Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez IceMan 13 lis 2008, 01:12
Ja rano jak w zegarku co 5 min ustawiam drzemkę, która tyleż czasu trwa. Czasem dosyć długo ten proces trwa :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez lercm 13 lis 2008, 01:17
Ehehe, skąd ja to znam. U mnie rekord to tak z godzinę będzie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
12 maja 2006, 12:01

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Voytek 13 lis 2008, 02:32
Czytając opisy waszego samopoczucia aż wstyd mi o sobie pisać :( Kilka dni z rzędu do bani.Może to brzmi jak użalanie się nad sobą,ale faktycznie mam wrażenie,że nikt mnie nie rozumie.Albo to ja jestem już tak zaburzony,że "normalni" ludzie,którzy mnie otaczają są dla mnie jak tubylcy,podczas gdy ja jestem z innej planety,albo moje umiejętności związane z komunikacją z innymi są beznadziejne.Znowu kompletny zastój,brak energii,brak motywacji,bałagan dookoła.Wszystko wydaje mi się tak bezsensowne,że rzeczy którymi zajmują się inni ludzie na codzień (mam na myśli miejsca w jakich pracują,większość z nich) wydają mi się jakieś bzdurne i niepotrzebne,tak jakbyśmy spędzali swoje życia nie na życiu właśnie,tylko ciągłym robieniu różnych pierdół,których wcale nie potrzebujemy by żyć.Podczas gdy tyle istotnych spraw jest zaniedbywanych codziennie w naszym świecie.Jedyna rzecz jaka mnie teraz odpręża to jeżdżenie na rowerze w nocy,kiedy nikogo nie ma na ulicach.Cisz,spokój i ruch.Nie wiem już co mam myśleć o sobie.Może jestem zbytnim idealistą i dlatego nie jestem zdolny do funkcjonowania w tym społeczeństwie\cywilizacji.Żałosny koleś z mentalnością superbohatera,workiem cnót,nie będący w stanie porzucić swoich ideałów (wręcz dogmatów),marzący o zmianie świata na lepsze.Szukam tego,co ukryte pod materią,jakichś duchowych prawd i ponadczasowych wzorców postępowania,a gdzieś po drodze jakbym gubił siebie samego,albo rozpadał się na kawałki.Często wydaje mi się,że jedyna możliwa droga,którą mogę pójść,to kompletne szaleństwo i ucieczka od chorej rzeczywistości.

A tak na marginesie.Lubicie Foo Fighters?Ten klip poprawia mi humor http://pl.youtube.com/watch?v=4H0BMfqFP9c
"Po pierwszym ad personam kończę dyskusję."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
22 maja 2008, 23:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez IceMan 13 lis 2008, 03:12
Voytek, fajna piosenka. A odnosząc się do głównego tematu, myślę że w życiu trzeba tyle codziennych pierdół narobić, napracować, żeby dzięki nim móc choć przez chwilę poczuć, że się żyje. Tak ten świat jest zbudowany, trzeba zaakceptować, bo co innego można zrobić?

retro, pomyśl jaki świetny dzień spędziłeś, taki lęk to pierdoła przy tym wszystkim i tak go traktuj ;)

lercm, nie wiem czy się chwalić bo nie ma za bardzo czym, ale raczej twój rekord pobiłem. 3-krotnie (od 6 godzina pięciominutówek, potem budzik nastawiony na 8, potem replay z 6) :mrgreen:

Mam pewien problem ze spaniem. Trochę osobliwy i chyba zbliżony do problemu Voytka. Po prostu teraz choć czuję coraz większe zmęczenie nie chcę za bardzo zasypiać, podoba mi się ta cisza, spokój, nikt nie marudzi, mieszkam na stancji studenckiej i jednak 7 studentów to spory szum, człowiek czasem za tą ciszą jest w stanie zatęsknić (ale raczej jak siebie znam - na krótko).
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Ridllic 13 lis 2008, 07:35
heh zapewne będzie uroczy tym bardziej ,że nie śpię drugą noc podrząd właśnie zadzwonił budzik ja jestem troszkę zły nie mówiąc brzydko że ....... tym bardziej ,że dziś pracuje nawet sam nie wiem gdzie nudne spotkanie z kontrahentami ja tam jeb... na stół i zasnę i znów głupie pytania mam dosyć tej bezsenności ,urodziny babci wszystko na kupę . heh jak mi nerwica nie dała rady to się chyba ..... depresji nabawię no bo ile można przecież sam czuje już delikatne otępienie intelektu a tu cały dzień przede mną no trudno co mnie nie zajebi.... to mnie wzmocni ;) życzę wszystkim miłego dzionka

Ps. pocieszam się że jutro już piątek wiec zaczyna się weekend :!:
Ridllic
Offline

Mój dzisiejszy dzień

przez Adam1985 13 lis 2008, 10:52
Witam..

Nie za bardzo wiem gdzie przykleić to co chce napisać więc napisze tutaj.

Moja dziewczyna (22 lata) od tygodnia ma dziwne dolegliwości. Zaczęło się od zawrotów głowy potem wystąpiły nudności ,wymioty,duszności. Mówi że to jest coś dziwnego. W głowie robią jej się różne rzeczy. Jak ma taki "napad" to patrze jej w oczy i widzę że nie jest tą samą osobą , patrzy się w jedno miejsce takl jakby się nad czymś skupiała , prosi mnie wtedy żebym bym cicho. Jak uda mi się z nią porozmawiać to słyszę że ona już nie dlugo umrze , że nie bedę miał z niej już żdanego pożytku.Wczoraj już przeZ cały dzień było dobrze a wieczorem znowu . Zaczęły jej się trzęsć recę i za chwile pojawił się paniczny płacz.
Przez ostatnie dni sporo czytałem o tej chorobie i myślę że może to być własnie to. Jej praca jest dość stresująca i wymagająca. Moje pytania :
Do kogo się udać aby mógł to stwierdzić ? Czy najpierw trzeba robić ten szereg badań neurolog ,kardiolog na które się czeka tygodniami ?
Czy powinna w tej sytuacji chodzić do pracy ?
Czy może sama zostawać w domu ?
czy powienienm pozwolić na to aby się narazie odcięła od świata i uspokojila ?
Czy jeśli taka osoba się leczy może normlanie żyć ?

Będe bardzo wdzięczny za wszelkie wskazówki bo tak naprawde nie wiem co ona wtedy czuje i nie potrafie jej pomóc :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
11 lis 2008, 12:34

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez cleo27 13 lis 2008, 11:16
IceMan napisał(a):Ja rano jak w zegarku co 5 min ustawiam drzemkę, która tyleż czasu trwa. Czasem dosyć długo ten proces trwa :mrgreen:


Robie dokladnie tak samo az w koncu moj maz wkurza sie ma maksa i krzyczy: wylacz ten budzik skoro i tak nie wstajesz :D
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez bee84 13 lis 2008, 11:35
Wszyscy tu piszą o bezsenności ..... ja tu się chwalę, że po Citabaxie śpię jak w zegarku ..... i co się stało??? ..... oczywiście dzisiaj całą noc nie spałam :mrgreen: .... no zaje***cie ..... hehe
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez IceMan 13 lis 2008, 11:47
Czyli joke od losu w stylu: pochwal się czymś a ja ci pokażę że jest na odwrót
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 13 lis 2008, 11:52
Adam1985, najpierw idż z nią do lekarza rodzinnego. On powinien wystawić skierowania do specjalisty między innymi do neurologa.Jeśli w pracy dobrze się czuje to jak najbardziej niech chodzi do pracy bo jeszcze bardziej by się zdołowała gdyby cały czas siedziała w domu.Jeśli twoja koleżanka już myśli o tym że niedługo umrze to moim zdaniem lepiej by było żeby sama nie siedziała w domu przynajmniej wtedy jak ma te napady ;) .Oczywiście że może normalnie żyć jeśli się leczy my też normalnie żyjemy przynajmniej staramy się ale najpierw trzeba dowiedzieć się co dokładnie jej dolega. Nie dziwie się twojej koleżance że podczas tych napadów prosi ciebie abyś był cicho mnie też to denerwuje i błagam wszystkich aby byli cicho i mnie nie wkurzali ;) Jeśli "świat" ją drażni to czemu nie, można jej pozwolić na to ale nie tak aby była z tym wszystkim całkowicie sama. Życzę wytrwałości i daj znać co zrobiłeś w tym kierunku.
Mój dzisiejszy dzień zaczął się lataniną po Urzędach.Póżniej porobiłam kolosalne opłaty i zostało mi NIC. Nie wiem jak ja przeżyję do następnej wypłaty :? Płakać mi się chce nawet nie wiem z jakiego powodu takie jakieś zobojętnienie. Idę zaraz na działeczkę do moich króliczków i wtedy poleniuchuje się w domku a co mi tam :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez bee84 13 lis 2008, 13:15
IceMan ... no - uwielbiam takie joke'i :twisted:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Rafał9 13 lis 2008, 20:44
Miałem już tu nie wchodzić ale sprawa wymaga bym się spytał czy ktoś coś takliego miał. Ogólnie może zaczne od tego czy to normalne, że jak się schylamy to serce nam przyspiesza. Ja tak mam od kilku dni i to nie jest jakaś mała różnica (ono przyspiesza diabelnie szybko - tak jakby z prędkości 50 km/h przyspieszyć nagle do 200), w tym momencie mam uczucie braku tchu czy też dławienia się. I tak się zastanawiam czy to moja nerwica, czy przesadziłem z magnezem lub biore go za mało. Może tak się robi przy za niskim lub wysokim ciśnieniu. Istotne jest też to, że nie za każdym razem tak się dzieje - raz tak, raz nie - najbardziej dokucza mi to im bardziej o tym myśle. Inna sprawa to fakt, że mój lęk przed śmiercią wrócił (a myślałem, że ten wątek mam już za sobą).
Czy będę żył jutro nie umiem powiedzieć. Jednak wiem na pewno, że nie żyję dzisiaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
23 wrz 2008, 22:14
Lokalizacja
DG

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez cleo27 13 lis 2008, 22:21
Rafał9 napisał(a):Miałem już tu nie wchodzić ale sprawa wymaga bym się spytał czy ktoś coś takliego miał. Ogólnie może zaczne od tego czy to normalne, że jak się schylamy to serce nam przyspiesza. Ja tak mam od kilku dni i to nie jest jakaś mała różnica (ono przyspiesza diabelnie szybko - tak jakby z prędkości 50 km/h przyspieszyć nagle do 200), w tym momencie mam uczucie braku tchu czy też dławienia się. I tak się zastanawiam czy to moja nerwica, czy przesadziłem z magnezem lub biore go za mało. Może tak się robi przy za niskim lub wysokim ciśnieniu. Istotne jest też to, że nie za każdym razem tak się dzieje - raz tak, raz nie - najbardziej dokucza mi to im bardziej o tym myśle. Inna sprawa to fakt, że mój lęk przed śmiercią wrócił (a myślałem, że ten wątek mam już za sobą).



mnie tak przyspiesza jak wstaje z lozka lub wysiadam z samochodu,tez mam to od kilku dni
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez anonimowa 13 lis 2008, 22:24
Może wydawać się dla wszystkich błahostką, ale jestem już taka zmęczona szkołą. Mam ochotę krzyczeć. Ciągły stres i stres. Chciałabym, aby było już wolne, dobrze ze zbliżają się święta. Ciągle tylko narzekam i narzekam. Gdy jest rok szkolny to chcę wakacje, bo stres mnie wykańcza, a gdy są wakacje, to siedzę całe dnie w domu i jestem smutna, zrezygnowana, znużona.
Tak, ale tu jest wiele osób w różnym wieku. Co mają powiedzieć ci, którzy pracują, albo studiują... nie chcę dorosnąć :oops:
Wiecie wydaje mi się, że nie będę chodzić na dyskoteki (hmm jestem z innej planety?). 11 listopada w moim mieście był organizowany koncert reggae na hali sportowej. Nie byłam jeszcze na dyskotece, ale myślę, że ten koncert to coś zbliżonego do dyskoteki (głośna muzyka, migające światło i tłum przepychających się ludzi). Namówiła mnie koleżanka, poszłam, choć nie lubię reggae, poszłam, bo chciałam pokazać się znajomym, aby nie myśleli, że jestem sztywna, kujon itp. Jestem dziwna, bo światła raziły mnie w oczy, a gdy dołączyłam do tego tłumu, zaczęłam się denerwować. Wszyscy skakali i przepychali się oraz deptali. To nie dla mnie :cry: . Przez cały koncert bolał mnie żołądek, nie wiem dlaczego. Postanowiłam wrócić do domu, lecz koleżanka wolała zostać. Poszłam sama po 21. Prawie biegłam przez całe miasto, bo bałam się (ale ze mnie tchórz :oops: ). Wróciłam grzana i zrozpaczona. Co ja chciałam udowodnić? Jestem nudną osobą, która bawić się nie potrafi, moje miejsce to chyba tu, przed komputerem :cry:
Nie wiem czy znacie taką stronę bahu.pl. Kiedyś się tam zalogowałam, bo znów namówiła mnie koleżanka. Coś ze mną nie tak. Jakiś koleś napisał prywatną wiadomość, czy chciałabym się spotkać. Nawet nie znam faceta, a on takie propozycje daje. Odpisałam mu, że nie (w skrócie). Koleżanka zaś, że powinnam się zgodzić. Ja boję się ludzi, jestem nieufna, a zwłaszcza przez internet. Wy chyba robicie grupowe spotkania? Ja bym się nie odważyła, po prostu lękam się ludzi.
Po co to piszę? Bo nie mam o tym komu powiedzieć, a zapewne mało osób to przeczyta, zwłaszcza, że są to pierdoły (przepraszam za wyrażenie, ale inaczej tego nazwać nie można), a nawet jeśli ktoś to przeczyta, to nie będę widzieć szyderczego uśmieszku tej osoby oraz możliwe, że mnie pocieszy, nie będzie mnie krytykowała (nawet jeśli sądzi inaczej), aby mnie bardziej nie dołować.
Zresztą, gdybym miała ocenić swoją durna wypowiedź, która jest komiczna, uznałabym, że jestem niedojrzałą osobą, która nie ma większych zmartwień, użala się nad sobą, za mało się stara, aby upodobnić się do innych, plecie trzy po trzy itd. itd...
Mam 17, a czasem zachowuję się jak małe dziecko!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do