapię i to płatnie, a na NFZ wszystkie mam daleko od domu. :/
Ja też czekam na chłopaka, urlop ma i pojechał obejrzeć jakieś auto bo chce kupić do roboty.
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez paradoksy 07 sty 2010, 16:15
mam ciepłą wodę!!!
mała rzecz, a cieszy :twisted:
nadal nie mogę się zebrać do pisania pracy :roll: już 4 dni, a zaraz skończy się l4 i będę w przysłowiowej dupie.
paradoksy
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez polakita 07 sty 2010, 16:49
magdalenabmw napisał(a):No do dupy przychodnia, jeden psychiatra i jeden psycholog nie na NFZ i to ze skierowaniem od tego psychiatry do którego sie czeka dwa miesiące. Porażka! Już sie nastawiłam na intensywne leczenie a tu taka niespodzianka...

No niestety na NFZ często się czeka na wszystko długo, ogólnie lepiej nie chorować (na nic!) każda choroba odziera nas z pieniędzy bo państwowo kolejki masakryczne... ale nie zniechęcaj się, zapisz się wszędzie jak należy. Ja czekałam ponad miesiąc na pierwszą rozmowę wstępną, a potem 3 miesiące na rozpoczęcie terapii. Ale czas płynie, zapisz się i zobaczysz co dalej, w międzyczasie się możesz zastanowić co robić. Chyba że poszukasz innej przychodni może mają krótsze terminy. Bo ja w apogeum choroby się zapisałam od razu do dwóch na raz w razie gdyby w jednej nie wyszło :)
polakita
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez linka 07 sty 2010, 17:19
magdalenabmw, no to zawijaj pupę w troki i maszeruj na drugi koniec miasta.............. bo tekst, ze tam jest za daleko świadczy o tym, że jak widać poprostu ci się nie chce.......



Co do tematu, jak byłam u pana psychiatry to w skierowaniu na terapię wypisał mi numer choroby f43 i tak sobie odszukałam i:
(F43) Reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne

Podstawą wydzielenia i rozpoznania tej kategorii zaburzeń są nie tylko objawy i przebieg, ale również stwierdzenie jednego z dwóch czynników przyczynowych: wyjątkowo stresującego wydarzenia życiowego, powodującego ostrą reakcję na stres albo znaczącej zmiany życiowej prowadzącej do trwałej, przykrej sytuacji, która powoduje zaburzenia adaptacyjne. Mniej ciężkie stresy psychospołeczne ("wydarzenia życiowe") mogą przyczyniać się do wystąpienia całego szeregu zaburzeń zaklasyfikowanych w innych miejscach tego rozdziału, ale ich znaczenie etiologiczne nie jest zawsze oczywiste i zależy od osobn
zej wrażliwości pacjenta. Znaczy to, że wydarzenia życiowe nie są konieczne, ani wystarczające, aby wyjaśnić wystąpienie zaburzenia i kształtowanie jego obrazu klinicznego. Natomiast zaburzenia ujęte w tej grupie powinny być zawsze bezpośrednią konsekwencją ostrego, ciężkiego stresu lub trwałej sytuacji urazowej. Wydarzenie stresowe, czy trwała przykra sytuacja jest pierwotnym i nadrzędnym czynnikiem przyczynowym, bez którego nie byłoby tego zaburzenia. Zaburzenia te można więc uważać za dezadaptacyjne reakcje na ostry lub przewlekły stres. Uniemożliwiają one skuteczne radzenie sobie i wsku
k tego prowadzą do trudności w funkcjonowaniu społecznym.

Ponadto mam zaburzenia dysocjacyjne (nerwicę konwersyjną) :
Wspólnym rysem zaburzeń dysocjacyjnych czy konwersyjnych jest częściowa lub całkowita utrata normalnej integracji pomiędzy wspomnieniami przeszłości, poczuciem tożsamości, wrażeniami czuciowymi i kontrolą ruchów ciała. Wszystkie typy zaburzeń dysocjacyjnych mają tendencję do ustępowania po kilku tygodniach lub miesiącach, szczególnie jeśli ich początek był związany z urazowym wydarzeniem życiowym. Bardziej przewlekające się zaburzenia, szczególnie niedowłady i zaburzenia czucia, mogą wiązać się z nierozwiązywalnymi problemami czy trudnościami interpersonalnymi. Zaburzenia te były wcześniej
asyfikowane jako różne typy "histerii konwersyjnej". Obecnie uważa się, że są one pochodzenia psychogennego i są ściśle związane w czasie z urazowymi wydarzeniami, nierozwiązywalnymi czy "nie do zniesienia" sytuacjami, czy też z zaburzonymi relacjami z otoczeniem. Objawy często są odbiciem wyobrażeń pacjenta o tym, jak przejawiałaby się choroba somatyczna. Badanie lekarskie i dodatkowe nie potwierdzają żadnej znanej choroby somatycznej czy neurologicznej. Poza tym można się dopatrzeć, że utrata funkcji jest wyrazem potrzeb psychologicznych czy konfliktów. Objawy mogą rozwijać się w ścisłym
iązku ze stresem psychologicznym i często występują nagle. Kategoria ta obejmuje tylko zaburzenia funkcji somatycznych będących normalnie pod świadomą kontrolą oraz zaburzenia wyrażające się utratą czucia. Zaburzenia obejmujące ból i inne złożone doznania somatyczne, związane z czynnością wegetatywnego układu nerwowego, są zaklasyfikowane jako zaburzenia pod postacią somatyczną [zaburzenia z somatyzacją]

Heh, lekarz z 20letnim doświadczeniem klinicznym, chyba wie co mi jest nie?
Zobaczymy co powie pani terapeutka za tydzień na terapi :smile:

Tak się dziś dokształciłam.................i znowu się nie zabrałam za naukę........yhhhhh
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez scrat 07 sty 2010, 18:16
magdalenabmw napisał(a):Agnieszka- ja nienawidzę kolejek, wpadam w nich w panikę.

Jak są numerki to też?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do