Jak walczycie z nerwicą lękową? Czy ktoś wyleczył się?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

haj

Avatar użytkownika
przez dzasti13 08 kwi 2006, 11:20
WItam!
Dajcie znac co z tym treningiem moze zaczela bym sama stosowac go w moim zyciu wtedy bylo by mi lzej , i byla bym spokojniejsza....najgorsze to to jest ,ze lek lapie mnie jak tracila bym tzw. wladze nad swoim cialem zaraz mysle ze umieram!:(
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

przez marla 08 kwi 2006, 14:59
miałam atak lęku jdąc na rowerze wieczorem .cierpię na nie od lat i w momencie kiedy nadchodzą bierze mnie taka panika ,bo nie wiem gdzie jestem i wogóle DRAMAT.tym razem zeszłam z roweru spokojnie i pozwoliłam sie poddac lękowi az przejdzie przezemnie.straciłam kontakt z otoczeniem ,w głowie piekło i niebo.ogólnie wojna .a ja stałam nieruchomo ,powtarzajac sobie ze musze tak stac ,nie myślec.za kilka minut bedzie ok.powtarzałąm sobie ze to przeciez nie pierwszy raz .ze przezyłam go juz dziesiatki to ten TEŻ sobie pójdzie.SAM.a jak nie pójdzie to umre.NO I NIE UMARŁAM.jak sie przejdzie przez niego "swiadomie"to łatwiej sie z nim oswoić.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 14:17

przez forever 09 kwi 2006, 10:51
Aniu,
przeprszam że nie napisalam ze wyjeżdzam na kilka dni bez mozliwosci odpisania, wszysto przez goraczkę podróżową..
Widze u Ciebie dużo negatywnego myslenia wszak to objaw nerwicy..
to poczucie osaczenia. Siła jest reakcja na trudne sytuacje, na pewno jest w Tobie tyle ze jeszce nie odkryta. Ja doswiadczylam tego wiele razy.np w pracy kiedy idac tam nie mam na nic sily, Ale bedzac w pracy swiadomsc tego, ze chorzy na mnie liczą daje niesamowitą siłe.
Tak samo Twoje dzieci- dla nich musisz być silna.
Zawsze jest tak, że na danym etapie życia staramy się jak umiemy najlepiej..
pozdrawiam
wybaczyć to znaczy wszystko zrozumieć
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
20 mar 2006, 23:52
Lokalizacja
pruszków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

jak odnaleźć światełko w tunelu ?

przez Gregorio 09 kwi 2006, 13:15
Witam wszystkich !
Jestem studentem III roku Dziennikarstwa. Od mw 6 lat borykam sie z doleglwościami psychosomatycznymi, które leczyłem jedynie farmakologicznie przekonany o jedynie somatycznym podłożu mojej choroby. Pod koniec ubiegłego roku dowiedziałem się o swojej nerwicy lękowej. Stopniowo, lecz sukcesywnie zacząłem zgłebiać wiedzę na temat choroby. Bardzo mi to pomogło, zacząłem spotykać się z psychologiem a dochodząc do rozumienia cech nerwicy czułem się nieco lepiej. NIestety mój psycholog spotykał się ze mną b. rzadko tak, iż zwątpiłem w sukces jego działań tym bardziej, że nie wykazywał chęci spotykania się ze mną. Nadal próbuje zrozumieć tą męczącą chorobę, jednak siły mam już co raz mniej. co raz częściej duszą mnie jej objawy. Pomimo swojego młodego życia, które chciałbym wykorzystać jak najpiękniej nie potrafie w pełni normalnie funkcjonowac w społeczeństwie. Jest mi co raz trudniej. Niemal każdy mój związek z dziewczyną rozpadał się z powodu nasilających się dolegliwości (stanu przygnębienia, wyobcowania). teraz potrzebuję swojej drugiej połówki bardziej niż kiedykolwiek, jednak kiedy objawy się nasilają (tj. biegunki, bladość, pocenie sie etc.) szukam samotności. Boję się, że któregoś dnia odbiorę sobie życie... pomocy!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 kwi 2006, 12:34

Avatar użytkownika
przez bibi 09 kwi 2006, 13:23
Gregorio przede wszystkim to chcę cię uswiadomić że różni ludzie na tym forum mają bardzo podobne uczucia które właśnie ty masz. I możemy się jedynie z toba nimi podzielić. nie jesteśmy wstanie pomagać...bo akurat tego typu problemy rozwiązyje się samemu.
rozumiem że jest ci źle, nie masz ochoty dłużej żyć, i masz wszystkiego dośc. jednak weź się wgarść. jesteś studentem III roku Dziennikarstwa, ja nie dotarłam nawet na pierwszy rok, więc nie jest tak źle. poza tym powiedz mi czy zaliczyłeś juz psychiatre?
u nas to pierwsze pytanie - więc się nie gniewaj
No i na koniec :D Witaj na forum !
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

przez Gregorio 09 kwi 2006, 13:38
Oto mi właśnie chodzi. Chcę rozmawiać z ludźmi, którzy mają podobne problemy. Kiedy przyjechałem w październiku na III rok studiów czułem się tragicznie i udałem się na Izbę przyjęć (byłem b.odwodniony) i sądziłem, że położa mnie na odział pod ścisłą obserwacje. Niechętnie zgodziłem sie na rozmowe z psychiatrą ponieważ mimochodem powidziałem, że mam myśli smaobójcze. Psychiatra przypisałem mi leki na uspokojenie itp. Następnie udałem się do gastrologa, który po szczegółowym przebadaniu mnie stwierdził : "pana choroba jest w głowie więc potrzebuje Pan lekarza duszy". Od tamtej pory utwierdziłem się, iż faktycznie nie jest to żadne schorzenie somatyczne bo badania nic nie wykazały. NIemniej jednak moje poszukiwania trwały ok 5 lat. Tyle czasu jazdy na środkach farmakologiznych a co ma powiedzieć moja wątroba?
Jeśli ktoś potrafi przemówić do mojej podświadomosci, żeby mnie z tego wyciągnąć to byłbym naprawde b. dzięczny i chętnie spotkałbym sie z taką osobą, która ma to już za sobą. pozdrawiam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 kwi 2006, 12:34

Avatar użytkownika
przez anita27 09 kwi 2006, 13:52
Gregorio.Ja lecze sie juz 8rok.Zanim zaczelam studiowac juz chorowalam na neriwce lekowa idodatkowo przechodzilam depresje.Uwazalam jednak ze studia mi pomoga bo czyms sie zajme,chchcialam przezwyciezac moje leki i slabosci.Wkoncu udalo mi sie je skonczyc i nawet napisalam prace magisterska.nie bylo mi latwo ale walczylam i walcze ze soba odkad pamietam.Mam za soba dwie proby samobojcze i ciesze sie ze byly nie udane bo zycie jest piekne choc czasem wisza czaarne chmury.W tej chwili nie chodze do psychologa na wlasne zyczenie zrezygnowalam ale to moj wybor a kazdemu innemu polecam wygadac sie przed specjalista i jesli ten psychoterapeta nie mial czasu dla ciebie wybierz wiec innego.Kazdy z nas musi sie nauczyc sam sobie pomagac.Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

Avatar użytkownika
przez bibi 09 kwi 2006, 13:54
Gregorio napisał(a):Tyle czasu jazdy na środkach farmakologiznych a co ma powiedzieć moja wątroba?
czyli nie brałes żadnych leków? chodzi mi o leki przeciwdepresyjne i przeciwlękowe --nie uspokajające
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

przez Gregorio 09 kwi 2006, 13:59
Przez 5-6 lat brałem leki jedynie takie, które łagodziły dolegliwości żołądkowo-jelitowe. na początku działały, później już nie. teraz wiem, że to jedynie wiara w moc nowych leków mnie uzdrawiała. wiara zaiste czyni cuda!!!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 kwi 2006, 12:34

Avatar użytkownika
przez bibi 09 kwi 2006, 15:07
a czy masz na tyle silne dolegliwości żeby zacząc brać leki antydepresyje?
to co piszesz to jest spoko
masz silny organizm.
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Ja mam rade:)

przez Lusia 09 kwi 2006, 16:06
...jestem nowa,choruje na nerwiice lekowa od 17roku zycia,a mam obecnie 26lat...ciezko mi ale jakos z tym zyje...poprostu nie lubie byc sama...staram sie nigdzie sama niechodzic,choc czasami sytuacje mnie do tego zmuszaja...mam ataki w autobusach,sklepach itd.,objawy uczucie omdlenia(brak oddechu,pocenie,szybkie bicie serca,zawroty glowy,brak kontatku z rzeczywistoscia itd.),a wiem jakie ono jest bo w calym miom zyciu zemdlalam chyba z 20razy...jadnakze tych omdlen nie zaliczam do nastepstw nerwicy...jesli chodzi o rade,to ja poprostu staram sie przeciwdzialac atakom:)i jak narazie mi sie udaje...ja cala wine za moja nerwice zwalilam na palenie papierosow(to nieznaczy,ze zerwalam z nalogiem)ale poprostu gdy mam gdzies jechac lub isc poprostu 2godz.przed wyjsciem staram sie nie palic i to mi pomaga:)))to wszystko odgrywa w psychice,trzeba sobie ja przeprogramowac:)))a jezli jednak zlapie mnie maly atak(w autobusie czy gdzies),w mysli obieram sobie jedna z osob z mojego otoczenia i w razie czego zwracam sie do niej o pomoc wtedy wiem,ze nie jestem sama,a jesli nie ma nikogo przy mnie wymyslam sobie inna droge ucieczki...mysle o wszystkim innym,byle nie o moim stanie,denerwuje sie sama w sobie,probuje przypomniec sobie jakas klotnie z mezem,rodzicami nie do konca wyjasniona,mysle o tym i mi przechodzi:)od 3 lat pracuje sezonowo w holandii i jakos musze sobie radzic,za tydzien wyjezdzam sama autobusem,troszke sie boje,ale jestem dobrej mysli:)na szczescie maz tam na mnie czeka;)
Fajnie,nie jestem sama:)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
30 sty 2006, 17:37
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez bibi 09 kwi 2006, 16:34
to wspaniałe że tak sobie radzisz Lusiu. Tyle lat jesteś chora!!! straszne,
Witaj na forum :D
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez Konrad! 09 kwi 2006, 18:10
To i ja wtrącę swoje 5 groszy..

Macie rację, mówiąc, że podczas ataku za bardzo nie da się myśleć, a tym bardziej koncentrować na tym czy opierać się o ścianę czy przebiec wkoło domu :) Ja mam już kilka mniejszych i większych ataków za sobą i na podstawie tego co zaobserwowałem mogę stwierdzić, że:

1) NIE POMAGA wyrzucanie agresji (ja próbowałem podczas lekkiego ataku zrobić to na worku bokserskim). Efekt - atak się wzmocnił.

2) NIE POMAGA wkurzanie się na nerwicę i mówienie sobie "no dawaj cholero, pokaż na co cię stać". Efekt - do burzy w głowie doszło jeszcze drętwienie rąk.

3) POMAGA obiektywne spojrzenie na atak. Myślenie o tym, że strach jest wyolbrzymiony w mojej głowie i że fizycznie tak naprawdę nic mi się nie stanie.

4) POMAGA myślenie o tym, że atak jest czymś co działo się już kilka razy i tak samo jak wcześniej przejdzie. Po prostu wzięcie go na chłodno i potraktowanie jako coś naturalnego co po prostu trzeba przeczekać.

5) POMAGA spokojne spacerowanie, spokojne oddychanie.

[ Dodano: Nie Kwi 09, 2006 6:13 pm ]
6) POMAGA przeżucie gumy miętowej :)

7) POMAGA wzięcie tabletek uspokajających (natychmiastowo - zapewne to tzw. efekt placebo)
"Co mnie nie zabije, to wzmocni" - Osia (odeszła z forum, bo już wyzdrowiała)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
20 gru 2005, 11:45
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Hollow 09 kwi 2006, 22:27
Witaj, Greg.
Niestety, nie mogę powiedzieć, że mam to za sobą. Somatycznie chyba nie jest tak źle, ale przy Kimś to dolegliwości bardziej uciążliwe. Tzn. teraz mniej je zauważam. Oczywiście nie tylko ciało daje w kość...

A światełko to mi się kojarzy tylko z jednym :/
Bezlistna koniczyna zawsze tak blisko :(

Pozdrawiam

PS. Gdzie studiujesz?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do