"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Pstryk 26 cze 2007, 16:54
julka34 napisał(a):czesc

Piszesz w podpisie, że jesteś już zdrowa. Mam nadzieję, że serio :D

Joanna24sziu napisał(a):nie mam już sił na walkę z chorobą i jeszcze ten brak wsparcia i udawanie,że jest ok

Bywa tak, że to natężenie objawów naszych choróbsk trwa długo i czujemy się wówczas szczególnie wyczerpani i gotowi się poddać i stracić wszystko byle już nam ten stan dał spokój, nie dręczył. Rozumie to oraz że wówczas wszystko co się wokół nas dzieje odbieramy jako przeciwko nam. Ale czy tak jest naprawdę? Nie wiem, sądzę, że w tych momentach człowiek nie jest do końca obiektywny, więc Kochanie, nie karz siebie tylko winnych - tą drugą, chorobę. Wierzę, że dasz rady. Wycisz się, postaraj się zrelaksować, uspokoić. Myśl tylko o tym, co sprawia Ci przyjemność. Nie musisz nic robić. Nie musisz nikomu nic tłumaczyć a tym bardziej nic udawać.

Agatko po burzy wyjdzie słońce. Jest Was dwóch do tej walki :D Ojciec jest na przegranej pozycji - mi osobiście jest go żal, wybacz ale jest maluśkim człowieczkiem, nie ma wartości w życiu realnym można go jedynie na pieniądze przeliczyć i popatrz jakim jest nieszczęśliwym karzełkiem. Nie próbuj go zmieniać bo nie jest to warte poświęcenia Twojego życia. On poza tym nie pozwoli na to. Będzie wyżywał się na wszystkich za to że jest taki nieszczęśliwy. Myśli, że jak pozbawi szczęścia innych to jemu coś przybędzie. Co Ty możesz zrobić? Postarać się wyciągnąć wnioski z jego błędów życiowych i udowodnić mu, że można żyć i być szczęśliwym.

Pozdrawiam
Pstryk
Offline

przez gee 27 cze 2007, 01:10
Witam
kolega polecil mi to forum, mowil ze mozna ciekawie porozmawiac
Moj problem jest bardzo przyziemny i blahy i w sumie nie nadaje sie tutaj (z tego co czytalem ludzie naprawde maja probemy) ale jak juz jestem to cos napisze
Mam juz 24 lata i nigdy nie mialem takiej naprawde powaznej dziewczyny - nie byla mi potrzebna, nie przeszkadzala mi samotnosc, mam fajnych przyjaciol z ktorymi trzymam sie od bardzo dawna, ogolnie mam dosc olewczy stosunek do zycia i podczas gdy inni sie dolowali itp mi wszystko "wisialo". To sie jednak zmienilo - poznalem dziewczyne w ktorej zakochalem sie bez pamieci - pierwszy raz w zyciu i jest to dla mnie bardzo dziwne uczucie. Ona jednak nie chce ze mna byc bo jej poprzedni chlopak bardzo ja skrzywdzil i boi sie znowu komus zaufac. Ja przez ostatni czas kompletnie sie zmienilem zaczalem miec wahania nastrojow, jak o niej mysle to ogarnia mnie taki prawdziwy ludzki smutek - przejmujacy, dolujacy - straszne to jest i teraz wiem jak ciezko jest ludziom z prawdziwymi problemami (choroba). Moze jakas pani sie wypowie - jak mam ja przekonac ze mi moze zaufac, ze ja jej nie zranie bo akurat tego jestem pewny. Teraz juz wiem ile tracilem bedac sam i wiem ze jezeli juz z kims bede to zrobie wszystko by tego kogos nie stracic.
pozdrawiam
gee
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
26 cze 2007, 19:56
Lokalizacja
z przyszlosci narodu

kończe 24 lata, a moje lęki, niepokój jest nie do zniesienia

Avatar użytkownika
przez Joanna24sziu 27 cze 2007, 09:07
kończe dziś 24 lata, a czuje się jak małe dziecko, nie mogę poradzić sobie z moimi lękami, boje się..wspaniałe urodziny, przerażenie w oczach co dalej, nie mam marzeń, nie mam celu, nie mam nic oprucz lęku
są anioły na ziemi
całe w bieli
skrzydła gdzieś pochowały
w szafie na dnie
ludzką postać przyjęły
by nie różnić się niczym
ale serca nie skryją
wiem że żyją
ciepłym głosem przemawiają
dłoń podają
tylko po to by pokazać jak żyć dalej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
14 cze 2007, 16:38
Lokalizacja
z labiryntu własnych myśli

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Agata21 27 cze 2007, 09:38
Smutna48, dżejem, bethi...i pozostali... Rzeczywiscie...jako jedni z nielicznych wiecie, co naprawdę czuję...Nawet mamie nie mówię wszystkiego...chłopakowi też nie mogę tak do końca powiedzieć, bo zraniłabym go, dołożyła ciężaru na plecy...
Wczoraj nie dałam rady! Poryczałam się przy chłopaku, choć tak bardzo tego nie chciałam... Ryczeliśmy razem... On, bo ktoś najbliższy jego sercu odchodzi i jest mu ciężko, a ja...nie wiem...Chyba dlatego, że nie umiem się wziąć w garść. Jest mi przykro, bo widzę jak jego babcia cierpi, jak cierpi On, jego rodzina... Sytuacja z Ojcem na razie przycichła...ale chyba dlatego, zę całe dnie nie ma mnie w domu... Ale sesja...już w sobotę... Matematyka, angielski, chemia...nic jeszcze nie umiem... Za tydzień ślub moich przyjaciół...świadkuję...a w ogóle nie mam chumoru, nastroju...:(
Znowu przykleić trzeba uśmiech i udawać, że życie jest piękne... Jak ja tego nie lubię:(
Siedzę w pracy i nie umiem zająć sie niczym... Głowę mam cieżką, chce mi się spać. Dziś wizyta u babci...Nie wiem jak to zniesie On... Wydaje mi się, żę nie będę umiała powstrzymać łez... Babcia gaśnie w oczach...:(

Pozdrawiam Was... Dziękuje ty, którzy mi pomagają i trzymam kciuki za tych, którzy są przygnębieni i zdołowani podobnie lub mocniej niż ja.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:46 am ]
GEE!!!

Rozumiem Twój problem... Byłam podobna, jak dziewczyna, o której piszesz... Zostawił mnie ktoś, komu zaufałam, komu po raz ierwszy w życiu powiedziałam, że kocham go... A on po tygodniu od tego czasu zostawił mnie. Okazało się, że mnie zdradzał...za moimi plecami flirtował ze swoją koleżanką...i pojawił się ktoś, z kim jestem już prawie 4 lata. Na początku nie dawałam mu żadnych szans... A on walczył... Nie zawzięcie, ale zawsze był obok, kiedy było mi źle i ciężko... Był moim przyjacielem... Z czasem, kiedy skończyły się jego siły na walkę o moją miłosć zrozumiałam, że czegoś mi brakuje...że jak go nie ma blisko, nie czuję się do końca szczęśliwa... Walczyłam ze sobą od tego momentu jeszcze pół roku... Serce kontra rozum. Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że serce wygrało! Jestem najszczęśliwszą kobietą pod słońcem, bo mam jego.
Widzę,że bardzo Ci zależy... Cierpliwości i delikatności... Bądź dla niej wsparciem, pozwól jej pomyśleć... Mam nadzieję, ze uda się Tobie, że uda się Wam. Miłość to najcudowniejsze uczucie, najwspanialsze, co moze przydażyć sie w życiu.
Powodzenia:)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 cze 2007, 11:03

Avatar użytkownika
przez Joanna24sziu 27 cze 2007, 09:47
Mama jest 1500 km stąd, załamana, bo facet, którego poznała okazał się draniem, ojciec też załamany po rozwodzie, na początku lipca ma przyjść wyrok, bo sprawa była 12 czerwca, a po 3 tygodniach wyrok się uprawomocnia.. nie mam już sił, mam straszną depresje i na nikogo nie mogę liczyć, nie mam nikogo, kto by rozumiał co się ze mną dzieje i wspierał mnie, pomagał

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:55 am ]
więc co mi pozostało, czuje się jak mała, zagubiona dziewczynaka, pozostawiona sama sobie.. boje się, czuje się teraz tak jak gdy miałam 6 lat, ojciec pił, mama żarła tabletki na uspokojenie, a ja się bałam, tak strasznie się bałam

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:05 am ]
Proszę niech mi ktoś pomoże się pozbierać
są anioły na ziemi
całe w bieli
skrzydła gdzieś pochowały
w szafie na dnie
ludzką postać przyjęły
by nie różnić się niczym
ale serca nie skryją
wiem że żyją
ciepłym głosem przemawiają
dłoń podają
tylko po to by pokazać jak żyć dalej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
14 cze 2007, 16:38
Lokalizacja
z labiryntu własnych myśli

Avatar użytkownika
przez Róża 27 cze 2007, 11:48
gee-podobnie jak Agata,po bardzo nieudanym związku-spotkałam faceta,który swoją przyjaźnią,dobrocią i tym,że był zawsze obok mnie,że dawał mi swoim zachowaniem takie poczucie bezpieczeństwa jakiego nigdy od nikogo nie zaznałam-jego wytrwałość w walce o mnie nie miała granic.Traktowałam go jak przyjaciela,dopóki...no właśnie.Dopóki nie postanowiłam zerwać naszej znajomości.I wtedy zrozumiałam,że bez niego świat dla mnie już nie ma sensu :D Jesteśmy małżeństwem od 20 lat ;) Powodzenia.i cierpliwości.Łatwo nie będzie,ale się uda na pewno.Takiej miłości zrodzonej z przyjaźni nie zamieniłabym na żaden burzliwy romans.Tak jak zdecydowana większość kobiet.Trzymaj się.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez gee 27 cze 2007, 16:24
bycie przyjacielem nie bedzie zbyt latwe a to dlatego ze nie widuje jej zbyt czesto - nasze kontakty ograniczaja sie glownie do rozmow przez gg ewentualnie sms... ona wie jak jest i co czuje, sam sie sobie dziwie bo zupelnie sie przed nia otworzylem a w sumie jest to "obca" osoba
i nie powiedziala "nie" na zawsze tylko nie teraz, mam wrazenie ze nie ma nic przeciwko mnie osobiscie, tylko naprawde boi sie komus zaufac
teraz bedzie 3 miesiace przerwy bo musze jechac do pracy i szczeze mowiac nie wiem jak wytrzymam ten czas...
ten kto poznal samotnosc zrobi wszystko, by znow przez nia nie cierpiec...
gee
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
26 cze 2007, 19:56
Lokalizacja
z przyszlosci narodu

przez Pstryk 27 cze 2007, 19:49
Qrcze, Agata jak się cieszę, że macie siebie (Ty i Twój chłopak). Naprawdę czuję, że już niedługo te czarne chmury nad waszymi głowami po prostu znikną. Żal ściska moje serce, jak czytam o Jego babci - bo też czuwałam przy swojej, gdy odchodziła, miałam wtedy 12 lat i łączyło nas coś szczególnego - nigdy nie rozmawiałam z nikim o tym co mnie spotkało ale czułam, że babcia się domyślała. Nie zadawała pytań, tylko mnie wspierała bo wiedziała że nie jestem gotowa do rozmowy. Babcia odeszła. Na pogrzebie stałam nad trumną i trzymałam ją za rękę. Uśmiechałam się do niej. Podeszła matka i zryczała mnie, że babcia mi umarła a ja nawet łzy nie uroniłam... Jak ona się myliła. Ale ja czułam, że babcia jest ze mną mimo iż leży w trumnie bez życia, zimna i sina, nie rusza się i nigdy jej już nie zobaczę. Dzisiaj nadal czuję jej obecność. Gdy jest mi źle, mówię jej o tym. Gdy wydarzy się coś dobrego chwalę się jej.
Babcia bardzo cierpiała. Gdy przychodziłam ją odwiedzać do szpitala jej twarz była spięta a z oczu krzyczał ból. Nie mogła mówić. Nie mogła nic. Gdy umarła, na jej twarzy pojawił się spokój i coś w rodzaju ulgi. Dla nas to wcale nie był koniec.

Czasem obawiam się, że to co tu napisałam oznacza, że jestem jakaś nienormalna, ale teraz to już nie ma znaczenia (bo w końcu okazało się że nie jestem normalna) więc po raz pierwszy w życiu o tym mówię :D

Agatko Kochanie będzie dobrze! <tulę>
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez faiter 27 cze 2007, 21:11
W sobotę zmarł mój kolega - miał 29 lat.
Jechał samochodem i miał atak (chorował na astmę); mimo reanimacji nie udało się go uratować.
Tak sobie myślę, że chyba M nie czuł się szczęśliwy w życiu, chociaż bardzo się tym życiem przejmował (często przesadzał), chyba nawet nie miał nikogo, tylko praca, dom i samochód.
Wiem, że tam gdzieś głęboko w nim tkwiła tęsknota za innym, lepszym, takim wymarzonym - życiem. Może mu zabrakło odwagi, zabrakło wiary w ludzi i cały ten świat?
W swoim działaniu M kierował się przede wszystkim opinią innych ludzi, jakby oni wiedzieli lepiej niż on co jest dla niego dobre! I co robią teraz ci inni? Gdzie oni są? Dlaczego wtedy mu nie pomogli, nie dali mu wolnego wyboru, nie pozwolili mu sięgnąć marzeń?!
Od kilku lat nie miałem z M kontaktu, chyba też zaliczam się do tych innych...
Tam gdzie mieszkam jest zwyczaj, że do dnia pogrzebu codziennie przychodzi się do domu zmarłego na różaniec.
Od niedzieli nie dawała mi spokoju myśl, że powinienem tam pójść. Jednak jak tylko o tym pomyślałem ogarniał mnie lęk; przecież pójdę tam sam, a tam będzie tłum ludzi - co oni o mnie pomyślą - te kpiące uśmieszki? Jak mam się zachować, kiedy tam przyjdę?
Pewnie spotkam tam tych, którzy bardzo mnie "lubią"
Dziś po rozmowie z koleżanką podjąłem decyzję i poszedłem. Oczywiście byłem pełen lęku, ale jakoś przemogłem się; żałuję tylko, że zrobiłem to tak późno (zauważyłem, że część ludzi miała do mnie żal).
Były tłumy, ale starałem się nie myśleć o tym, nie dla nich tu przyszedłem. Po powrocie do domu uwolniły się emocje i trochę sobie popłakałem.
Kurcze, przecież każdego to może spotkać... A ja od lat nic nie robię ze swoim życiem?! Od lat nie żyję swoim wewnętrznym JA. I co z tego, że być może mam wielkie marzenia, od lat są takie same i nigdy nie wyszły ze sfery snów...

I najważniejsze: Nie chcę umierać ze świadomością, że nigdy nie kochałem i nie byłem kochany...

No tak, ale żeby zasłużyć sobie na miłość, trzeba też samemu coś od siebie dać...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
22 mar 2007, 00:32
Lokalizacja
Pomorze

przez Pstryk 27 cze 2007, 21:25
Faiter dobrze zrobiłeś, że tam poszedłeś. Wierz mi, gryzłoby Cię to długo, gdybyś się z nim nie pożegnał. Mnie gryzie świadomość, że nie pojechałam na pogrzeb przyjaciółki, która niedawno się zabiła...
Nie wiem, jak Ci ulżyć. Teraz wszystko wydaje się być czarno-białe. Daj sobie czas na "żałobę", na wspomnienia i pożegnanie się z kolega. Wiem, śmierć kogoś bliskiego przypomina nam, że życie biegnie nieubłaganie i zmusza do refleksji nad własnym życiem. Wykorzystaj ten czas na zastanowienie się nad tym, co jeszcze Ty możesz dla siebie zrobić. Skoncentruj się na pozytywach - na pewno masz wiele przyjemnych wspomnień związanych z kolegą. I je zachowaj w pamięci.
Pozdrawiam cieplutko i tulę :smile:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Joanna24sziu 27 cze 2007, 21:26
kończy się ten koszmarny dzień moich urodzin..ale ja stara jestem, a głupia

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:26 pm ]
to na dzisiaj kończe już marudzić
są anioły na ziemi
całe w bieli
skrzydła gdzieś pochowały
w szafie na dnie
ludzką postać przyjęły
by nie różnić się niczym
ale serca nie skryją
wiem że żyją
ciepłym głosem przemawiają
dłoń podają
tylko po to by pokazać jak żyć dalej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
14 cze 2007, 16:38
Lokalizacja
z labiryntu własnych myśli

przez Pstryk 27 cze 2007, 21:36
Kochana Joanno
Jesteś jak kamień ze szczerego złota,
jak ciepły promień na twarzy po zimie,
jesteś jak dywan z kwiatów pachnących,
który prowadzi do nieba...

Otwórz oczy Kochanie i spójrz w siebie!
Patrz uważnie a zobaczysz to co ja zobaczyłam za zasłoną z bólu i lęku, którą się zaplątałaś. Z dnia na dzień staniesz się silniejsza, aż przyjdzie ten dzień, że nic Ci już nie zagrozi!

100 lat Kochana! Wierzę, że nadchodzące dni będą ostatnimi dniami Twojej udręki. Wierzę, że za rok tu się spotkamy i powiesz nam: jestem szczęśliwa. Wierze w Ciebie.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Joanna24sziu 27 cze 2007, 22:07
Aż zła mi się zakręciła w oku..dziękuje Ci kochana bethi.. Tobie życzę tego samego, szczęścia i radości
są anioły na ziemi
całe w bieli
skrzydła gdzieś pochowały
w szafie na dnie
ludzką postać przyjęły
by nie różnić się niczym
ale serca nie skryją
wiem że żyją
ciepłym głosem przemawiają
dłoń podają
tylko po to by pokazać jak żyć dalej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
14 cze 2007, 16:38
Lokalizacja
z labiryntu własnych myśli

Avatar użytkownika
przez Zośka 27 cze 2007, 23:03
faiter wywolales lzy na mej twarzy, dokladnie to dobry czas na refleksje, rok temu 4 znajomych zginelo w wypadku, cale miasteczko bylo w zalobie, nikomu tego nie zycze, ale wiele dalo mi to do zrozumienia, ze powinnam zrobic cos ze swym zyciem.
Joasiu wszystkiegp najlepszego! aby kazdy dzien byl dla Ciebie sloneczny a jedynymi kroplami splywajacymi po twej twarzy byly krople deszczu!
" Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
27 maja 2007, 17:32
Lokalizacja
z Nibylandii

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do