Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Ana24 14 mar 2007, 11:55
nie podjelam sie brania Fevarinu :(
jade na hormonach i az strach pomyslec co sie ze mna dzieje :(
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez Lucy86 14 mar 2007, 11:58
Jakub pamiętasz, że miałeś mi podać kontakt do tego terapeuty? Bardzo proszę, bo naprawdę potrzebuję pomocy terapeutycznej.

Co do leku - wiem, że Anafranil jest najlepszy, ale mój organizm go nie znosi, po miesiącu brania leku nadal miałam straszne skutki uboczne (wymioty, bóle brzucha, bóle głowy), więc musiałam odstawić, a w działanie Asentry zupełnie nie wierzę :/

A i gdzie ten psychiatra przyjmuje? Wiesz, ja mam wrażenie, że jak ja mówię psychiatrze/psychologowi, że jestem na psychologii i tak precyzyjnie określam te wszystkie moje zaburzenia, to oni chcą się mnie jak najszybciej pozbyć. Już kolejny raz coś takiego odczułam...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez pikpokis 14 mar 2007, 12:51
Tak lucy.... mam to samo jak tydzien temu bylam u psycholog to pyta sie mnie: dlaczego pani uzywa fachowych okreslen ? typu : nerwica? a ja sobie mysle: jakie to fachowe okreslenie? chyba kazdy zna to slowo tylko ze ja wiem co ono oznacza.... ;/ i mi powiedziala ze nie mam w taki sposob z nia gadac:( w sumie kochani ona mi wprost chciala powiedziec ze przyszlam do niej z watpliowsciami na temat mojego zwiazku a nie z natretnymi myslami ;/ :(
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Jakub 14 mar 2007, 13:22
-> Lucy86

Laboratorium Psychoedukacji
03-932 Warszawa
ul. Katowicka 18
http://www.lps.pl/


Co do psychiatry to :
Grzegorz Kopacz
ul. Orla 10
Lublin
Przyjmuje w poniedziałek od 10 i w czwartek od 16
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

przez mieciu 14 mar 2007, 15:10
Piko nie daj sobie wmówić tego czego nie chcesz. Spróbuj jutro jej to jakoś wytłumaczyć, może zrozumie...a jak nie to znajdziemy inną psycholożkę nie bój się:). Miłego dnia wszystkim
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez apsik84 14 mar 2007, 18:43
tak Jakub, w 100% się z Tobą zgadzam! Po prostu zaczęlismy się bać odpowiedzialnych decyzji i trochę jak małe dzieci stanęliśmy w miejscu, gdzie mózg nam mówi: idź dalej, ale ponieważ jesteśmy uczuciowi i potrzebujemy zapewnienia emocjami, tak to wszystko się zamieszało... gdy tylko nie ma "uczucia" pojawia się lęk... a przecież miłość to decyzja nie uczucie. Uczucia towarzyszą miłości... co nie znaczy, że nie może być tych "złych" emocji...

Trzymajcie się!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez Lucy86 14 mar 2007, 19:37
dzięki Jakub :) jutro zadzwonię :)
a Ty pikpokis trzymaj się dzielnie i powiedz tej babce o swoich odczuciach, możesz zawsze powiedzieć, że chcesz zmienić psychologa, masz do tego prawo.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez pikpokis 14 mar 2007, 21:18
dzieku wam kochani:)powiem wam szczerze ze lazilam z tym co ta psycholog mi powiedziala dwa dni.... ehhh jutro jej pokaze:P :) mam nadzieje ze u was tez lepiej moi drodzy! aha dzis poszlam do apteki i chcialam ten xetanor za 5 zl:P ale byl za 16 wiec pani dala mi ParoMerck za 13 zl hehe :) ale ja juz eksperymentuje:P ale na szczescie zmienia sie tylko nazwa i cena bo substancja ta sama :) dziekuje wam za wsparcie! ja jestem z wami myslami.... jak tylko jutro psycholog powie mi cos co mogloby nas uratowac to wszystko napisze:) do jutra ! spijcie dobrze!!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:07 am ]
wlasnie wstalam moi drodzy.... mialam glupi sen ze placze za moim chlopakiem (on mi sie sni codziennie) teraz kurde przesiąknelam atmosfera tego snu ;/ i laze i mysle :( a i przed chwila przeczytalam ze michalczewski sie rozstal po 6 latach zwiazku ze swoja..... oczywiscie wiecie jak to na mnie wplynelo ;/ bede jutro moi kochani i zdam relacje z wizyty ;) trzymajcie sie cieplutko!!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 15 mar 2007, 08:58
Trzymaj sie Piko! Życze powodzenia :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez Lucy86 15 mar 2007, 17:26
Mi się też Marcin śni od dwóch dni, ale dzisiaj miałam taki straszny dziwny sen, który mnie strasznie pozytywnie nastroił. Dokładnie go nie pamiętam, ale chodziło w nim coś o to, że jednak mi zależy na moim chłopaku :) Ogólnie czuję się dziś naprawdę dobrze :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:49 pm ]
Ja chyba nie mogę pisać, że czuję się dobrze :/ zaraz zaczęłam się zastanawiać, dlaczego czuję się dobrze i wysnułam, że mój chłopak stoi na drodze do mojego szczęścia i najbardziej szczęśliwa jestem bez niego :/


A zadzwoniłam już do tego Laboratorium Psychoedukacji, to spotkanie konsultacyjne (trwające 50 minut!) kosztuje 120 zł i chyba tam nie pójdę...to jest tylko konsultacja, a nie terapia, a oni wymagają takiej sumy :(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:24 pm ]
To w ogóle powinno się znaleźć w temacie depresja, ale ponieważ czuję się w tym topicu bezpiecznie, wśród swoich, to napiszę tutaj.

Właśnie wróciłam od Babci. Babcia ma chorobę Parkinsona, i oprócz tego liczne problemy ze zdrowiem. Od tygodnia miały silne bóle żołądka, 2 razy była karetka, ale Babcia uznała, że w szpitalu się umiera i nie będzie tam jeździć. Dla wyjaśnienia: Babcia mieszka sama, więc w razie problemów nie ma się kto nią zająć. Dziś ponieważ środki przeciwbólowe przestały dawać radę, Babcia zdecydowała się na jazdę do szpitala. Mama była już u Babci od 16, Tata przyjechał o 17:30 i okazało się, że paru rzeczy brakuje, więc je dowiozłam. Oczywiście u Babci zaczęłam czuć się coraz gorzej. Przypomniałam sobie śmierć mojego wujka - brata Mamy, którego wieńce pogrzebowe Babcia trzymała w mieszkanie przez 3 miesiące po śmierci, i którego zdjęcie stoi w czołowym miejscu na Babci komodzie. Przypomniałam sobie, jak z trudem się poruszał używając chodzika, kiedy był w najgorszym stadium choroby nowotworowej i jak byłam przekonana, że jest nieśmiertelny i po prostu nie może umrzeć. Mocno się zawiodłam na swoich przekonaniach. I wtedy zaczęłam myśleć o Babci, w maju skończy 80 lat, i wszystko wygląda coraz gorzej, czy wytrzymam kolejną stratę? Czy to już będzie ostatnia kropla, która przeleje czarę?

Oczywiście od Babci musiałam wrócić sama, ponieważ Tata powiedział, że Mama nie może sama z Babcią jechać i że "dzidziuś jakoś do domu wróci", no i dzidziuś wrócił. Na przystanku dostawałam na przemian myśli natrętnych i samobójczych. Jadąc, myślałam, co będę robiła w domu? Może poszukam Alproxu, która Mama schowała, uważając mnie za lekomankę, może umyję włosy (ostatnio to jedyne, co mnie relaksuje), a może pogadam na gadu ze znajomymi, którzy mają mnie w dupie i odzywają się do mnie, jak czegoś potrzebują...W końcu uspokoiłam się myśląc, że nie mogę nic sobie zrobić, bo kto zajmie się moimi kontami w grach internetowych. Czasem wydaje mi się, że żyję tylko po to, aby postawić kolejny poziom akademii (travian) czy wysłać flotę (space-pioneers). Świat fikcyjny komputerowy jest dla mnie przyjemniejszy od rzeczywistego, taka ucieczka od realności...

Przeleciało mi po głowie, do kogo mogłabym zadzwonić, ale okazało się, że tak naprawdę to nie ma sensu, bo żadna z tych osób tak naprawdę mnie nie słucha. Marcin jest na poligonie, i dostępny będzie dopiero od soboty wieczorem. Nie mam nawet z kim porozmawiać...Samotność wśród ludzi - jakie mi jest to bliskie...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 15 mar 2007, 22:17
Samotność wśród ludzi... skąd ja to znam :(
Lucy głowa do góry! z twoją babcia napewno będzie wszystko wporządku... tylko natręctwa napewno nawet nie pozwalają ci w to wierzyć. A jeśli chodzi o te gry... to może nawet dobrze, że jest coś co potrafi chociaż na chwile oderwać cię od rzeczywistości...

Dzisiaj zadzwoniłam żeby umówić się na wizyte do psychiatry... upewniłam się czy będzie on odpowiedni i tak dalej i tak dalej.... w końcu sie zdecydowałam...
okazało się, że moja wizyta będzie trwała pół godziny i kosztowała... 100 zł... czy zawsze tak jest że oni z góry określają czas jaki tam będe?
babka pytała mi sie jeszcze czy pierwszy raz sie zapisuje... boje sie ze tam pójde i właściwie nic mi to nie da a wyrzucie niepotrzebnie pieniądze. albo jedynie dowiem sie że mam przyjść jeszcze następnym razem...
chyba mnie nie stać na takie wieczne odwiedziny...
umówiona jestem na wtorek i już sie boje... nie potrafie o niczym innym myśleć...
nie wiem już nic...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez Lucy86 15 mar 2007, 22:49
Bad Girl ja na początku kierowałam się tym, że skoro psychiatra/psycholog jest prywatny, to można oczekiwać wyższego poziomu na zasadzie "płacę i wymagam". Poza tym z tego, co wiem, aby pracować w prywatnym ośrodku terapeutycznym trzeba mieć certyfikat PTP. Ale wiadomo, jak to w Polsce - korupcja, znajomości, więc tak naprawdę niska jest rzetelność zatrudniania ludzi w placówkach prywatnych. Byłam raz z rodzicami w Synapsis - podobno świetna pomoc terapeutyczna. Babka się spóźniła 10 minut ale zakończyła spotkanie co do minuty, inkasując wcześniej pieniądze. Powiedziała tyle, co i ja potrafię powiedzieć. A diagnozowanie za 120 zł jest co najmniej chore, dlatego że diagnozę ja też potrafię sobie postawić i nie potrzebuję do tego "fachowca".
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez apsik84 16 mar 2007, 00:09
A ja słyszałam od psychiatry, którego mam w rodzinie, że zazwyczaj za psychoterapie płaci się 50 zł. To wtedy jeśli lekarz nie ma jakiś dodatkowych certyfikatów... a jak posiada to bierze 70zł... ja płaciłam 70 zł... i jak czytam ze placicie ponad 100zl to mnie prawie muruje... to kupa kasy jest!! (moje wizyty były z góry określone - trwały 40 min).
Pozdrawiam!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 16 mar 2007, 08:31
czyli wychodzi na to, że pójde na te pół godziny i właściwie powie mi to co już wiem? a moge liczyć chociaż na to że zapisze mi jakieś leki? bo jak mi powie że mam przyjsc jeszcze drugi raz, a potem następny to chyba sie nie wypłace... zastanawiam sie więc czy to ma sens.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do