Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ampułek

Użytkownik
  • Postów

    85
  • Dołączył

Osiągnięcia Ampułek

  1. A u mnie chujowo jak najbardziej. Ktoś mnie oszukał żona wyrzuciła to co przyszło z allegro. W zasadzie mam ochote spać i w dupie mieć. Jakoś tak się składa że musze być (?) wybaczającym ale mnie to męczy strasznie zwłaszcza przy obecnym stanie. A może nie muszę ? - bo i nie chcę !!!
  2. Pierdzielę muszę się wygadać. Myślałem że depreche, fobię spoleczną i lęki mam za sobą - k***a nie mam. Po ostatniej półtorarocznej terapii wydawało się że to już. Ze ok. Potem ze dwa lata wzglednego spokoju, a raczej uspienia. Pisze raczej bo cos mi nie pasowalo - czasami reagowalem niewspolmiernie do bozdzcow, ale przelykalem lzy i dalej. I chyba wlasnie uwierzylem ze jestem wolny i ... dostalem po glowie. Najbardziej chyba wrocila fobia spoleczna. Wypracowana chwiejna rownowaga wlasnie poszla sie pieprzyc. Nie mam ochoty ani finansowych mozliwosci na nastepna terapie - a psychiatra - mam wrazenie ze slucha tylko po to żeby moc przejsc do wypisania recept. Nie potrafie byc soba - gdybym potrafil bylbym zupelnie gdzue indziej. Przekroczylem w stosunku do siebie dobrze pojmowana granice kompromisu i place za to caly czas. Tylko czasami mam ochote kogos udusic - najchetniej siebie.
  3. Dziekuje - ale ja nie potrafie myslec w ten sposob. W zasadzie przez wiekszosc/cale zycie zylem dla kogos/czegos. Nie ma miejsca dla mnie - to bardzo trudne dla mnie zmienic nastawienie w ten sposob. Taka niepelnosprawnosc mniejsza o to dlaczego tak sie stalo. Ja wiem - bylem na psychoterapii przez 2 lata - ale nie potrafie sie tak odnalezc.
  4. Chciałbym żeby było lepiej. Chociaż czasami nie wiem dla kogo. Powoli a nawet z chęcią ciągnie mnie żeby zakończyć ten żywot żeby zapomnieć. Bez obwiniania kogokolwiek bez winy po prostu - nie pasuje tutaj. Nie mogę ciągle - nie mam siły - udowadniać ze nie jestem garbaty. Chyba spadło na mnie zbyt wiele i nie potrafię tego unieść. Wszechświat nie znosi próżni a ja sie w niej zakopałem. I nie widzę wyraźnego powodu żeby ją opuszczać.
  5. Mniam jęczarnia … To i ja sobie poużywam – bo za wiele zbieram ostatnio. A więc ( purytanów j. polskiego przepraszam). Mam to wszystko gdzieś. Czasami proszę żeby mnie coś zabiło. Coś i zabiło. Nie mówcie jak często mówicie że będzie lepiej. Otóż nie będzie -  To sarkazm. Wiele nadziei było no i się skończyło Dzisiaj się poddaje – jutro pewnie zwlokę się i będę robił swoje. Nie utyskuję i się nie skarże – no może poza tym postem. Ale to nie tak że spotyka nas to co potrafimy udźwignąć. Czasami nas to przerasta …
  6. Mhmmm pusto echhh - wszyscy spia ?
  7. Yhm chyba zbroje i kota pod pache. On nienawidzi z chalupy wyłazic
  8. Mam taki sam problem. Pare razy zdarzyło mi sie pomagać w ten sposób i ... żałuję. Choć wtedy wydawało mi się że takie właśnie są oczekiwania. Nie chodzi o brak rewanzu w jakikolwiek sposób tylko, że to najgorszy sposób na budowanie własnej wartości. Do tej pory mam kaca moralnego że "pomagałem" w ten sposób. Chyba że jestem tak naiwny :)
  9. Ja się chyba niedoceniam albo Ty przeceniasz - z całym szacunkiem, a jaki masz na to wpływ ? Wywleka ? Ze niby to było dawno i juz uległo przedawnieniu ? To sie dzieje na naszych oczach. Z tego co do tej pory napisano takie okreslenie nie padlo. Kazdy z nas raczej podaje powody albo na tak albo na nie. To nie katolicka krucjata :) Nie staram sie wykazac wyzszosci "Swiat WiekiejNocy nad Bozymnarodzeniem." Kazdy wybiera co dla niego dobre. Kazdy z nas wyznaje jakies wartosci. Zreszta jak wyzej nie widze podstaw. Nawet jesli ktos wierzy w cos "dziwnego". A wracajac. Firma pt. Kosciol zmienia cel swego dzialania. I stalo sie to juz dawno. Wiekszosc spraw podporzadkownych kwestii finansowej a mniej ludziom. I to nie walka o srodki na przezycie. Sukienkowo czarne towarzystwo powolujac sie na wole Boga, opatrznosc i inne nalezne tylko im atrybuty gdzies oderwala sie od ziemi. I stracila z nia kontakt. Polityka, wpływy, światynie opatrzności - chyba to nie to. Ostrosc na czlowieka gdzies sie gubi - sa zajeci czyms innym. Oczywiscie w imie Boze. I ku jego chwale. Jak w innych korporacjach - w zasadzie roznic niewiele. W przyzwoitej korporacji tez sa misje i wizje. I wcale nie chodzi o to ze mi zal ze to mają. Tylko dla mnie to kompletne pomieszanie - niemozliwa mieszanina wrecz. Niechec do nazywania rzeczy po imieniu i zamiatanie pod dywan. Traktowanie wyznawcow jak polgłowków i samozwanczy monopol na kontekst wiary i prawde absolutna. [Dodane po edycji:] OT ale imho jakis kontekst jest: http://www.onet.tv/ludzie-na-walizkach-odc-12,5771743,3,klip.html#
  10. Bez glejtu czarnego i tak mogę wierzyć - nawet w katolickiego Boga - myślisz że zapyta czy proboszcz pozwolił bo jak nie to spadaj ??? . Ta formułka o niemożliwości wiary z powodu nienawiedzania kościoła, akurat średnio mnie przekonuje. Jakby pod gruszą nie można było przemyśleć co mnie rozwija a co uwstecznia i jaki jestem dla siebie i innych. Czasami myślę, że ludzie potrzebują żeby ich czarny zganił albo pogłaskał. Taki system motywacyjny. "Chodzi się" albo lepiej powinno się chodzić dla podanych przez Ciebie pobudek - chyba wolę nie wiedzieć jak jest naprawdę.
  11. Wiesz to ze niepraktykująca wcale nie znaczy ze niewierzaca. Mnie nie odpowiada model wspolczesnego albo w ogole katolika. Nie znosze czarnych i calej tej ich firmy. Bo to ich firma. Zaznaczam - dla mnie - to czysta hipokryzja. Jak i wiekszosc katoli wierzaca w "razie czego". Kupowanie przywilejow i zaszczytow - to o to w tym chodzi ... ? Statystyka spowiedzi - zaswiadczenia i podpisy ??? Nie chce posrednikow, ani "zlotych rad". I nie sadze żebu jakis "ksieciu" pomogl komukolwiek w wyjsciu z nerwicy czy depresji. Sądzenie powyzsze wnosze po znajomych majacych takie schorzenia nie wspomne o sobie aby nie byc stronniczym.
  12. U mnie jest/było podobnie. Zwlaszcza w pierwszych okresach deprechy. Wydawało mi sie wtedy ze znalazlem lekarstwo na moje lęki i upadlość ducha. Ale lęki po alkoholu się pogłębiają, a świadomość że tracę kontrolę nad własnym życiem też nie pomaga. Nie stałem się abstynentem. Ale wyznaję zasadę "wszystko wolno co nie wolno - byleby z umiarem". I u mnie się sprawdza choć czasami przesuwam granice
  13. Myslę ze nic Ci nie wywinie, a wrecz przeciwnie - usmialbym sie serdecznie dostajac takiego smsa (choc stolarzem nie jestem ) A pomyłki zwlaszcza w nerwach sie zdarzaja. Zycze terminowej i pieknej kuchni :)
  14. Tylko że wtedy musielibyśmy pamietac wszystko - co wyklucza stwierdzenie o drugim zyciu, czyli nie bylibysmy tym kim jestsmy tylko kontynuacja tamtego.
  15. Browarki :) Wreszcie weekend mniam.
×