Fobia społeczna/typ aspołeczny

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez .Tomek 04 lut 2008, 20:14
K. napisał(a):To nadaje się do kasacji.

Jedno słowo i poleci w kosmos xD. Nie no żart nie mogę nadużywać władzy.

Co do aspołeczności to straszna rzecz jest. Pamiętam, że w podstawówce jeszcze z kolegami dużo przebywałem, potem się wyprowadziłem kawałek za miasto i bardzo ograniczone kontakty miałem. Nie znałem nikogo w tej mojej wiosce to i mało z domu wychodziłem. I tak przez 7 lat, może stąd ta moja aspołeczność się wzięła. Bo później nawet nie chciało mi się wychodzić do kolegów. Nie czułem takiej potrzeby. Nie sprawiało mi to kłopotu tylko później zaczęło, jak się rozchorowałem.
Anyway wiem jak potworne to potrafi być, i bardzo możliwe, że nie puści dopóki nie poprawi się nam nastrój. Po prostu trzeba jakoś na nowo odkryć jak to fajnie mieć znajomych i z nimi przebywać. Trudna spawa.
Więc Zagubiony148, tak, mamy tak samo jak i Ty. Trzymaj się.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Re: Aspołeczny typ

Avatar użytkownika
przez julie 05 lut 2008, 01:00
Ktoś gdzieś powiedział, że dzisiejsza cywilizcja to cywilizacja lęku :cry:
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez samotniczka 04 mar 2008, 11:59
devi napisał(a):Cały czas siedzę w domu. Wychodzę z niego jak mam coś ważnego do załatwienia

Jakbym widziała siebie.
O tak, aspołeczność do idealnie dobrane określenie. Nie jestem zdolna do jakichkolwiek dłuższych kontaktów z drugim człowiekiem, nawet wzrokowych nie mówiac już o słownych. W samotności czuję się swobodnie, wśród ludzi męczę się bardzo. Tak bardzo chciałabym znać w moim mieście kogoś, kto by mnie tolerował, z kim mogłabym od czasu do czasu wyskoczyć do kina (och uwielbiam kino!!), na odpowiednim filmie zapomnieć o otaczającym świecie. Niestety nikt normalny nie będzie tolerować mruka o wiecznie smutnej twarzy, z którym nie można zamienic słowa. Od tego ze ktoś taki się znajdzie bardziej prawdopodobny jest postep w biologii genetycznej - udane klonowanie ludzi! Sklonuję siebie i będę miała z kim chodzić do kina! :mrgreen: O ile tego dożyję...

:cry: :cry: :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez maiev 04 mar 2008, 12:51
samotniczka - nie wiem - być może jesteś przeciwniczką leków - ale mnie one na tę aspołeczność bardzo pomagają. sama siebie nie podejrzewałam o to że mogę być taka. czasem warto spróbować. Na razie nie żałuję - warto było łykac piguły i poczuć się jak człowiek wśród ludzi.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Fobia społeczna/typ aspołeczny

przez nomorewords43 12 wrz 2012, 18:50
Odświeżam wątek, gdyż lekarz poinformowany, że go jednak nie zlikwiduję,
zamiast zareagować z wdzięcznością zareagował z diagnozą: "fobia społeczna".
Jestem zadziwiony reakcją lekarza - miałem go za inteligentnego faceta,
ale doktorat i 3 fakultety nie czynią z niego jeszcze partnera do dyskusji dla mnie.
Dobra pożartowaliśmy...
- ale lepiej, żeby osoby z fobią społeczną miały swój aktywny wątek,
niż żeby ktoś zamiast odświeżać stare - zakładał nowy wątek, prawda?
Zatem, jeśli masz fobie społeczną to proszę wypowiedz się w TYM wątku,
lub odśwież jakiś inny wątek o fobii społecznej.
Sądząc po trollach na forum, to jednak ktoś tu ma fobie społeczną, prawda?
nomorewords43
Offline

Fobia społeczna/typ aspołeczny

Avatar użytkownika
przez tahela 12 wrz 2012, 18:55
nomorewords43,
sądząc po trolingu i pewnie róznych nikach jednej osoby i kombinowaniem z nr IP to ktoś ma fobie społęczna a tak na poważnie to jest chyba wątek o fobi społecznej i jest tu sporo osób z fobią społeczną
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10969
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Fobia społeczna/typ aspołeczny

Avatar użytkownika
przez bigfish 12 wrz 2012, 19:03
nomorewords43 napisał(a):Sądząc po trollach na forum, to jednak ktoś tu ma fobie społeczną, prawda?


Że niby kto ma fobię społeczną? :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12064
Dołączył(a)
11 gru 2010, 22:34

Fobia społeczna/typ aspołeczny

przez nomorewords43 12 wrz 2012, 19:15
bigfish napisał(a):Że niby kto ma fobię społeczną? :lol:


1 Faza zaprzeczanie?
nomorewords43
Offline

Fobia społeczna/typ aspołeczny

Avatar użytkownika
przez bigfish 12 wrz 2012, 19:20
nomorewords43, 2. faza złości i gniewu :pirate: 8)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12064
Dołączył(a)
11 gru 2010, 22:34

Fobia społeczna/typ aspołeczny

Avatar użytkownika
przez inu 13 wrz 2012, 13:02
Znajomych nie mam żadnych. Przyjaciół tym bardziej. Nigdy nie miałam. Dwa razy w życiu zaufałam drugiemu człowiekowi. Dwa razy zostałam wykorzystana. Przez ostatnie dwa lata moje kontakty z ludźmi ograniczały się do rozmów przez internet. Ale jakiś czas temu dotarło do mnie, że są one stratą czasu i że jeszcze bardziej odsuwają mnie od "prawdziwego świata". Nigdy też nie sprawiały mi przyjemności. Były jedynie sposobem na zapełnienie czasu. Dlatego zerwałam, może zbyt pochopnie(?), z garstką moich internetowych znajomych.

Moje problemy tak naprawdę zaczęły się pięć lat temu. A mam teraz 20 lat. W liceum z nikim nie nawiązałam bliższej znajomości. Mam na myśli takiej, która istniałaby poza murami szkoły. Moja klasa była pełna ludzi wyżej sytuowanych społecznie i o kompletnie innych zainteresowaniach niż moje (choć ja sama właściwie nie miałam żadnych). Stopniowo pogłębiały się moje kompleksy. Liceum swoją drogą wyniszczyło mnie psychicznie, bo w tamtym okresie, będąc faworyzowaną przez wychowawcę (choć w moich oczach to było raczej prześladowanie), pogrążyłam się całkowicie w nauce, wykluczając się z jakiegokolwiek życia towarzyskiego. Skutkiem tego jest przewlekła nerwica połączona z depresją i fakt, że kompletnie nie wiem na czym stoję. Celów, marzeń, czy zainteresowań nie mam praktycznie żadnych. Nie mam kompletnie planu na życie, ani wiary, że cokolwiek mogę osiągnąć. Pewnie wyda wam się głupie to, co napiszę, ale mam ogromny żal do szkoły o to, że odebrała mi "najlepsze lata życia".
Taka dygresja odnośnie szkoły, bo ta instytucja właściwie nauczyła mnie jednego: Oceny nie mają żadnego znaczenia, najważniejsze jest znaleźć taką dziedzinę, w której czujesz się dobrze i dążyć do tego, by być w niej jak najlepszym. Szkoda, że dla mnie już na to za późno.

Rok temu podjęłam próbę pójścia na studia. Na "przypadkowy" kierunek, taki, na jaki akurat się dostałam. Po trzech dniach uciekłam z uczelni. Zwyczajnie. Uciekłam. Jak spłoszone zwierzę. Przestraszyli mnie ludzie, perspektywa dni spędzonych na nauce, cały obraz "bycia studentem" jaki powstał w moim umyśle. Możnaby zapytać: "A czego się spodziewałam?!" Sama nie wiem. Może jakieś zmiany na lepsze? Możliwe, że dałam sobie za mało czasu...
Od roku praktycznie nie wychodzę z domu. Ale siedząc dzień w dzień w pokoju przed komputerem nie jest mi dobrze. Ostatnio zaczęłam dostrzegać, że internet mnie pochłonął, że przez ostatni rok straciłam ogromne ilości czasu i że dalej to robię i nie wiem jak się z tego wyrwać. Bezmyślne siedzenie przed komputerem stało się rutyną, pułapką. A co najgorsze, nie widzę dla siebie alternatywy. Często myślę sobie, że gdyby tylko ktoś zabrał ode mnie komputer, moje życie zaczęłoby wyglądać inaczej. Stosunkowy komfort mojego obecnego życia bez wątpienia odciąga mnie od próby poczynienia radykalnych zmian. Na nieszczęście w dzisiejszym świecie internet stał się rzeczą niezbędną ludzkiej egzystencji, a ja sama nie potrafię gospodarować czasem spędzonym przy nim.

Póki co, jestem jeszcze NEET ale niedługo podejdę po raz drugi do studiów. Kompletnie inny kierunek niż poprzednio. Obawy te same co rok temu. Może nawet jeszcze większe. Boję się, że znowu ucieknę, że nie podołam temu wszystkiemu. Boję się ludzi, których tam spotkam. Osób szczęśliwych, zadowolonych z życia, kontaktowych, z perspektywami... Cholernie im zazdroszczę. I ta zazdrość pozbawia mnie pewności siebie, siły, by podołać temu wyzwaniu.

Przepraszam, że moja wypowiedź jest tak długa i może nie skupia się wyłącznie na kwestii fobii społecznej. Ale w myśl, że "jedno wynika z drugiego" musiałam tyle napisać. Fajnie jak komuś się udało przeczytać.
Avatar użytkownika
inu
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
15 sie 2012, 21:38

Fobia społeczna/typ aspołeczny

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 13 wrz 2012, 15:19
Od roku praktycznie nie wychodzę z domu. Ale siedząc dzień w dzień w pokoju przed komputerem nie jest mi dobrze. Ostatnio zaczęłam dostrzegać, że internet mnie pochłonął, że przez ostatni rok straciłam ogromne ilości czasu i że dalej to robię i nie wiem jak się z tego wyrwać. Bezmyślne siedzenie przed komputerem stało się rutyną, pułapką. A co najgorsze, nie widzę dla siebie alternatywy. Często myślę sobie, że gdyby tylko ktoś zabrał ode mnie komputer, moje życie zaczęłoby wyglądać inaczej. Stosunkowy komfort mojego obecnego życia bez wątpienia odciąga mnie od próby poczynienia radykalnych zmian. Na nieszczęście w dzisiejszym świecie internet stał się rzeczą niezbędną ludzkiej egzystencji, a ja sama nie potrafię gospodarować czasem spędzonym przy nim.
jestem trochę w podobnej sytuacji też od roku spędzam czas głównie przed kompem wcześniej jeszcze chociaż książki mnie interesowały ale i one mi się znudziły. Też mam względny komfort życia który odciąga mnie od podejmowania koniecznych decyzji, działań a ja nie mam już 20 lat tylko sporo więcej.

Boję się ludzi, których tam spotkam. Osób szczęśliwych, zadowolonych z życia, kontaktowych, z perspektywami... Cholernie im zazdroszczę. I ta zazdrość pozbawia mnie pewności siebie, siły, by podołać temu wyzwaniu.
mam podobnie to wynik długiego bezczynnego siedzenia w domu zamiast korzystać z życia rozwijać się człowiek jeszcze bardziej odsuwa się od innych bo z miesiąca na miesiąc czuje się gorszy od innych. No ale może Te twoja nowe studia okażą się bardziej trafione i jakoś Ci się polepszy ja wiąże takie nadzieję z pracą której nawet specjalnie nie szukam więc u siebie kiepsko to widzę.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17037
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Fobia społeczna/typ aspołeczny

Avatar użytkownika
przez monk.2000 13 wrz 2012, 15:27
Fajnie macie, że znacie przyczyny swoich problemów. Ja zachorowałem "bez powodu". Też nie wiem co by się stało, gdyby odebrano mi komputer z internetem.
A odnośnie fobii społecznej, mam tylko w małym stopniu, ale słowo fobia czy lęk nie jest mi obce. Tylko moje lęki są trochę innye, mimo to myślę że rozumiem wszystkie tu obecne "typy aspołeczne".
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Fobia społeczna/typ aspołeczny

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 13 wrz 2012, 15:32
W moim przypadku samoświadomość swoich problemów nic nie daje bo nie zmienia to mojego postępowania i nie zachęca do zmian na lepsze. Niby wiem co powinienem zrobić a i tak tego nie robię z różnych przyczyn (gł. lenistwa i wygodnictwa)
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17037
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Fobia społeczna/typ aspołeczny

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 13 wrz 2012, 16:33
a ja już od 8 lat z domu nie wychodzę(tylko rano po zakupy)bo nie ma do kogo.niema znajomych.niema zaproszeń.niema odwiedzin.tylko od czasu do czasu przyjdzie lekarz i pielęgniarka albo jakiś zjeb z urzędu.czytałem też iż izolacja powoduje zmiany w psychice w postaci zachowań aspołecznych.niedawno dostałem zaproszenie na zlot w Sulejowie z tego forum.kiedy byłem już na miejscu to momentami nie potrafiłem ukryć paniki.skorzystałem z zaproszenie min.bo chciałem sprawdzić czy jestem tym samym człowiekiem co sprzed 8 lat towarzyskim,jeżdżącym na zloty i spotkania,przebojowym,dowcipnym,słodkim jak to mnie dawniej określali.horror...moja osobowośc została nieodwracalnie zmieniona i jak przyszło co do czego to ta zmiana była dosyć dotkliwie odczuwalna i trudno znośna.hm...pamiętam koniec drugiego dnia pobytu jakbym dostał paralizatorem.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7865
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do