poczucie własnej wartości, samoocena, pewność siebie itp

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

przez elektron 16 sty 2008, 18:50
To prawda. Ja zawsze się bałam (i cały czas się trochę boję), że nikt mnie nie będzie chciał zatrudnić, że nie dam sobie rady w pracy. A moja przyjaciółka kiedyś jak rozmawiałyśmy właśnie o mnie, to powiedziała mi że ona bez wahania by mnie zatrudniła, bo jestem dobra w tym co robię, rzetelna i daje z siebie wszystko jak mam coś zrobić. No i byłam diabelnie zaskoczona, bo nie sądziłam, że ludzie tak o mnie myślą. Mnie się zawsze wydawało, że wszyscy uważają mnie za nieudacznika życiowego, a tu wręcz przeciwnie.
Tylko to musi być szczera odpowiedź przyjaciela, nie przesadzona ani w jedną ani w drugą stronę.


Wiesz co, miałem tak samo.... w pracy na wakacjach, wiele osób mi mówiło że jestem bardzo pracowity i dobrze pracuje, aż sam byłem zdziwiony myśląc ciągle "...ale ze mnie partacz i leń...". Ostatnio właśnie robiłem sobie analizę SWOT na zajęcia, bo potrzebowałem, i powiem Ci że jak popytałem przyjaciółki w sumie, i co bardziej inteligentniejsze moim zdaniem osoby, odpowiedzi mnie zaskakiwały. A prosiłem o szczerość... z boku faktycznie posiadam te cechy tylko ich nie dostrzegam, patrząc przez pryzmat nerwicy. I założę się że każdy kto będzie robił sobie taką analizę, spisując wszystko wszystkie pozytywne cechy, dojdzie do tego że faktycznie jest wartościowym człowiekiem, tylko nie zdawał sobie z tego sprawy. Grunt to zaakceptować swoje pozytywne strony, i używać je jak najszczęśliwiej aby one nas promowały, kreowały nasz wizerunek:)
"... każdy problem ma rozwiązanie
Jeśli nie ma rozwiązania to nie ma problemu..."

autor: łona - Fruźki wolą optymistów....
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
31 gru 2007, 17:03

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 17 sty 2008, 20:41
Wiecie że tak naprawdę dopiero teraz uświadomiłam sobie, że bycie chorym przewlekle nie oznacza bycia gorszym? Tzn, wiedziałam to od bardzo dawna, ale teraz widzę jakie szkody mogą wyrządzić stereotypy i zwykła ludzka głupota... Ale dlaczego o tym piszę - otóż moja mama nie akceptowała/nie akceptuje/ mnie z moją chorobą... Zawsze byłam gorsza niż inne dzieci, bo albo "nie umiałam kaszleć jak należy" albo dlatego bo ciągle miałam katar, albo z powodu lęku wysokości (a ten mam sakramencki po prostu), albo bo nie biegałam tak szybko jak inni - szybciej się męczyłam i dusiło. Teraz widzę, że wcale nie jestem "ułomna" a jeśli nawet, to wiem że to nie przekreśla mnie w oczach innych ludzi, tych którzy mają trochę oleju w głowie.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

przez marmarc 17 sty 2008, 22:51
W tym momencie uważam, że ze wspomnianą analizą SWOT w stosunku do własnej (czy cudzej) osoby, robioną w celu poprawy poczucia własnej wartości itd,, należy uważać. Bo wydaje mi się, że to ryzykowne - jest to rada, by oprzeć samoocenę na jakichś jednak zawnętrznych, nabytych sprawach. Rozumiem, że nie jest to sytuacja w pełni analogiczna do dowartościowywania się nową "furą, skórą i komórą", ale jednak nie o to chodzi w teoriach o pierwotnym, bezwarunkowym poczuciu własnej wartości.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez elektron 18 sty 2008, 14:09
marmarc napisał(a):W tym momencie uważam, że ze wspomnianą analizą SWOT w stosunku do własnej (czy cudzej) osoby, robioną w celu poprawy poczucia własnej wartości itd,, należy uważać. Bo wydaje mi się, że to ryzykowne - jest to rada, by oprzeć samoocenę na jakichś jednak zewnętrznych, nabytych sprawach. Rozumiem, że nie jest to sytuacja w pełni analogiczna do dowartościowywania się nową "furą, skórą i komórą", ale jednak nie o to chodzi w teoriach o pierwotnym, bezwarunkowym poczuciu własnej wartości.


Nie nie... w analizie SWOT nie chodzi o to aby się dowartościować itp... chodzi o to aby stwierdzać fakty... np. wielu osób uważa że dobrze gotuje, chwalą mnie, czyli to jest moja dobra, mocna strona, bo kto inny może ocenić czy dobrze gotuje jak nie degustator?. Chodzi o fakty, o zobaczenie że ma się mocne strony, a nie o zrobienie listy wszystkich dobrych cech, nie ważne czy prawdziwych wobec swojej osoby, i powiedzeniu sobie "ale jestem fajny" to nie o to chodzi. Spisujesz swoje dobre cechy, i odnajdujesz swoją osobę, możesz zobaczyć czego Ci brakuje a co chciałbyś rozwijać. Dla tego przydaję się pomoc ludzi zewnątrz. którzy pokażą, cechy których sami nie widzimy, w jakiś sposób ocenią nas.
Po za Tym radzę Ci wpierw poszukać co to jest analiza SWOT, a potem zrozumieć dla czego ona nie jest sposobem na bezpośrednie dowartościowanie się, a sposobem na stwierdzenie niektórych faktów.
"... każdy problem ma rozwiązanie
Jeśli nie ma rozwiązania to nie ma problemu..."

autor: łona - Fruźki wolą optymistów....
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
31 gru 2007, 17:03

przez marmarc 19 sty 2008, 01:12
Jeśli dobrze rozumiem, analiza SWOT służy do analizowania, ocenienia firmy, biznesu czy konkretnego projektu, celem jak najleszego zaplanowania jego dalszego rozwoju w kierunku pełnego sukcesu czy zysków,
Jeśli dobrze Cię rozumiem - radzisz ją zastosować do życia, traktując je właśnie jako "projekt" wymagający rozwoju. Analiza SWOT mogłaby wtedy dopomóc w takim decydowaniu i planowaniu życia, aby znależć drogę i środki do osiągnięcia powodzenia,

Pytanie: jak to ma pozytywnie wpłynąć na poczucie własnej wartości?
Bo robiąc taką analizę, niską samoocenę wpisałbym w rubryce "słabe strony", albo "zagrożenia".
Jeżeli wpisywanie swoich atutów nie ma mnie dowartościować, to sama analiza SWOT nie pomoże mi na niskie poczucie pewności siebie. Co więcej - niskie poczucie własnej wartości można by w takiej analizie potraktować jako czynnik negatywny tak silny, że nie przeważy go żadna "silna strona", i który będzie powodował zmarnowanie każdej nowej "szansy". Słowem - z takiej analizy może wynikać, że biznes, jeśli nie jest skazany na bankructwo, to co najwyżej na marne obroty i niewielkie zyski.

Niskie poczucie własnej wartości doskonale ogranicza kreatywność, możliwości rozwoju, jest odwrotnością szeroko rozumianej przebojowości, czyni człowieka społecznym i emocjonalnym imbecylem, dla którego "łatwość w nawiązywaniu kontaktów", albo też "wysoka odporność na stres" to są marzenia sciętej w niedzielę indyczej głowy.
Słowem, wydaje mi się, że niskie poczucie własnej wartości sprawia, że człowiek jest tak nieurodzajną glebą dla wszelkich porad i teorii, choćby z dziedziny zarządzania, że nie ma sensu ich tam wysiewać, bo i tak dadzą marne efekty. Trzeba najpierw ziemię nawozić, nawodnić - słowem zrobić coś z tym cholernym, niskim poczuciem własnej wartości.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez lochness 22 sty 2008, 09:56
nawiązując do trzeciego akapitu twej wypowiedzi, można najogolniej ujac niskie poczucie wlasnej wartosci, jako masochizm interpersonalny. nie kazdy musi miec super wysoki poziom charyzmy, elokwencji, uroku. nalezy jednak pamietac, ze zycie jest jedno i marnowanie siebie nie jest sposobem na zyciem, lecz raczej wyrazem nieradzenia sobie, forma ucieczki.
w mojej ocenie wszystko da sie zmienic. a juz na pewno sposob postrzegania samego siebie. czasem na prawde wystarczy wmowic sobie, ze jest sie dobrym, a pozniej wszytsko juz idzie jak lawina, jak przewracajace sie kostki domina. choc moze sie to czasem wydac bezsensowne i puste, to jednak czesto przynosi oczekiwane efekty i zmienia jakosc zycia.
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
27 lut 2007, 18:23

przez elektron 22 sty 2008, 15:47
Jeśli dobrze rozumiem, analiza SWOT służy do analizowania, ocenienia firmy, biznesu czy konkretnego projektu, celem jak najleszego zaplanowania jego dalszego rozwoju w kierunku pełnego sukcesu czy zysków,
Jeśli dobrze Cię rozumiem - radzisz ją zastosować do życia, traktując je właśnie jako "projekt" wymagający rozwoju. Analiza SWOT mogłaby wtedy dopomóc w takim decydowaniu i planowaniu życia, aby znależć drogę i środki do osiągnięcia powodzenia,

Jest to narzędzie analityczne. Najczęściej używa się je w marketingu i zarządzaniu. Ono nie służy tylko do planowania. Służy do sprawdzenia dostępnych środków, zrobienia takiego przeglądu. Do zrobienia "za" i "przeciw". Generalnie do segregowania wszystkiego na co najmniej dwie kategorie. Jest bardzo uniwersalne, i może służyć do wyboru między dwoma produktami, do sporządzenia listy cech, do planowania. Ja o SWOT dowiedziałem się na warsztatach prowadzonych z psychologiem, i w tym roku, drugi raz miałem z tym kontakt. Więc jak widzisz, psychologowie też tego używają, w tym samym celu w jakim ja napisałem.

Pytanie: jak to ma pozytywnie wpłynąć na poczucie własnej wartości?
Bo robiąc taką analizę, niską samoocenę wpisałbym w rubryce "słabe strony", albo "zagrożenia".
Jeżeli wpisywanie swoich atutów nie ma mnie dowartościować, to sama analiza SWOT nie pomoże mi na niskie poczucie pewności siebie. Co więcej - niskie poczucie własnej wartości można by w takiej analizie potraktować jako czynnik negatywny tak silny, że nie przeważy go żadna "silna strona", i który będzie powodował zmarnowanie każdej nowej "szansy". Słowem - z takiej analizy może wynikać, że biznes, jeśli nie jest skazany na bankructwo, to co najwyżej na marne obroty i niewielkie zyski.


Dla tego pisałem, o tym aby wypisać same pozytywne strony. To nie jest planowanie czegoś, gdzie wypisujesz negatywne i je zmieniasz. Wypisując pozytywne, a raczej prosząc o wypisanie przez osoby obiektywne, dostajesz w odpowiedzi swoje pozytywne cechy. Na podstawie których możesz dostrzec, że jednak coś umiesz, i to przynajmniej w moim przypadku powoduje wzrost pewności siebie, bo zawsze mogę którąś z tych cech wykorzystać, bo w końcu, jeśli wiele osób się śmieje i uważa że mam poczucie humoru, to czemu mam nie spróbować zagadać w towarzystwie?

Myślę że Twoim problemem, nie jest to że nie wierzysz w narzędzia które używają nawet psychologowie. Ale nie chcesz podnieść swojej wartości. Czy próbowałeś to zrobić w ogóle? bo dla mnie ta metoda ma sens. Analizuje moje dobre strony, i pozwala mi je używać, czuć się pewniej. Też kiedyś uważałem że jestem kiepski, ale jak zacząłem spisywać te cechy, zauważyłem że wiele rzeczy umiem, i zauważyłem że Ci ludzie którzy mówili "Ty to potrafisz.... " a ja odpowiadałem "eee tam kłamiesz" mieli rację. Czyli masz co najmniej jeden przykład tego że to działa. I podejrzewam że znalazło by się ich sporo. Dla mnie to ma sens i logikę, al e każdy ma swoje zdanie, i doświadczenia:)
"... każdy problem ma rozwiązanie
Jeśli nie ma rozwiązania to nie ma problemu..."

autor: łona - Fruźki wolą optymistów....
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
31 gru 2007, 17:03

przez Pstryk 22 sty 2008, 19:21
człowiek nerwica napisał(a):Bethi ok ale jak mam sobie wytłumaczyć to że ludzie mnie żle oceniają,uważają za debila dlatego że jestem nieśmiały????
Te pytanie nie oznacza że nie będe stosował tej metody...bo będe ją stosował ale nie wiem jak pomyśleć o wymienionych rzeczach pozytywnie.


To wyłącz mózg i daj mówić sercu. Skoro opinia społeczna to dla Ciebie najwyższy wymiernik Twojej wartości, o może w końcu zacznij słuchać tej, która jest przynajmniej tego warta. NAS :lol:
Pstryk
Offline

przez sredniowieczna_panna 13 lut 2008, 17:31
nie wiem, co robić, a po tym, co wydarzyło się ostatnio, muszę coś zrobić....

przez to, ze mam niską samoocenę, to czasem cos bezmyślnie palnę na swoj temat i stounku innych ludzi do mnie, patrząc z perspektywy samooceny właśnie (ze jestem beznadziejna itp)... I ostatnio stało się coś takiego i zraniłam tym bardzo mocno najbliższą mi osobe... :(( :cry: :cry: :cry: sama też strasznie sie tym przejęłam i jednocześnie zauważyłam, że mogę mieć taki niedobry wpływ na ludzi mi bliskich tylko dlatego, że jestem niedobra dla siebie samej:(

Nie chce, aby taka sytuacja się powtórzyła:( bo nie chce ranic osoby, ktora kocham:( wiem, że muszę patrzeć bardziej sercem, a nie samooceną i ze to będzie trudne, ale zastanawiam sie, jak mam to zrobic?

do psychologa bede mogla isc dopiero, jak pojde do pracy, czyli minimum za pol roku. Co moge zrobic samemu, oprocz usilnego pilnowania sie?
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

poczucie wartości

przez kincit 14 lut 2008, 20:23
Kasienka125 napisał(a):Wygląda na to, że mam tak samo jak Ty, Higi. kocham malować, rysować, kocham fizykę, ale drobne porażki strasznie mnie zniechęcają. Chciałabym mieć choć jedną umiejętność, z której byłabym zadowolona... Czasem czyjś niewielki, nie przemyślany komentarz ma na mnie negatywny wpływ...


Kasienko - warto kształcić się w tym w czym jesteś dobra, a w czym - to już sama najlepiej wiesz. Fakt, że nawet w tych dziedzinach, czy na tych płaszczyznach w których czujemy się najlepiej bywają i takie chwile gdy coś się nam nie udaje, nie wychodzi. Może własnie to co nam nie wychodzi potraktować jako wyzwanie i spróbować "podciągnąć" się w tym czego jeszcze do całości brakuje. Niech to będzie dla Ciebie przygodą - krainą, w której odkryjesz się na nowo. A pro po komentarzy - zawsze znajda się koło Ciebie ludzie, (chociaż nie wszyscy, bo bywają i tacy, którzy docenią to co masz w sobie - tych też się trzymaj), których krytyka wynika z zazdrości, bo sami czegoś nie potrafią dokonać. Myślę, że warto spojrzec na siebie z pewnym dystansem i starać się o rozwój, ale jednocześnie nie dac się zbić z tropu tym, którzy próbują hamować to, co w Tobie najbardziej wartościowe. Słowa ludzi bywają naprawdę rózne, tak jak rózni bywają ludzie i ich motywacje. Pozostań wierną sobie i temu co chciałabyś robić. Jeśli inni to będa potrafili docenić, będziesz miała w nich prawdziwych przyjaciół. Krytyka może być konstruktywna o ile nie godzi w nasze poczucie wartości. Myśle, że sama wyczujesz, kto jest wobec Ciebie przyjaźnie nastawiony i kto w Twym rozwoju zdobędzie się na krytykę konstruktywną i na dobre słowa, które dodadzą Ci sił w najmniej spodziewanej chwili.
"Często zauważałem tę wadę, iż zamiast starać się poznać drugiego, wysilamy się tylko, aby dać poznać siebie" (M. Montaigne)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 lut 2008, 21:45

przez marmarc 17 lut 2008, 00:20
Jak czytam kilka wcześniejszych wypowiedzi, to nasuwa mi się, że wy ciągle chcecie to poczucie wartości budować na czymś nabytym. Co prawda, nie na posiadania przedmiotów materialnych, ale za to na zdobywaniu wiedzy i umiejętności - słowem na czymś, co można sprzedać w firmie jako pracownik, dzięki czemu można osiągnąć zawodowy, albo choćby tylko towarzyski (np. poprzez umiejętność przyrządzania jakiejś potrawy) sukces. Jak rozumiem - chodzi o coś, czym można się pochwalić, choćby przed sobą samym.
To ja już prędzej uwierzę księdzu Anzelmowi, że poczucie własnej wartości można próbować opierać na wierze w Boga i poprzez obchodzenie z należytym zaangażowaniem świąt kościelnych. Jeśli już się w to uwierzy - będzie to napewno pewniejszy fundament, niż powtarzanie sobie, że przecież jestem świetny, bo nauczyłem się czegoś nowego, brałem udział w trudnym projekcie w firmie z sukcesem, albo robię świetne naleśniki z syropem klonowym i wszyscy się śmieją z moich dowcipów.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez belinda 17 lut 2008, 11:36
...
Ostatnio edytowano 21 kwi 2008, 16:31 przez belinda, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 17:33

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 17 lut 2008, 12:41
marmarc napisał(a):Jeśli już się w to uwierzy - będzie to napewno pewniejszy fundament, niż powtarzanie sobie, że przecież jestem świetny, bo nauczyłem się czegoś nowego(...)

Otóż to, chodzi o to, by uwierzyć w swoje mocne strony, a nie "wmawiać" je sobie. Tak jak wiara w to, że 2 + 2 = 4 nie pozwala na absurdalne twierdzenie typu 2 + 2 = 5, tak samo wiara w swoją wartość nie pozwala na to, by po każdej porażce załamywać ręce i stwierdzać swoją "beznadziejność". ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez Pstryk 17 lut 2008, 17:02
God's Top 10, ta rachuba, na którą się powołałeś, była dla Ciebie taka oczywista od pierwszego 'kontaktu'? Czasem trzeba coś sobie wmawiać - to cały skomplikowany mechanizm autosugestii, ponieważ Nasza podświadomość nie ma świadomości i wykonuje bezdyskusyjnie to, co mówi Nasza świadomość. Gdy podświadomość podejmie działania świadomości - nawet w wyniku wmawiania sobie czegoś - wówczas zaczniemy się przekonywać, że jednak to, co sobie wmawiamy jest prawdą i zaczniemy za taką to uważać.
Heh, dość zagmatwane - może komuś uda się to bardziej jasno wyjaśnić, heh :roll:
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do