Depresja objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez 1507 06 lut 2008, 13:54
radian napisał(a):Witam

Przez ostatni rok bardzo się zmieniłem, z resztą tak jak moje całe życie.


Całe życie marzyłem o tym, żeby iść na studia (dzienne), przez całe liceum ciężko pracowałem, aby się tam dostać. Jednak pod końcówkę liceum dowiedziałem się, że nie mam szans studiować dziennie ze względów finansowych, tak więc zaraz po szkole musiałem iść do pracy,a jedyną możliwą formą studiowania stały się studia zaoczne. I tak się też stało zaczęłem pracować i studiować,



Z pozoru wszystko jest ok,ale tak na prawdę przestaje sobie rodzić z tym wszystkim, nic mi się nie chce, jestem ciągle zmęczony, mógłbym spać godzinami, mam roblemy z koncentracją, pamięcią, nie potrafię się już uczyć - siadam do książek i nic nie potrafię się skupić. Mam pracę, której nie lubie (a pracuje, bo muszę zarobić na studia), wytrzymanie w niej 8 godzin to dla mnie koszmar, szkołę po której oprócz tytułu nic nie bede miał, czyli zero perspektyw na przyszłość. A nie wyobrażam sobie, zebym musiał do końca życia robic to co teraz robię... Straciłem wszystkich znajomych przyjaciół, mimo iż mam bardzo dobrą rodzinę czuje się samotny, nie mam z kim porozmawiać, wiadomo z rodzicami o niektórych sprawach się nie rozmawia. Tak na prawdę to straciłem potrzebę przebywania z ludzmi,chodziaż jestem, a raczej byłem osobą bardzo towarzyską. Straciłem też zainteresowania, często chodzę po domu i desperacko szukam czegoś do zrobienia. a na towszystko bóle głowy, oka, nóg !

Czy to może być depresja ? Bo czasami wydaje mi się, że próbuje sobie wmówić tą chorobę !


Czy to jest depresja? hm nie wiem ale napewno przezywasz jakies wypalenie zawodowe, lub ogólnie wypaliłes się i potrzeba ci nowych bodźców. Idx do psychologa i porozmawiaj z nim o tym. Nie do psychiatry po cudowna tablekte szczęścia ale do psychologa. Depresja to temat morze, i tylko specjalista może stwierdzić czy ja masz?
1507
Offline

przez magda1812 07 lut 2008, 19:36
" Walcz o każdy uśmiech " Piękne zdanie, tylko bardzo trudne do zrealizowania :( Niby jest tyle powodów do uśmiechu... A jednak to takie ciężkie :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 lut 2008, 19:14
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Avatar użytkownika
przez Jovita 07 lut 2008, 19:56
magda1812 napisał(a):" Walcz o każdy uśmiech " Piękne zdanie, tylko bardzo trudne do zrealizowania Niby jest tyle powodów do uśmiechu... A jednak to takie ciężkie


walczyc mozna , ale najpierw walcz a potem byc moze bedziesz sie usmiechac bo w depresji to nie mozliwe.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez clio31 09 lut 2008, 11:08
witam
potrzebuje pomocy i porady. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Kilka lat temu 2 lub 3 zmieniłam się o 180 stopni z radosnej życzliwej cieszącej się życiem, sympatycznej dziewczyny, zamieniłam się w pochmurną nie zadowoloną z życia babę. Czuję się beznadziejna z niczego się nie cieszę,wszystko i wszyscy dookoła mnie drażnią, od 2 lat seks nie sprawia mi żadnej przyjemności wręcz przeciwnie mam nawet do niego obrzydzenie, moje małżeństwo się rozpada. W pracy popełniam straszne błędy, nie mogę się zorganizować. Często budzę się w nocy i nie mogę spać bo łapie totalnego doła., a jeśli prześpię noc to rano się budzę w złym humorze bez powodu po prostu budzę się i jest mi źle.
Mąż twierdzi że mam problem i już nawet nie prosi tylko każe iść do lekarza kolejny powód do kłótni, a ja po prostu nie wiem czy przypadkiem nie jestem taka beznadziejna że ta wesoła dziewczyna o której każdy mi bezustannie mi przypomina to przeszłośc a ja poprostu jestem nic nie warta i do niczego się nie nadaje do pracy do tego żeby być żoną czy matką. Proszę WAS pomóżcie mi co mam zrobić bo już jestem u kresu wytrzymałości coraz częściej myśle że było by lepiej gdybym się zabiła.Jakie kroki mam podjąc co robić bo chyba oszaleje. POMOCYYYYYY bo sama już nie daje rady
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 lut 2008, 10:48

Avatar użytkownika
przez Jovita 09 lut 2008, 13:49
Trudno okreslic czy to jest depresja , bo depresja to duuze slowo , u ciebie rzeczywiscie cos sie dzieje i mysle ze w tym przypadku najlepiej byloby udac sie do psychologa.
Czy obwiniasz sie za cos? czegos nie mozesz zapomniec?
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez clio31 09 lut 2008, 14:56
wielkie dzięki za odpowiedz jovito !!!
czy obwiniam się za coś??? Chyba za wszystko i za nic konkretnego. Obwiniam się za to że jestem jaka jestem ze już nie potrafię się cieszyć z niczego ani małych czy dużych rzeczy, jeżeli nie wyjdzie mi coś w pracy lub zrobię jakiś błąd strasznie to przezywam nie mogę spać itp. wyżywam sie na mężu i wszystkich moich bliskich. Do tego jestem brzydka i nie atrakcyjna. Sama nie wiem może po prostu już taka jestem, alejeśli tak to nie znoszę siebie takiej bo wiem jaka byłam kilka lat temu czy naprawdę człowiek może sie aż tak zmienić wszystko widzę tylko w czarnych kolorach czy można być aż takim pesymistą??? W pracy byłam na pewnym szkoleniu i dla rozrywki szkolący ( psycholog) zrobił nam sesję relaksującą : leżenie na kocu, relaksująca muzyka i opowiadał żeby wymarzyć sobie drzwi za którymi jest nasze bezpieczne miejsce itd że zawsze możemy do niego wracac jak będzie nam źle, wszystkim ponoć pomogło niestety u mnie po 3 minutach skończyło się załapaniem wielkiego doła oraz płaczem- dlaczego??? nie potrafiłam sobie wymysleć swojego bezpiecznego spokojnego miejsca- nigdzie nie czuje się bezpiecznie nawet w domu!!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 lut 2008, 10:48

Takie małe zapytanie...

przez samotna.xyz 09 lut 2008, 20:02
Chciałam poprosić Was o poradę... Wciąż waham się przed wybraniem do lekarza, potrzebuję jakiegoś "kopa". Od dłuższego czasu miewam straszną huśtawkę nastrojów. Pomijając jednak to w ciągu dnia jakoś się trzymam natomiast wieczorami ciągle płaczę, jestem smutna i tak naprawdę nie wiem czemu... Nie widzę w niczym sensu. Poza tym płaczę z byle powodu. Mam trochę problemów i kłopotów, czy to zwykły stres z tym związany czy może kryć się za tym coś więcej?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 lut 2008, 19:45

Avatar użytkownika
przez Brunhilda 10 lut 2008, 02:19
samotna.xyz napisał(a):potrzebuję jakiegoś "kopa"


No to ja Cię kopnę <kopie samotną.xyz]>:D Idź, nie masz nic do stracenia - nawet jeśli to nie byłaby depresja, to dowiesz się, że jesteś zdrowa. A jeśli jednak coś jest nie tak, to im wcześniej coś sie zacznie z tym robić, tym lepiej! Moim zdaniem lepiej dmuchać na zimne, niż pozwalać takim stanom rozwijać się i potęgować...
Jest nieźle, wreszcie! :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
19 gru 2007, 18:33
Lokalizacja
Warszawa

CZY TO DEPRESJA? [HELP]

przez phil3010 22 lut 2008, 19:19
witam

od dosc juz długiego czasu sie zastanawiam nad tym pytaniem wiec postaram sie opisac moj problem

mam cos takiego ze w jednej chwili mam dobry humor jets ok, a doslownie z sekundy na sekunde mam juz, i to wszystko bez powodu, nie mam na nic sily, moglbys isc spac i sie nie budzic dlugi czas, ale jak sie klade spac to czesto mnie od razu dopada natlok mysli, przewaznie negatywnych i nie moge zasnac.. nieciekawe jest tez to ze denerwuje mnie poprostu jak ktos cos mnie sie pyta czy prosi o cos, nie chce mi sie gadac, chcialbym zeby nie zwracali na mnie uwagi a ja sobie bede poprostu robil co powinienem (mam tak czest ale nie zawsze), czesto patrze tez swiat "z trzeciej osoby" tak jakgym wyszeld z siebie i patrze na to wszystko jak na jakis dziwny film, czesto mnie dopadaja mysli o bezsensie istnienia ludzkiego ze po co to wszystko jest, ze to jest jakies nierealne, a za chcwile mam ambitne marzenia mysli i sie zamykam z nimi, czasami chce zeby mnie ludzie zostawili w spokoju ale z drugiej strony chce sie komus wygadac, ale jak zaczne sie wygadywac, to po jakims czasie mowie "a niewazne dobra tam" i mi sie juz nie chce rozmaiwiac bo dochodze od wniosku ze ta osoba mnie nie rozumie i nie wie o co mi chodzi... ogolnie denerwuje mnie swiat, wstaje rano i znowu to wszsytko, ta monotonia.. czuje jakbym nie pasowal do tego swiata! wszędzie mi źle... rzadko mysle optymistycznie i zamykam sie z sobie, wiekoszosc problemow i zwyklych spraw analizuje sam w mojej głowie, denerwuje mnie bardzo tez ze o byle jakiej rzeczy intensywnaie mysle, nie moge poprostu niewyjasnionej sprawy zostwic ot tak tylko wracam do niej wieeeele razy, i to nawet byle malo wazna rzecz.. nie mam zaciekawych planow na przyszlosc, nie chcsialbym miec dzieci rodziny poniewaz nie widze sensu tego, chcialbym byc sam, miec swiety spokoj, ostatnia sprawa, myslalem o samobojstwie ale.. nie dalbym rady tego zrobic,

czekam na jakies sugestie...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
22 lut 2008, 19:17

re:

Avatar użytkownika
przez killa_amok 22 lut 2008, 21:38
pierwsze zdania Twojego postu, wskazują na dość duże wahania nastroju, z tego co pamietam , tego typu objawy były często przypisywane do hipomanii czy też mani, aczykolwiek nie twierdze ze te zaburzenia tyczą się Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
29 sty 2007, 22:54
Lokalizacja
Warszawa

Zdiagnozujcie mnie proszę

przez Alienus 22 lut 2008, 23:00
Witam serdecznie.
Jak sie pewnie domyślacie trafiłem tutaj bo potrzebuję pomocy... Jestem osobą pracującą i studiującą. Od 3 semestrów nie moge niczego zaliczyć. Powodem są pewne dziwne psychiczne mechanizmy które się we mnie utrwaliły. Jak zaczyna się semestr to jestem pełen optymizmu i energii. Ograniczam się jednak do chodzenia na zajęcia bo podświadomie unikam myśli żeby siąść i się uczyć więc po prostu "nie przychodzi mi to do głowy". W drugiej części semestru zaczynam już odczuwać napięcie i lęk związany ze zbliżającymi się zaliczeniami. Więc zaczynam walczyć ze sobą wewnętrznie żeby w końcu zacząć coś robić maksymalnie sie stresując i psując sobie humor zamiast po prostu zacząć. A nie moge zacząć.... W końcu "podejmuję decyzję" że się zaczynam uczyć. Więc nie umawiam się na żadne wyjścia na miasto żeby siedzieć w domu, wcześniej wychodze z pracy żeby zacząć się uczyć a tuż przed sesją biorę nawet urlop żeby mieć czas. Najbardziej paranoiczne jest to że nawet w weekend zostaje w domu zamiast iść na zajęcia żeby się uczyć... I jak już zostaje w tym domu sam ze sobą to się zaczyna... Jestem zestresowany i wystraszony tym co mnie za chwile spotka czyli że zajrze do notatek i sie okaże że materiału jest strasznie dużo a ja ich na przykład moge nie mieć więc nie zaglądam. Boje sie zadzwonić do kolegi zapytać sie o termin egzaminu bo sie boje że już był i mi przepadł i nie dzwonie... Jak raz opuszcze zajęcia to na następne nie ide bo nie wiem co było i boje sie sprawdzić żeby sie nie dowiedzieć że było coś ważnego i moge nie zaliczyć... Na pierwszy termion często nie ide bo będzie drugi i będe miał więcej czasu na nauke. A czas oczywiście zmarnuje zmagając się ze sobą i niszcząc się psychicznie swoimi lękami i reakcjami obronnymi. A reakcje obronne wyglądają np. tak: "Na chwilę" siadam przy kompie i czytam wiadomości na portalach. Jak przeczytam to odświerzam stronę i czytam nowe które się pojawiają. I tak przez cały dzień, następnie codziennie, przez kilka tygodni i semestr się kończy i kolejna porażka i wszystko zaczyna się od nowa. Te zachowania są silniejsze odemnie i nie radzę sobie z tym. Czy ja jestem chory? Co sie ze mną dzieje? Co mi dolega? Muszę iść do psychiatry? Jaka jest wasza opinia?
Dziękuję za wszelkie opinie. I pozdrawiam. Alienus
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 lut 2008, 21:35

przez Pstryk 22 lut 2008, 23:30
Witaj Alienus. Miło Cię poznać.

Przede wszystkim nie możesz oczekiwać od nikogo z Nas, że postawi Ci diagnozę :!: Po pierwsze nie mamy kwalifikacji, po drugie wystarczającej wiedzy, po trzecie nie jesteśmy specjalistami, po czwarte.... nieważne. Abym mogła powiedzieć co myślę, musiałbyś chyba jednak dokładniej opisać jakiś np. konkretny przypadek, co się z Tobą dzieje, jakie masz objawy gdy już znajdujesz się w tym domu z notatkami sam na sam bo dotychczasowa relacja jest chyba zbyt wieloznaczna: można to różnie zinterpretować - począwszy od zwykłego lenistwa po nn.
Pstryk
Offline

przez Alienus 22 lut 2008, 23:58
Przepraszam że się nie przedstawiłem :) <wstyd>
Więc nie oczekuję diagnozy lekarskiej ale chodzi mi o opinię czy mam psychiczny problem czy nie. Ja analizując ostatnio swoją przeszłość myślę że mam. I chcę coś z tym zrobić bo szkoda mi czasu który mi ucieka a który można wykorzystać na ŻYCIE pełną parą.
Odnośnie przykładu. Przykład zupełnie świeży.
Kładę się spać. natrętne myśli związane z poczuciem winy że nic nie robie, a czas marnotrawię. W nocy sny związane z czarnymi myślami. Budzę się rano z myślą że zabieram się zaraz do roboty i stawiam czoła wszystkim zaległościom i problemom. Wstaję rano zestresowany robię sobie kawę z myślą że zaraz zabieram się do nauki. Ale automatycznie włączam komputer i zaczynam buszowanie. Czuję się uspokojony bo już za chwilę zacznę się uczyć. Mijają 4 godziny. Robie się głodny i idę do kuchni. Oderwany od zastępczego zajęcia zauważam że zmarnowałem 4 godziny. Jestem wściekły i podenerwowany. Ide na papierosa wściekły i z poczuciem winy. Ale po chwili wracam i znów na chwilę zerkam na kompa. A że jestem zestresowany tym co zauważyłem angażuję się w niego jeszcze bardziej. Mija 6 godzin... 6 godzin spokoju bez wyrzutów sumienia i pamiętania o czymkolwiek. Następnie wściekły, załamany, z poczuciem winy i nienawidzący siebie ide spać...
Totalny brak kontroli nad sobą, wewnętrznie spięty idiotycznymi schematami postępowania i uczuciami związanymi z czynnościami. masakra
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 lut 2008, 21:35

Avatar użytkownika
przez Jovita 23 lut 2008, 13:29
phil3010 napisał(a):mam cos takiego ze w jednej chwili mam dobry humor jets ok, a doslownie z sekundy na sekunde mam juz,


zupełnie tak jak ja , coz tu wiecej opisywać jestem taka sama jak ty , po przeczytaniu twojego posta stwierdzam ze wszystko co napisales pasuje do mnie znczy ja takze taka jestem. Mozliwe ze to zaburzenia osobowosci ktore tazke mam.. ale nie jestem specjalista , moze udaj sie najpierw do psychologa , byles?


phil3010 napisał(a):czesto patrze tez swiat "z trzeciej osoby" tak jakgym wyszeld z siebie i patrze na to wszystko jak na jakis dziwny film,


hmmm to typowe dla osobowosci zaburzonej i coraz bardziej jestem o tym przekonana(ale to tylko moje slowa), tez tak mam ale najbardziej mialam tak jak moja choroba byla nasilona , to paskudne uczucie bo czlowiek czuje sie jak "nieczlowiek".. do tego mialam gorsze jazdy ale nie bede ci o tym pisac!


phil3010 napisał(a):czesto mnie dopadaja mysli o bezsensie istnienia ludzkiego ze po co to wszystko jest, ze to jest jakies nierealne,


kurcze sory ze tak napisze ale nareszcie ktos taki jak ja .. tez tak mam , dla mnie to wszystko jest takie bezsensu , monotonne itd , sluchaj a czy nie bylo tak ze byles w dziecinstwie rozpieszczony badz ktorys z rodzicow byl nadopiekunczy?? bo widze ze nie chcesz miec dzieci , rodziny zupelnie jak ja..


phil3010 napisał(a):denerwuje mnie bardzo tez ze o byle jakiej rzeczy intensywnaie mysle, nie moge poprostu niewyjasnionej sprawy zostwic ot tak tylko wracam do niej wieeeele razy,


ja takze , sluchaj nie jest tak ze boisz sie zycia? przyszlosci? mysle ze psycholog by ci sie przydal, czy poza tym co napisales dokuczaja ci jakies dolegliwosci psychiczne?
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do