Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

przez Yuna 22 paź 2006, 22:51
Patti1985 trzymaj się :) Kiedy czujesz, że masz teraz 'atak' spróbuj ignorować objawy, wiem to po sobie :) Będzie wtedy lepiej
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
22 paź 2006, 21:48
Lokalizacja
Hamburg

przez JanRO 23 paź 2006, 00:00
Yuna ma racje ignorowanie objawow daje efekty ,ale to cholernie trudne,przede wszystkim musisz sie skupic na problemach a nie na objawach,bo myslenie o nich tylko je nasila,za kilka tygodni bedzie lepiej,zobaczysz,tylko nie przerywaj terapii.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

Nieprzystosowanie do życia, myśli samobójcze, bez sens życia

Avatar użytkownika
przez Thomas_Anderson 28 lis 2006, 17:32
Jestem tu nowy. Cześć wszystkim. Nie wiedziałem gdzie to napisach bo miałem już depresję i nerwicę. Więc tak: jestem nie przystosowany do życia w społeczeństwie. Od 8 lat nie mam przyjaciół (a dziewczyny nigdy nie miałem) nie wiem co się stało że nie mogłem się przystosować i być taki jak inni. To że widziałem że nic mi się nie udaje spowodowało że miałem fobię społeczną (bałem się że się skompromituje publicznie) Widząc różnice między tym jak żyją moi rówieśnicy a jak żyję ja przeżywałem frustracje. np. koledzy rozmawiali ze sobą z kim kto ostatnio sypiał, a ja nie miałem na ten temat nic do powiedzenia bo z nikim nie spałem. dlatego wolałem sobie pójść niż czekać aż i mnie o to zapytają. Wpadłem w depresję widząc różnice, miałem ponad 20 lat a moi rodzice zmieniali kanał w tv gdy leciały sceny "erotyczne" w zwykłym filmie sensacyjnym mówiąc że to nie dla dzieci (ale od tego można dostać zahamować w tych sprawach). Później jakieś nastolatki zaczęli uprawiać nocami sex na osiedlu (głośno) miałem taką frustracje (objawiała się kłuciem w sercu i zdołowaniem) że dostałem od tego nerwicy. Potem wyleczyłem już depresję i nerwicę lekami, ale teraz jest tak że są sytuacje (zwłaszcza kiedy widzę innych ludzi którzy żyją udanym życiem) przez które znowu jestem sfrustrowany, mam kłucie w sercu i dół i nie wiem czy nie wpadnę od tego znowu w nerwicę. Nawet telewizja mnie potrafi przygnębić lub czyjś blog. Mam swoje cele ale nie dam rady ich zrealizować i to mnie dobija. Jestem bardzo samotny i przeszkadza mi to, a jednocześnie nie chcę wyjść do ludzi bo wiem że mi się nie uda, jestem nie przystosowany od dawna i tylko bym się ośmieszył. Chyba nawet zaczynam (a może już od jakiegoś czasu ) jestem negatywnie nastawiony do zdrowych ludzi. Chyba dlatego że są zdrowi a ja nie, mogą robić to co chcą a ja nie, mają rzeczy (takie jak np. dziewczyna/żona) a ja nie. Moja samo ocena już chyba nie będzie niższa. Ostatnio marzę o tym jak ginę w wybuchu budynku. Obiektywnie oceniając to dla mnie najlepsze wyjście. Nie wiem czy zrobiłem się bardziej wrażliwi i nie odporny na stres, czy wcześniej kiedy byłem małym dzieckiem moje życie nie odbiegało od normy więc nie wypadałem gorzej przy innych i nie dołowałem się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 lis 2006, 16:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez andek 28 lis 2006, 17:50
Witaj w klubie, mam bardzo, bardzo podobnie.

Mówię z doświadczenia (mam 40 lat): walcz! Otwórz się na ludzi, choć to bardzo trudne! Bądź zawsze szczery - to bardzo pomaga. Wytyczaj sobie małe, łatwe do osiągnięcia cele - mogą być nawet bardzo banalne. Nie rób nic na pokaz, rób wszystko dla siebie.
Pamiętaj, masz prawo być śmieszny, mylić się, nie wiedzieć, nie zgadzać z innymi itd. I tak, jak ty, ci inni mają takie same prawa.

Wiem, że to wszystko brzmi jak komunał, ale warto o tym pamiętać.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
27 lis 2006, 16:07
Lokalizacja
Warszawa

przez marmarc 29 lis 2006, 09:20
witamy.
tak jak powiedział mój przedmówca - przed Tobą walka - nie możesz się wycofywać z życia. A ono, wbrew pozorom, nie powinno polegać ani na uprawianiu seksu w krzakach na osiedlu w wieku lat 15, ani na oglądaniu telewizji z rodzicami. Gdzieś między tymi dwiema skranościami rozciąga się - czasem cudowny, czasem znów trochę mniej cudowny - obszar życia.
Rodzice - cóż - niektórzy ludzie nie mają pomysłu na to jak traktować własne dziecko, które ma 20 lat... trzeba na to opuścić kurtynę milczenia i iść dalej.
A co poza tym robisz? Praca, nauka?
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez smutna Ania 29 lis 2006, 09:30
MAM PODOBNIE JAK TY
jestem TAKA A NIEINNA :-(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 lis 2006, 13:00
Lokalizacja
zdzieszowice

Avatar użytkownika
przez Thomas_Anderson 29 lis 2006, 14:28
Pamiętaj, masz prawo być śmieszny, mylić się, nie wiedzieć, nie zgadzać z innymi itd. I tak, jak ty, ci inni mają takie same prawa.

Tylko że ja nie mogę niestety przeżyć gdy ktoś się ze mnie śmieje (to mnie dołuje), kiedy nazywają mnie lamerem gdy czegoś nie wiem. Kiedy byłem w depresji za każdym razem kiedy ktoś się śmiał w mojej obecności miałem wrażenie że śmieje się za mnie (to mi już przeszło). Wiem że mam prawo się "nie zgadzać z innymi" mieć własne zdanie, ale nie wiem dlaczego w praktyce rzadko kiedy mi się to udaje, zupełnie jak by mi nie wolno było mówić to co myślę i robić to co chcę (niestety) może za dużo zakazów i nakazów usłyszałem w życiu od rodziców i teraz jest tak jak by nie wolno mi było być sobą, być spontanicznym itd.
Rodzice - cóż - niektórzy ludzie nie mają pomysłu na to jak traktować własne dziecko, które ma 20 lat... trzeba na to opuścić kurtynę milczenia i iść dalej.

Tylko że od wychowania zależy to jaki jestem, a ono nie było chyba takie jak w innych domach, może dlatego nie mogłem się przystosować i być takim jak inni :/
Np. sprawy płci: inni rodzice rozmawiają o tym z dziećmi uświadamiając ich o różnych rzeczach a moi nie tylko nie chcieli mi nic na ten temat powiedzieć to jeszcze nie mogłem oglądać "rozmów w toku" kiedy były jakieś rozmowy np. o ciąży, eh czuję że na pewno nigdy nie będę w żadnym związku, to dla mnie bariera nie do pokonania. Chyba nawet czuję przez tym lęk.
A co poza tym robisz? Praca, nauka?

Niestety ale przez depresję musiałem zrezygnować ze szkoły (myśli samobójcze nie pozwalały mi się skupić na lekcjach) nie czuję się na siłach teraz tam wrócić.

Co myślicie o psychoterapii? Podobno trwa bardzo długo a i tak wszystko zależy od pacjenta. Jeżeli się nie przełamie to nigdy danej rzeczy w sobie nie zmieni na lepsze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 lis 2006, 16:40

przez andek 29 lis 2006, 18:50
Myślę, że psychoterapia byłaby odpowiednia. To nie jest tak, że wszystko zależy od pacjenta. Dobry terapeuta (najlepiej jeszcze trener osobowości), jeśli czuje się na siłach, to narzuca tzw kontrakt, bierze odpowiedzialność za terapię i prowadzi do celu. Niestety, intensywna, dobra, skuteczna terapia jest bardzo kosztowna. (Np w Warszawie standardowa godzina (ok 50 min) kosztuje w granicach 80-100 zł, a powinny być przynajmniej 2 godziny w tygodniu przez kilka miesięcy ze wskazaniem na dłużej.)
Z tego, co wiem, to można także skorzystać z intensywnej terapii grupowej refundowanej, stacjonarnie gdzieś w ośrodku lub na dochodne. To już, moim zdaniem, niestety nie gwarantuje sukcesu.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
27 lis 2006, 16:07
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez korres1 29 lis 2006, 23:02
Wierz mi Thomas, że nie jestes jedyną osobą z rodzicami-purytanami. Da się od tego uwolnić, chociaż żeby to osi.ągnąć chyba będziesz się musiał wyprowadzić i usamodzielnić. Wychowanie to nie wszystko, można czasem od niego uciec.
A samotność? Jesli pójdziesz na psychoterapię, to może pomóc Ci pokonać bariery dotyczące ludzi. PO to chyba jest terpia, nie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez marmarc 30 lis 2006, 08:57
Thomas,
Nikt nie lubi kiedy ktoś się z niego śmieje, kiedy mówi, że jest głupszy, gorszy itd. Takie towarzystwo trzeba olać, i ograniczyć z nim kontakty do koniecznego minimum.
Nie wiem czy ty nie przesadzasz z obwinianiem rodziców o wszystko. Pewnie, że może nie do końca spełnili się w swojej roli, może cię nawet skrzywdzili - nie wiem - ale niezależnie od tego nie możesz ich wiecznie oskarżać, i mieć do ich żal, bo to do niczego nie prowadzi.
Nie wiem jak jest w większości domów, ale myślę, że zwykle "uświadamianie" rodzice pozostawiają książkom i nauczycielom. A poza tym - od jakichś 15 lat można w Polsce w co drugim kiosku ruchu i w co drugiej wypożyczalni filmów dostać pornografię, nie mówiąc o obecnie coraz bardziej dostępnych "dobrodziejstwach" internetu - nie zachowuj się tak, jak byś z powodu eksperymentów wychowaczych swoich rodziców, w wieku lat 30 dowiedział się dopiero co to jest seks i na czym polega, bo w obecnych czasach to po prostu niemożliwe.

Każdy człowiek przez całe życie ciągnie za sobą sanie załadowane swoimi doświadczeniami, przeżyciami, miej czy bardziej świadomymi wyborami. Twoi rodzicie pewnie dołożyli do tego parę kilo więcej, i jeszcze ten nieszczęsny, ocenzurowany telewizor. Trzeba iść do przodu i ciągnąć to za sobą, ale jeśli bedziesz się co chwila zatrzymywał, wyjmował stamtąd różne rzeczy, przekładał z miejsca na miejsce, to z pewnością nie będzie ci przez to lżej, a tylko stracisz czas.
Musisz wrócić do szkoły, musisz zacząć pracować - to jest Twój problem, a nie to, że nie zaliczyłeś jeszcze wszystkich panienek w okolicy.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez Thomas_Anderson 30 lis 2006, 11:56
A poza tym - od jakichś 15 lat można w Polsce w co drugim kiosku ruchu i w co drugiej wypożyczalni filmów dostać pornografię, nie mówiąc o obecnie coraz bardziej dostępnych "dobrodziejstwach" internetu - nie zachowuj się tak, jak byś z powodu eksperymentów wychowaczych swoich rodziców, w wieku lat 30 dowiedział się dopiero co to jest seks i na czym polega, bo w obecnych czasach to po prostu niemożliwe.

możliwe, możliwe, może nie w wieku 30 lat ale tez za późno. Dowiedziałem się dopiero pod koniec podstawówki w bolesny sposób bo koledzy się ze mnie śmieli że nie wiedziałem. Nigdy niczego takiego nie wypożyczyłem ani nie kupiłem w kiosku, nie mogłem się na to zdobyć bo miałem wrażenie ze sprzedawca mnie za to skrzyczy (a przecież byłem już pełnoletni) długo tez nie mogłem się zebrać żeby kupić alkohol (tak jak by mi nie było wolno) papierosów publicznie nie potrafię po prostu palić, więc nie palę wcale. To już za daleko zabrnęło. Nawet kiedy rozmawiam z dziewczyną czuję napięcie nerwowe. Może jak bym poszedł na długo do więzienia to przestępcy nauczyli by mnie innych zachowań.
Musisz wrócić do szkoły, musisz zacząć pracować - to jest Twój problem, a nie to, że nie zaliczyłeś jeszcze wszystkich panienek w okolicy.

To jest tylko jedna z wieeelu rzeczy, bo ja po prostu porównuję się do rówieśników i widzę różnice (to mnie mocno dołuje). Dzisiaj jest tak: człowiek idzie do szkoły podstawowej ma kolegów, potem (średnio według statystyk obopu) w wieku 16 lat traci dziewictwo i tak dalej, i te randki (że tak powiem) są potrzebne żeby zdobyć doświadczenie i nie odróżniać się od innych, to jest potrzebne żeby nie czuć się gorszym od nich (dobra samo ocena jest potrzebna), potem szkoła średnia (nowi koledzy), studia, kariera zawodowa, małżeństwo, dzieci.. itd. A ja nie przerobiłem nawet tego pierwszego. Ze szkołą było by ciężko, bo coś się stało z moją pamięcią. Nie mogę zapamiętywać tzn. bardzo szybko zapominam to czego się nauczę. Dziwię się np. że to co ja zapomniałem po 20 minutach mój brat pamięta przez rok. W szkole nie mam szans, to już było widać po stopniach, najpierw same dobre, potem coraz gorzej a w ostatnim roku nawet jedynki. Gdyby ktoś mi zrobił totalne pranie mózgu, wykasował te wspomnienia przez które jestem właśnie taki, i zastąpił je innymi dzięki którym był bym całkowicie normalny i zdrowy, to miał bym szanse (tyle że tak się nie da)
Myślę, że psychoterapia byłaby odpowiednia. To nie jest tak, że wszystko zależy od pacjenta. Dobry terapeuta (najlepiej jeszcze trener osobowości), jeśli czuje się na siłach, to narzuca tzw kontrakt, bierze odpowiedzialność za terapię i prowadzi do celu.

Czym różni się trener osobowości od zwykłego psychoterapeuty? jeszcze nie spotkałem się z takim terminem.

PS. Wydaje mi się że mam przez to wszystko ten typ osobowości:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5 ... aj%C4%85ca
wszystko się zgadza heh... psychoterapeuta będzie miał zemną dużo roboty :/
Ostatnio edytowano 30 lis 2006, 12:55 przez Thomas_Anderson, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 lis 2006, 16:40

przez andek 30 lis 2006, 12:46
Psychoterapeuci prowadzą różne zajęcia. Treningi osobowości wykorzystywane są w różnych szkoleniach, na warsztatach, terapiach itp. Tak więc jeśli psychoterapeuta ma w tym doświadczenie (nie wiem jak to jest z certyfikatami w tym przypadku), to tym lepiej.
Myślę jednak, że tego typu terapię znajdziesz tylko w jakimś prywatnym ośrodku.

Np http://www.psychodrabina.pl/
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
27 lis 2006, 16:07
Lokalizacja
Warszawa

przez marmarc 30 lis 2006, 14:02
długo tez nie mogłem się zebrać żeby kupić alkohol (tak jak by mi nie było wolno)


ale w końcu się zebrałeś? czyli jednak można? Myślę, że wykonałeś w ten sposób jakiś mały "trening osobowości". Oby tak dalej. Oczywiście z alkoholem lepiej uważać. Wybieraj sobie podobne "mini-cele", "zbieraj" się, i atakuj. Np. idź do pubu, weź piwo i zapal tego cholernego papierosa, choćby ci się trzęsły ręce i nie wiem co jeszcze by się z Tobą działo. Nie namawiam cie do palenia, ale jak byś wykonał taki numer parę razy, i zobaczył że nic się nie stało, to też by był jakiś "trening osobowości".
I nie myśl o tym co myślą o tobie inni. Człowiek musi oceniać siebie według swojego systemu wartości, a nie opinii innych.
Zaręczam, że ani inicjacja seksualna w wieku 16 lat nie gwarantuje sukcesu życiowego, ani brak inicjacji nie jest przyczyną, że ktoś nie umie funkcjonować w społeczeństwie. Nie nakręcaj się tym. To nic nie znaczy.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do