Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa myśli...

przez neurotic__ 30 kwi 2009, 08:25
Podpisuje się pod tym
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
15 mar 2009, 14:06

Re: Natręctwa myśli...

przez wiola_jaw 02 maja 2009, 22:50
witam kochani:*mam do was pytanie, czy macie jakieś sposoby na myślowe natręctwa?mnie już one wykańczają...już nie mam siły, czuje bezradność, nie wiem co zrobić...konkretnie dręczą mnie natręctwa dotyczące religii, obsesyjne obrazoburcze myśli i tzw myśli kontrastowe, czyli żeby zrobić krzywdę komuś bliskiemu, zupełnie bez powodu i bez celu ot tak żeby zobaczyć jak to będzie bez tej osoby tzn takie mam myśli ale tak naprawdę w życiu bym nikogo nie skrzywdziła, boję się jednak, że kiedyś to się stanie, że myśli będą silniejsze niż moje prawdziwe Ja, które i tak jest mocno zachwiane przez depersonalizację...moje życie wywróciło się do góry nogami, tule się do chłopaka, a natrętne myśli nie pozwalają mi odczuwać szczęścia bo np myślę wtedy "uduś go" i mechanicznie przestaje się do niego przytulać bo się boję ze to naprawdę się stanie :( przepraszam, że ten mój post taki chaotyczny jest, ale nie wiem już co mam ze sobą zrobić:(jeżeli ktoś ma jakiś sposób na walkę z obsesjami myślowymi to błagam o pomoc...
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
19 gru 2008, 22:23

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Estel86 03 maja 2009, 08:46
Mam takie natręctwa... Nie zrobisz tego. To tylko myśli. Odkąd biorę leki jest ich mniej. Kiedy mnie nachodzą zawsze myślę sobie STOP! Czasem pomaga, czasem nie, ale warto próbować :)
http://www.gwendolen.blog.onet.pl

Powiadam wam; trzeba mieć chaos w sobie, by narodzić tańczącą gwiazdę.
F. Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 10:00
Lokalizacja
Lublin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

przez wiola_jaw 03 maja 2009, 15:14
dziękuję Estel86, jednak kiedy ja mówię sobie stop to wtedy jest tych myśli więcej, jak narazie leki także pomagaja mi, bo jak nie brałam leków to był naprawdę koszmar:/najlepiej zająć się czymś kiedy te myśli zaczynaja krążyć w głowie...pozdrawiam
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
19 gru 2008, 22:23

Re: Natręctwa myśli...

przez Gocha123 03 maja 2009, 20:14
Ja mam cały czas myśli dotyczące krzywdzenia innych. Przerażają mnie. Czasem pomaga rozmowa sama ze sobą. Kiedy nachodzą mnie straszne myśli mówie do sobie w myślach: Chcesz kogoś skrzywdzić? Nie. Czasem dobre jest takie uświadamianie samego siebie.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
30 mar 2009, 15:23

Re: Natręctwa myśli...

przez neurotic__ 04 maja 2009, 00:45
Nie wolno sie poddawac tylko trzeba uwazac z takim walczeniem z myslami na sile, bo czesto nic to nie pomaga, a wykancza. Z czasem czlowiek rozumie, ze jak sie zajmie czyms innym i zacznie te mysli ignorowac to moze nie przechodzi od razu, ale przestaje byc takie dokuczliwe i to juz krok w dobra strone. Trzeba tez zrozumiec, ze te mysli to tylko mysli i przewaznie mowia nam zupelnie cos odwrotnego niz chcielibysmy zrobic.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
15 mar 2009, 14:06

Re: Natręctwa myśli...

przez Adaś2222 04 maja 2009, 10:05
Pocieszający jest fakt, że natrętne myśli nie czepiają się jakiś bzdetów co nas nie obchodzą, natrętne myśli mają to do siebie, że chcą zwrócić na siebie naszą uwagę i wybierają takie czułe punkty, że po prostu zwracamy na nie uwagę a nie potrzebnie wiem, że łatwo tak pisać, ale trzeba zrobić sobie w głowie porządek i posegregować które to natrętne myśli i po prostu się nimi nie przejmować, bo już sam fakt, że wiemy które to natrętne myśli i że dotyczą one tego czego się boimy powinien być pomocny.
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

Re: Natręctwa myśli...

przez Madziula 05 maja 2009, 22:01
Tylko problem w tym ze kiedy powiem sobie STOP i nie wykonam tych kilku męczących "rytułałów" dotyczących rodziny lub mojego dobra i coś się wydarzy niedobrego w mojej rodzinie obwiniam się, bo myśle że tak sie stało przez niewykonanie tych natręctw a ich przybywa przybywa..... I w tej chwili tak wpadłam w ten wir że np. wyjście z domu samo przejscie z mojego pokoju do drzwi wyjsciowych zajmuje mi 30 min cztery razy zakładam bluzkę i spodnie, wiąże buty zakładam kurtkę i oczywiscie musze myslec o czyms pozytywnym bo jak bedzie inaczej to wszystko sie mnoży 4 x 4 + 3 + 1 dla dopelnienia i tak jest ze wszystkim zamykanie drzwi gaszenie swiatla mycie zebow nakładanie obiadu składanie ubran przykrywanie sie kołdrą wycieranie butów o wycieraczkę zamykanie wszystkich szafek itd..... moge wymieniac i wymieniac. Potrafie się pytać o tą samą rzecz mamy lub chłopaka po cztery razy. Wiec domyslam sie co oni musze sobie o mnie mysleć. Ogólnie mówiąc jestem juz na wyczerpaniu, boję sie isc do psychiatry bo nie wiem od czego zacząć.. BRAK MI SIŁ..
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
03 maja 2009, 14:01

Re: Natręctwa myśli...

przez neurotic__ 05 maja 2009, 23:28
Madziula, Ale przecież chyba rozumiesz, ze te rytuały maja raczej żaden wpływ na rzeczywistość. Z Twojej wypowiedzi wnioskuje, ze potrafisz spojrzeć na siebie z boku i dostrzec jak dziwnie musi to w oczach innych wyglądać. A że brak Ci sił to może dobrze. Niedługo pewnie tak Cię to wszystko wkurzy, ze trzaśniesz tymi wszystkimi rytuałami. Znam to. A psychiatry lub psychologa nie ma się co bać. Uwierz mi, nie jesteś jedyną z takim problemem, a oni takie i podobne rzeczy maja na codzień wiec ich raczej nie zdziwisz niczym :) A jeszcze co do rytuałów, to proponuje Ci raz przerwać taki rytuał albo w ogóle go nie wykonywać. Wiem, że wydaje, że Świat się zawali, ale spróbuj. Zobaczysz co się stanie... zwyczajnie nic - Świat się nie zawali. Kiedy się przekonasz, że to niczemu nie służy łatwiej Ci się będzie z tym rozstać.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
15 mar 2009, 14:06

Re: Natręctwa myśli...

przez Babooshka 06 maja 2009, 11:13
Madziula,

Juz w innym wątku pisalam Ci żebys jednak zdecydowała się iśc do lekarza. Mi leki serio bardzo pomogły. Uwierz mi że moment w którym pierwszy raz poszłam do lekarza był chwila gdy moje natręctwa uniemożliwiały normalne funkcjonowanie. Nie byłam w stanie dojechać do pracy, nie umiałm się umyć, miałam zdarty naskórek dłoni od myciaw gorącej wodzie, a najgorsze były mysli o których piszecie. Mam nn z ogromna przewaga natręctw myślowych. Dzieki Bogu, lekom, lekarzowi, psychoterapeucie i mojej rodzinie teraz jest lepiej. Od niedawna chodzę na terapie i mam nadzieję że uda mi się to okielznać.

Powodzenia wszystkim!!!!!!!!
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
25 lut 2009, 16:21

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez zbir 06 maja 2009, 20:23
Moje sposoby na natrętne myśli:
- myślę sobie "nie myśl o tym,nie myśl o tym,nie myśl o tym," i momentalnie myślę sobie o czymś innym np. jak zgnoić koleźżankę, której nie lubię :)
- jeżeli chodzi o myśli żeby zrobić komuś krzywdę... pojawiają się raczej jak ktoś mnie zdenerwuje, więc jak taka myśl przyjdzie mi do głowy to (to może zabrzmieć dziwnie) nie muszę nawet odpowiadać :).
Jeżeli nagle przyjdzie wam do głowy myśl o skrzywdzeniu kogoś to pomyślcie sobie, że to nieistotne jaka myśl przyszła wam do głowy... jeżeli kochacie bliską wam osobę to nie zrobicie jej krzywdy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
02 maja 2009, 20:43

Re: Natręctwa myśli...

przez Madziula 06 maja 2009, 21:12
neurotic_
próbowałam to rzucić. Lecz w myślach cały czas sie obwiniam i boje sie o kazdy nastepny dzień, że stanie się coś złego.
Odwlekam pójście spać bo nie mam siły na rytuały które robie przed snem zajmuje mi to mnóstwo czasu gdy tego nie zrobie nie usnę bedą mnie męczyć okropne wizje moja wyobraźnia nie zna granic, to są masakryczne myśli więc z podwójnym lękiem i napięciem wykonuję te natręctwa. To jest kres mojej wytrzymałości.

Babooshka
Ile czasu bierzesz leki? Jak się po nich zachowujesz? tzn. są jakies skutki uboczne? Boję się ze leki całkowicie przytłumiają uczucia.

Męczę sie z NN juz prawie 10 lat a zaczęlo sie przed moją komunią, na poczatku było to zwykle zaspokajanie leku. Jestem dzieckiem alkoholika i bardzo nerwowej mamy. Gdy miałam 8 lat moi rodzice walczyli ze sobą, ja byłam wtajemniczana we wszystkie sprawy, po nocach siedziałam z mama ona opowiadała mi o zdradach mojego taty, płakała, zwierzała mi się, byłam świadkiem kiedy próbowała się zabić, stałam sie dorosłym dzieckiem. Od dziecka byłam manipulowana przez kazdego w mojej rodzinie. Po rozwodzie wprowadził sie mężczyzna miał 21 lat a ja 12 próbował mnie wychowywac a mama na wszystko sie zgadzała i jeszcze trzymała jego stronę, mieszka z nami to tej pory a ja nie potrafie sie z tym pogodzic nie moge na niego patrzec, urodziła mi sie "siostra" a w te swieta Bozego Narodzenia powidział że mam wypierda*** z tego domu dlatego ze dotykam sie jego dziecka a gdy powiedzialam ze jest to moja siostra on na to ze lata mu to koło chu** wyzywal mnie od gowniarzy mama stała obok i nie stanela w mojej obronie. Odebrał mi mamę na zawsze. Od kiedy się wprowdził zaczął sie ten wir od małych natrectw az do tej pory. Zawsze byłam zabawką w rękach dorosłych. I teraz zostałam z tym wszystkim sama.
Czy myślicie że nerwica jest skutkiem tego co sie działo w dzieciństwie?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
03 maja 2009, 14:01

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Estel86 06 maja 2009, 21:20
Na pewno Madziula... Niestety mój tata też pije, a mama przelewa na mnie swoje lęki...
http://www.gwendolen.blog.onet.pl

Powiadam wam; trzeba mieć chaos w sobie, by narodzić tańczącą gwiazdę.
F. Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 10:00
Lokalizacja
Lublin

Re: Natręctwa myśli...

przez Babooshka 07 maja 2009, 10:25
Madziula leki biorę juz prawie rok. Zaczęłam od 10 mg paroxetyny. Ptem przez wiele miesięcy brałam 20 mg, potem 30 mg a obecnie 40 mg. Na początku brania leków było mi odrobinke niedobrze ale tylko chwilami i ledwo to odczułam. Teraz nie mam właściwie skutków ubocznych. Po lekach czuje się o wiele, wiele lepiej. Na mnie leki dzialają w ten sposób, że nie odczuwam fizycznych objawów leku takich jak walenie serca, ból brzucha, drżenie, no i totalna panika czyli zero kontroli nad sobą. Myśsli tez się uspokoiły ale tutaj pomogła mi w dużej mierze terapia. Leki sprawiaja tez że mysli i lęki jakby przepływają mi przez głowę czyli w efekcie zapominam o nich niemal w tym samym momencie gdy się pojawiają.

Strasznie mi przykro z powodu Twojej trudnej sytuacji. Chyba najlepiej będzie dla Ciebie jak sie odetniesz od toksycznej rodziny, ale pewnie to nie łatwe.
Nie wiem czy jesteś wierząca (ja jestem) ale pomodlę się zaCiebie. Wiesz nie chce kadzic ale mi się wydaje że Bóg mi bardzo pomógł. Nie mam na mysli tutaj że lepiej się czuję jak sie pomodle ale prosiłam go pomoc i zdaje się że mnie wysłuchał. Taka mam nadzieje.

Trzymaj sie mocno jakby co to pisz!
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
25 lut 2009, 16:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do