czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

Avatar użytkownika
przez IceMan 20 lut 2007, 20:24
Trzeba być sobą i nie dawać się ponosić swoim emocjom. Jeśli my mamy akceptować innych takimi, jacy są, może to działać w drugą stronę.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Amator 21 lut 2007, 13:48
A to, że się tak przejmujemy krytyką innych ludzi, dowodzi na nasze niskie poczucie własnej wartości. Pamietam czasy, kiedy byłem ze swoja dziewczyną w szczęśliwym związku. W tym czasie prawie nic mnie nie obchodziła krytyka i opinia innych. Byłem szczęśliwszy. Ludzie mnie tak nie denerwowali. Miałem cel i ukochaną osobę, która na dodatek starała się mnie zrozumiec. Poprostu byłem dowartościowany. Teraz mi tego brak.

W wakacje, pewnym wyzwaniem stał sie dla mnie sport i w tym czasie czułem się lepiej. Ale gdy miewałem napady lęku, to zawsze zdawałem sobie sprawę jakie szczęście potrafi byc kruche i krótkie.

W moim przypadku za główny cel stawiam sobie odbudowanie wlasnej wartości, ale nie wiem dokładnie jak to zrobić. Samemu jest strasznie trudno......

wiatr, masz 100% racji. Ja też za czesto staram się przewidzieć co inni o mnie myslą. Nawet jak idę ulicą to podswiadomie gadam do mijajacych mnie ludzi, tak jakbym wiedział, że ich uwaga i mysli skupiają się na mojej osobie. Jakbym był jakimś cholernym jasnowidzem. Ale dzieje się tak szczególnie wtedy gdy jestem sam. Gdy jestem zajety rozmową z bliską mi osobą to już na to nie zwracam uwagi. Najtrudniej jest w miejscu pracy, bo mam cały czas kontakt z ludzmi czy tego chce czy nie. No i odstawiam teraz leki, tak więc czasem jest fatalnie. A pomyślec, że kiedyś kochałem moja pracę, wogóle kochałem pracę i obcowanie z ludżmi....

PS: wiecie co czsem mi pomaga: do mojej pracy, co pewien czas, przychodzą niepełnosprawni i to całkiem mocno. Jednak niekiedy tryskają takim optymizmem, że aż mnie zatyka. Może to tylko ich przykrywka, ale i tak to doceniam. Wtedy często myślę sobie, że ja to chyba nie mam tak żle. No i czasem jak jest mi strasznie żle to sobie o tych ludziach przypominam.....
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

przez wiatr 21 lut 2007, 14:05
Wiesz co Amator myślę sobie, że jakby płacili za te jasnowidzenie nie mialabym rozdygotanego organizmu tylko byłabym najbogatrza w Polsce, eee co ja piszę na świecie :mrgreen: :mrgreen: ;) Pa. Pozdrawiam.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez dt12345 22 lut 2007, 17:26
czesc czesc moich niepowodzenia w zyciu były spowodowane nawet nie sama krytyka ale juz jej przepowiednia,tzn;jezeli sie doczegos zabieram to najczesciej pierwsza mysla jaka mam to co powiedza jak mi sie nie uda?Nie umie poradzic jak sobie z lekiem przed kerytyka bo jak narazie to on wygrywa w moim zyciu i skutkiem tego sa czeste porazki,ktore odbieram jako potwierdzenie tego ze mieli racje,ze nie potrafire nie umie nie dam sobie rady,co za tym idzie spadek mojej samooceny.Tylko problem w tym ze tak krytyka nie pada z konkretnie z czyichś ust lecz rodzi sie w mojej glowie.To ja sama jestem swoim najwiekszym katem,wiem ze musze sie leczyc jezeli bede mialajkies spoosby ja sobie radzic to napweno tu zagladne i napisze(czesto robie wszystko zeby mi sie nie udalo zebym mogla potwierdzic sie moja teza jaka jestem beznadziejna,tylko ze wtedy to czuje sie jeszcze gorzej, strach przed niepowodzeniem mnie paralizuje a jednoczesnie do tego niepowodzenia daze)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 sty 2007, 13:55

Avatar użytkownika
przez Ania1987 22 lut 2007, 18:59
Dt12345 Nie nakręcaj się sama, widzę, że tak jak wiaterek, amator i ja, należysz do jasnowidzów. Ej może założymy jakiś gabinet i będziemy zbijać na tym niezłą kasę?!!! Co wy na to?! :D :D :D :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez ashley 22 lut 2007, 19:10
Jeśli chodzi o krytykę to bylam przewrażliwiona i źle się to skończylo. Ale nie o tym będę pisać. Wiecie co? Wkurza mnie strasznie to, że dużo z nas tu na forum ma takie problemy które zabierają wolność, oplatają nas jak ciężkie lańcuchy i sprawiają, że czujemy się jak w więzieniu. Poprostu wkurza mnie to i Was na pewno też. To tylko mnie zagrzewa do roboty. Czulam się jak więzień zbyt dlugo. Znajdźcie w sobie silę, żeby z tym walczyć i uwolnić się, nawet jakby to mialo trwać dlugo i malymi kroczkami. Trzymam kciuki za nas i Wy też trzymajcie, ok? :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez IceMan 23 lut 2007, 00:26
Ashley... podpisuję się pod Twoim postem od początku do końca, masz 100% rację - ja już zacząłem stawiać pierwsze kroki w tym temacie... i zobaczymy, co będzie z tego dalej
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Ania1987 23 lut 2007, 01:06
Ja też się podpisuję. 100% racji :!:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez Atkaa 23 lut 2007, 11:48
ashley napisał(a):Poprostu wkurza mnie to i Was na pewno też.

Zauwazyłam pewną prawidłowość- a zatem -
-> jestem nieudacznikiem -> ktoś kieruje w moją stronę krytykę -> odbieram i owa krytyka powoduje u mnie uczucie złości -> myślę o tym, że chce zrobić wszystko co jest możliwe dla udowodnienia niesłuszności krytykanta -> świadoma problemów decyduję się na bieg przez tor przeszkód -> przechodzę męki pańskie :shock: ale nie cofam się przed metą -> osiągam cel tak samo wyczerpana jak i szczęśliwa -> teraz możesz mi naskoczyć Panie Krytykant - dlaczego? - bo mam ambicje!!!

A wszystko dzięki prawidłowemu działaniu systemu wkurzania się :mrgreen:
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez IceMan 23 lut 2007, 19:44
Atkaa napisał(a):A wszystko dzięki prawidłowemu działaniu systemu wkurzania się Mr. Green

Atkaa, tylko wtedy, gdy działa on prawidłowo. Bo wiele osób po krytyce ma:
-> załamka i nic nie robię -> koniec bajki.

Ale twój system jest jak najbardziej słuszny i pozytywny. Możesz dodać to do zasad, które wypisujemy, ale na którymś innym poście (już się pogubiłem jakim :P ) Świetna sprawa, przypomnę sobie to, gdy mnie ktoś skrytykuję :D
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Lęk na przejściach dla pieszych... Jak sobie z tym radzić?

przez Amelka_2006 26 lut 2007, 22:56
Od ponad roku choruje na nerwicę lękową, pomału z niej wychodze, jednak nie mogę opanować tego lęku na przejściach dla pieszych, ten lęk pojawia się gdy stoje na przejściu i czekam na zielone światło. Nie wiem jak sobie z tym poradzić? Czy macie na to jakiś sposób? Proszę o radę.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
12 paź 2006, 20:09

lek przed "nowym" - jak sobie radzic?

przez nunus85 27 lut 2007, 03:16
cos co mnie trapi praktycznie odkad pamietam
przy róznych nowych sytuacjach głównie gdy musze połaczyc czyności umysłowe z manualnymi. Najsilniejsze natezenie w moim przypadku było jesli chodzi o jazde samochodem. Kiedy zaczynałem sie uczyc jeździc to moj "super" instruktor który wyznawał tylko jedna zasade "jak nie zrozumie raz to drugim razem trzeba krzyknac a moze nawet uderzyc". Po zdaniu nie jeździłem duzo i przed kazda jazda czułem paniczny strach. Od razu gorac, szybkie bicie serca setki mysli o wypadkach innych a kaczac ze sie dosłownie trzesłem ze strachu. Kiedy juz wsiadałem do samochodu powoli ustepowało. Dopiero kiedy zaczołem w pracy jeździc duzo po miescie czodzinnie po 120 km tetno wróciło normalnego stanu ale sam lek przed nowym pozostał. Nie tak dawno byłem na ściance wspinaczkowej z kolega. On wyszedł na góre a ja go asekurowałem a własciwie próbowałem. Po mimo ze stał przy mnie instruktor a sama czynność jest prosta i wymaga tylko paru powtazalnych czynności rekoma to ja byłem maksymalnie zestresowany nie potrafiłem tego wykonac poprawnie co groziło spadkiem kolegi.
Jeśli macie cos takiego jak próbujecie sobie z tym poradzic?
Jacy jesteśmy ? - tacy jak subiektywnie odbieramy siebie wiedząc o sobie niemal wszystko? - czy tacy jak postrzegają nas inni stojać z boku, nie wiedząc o nas prawie nic i niedoświadczając tego co przeżyliśmy?
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
24 lut 2007, 18:46
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez agapla 27 lut 2007, 12:58
Trzeba poprostu przełamać ten lęk i tyle ;) a wiem co mówie bo nie takie lęki się przełamywało ,można ze wszystkim sobie poradzić ale trzeba ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć ! przejdziesz 1000 razy a za 1001 bedzie już lepiej niestety musisz być wytrwała bo innej drogi nie ma pozdr
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez Iwcia24.9 27 lut 2007, 14:32
Mnie tez przerazaja te przejcia dla pieszych i to czekanie na zielone swiatlo- staje sie wtedy bardzo niecierpliwa i denerwuje mnie takie stanie bo czasami jeszcze bardziej sie wtedy nakrecam.Staram sie wychodzic do sklepow gdzie mozna przejsc "automatycznie" tzn tam gdzie nie ma swiatel ale wiem ze to nie jest rozwiazanie.Kiedys trzeba bedzie temu stawic czolo.Ps.A mam jeszcze pytanie czy nie przeraza was stanie 1 godz w Kosciele(badz na polku) w jednym miejscu???Bo ja praktycznie przestalam chodzic do Kosciola z obawy przed atakami.Jak sobie z tym radzicie???
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
13 sie 2005, 15:03
Lokalizacja
podkarpacie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Arielka1988 i 31 gości

Przeskocz do