Depresja kontra Bog.

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez namiestnik 09 gru 2009, 19:18
Mi trudno wierzyć w kościół po tym co przeżyłem na własnej skórze i co się dowiedziałem od innych. Aczkolwiek bardzo rozgraniczam wiarę w Boga i wiarę w organizację pod nazwą kościół katolicki.

Ale nie o tym chciałem pisać. Już jakoś się pogodziłem z różnymi sprawami i znowu od wielu miesięcy nie chodzę do kościoła. Ksiądz mi powiedział, że nie mam prawa uczestniczyć w mszy w mojej sytuacji. Że skoro bym nawet nie lubił kochanka żony to już nie wolno mi. Że powinienem go kochać. Dla mnie to stwierdzenie zupełnie bez sensu. Szczególnie, że jak można kochać kogoś kto cały czas patrzy jak tu wyrządzić krzywdę. Już nie mówiąc, że po prostu nie jestem w stanie. To dla mnie totalne niezrozumienie. Jeszcze do tego się poczuł obrażony gdy zacząłem mu mówić co kochanek mi robi, jaki jest i jakie z nim wiążą się wspomnienia. To ja już nie rozumiem? Ksiądz może się na mnie obrażać, i mimo to chodzić do kościoła a nawet odprawiać msze, a nawet nie jest w stanie wysłuchać prawdy o tym kogo każe mi kochać? Właśnie takiego zakłamania nie lubię. Zresztą sam wcześniej mówił, że nie lubi np. Lecha Wałęsy. Mi tam ryba czy lubi czy nie. Jego sprawa. Ale jak w takim razie mnie może pouczać, że mi nie wolno, skoro jemu wolno? Sorry, że nieco chaotycznie - ale już się denerwuję gdy mi się to przypomni.

Dalej - jak to jest w kościele właśnie? Skoro tyle obostrzeń co do tego kto może a kto nie, czy jak ktoś ma depresję to ma prawo w ogóle korzystać z pomocy? Chciałbym usłyszeć, że tak. Choć wiem, że zaraz znajdzie się ktoś kto powie, że nie ma prawa do wiary. I tak wychodzi na to, że wszystko zależy od tego na jakich księży się trafia - to można mieć diametralnie różne zdania o kościele. Ale Bóg - ten tak naprawdę nie zależy od księży przecież. Są tylko ludźmi jak my wszyscy.

[Dodane po edycji:]

Racjonalizm nie ma nic wspólnego z nauką bo opisuje tylko to co jesteś w stanie zobaczyć. To jedna z wielu czarnych skrzynek ateizmu. Idąc tym tokiem myślenia kosmos kończy się tam gdzie sięga ludzki wzrok.


Tak czytam wątek i muszę skomentować. Przecież ten przykład to jest przykład antyracjonalizmu a nie racjonalizmu.



Takie dodatkowe moje rozmyślania - już nie o mnie a tak ogólnie dotyczą tego, że przecież objawami chorób psychicznych są m.in. nadmierne treści i przekonania religijne, widzenia, uczucie doświadczeń mistycznych. I jak odróżnić te prawdziwe (o ile są jakiekolwiek prawdziwe*) od tych zrodzonych w nie całkiem sprawnych duchach ludzi?

*) Tak - to trudne pytanie. Bo przecież wszystko to co wiemy wiemy od ludzi. A ludzie jak wiadomo są ułomni. I może mylą się. Może to ich wyobrażenia. Ludzie też chorują. I wtedy też jak oceniają lekarze mogą mieć bardzo silne religijne doświadczenia. Mogą być też bardzo przekonywujący. Ale to też nie jest Bóg. Chyba. Bo może i w ten sposób chce nam coś przekazać. Ale skąd możemy to wiedzieć? A może tak naprawdę to wszystko co jest wokół nas jest prawdziwe. I należy odbierać dosłownie tak jak jest. Jeżeli np. nasze ciało czegoś pragnie to znaczy, że to jest dobre. Jeżeli coś nas godzi odrazą to znaczy, że to nie dla nas. Ale może nie? Tak naprawdę możemy całe podstawy wiary stworzyć we własnej głowie, odebrać od innych, albo po części tak i tak. Tyle że to wszystko to są wyobrażenia pochodzenia ludzkiego. A może nawet gorzej. Może ktoś np. coś wymyśla i przekazuje jako przekaz od Boga tylko dla realizacji swoich celów, dobrze wiedząc, że to jedynie jego intryga. Tak jak u dawnych papieży.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Depresja kontra Bog.

przez polakita 09 gru 2009, 21:38
Majster napisał(a):A ta wiara w kosciol to na czym polega?


Kościół, jako wspólnota wierzących jest Ciałem Chrystusa. Poprzez sakramenty uczestniczymy w jego męce i zmartwychwstaniu.

Jeśli przypomnisz sobie wyznanie wiary (Wierzę w Boga, ... ) to pod koniec mówisz "...wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, ..."
polakita
Offline

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez Majster 09 gru 2009, 21:46
Nie pytalem czym jest, formulki wyklepane to ja znam, dociekam raczej na czym polega, w czym sie objawia, co ją wyraża, jakie są jej ramy?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja kontra Bog.

przez polakita 09 gru 2009, 21:52
Przecież ci napisałam. Formułki jest to w skrócie esencja naszej wiary, dlatego je podałam. Kościół żyje sakramentami - przede wszystkim eucharystia która jest zjednoczeniem z Chrystusem, uczestniczeniem w jego męce. On ofiarował się za nas na krzyżu, umarł za nasze grzechy. Ale zapewne to także wiesz. Chyba nie mogę nic nowego dodać ;)

Chodzi o to że wiara w Kościół jest wiarą w obecność w tym Kościele Chrystusa - poprzez sakramenty.
Ostatnio edytowano 09 gru 2009, 22:04 przez polakita, łącznie edytowano 1 raz
polakita
Offline

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez iryss 09 gru 2009, 21:55
Myśle że nie ma czegoś takiego jak wiara w kościół. Wierzy się w Boga i w Jezusa i w zmartwychwstanie a kościół to tylko miejsce w którym możemy spotkać ludzi znaleść wsparcie...Kościół to nie wszystko i wydaje mi sie że w wierze nie chodzi o Kościół czy księzy w kazdym razie to nie jest najwazniejsze. Dla mnie to symbol miejsca w którym znajdziesz pomoc tak na to patrze..
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez Majster 09 gru 2009, 22:02
Ja mysle ze klerowi chodzi bardziej o ten kosciol niz o Boga czy Jezusa, w koncu od Jezusa na tace nic nie dostaną, On o ile pamietam to wypierniczyl kupcow ze swiatyni i dal im wieczny szlaban, natomiast dzisiaj poprzebierali sie oni za kaplanow i dawaj znowu handlowac slubami, mszami, pogrzebami, chrzcinami itd.
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Depresja kontra Bog.

przez Gringo 09 gru 2009, 22:05
Majster: Nie zadawaj trudnych pytan, na ktore nawet katolicy nie znaja odpowiedzi.
Mnie zawsze bawil sakrament bierzmowania: kazano nam sie uczyc, ze jest to: "Widoczny znak, niewidocznej łaski" (cokolwiek to oznacza), ale tez sakrament dojrzalosci chrzescijanskiej. Dzieki bierzmowaniu instytucja kosciola katolickiego stracila dla mnie jakiekolwiek pozory sensu (bo nie wierzylem juz od kilku lat). Do bierzmowania musialem przystapic, gdyz tego ode mnie wymagala rodzicielka, a ze nie bylo to nic wielkiego, czy waznego, wiec poszedlem. Okazuje sie, ze kosciol dopuszcza do bierzmowania (czyli jeszcze raz: SAKRAMENTU DOJRZAJLOSCI CHRZESCIJANSKIEJ,brzmi dumnie, co?) kazdego, oczywiscie nawet tych, ktorzy przez lata zajeci byli piciem, biciem i robieniem wszystkiego, co nie zgodne z doktryna kosciola. Co z tego, przeciez zeby byc dojrzalym chrzescijaninem wystarczylo nauczyc sie na pamiec 7 grzechow glownych (nie pamietam, czy cos takiego jest, ale chyba to bylo to) i kilku innych tego typu rzeczy. Ksieza dawali pozwolenie do przyjecia bierzmowania hurtowo, byli tez tacy, ktorzy nie znali wymaganych rzeczy i rowniez mogli przystapic. Czy to powazne? Wiem rowniez, ze nie tylko u mnie w ten sposob sie to odbywa, sadze, ze prawie wszedzie.
Gringo
Offline

Re: Depresja kontra Bog.

przez polakita 09 gru 2009, 22:11
Gringo napisał(a):Do bierzmowania musialem przystapic, gdyz tego ode mnie wymagala rodzicielka, a ze nie bylo to nic wielkiego, czy waznego, wiec poszedlem.

Myślę że to co zyskałeś w tym sakramencie odpowiada twojemu do niego podejściu. Myślę że jest to olbrzymie nieporozumienie przystępowanie do sakramentu bez własnej niewymuszonej woli do tego.
polakita
Offline

Re: Depresja kontra Bog.

przez Gringo 09 gru 2009, 23:14
Moze zle sie wyrazliem, nikt mnie nie zmuszal, jednak poczulem, ze takie sa oczekiwania rodziny, a to, ze jestem niewierzacym przeciez nie przeszkadza w tym, zeby pojsc do bierzmowania. Wiem, ze nie ma to najmniejszego sensu dla niewierzacego, ale w ten sposob zaoszczedzilem stresu mamie, ktora oczekiwala, ze jednak pojde, mnie to nie bolalo. Nikomu tez nie zrobilem z tego powodu krzywdy.
Gringo
Offline

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez iryss 09 gru 2009, 23:30
nikomu nie zrobiłeś krzywdy...nikomu oprucz siebie. poszedłeś do bierzmowania nie wiedząc do cxzego słuzy ten sakrament i co on daje albo co powinien dawać jeśli przystępujesz do niego "na powaznie" skoro wcale nie chciałes go przyjąć to nie byłeś gotowy. ja jestem wierząca ale cie rozumiem i ma to dla mnie sens choć niema dla mnie sensu to że robimy wielke rzeczy wbrew sobie. Stajemy się takimi jakich chcą nas widzieć i tu jest problem bo całe tłumy są bierzmowane ze względu na zdrowie psychiczne rodziców a przeciez to nie o to chodzi. I rodzice też powinni być na tyle inteligentni żeby zapytać swoje dziecko czy jest gotowe i czy wogule tego chce bo inaczej to nie ma sensu. Nic cię to nie bolało ale i nic Ci to nie dało...a powinno być inaczej. Niektózy ludzie przystepują do bierzmowania w wieku50lat i jest dobrze ale sami podejmują tą decyzje w pełni świadomi. Warto mięć swoje zdanie i ne bać się go wypowiadać to wiele ułatwia choć wydaje się trudne w końcowym rozrachunku jesteśmy na plusie :smile:
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Depresja kontra Bog.

przez Amy Lee 09 gru 2009, 23:35
Gringo napisał(a):to, ze jestem niewierzacym przeciez nie przeszkadza w tym, zeby pojsc do bierzmowania

A propos tego, że niewierzący podobno wiedzą co jest dobre, a co złe... Nie uważasz, że nieładnie kłamać i to publicznie?
Pójść do bierzmowania znaczy powiedzieć "w i e r z ę" (nawet się wtedy "klepie formułkę" z takimi słowami).
Amy Lee
Offline

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez namiestnik 10 gru 2009, 00:00
Prawda jest taka, że ja też miałem bierzmowanie w mojej byłej parafii w której za wszystko trzeba było płacić. I jak by nie prosić to nic nie dało się utargować. I w sumie wszyscy tylko o tym mówili. Teraz mam zupełnie inną. A ślub też był w naprawdę pięknej (duchowo), u wspaniałego księdza. Którego zresztą ekskomunikowano - bo np. brał za posługę co łaska co było nie do pomyślenia w tamtych rejonach. Przynajmniej sobie nie pluję bo akurat wtedy miałem, a i człowiek niezmuszany na przekór daje więcej. Ale wkoło wielu biednych ludzi. Było nie do pomyślenia, że mszę można zamówić nie płacąc. A nawet jak ktoś płacił to miało być do urny wrzucone by nikt nie liczył. Ludzie księdza kochali. Nie chcieli wypuścić z parafii. Nie chcieli wpuścić nowego. Nawet w TV byli. Jak dla mnie to nadmierne uwzględnianie pieniądza, oraz zbytnia hierarchizacja psują obraz. W tamtych rejonach również robienie dzieci nieletnim, seks oazowiczek z księdzem - to wszystko na pewno nie poprawia wizerunku.

Ale to w sumie nijak ma się do depresji.

Może poza tym, że wielu z nas ma różne złe doświadczenia i przekłada je teraz na wszystkich księży i cały kościół. U mnie też nie było wesoło.

Ale jakby w wyznaniu wiary w Kościół - uznać, że nie jest to kościół w sensie budynku (bo czy można wierzyć w budowlę?), w sensie hierarchii, a uznać, że kościół to wierzący, to wspólna wiara. Może o to naprawdę chodzi? Jak myślicie?


A co do księży. Cóż. To prawda. To ludzie. A każdy człowiek popełnia błędy. Może wiele błędów byłoby mniej gdyby kościół katolicki pod pewnymi względami upodobnił się do innych kościołów gdzie jest większe rozgraniczenie wiary od zarabiania pieniędzy, a przede wszystkim nie ma celibatu. No ale rozumiem, że dla wielu to co piszę może brzmieć jak herezja. Jednak pomyślmy - co by tak naprawdę było złego w tym, że ksiądz by miał żonę i dzieci? Oddzielmy majątek jego i kościoła jako instytucji. Bo faktycznie w wyniku dziedziczenia to każdy miałby mały kawałeczek. Zresztą takie były właśnie przesłanki wprowadzenia celibatu - by nie dziedziczyć majątku na dzieci. Mało kto wie, że kiedyś celibatu nie było. I nie była te epoka kamienia łupanego. Owszem niektórzy składali śluby czystości. Przecież wolno. Ale nie było nakazu.

No dobra - ale chyba nie ja tu od reformacji kościoła jestem. :)

Można też zająć się dokładnie jak w temacie - samym Bogiem, a raczej Depresją konta Bóg.

Zobaczcie co znalazłem:




(Iz 40,25-31)
Z kimże byście mogli Mnie porównać, tak, żeby Mi dorównał? - mówi Święty.
Podnieście oczy w górę i patrzcie: Kto stworzył te gwiazdy? Ten, który w
szykach prowadzi ich wojsko, wszystkie je woła po imieniu. Spod takiej
potęgi i olbrzymiej siły nikt się nie uchyli. Czemu mówisz, Jakubie, i ty,
Izraelu, powtarzasz: Zakryta jest moja droga przed Panem i prawo me przed
Bogiem przeoczone? Czy nie wiesz tego? Czyś nie słyszał? Pan - to Bóg
wieczny, Stwórca krańców ziemi. On się nie męczy ani nie nuży, Jego
mądrość jest niezgłębiona. On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły
omdlałego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy, lecz
ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną
bez zmęczenia, bez znużenia idą.

Ps 103,1-4.8.10)
REFREN: Chwal i błogosław, duszo moja, Pana

Błogosław duszo moja, Pana
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław duszo moja, Pana
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

On odpuszcza wszystkie twoje winy
i uleczy wszystkie choroby,
On twoje życie ratuje od zguby,
obdarza cię łaską i zmiłowaniem.

Miłosierny jest Pan i łaskawy,
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów
ani według win naszych nam nie odpłaca.

Oto Pan przyjdzie, aby lud swój zbawić, błogosławieni, którzy są gotowi
wyjść Mu na spotkanie.

(Mt 11,28-30)
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja
was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo
jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.
Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.

Komentarz

Potrzebujemy odpoczynku, aby nabrać sił do pracy. Bywa jednak, że
wypoczęci nie mamy sił do życia. Brak perspektyw, celu, a także porażki i
niepowodzenia sprawiają, że zaczyna nam brakować nadziei. "Przyjdźcie do
Mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a Ja was pokrzepię." Jezus, nasz
Zbawiciel, przywraca nam siły. Zaprasza nas, byśmy z Eucharystii
zaczerpnęli moc, która pozwoli nam żyć i stawiać czoło codziennym
trudnościom i wyzwaniom.

O. Jakub Kruczek OP, "Oremus" grudzień 2003, s. 47-48
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Depresja kontra Bog.

przez Amy Lee 10 gru 2009, 00:16
namiestnik napisał(a):A co do księży. Cóż. To prawda. To ludzie. A każdy człowiek popełnia błędy. Może wiele błędów byłoby mniej gdyby kościół katolicki pod pewnymi względami upodobnił się do innych kościołów gdzie jest większe rozgraniczenie wiary od zarabiania pieniędzy, a przede wszystkim nie ma celibatu. No ale rozumiem, że dla wielu to co piszę może brzmieć jak herezja. Jednak pomyślmy - co by tak naprawdę było złego w tym, że ksiądz by miał żonę i dzieci? Oddzielmy majątek jego i kościoła jako instytucji. Bo faktycznie w wyniku dziedziczenia to każdy miałby mały kawałeczek. Zresztą takie były właśnie przesłanki wprowadzenia celibatu - by nie dziedziczyć majątku na dzieci. Mało kto wie, że kiedyś celibatu nie było. I nie była te epoka kamienia łupanego. Owszem niektórzy składali śluby czystości. Przecież wolno. Ale nie było nakazu.

Na pewno dużo by można ulepszyć. Ale tu możemy sobie dywagować, a ja niestety papieżem nie jestem, to nie zaordynuję żadnych rozwiązań odgórnie.

No to co z tą depresją? Może motyw "zaprzestanie narzekania na ludzi i instytucje o innych poglądach jako czynnik powstrzymujący pogłębianie się depresji"? ;)
Amy Lee
Offline

Re: Depresja kontra Bog.

przez Gringo 10 gru 2009, 00:29
Amy Lee napisał(a):
Gringo napisał(a):to, ze jestem niewierzacym przeciez nie przeszkadza w tym, zeby pojsc do bierzmowania

A propos tego, że niewierzący podobno wiedzą co jest dobre, a co złe... Nie uważasz, że nieładnie kłamać i to publicznie?
Pójść do bierzmowania znaczy powiedzieć "w i e r z ę" (nawet się wtedy "klepie formułkę" z takimi słowami).

Niektorzy wiedza, a inni nie. Nie pamietam w jaki sposob sie to odbywalo, ale byc moze po prostu nie powiedzialem tej wymaganej formulki tylko cos innego (bo mowili wszyscy razem, kolektywnie). Chyba wlasnie tak bylo. Poza tym jako niewierzacy nie bralem calego tego wydarzenia smiertelnie powaznie, wiec nawet jesli bym sklamal, to.... no coz, sa duzo gorsze rzeczy niz takie niewinne klamstewko :smile: Codziennie setki ludzi ginie w wypadkach, z glodu, na wojnie, takie klamstwo nic nie znaczy, nikomu nie szkodzi. Dla mnie tamto wydarzenie jest bez znaczenia.

Offtopic sie zrobil.
Gringo
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do