Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Moje objawy, depresja? nerwica?

przez mala_ola 24 sty 2010, 16:55
mala_ola napisał(a):nerwica lekowa - boje sie wyjsc do szkoly, boje sie nauczycieli itd,stres
To jeszcze nie nerwica, tak sie czasem lenistwo tez objawia ;)


O nie! leniwa to ja nie jestem.. po prostu nie mam checi ogladac czasem innych ludzi, moze tez boje sie wyjsc do nich (jestem troche niesmiala)
mala_ola
Offline

Re: Moje objawy, depresja? nerwica?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 24 sty 2010, 17:00
mała-olu

Własnie dlatego powinnaś pójśc na terapię. Leki nie spowodują cudownego uzdrowienia Twojej duszy.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Moje objawy, depresja? nerwica?

przez mala_ola 24 sty 2010, 17:13
Zastanawiam sie jak wyglada taka terapia? I czy leki razem z nia daja lepsze efekty?
Chcialabym jak najszybciej wyjsc z tego i zyc bez codziennych koszmarow... ciezko mi przez to wszystko odnalezsc sie w rzeczywistosci :( przez swoje zachowania ranie wielu ludzi dookola, co tez bardzo mnie boli.
mala_ola
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moje objawy, depresja? nerwica?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 24 sty 2010, 17:15
mała_olu

Są tu wątki założone przez nas o terapii, poszukaj i poczytaj sobie.
Terapia jest niezastapionym srodkiem,żeby sobie pomóc.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Moje objawy, depresja? nerwica?

przez paradoksy 24 sty 2010, 17:39
mala_ola napisał(a):Zastanawiam sie jak wyglada taka terapia? I czy leki razem z nia daja lepsze efekty?

witaj :)

poczytaj trochę o terapii, jest pełno wątków na forum (używamy funkcji "szukaj"):
search.php?keywords=terapia&terms=all&author=&sc=1&sf=titleonly&sk=t&sd=d&sr=posts&st=0&ch=300&t=0&submit=Szukaj
paradoksy
Offline

Re: Co to jest i czy to coś groźnego?

przez polak123 28 sty 2010, 20:08
up
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 sty 2010, 22:15

Mimo, że mniej czy to nadal to?

przez kamilano 29 sty 2010, 23:48
Ciężko mi stwierdzić kiedy u mnie się zaczeło. Niektórzy twierdzą, że przychodzi nagle ale większość widzi w tym podłoże z wieku 15-16 lat. Jeśli to prawda to mam na uwadze dwa wydarzenia. Jedno jak niemal utonąłem na Kryspinowie (okolice Krakowa). Drugim pewnie będzie pierwsze doświadczenie z trawką. To są te momenty z dzieciństwa podczas który pamiętam kołatanie serca z "nietypowym stylu". No i na nowo z wielkim hukiem zaczęło się jak już miałem 22 lata. Ciężko mi stwierdzić co było przyczyną. Od tak pewnego dnia w lecie (były wtedy na prawdę wysokie temperatury) wsiadłem do tramwaju. W biegu kończąc dopalać papierosa. Spieszyłem się do pracy. No i zaczęło się. Myślałem, że to z nadmiernego wysiłku. W końcu usiadłem i zrobiło mi się biało przed oczami ale mimo wszystko byłem przytomny. Cały mokry wysiadłem i siedziałem na przystanku dobre 15 minut aż serce się uspokoi.
Od tej chwili miałem kilka miesięcy przerwy. Aż w końcu w przypadkowych miejscach, czy to centrum handlowe, autobus, nawet dom zaczynałem mieć podobne objawy. W domu to jeszcze pół biedy, kładłem się na brzuchu (na plecach tylko potęgowało ten strach przed zawałem) i odczekiwałem swoje. Wizyty u licznych lekarzy. Jeden stwierdził, że nie mam wystarczająco potasu, drugi, że jestem zdrowy jak koń. To był już okres kiedy nawet przy zwykłym rozwiązywaniu buta potrafiło mi serce spłatać figle. Też za bardzo nie chce iść za tokiem myślenia lekarzy czy "szamanów". Jedna i druga strona po części ma rację. Ale faszerowanie się oxazepam'em czy picie herbatki ziołowej to nie rozwiązanie. Jedno pomaga i tworzy z Ciebie wrak, a drugie to złudne placebo, które może na początku coś da. Na chwile obecną staram się kontrolować swój oddech podczas napadów. To mi głównie pomaga. Przed strachem przed napadami jednak tylko alkohol. Na chwile obecną z tego szukam wyjść. Jak się nie "utłumaniać" i być szczęśliwym.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 sty 2010, 23:44

Re: Mimo, że mniej czy to nadal to?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 30 sty 2010, 01:24
kamilano

Masz typowe objawy nerwicy lękowej. Wcześniej napisałeś,że strach przed zawałem Cię ogarniał. Czyli zmiany somatyczne zachodzące w Twoim organizmie podczas takiego stanu utożsamiałeś z zawałem. Dziwne jest to, wręcz absurdalne,że nigdy wcześniej nie miałeś zawału więc jeszcze dodatkowo zaprojektowałeś sobie jego objawy. Prawdą jest,ze tylko osoba po przebytym zawale może określić swój stan, jak się wtedy czuła.
Jeśli kojarzysz i pamietasz wydarzenia, które przytoczyłeś powyzej i utozsamiasz je z przyczyną Twoich doznań chorobowych-to dobrze. Ale, to nie wszystko niestety.
Musiałbyś przepracować swoje emocje wraz z lękami, wzorce zachowań na terapii. Poznać mechanizm choroby, to co powoduje objawy, następnie radzic sobie czyli zastępować stary wzorzec nowym, pracować nad sobą , zmieniać się........
Jedno jest pewne ...ze podczas ataku nie umrzesz. Jest nieprzyjemny, wzrasta wtedy poziom adrenaliny, denerwujesz się i znów projektujesz chorobę-zawał,wylew itp. czyli dodatkowo aplikujesz sobie jeszcze jeden lęk, wzrasta wtedy cisnienie krwi, podnosi siętętno, łapiesz więcej powietrza...to moze doprowadzić do nadmiernego dotlenienia, niektórzy mdleją.
Nie napisałam Tobie tego,zeby Cię wystraszyc, przejąć.po to tylko,żeby uswiadomić Tobie jak do tego dochodzi-od doznania nieprzyjemnego lęku poprzez przytoczenie negatywnej myśli o zawale , aż do somatyzacji.
Znam to z autopsji,nakręcanie tu nie ma sensu.
Ale co uczynić,żeby te myśli,ze sie Tobie coś stanie,że doświadczysz zawalu zatrzymac?
Musisz przepracować emocje na terapii, te stłumione i te, których nie wyrażasz z różnych przyczyn.
Terapia jest bolesna bo wymaga przyznania sie do porażki, błędu, przyzwyczajeń myślowych..........ale skuteczna....bo poprzez pracę nad sobą zmieniasz to wszystko. Oczywiscie czas tu odgrywa istotną rolę.....kazdy potrzebuje go w innych "ilosciach". Ale to jedyna droga do wyzdrowienia.
POpytaj o dobrego terapeutę, najlepiej takiego , który ma superwizora.
Ja chodzę na indywidualną terapiępsychodynamiczną. Polecam. Warto!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Mimo, że mniej czy to nadal to?

przez kamilano 31 sty 2010, 21:56
Dokładnie nie wiem co jest przyczyną tego, że czuje się jak bym miał zawał. Strasznie lubię oglądać filmy. W wielu z nich zawał jest określany jako bóle w klatce piersiowej. Czasami miewam takie ukucia, czy po prostu pulsujący ból. Może nie taki promienisty ale nadal powoduje niepokój, niesamowity niepokój.

Któryś tam raz w tramwaju, w markecie, w terenie jak dopadały mnie problemy z serduchem w końcu postanowiłem to wykorzystać. Po pewnym czasie nawet nauczyłem się to kontrolować odcinając częściowo dopływ tlenu do organizmu. Wtedy nawet nie miałem pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak nerwica lękowa. Obwiniałem sposób bycia. Za dużo fajek, za dużo alkoholu. Alkohol wypłukiwał potas, tak lekarz powiedział. Za przeproszeniem żarłem kalipoz ale po 3 miesiącach zero poprawy. Sam fakt zaburzeń pracy serca wydaje mi się nie groźny skoro od czasu kiedy go kontroluje trwa mniej więcej po max 15 sekund. Są jednak dwie rzeczy, które nie pozwalają mi normalnie funkcjonować:
czy to kołatanie po pewnym czasie nie powoduje uszkodzenia mięśnia sercowego?
czy ten stres (wiadome uczucie) da się jakoś przezwyciężyć nie wciskając w siebie na siłę kilku podwójnych whiskey? Występuje on głównie w miejscach publicznych, tam gdzie pracuje, w domu czy na spacerze z psem jest spokój, tam gdzie spotykam kilku czy nawet więcej ludzi to zaczynam czuć taką potrzeba pokazania się, że jestem lepszy. Nie ma się co oszukiwać. Zawsze taki się czułem. Z wyobraźnią, zdolnością do empatii. Racze mnie niż bardziej odważny ale w tym wypadku to bardziej skomplikowane. Były takie lata, że tą odwagę można by wziąć pod wyczyn kurka bohaterski, w połowie nadal tak jest, nie powiem, że się boje, po prostu robię. Ale przed oczami od pewnego czasu mam czarny scenariusz tego wszystkiego. Mimo to pełen różnych wyobrażeń, przemyśleń, wątpliwości, pytań. jedynym słowem starałem się żyć w pełni.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 sty 2010, 23:44

Re: Mimo, że mniej czy to nadal to?

przez celineczka3 31 sty 2010, 22:10
To co opisujesz to zaburzenie lęku napadowego. Na pewno ma to jakieś podłoże, tylko nieuświadomione. Jeśli nie chcesz się otumaniać lekami cały czas(bo czasami będziesz musiał je zażyć żeby chronić zdrowie), to powinieneś spróbowac na pewno psychoterapi. U Ciebie najlepsza będzie raczej psychoterapia psychodynamiczna, która poszukuje przyczyn objawów. O ile w niektórych przypadkach poszukiwanie tej przyczyny w ogóle jest bez sensu, o tyle u Ciebie myśle, że właśnie ta wiedza mogłaby być lecząca.Także załatw sobie skierowanie i poszukaj kogoś sensownego:)
celineczka3
Offline

Re: Mimo, że mniej czy to nadal to?

przez kamilano 31 sty 2010, 22:32
Chwileczkę, przecież nie pisałem, że utumaniam się lekami. Zawsze byłem przeciwnikiem i przez to od 5 lat nawet przeziębienie mnie nie bierze. Ale fakt faktem whiskey, piwo czy brandy towarzyszą mi niemal codziennie. Czasami mniej, czasami więcej. Ale tego typu środki, szczególnie w tygodniu trzeba zaliczyć do tych wieczornych. A napady bywają rano, w południe, po i wieczorem. I zdecydowanie odpada psychiatra, z góry przepraszam jeśli nie doceniłem rady, ale zawsze byłem za załatwianiem spraw samodzielnie, co de facto wychodziło na dobre. Ktoś mówił odstaw to i było to udokumentowane to odpowiadałem z góry: no problem. Przepraszam, że wypadło to wulgarnie :/ Szukam po prostu sposobu na pokonanie nerwów własnymi sposobami. No i w końcu jeśli wiem co w gruncie rzeczy to powoduje? Skoro serducho nie daje mi rady to dlaczego nerwy miała by dać? :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 sty 2010, 23:44

Re: Mimo, że mniej czy to nadal to?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 lut 2010, 00:18
kamiliano

Więc powiem Tobie tak......jeśli sam sobie chcesz pomóc....to sam musisz szukać przyczyny. Nie mi innego wyjścia. Ja sama nie mogę jej odnaleść dlatego uczęszczam na terpię psychodynamiczną.aSzkoda,że spoleczeństwo nasze omija psychitrów szerokim łukiem.

Ja Ciebie nie znam, nie umiem Ci doradzic....ale skoro chcesz spróbować sam sobie pomóc...to może wypisz sobie w punktach od czego zacząć.
Mi na pierwszy rzut oka wyłania się wizja, aby zaprzestać picia trunków. Może byc tak,że zatapiasz przysłowiowe smutki, problemy w alkoholu. Tylko jakie?
Chcesz się wybijać z tłumu. Dlaczego? Jeśli tak nie jest to popadasz we frustrację, a to napędza Twój lęk.
Niestety źródła Twojego lęku nie jestem w stanie wyłonić.
O ile choroba Twoja daje Tobie znać w małym stopniu, nie doświadczyłeś jeszcze dna......proszę pomyśl o terapii.
Myślę też,że dojrzejesz do tej decyzji....tylko to jest kwestia czasu......musi Cię bardziej przycisnąć objawowo...
przeczytaj proszę wątek załozony niedawno przez montechristo o zniekształceniach poznawczych, dla mnie warte uwagi......

Powodzenia, zmagaj się dzielnie, samoczynnie dochodź do przyczyn jeśli potrafisz.
Ja jeszcze nie umiem sama sobie wszystkiego poukładać, w końcu 35 lat pracowałam na swoje zaburzenia.
Monika.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Mimo, że mniej czy to nadal to?

przez celineczka3 01 lut 2010, 09:47
kamilano to otłumanianie nie znaczyło że Ty to robisz. Napisałam to bardziej na przyszłość, że jeśli nie chcesz tego robić to wtedy warto zainwestować w terapie:)Nie zrozumiałeś mnie:)
A co do wizji leczenia się samemu to jest tak jakbyś próbował leczyć np zapalenie płuc domowymi sposobami. O ile przeziębienie możesz spokojnie sam wyleczyć o tyle płuca są o wiele poważniejsze i bez lekarza sie na pewno nie obejdzie. Tak samo jest z nerwicą, do pewnego stopnia sobie poradzisz ale czasem jak zaburzenia są ostrzejsze i potrzebna jest pomoc kogoś mądrzejszego. Na pewno nie chodzi tu o to że ktoś ma Ci dyktować co masz robić, ale może Ci podać pewne prawdopodobne wyjaśnienia Twojego stanu które dla Ciebie są na wagę złota bo w zasadzie u od nich się wszystko zaczyna.
Gdyby przyszła tu osoba i powiedziała..''mam problem: chłopak mnie zostawił'', albo ''boję się ciemności'' to wtedy można by jej poradzić żeby sama spróbowała sobie poradzić, ale Ty masz objawy które bezpośrednio mogą rzutować na zdrowie fizyczne. Wiem co mówie bo sama mam problemy z sercem przez nerwice i nie wiem jakby to wyglądało gdybym nie chodziła na terapie i nie brała leków.

[Dodane po edycji:]

poprawka:tam miało być: ''można by jej powiedzieć żeby sama spróbowała sobie poradzić''
celineczka3
Offline

Re: Mimo, że mniej czy to nadal to?

przez polakita 01 lut 2010, 11:05
kamilano napisał(a):Ale fakt faktem whiskey, piwo czy brandy towarzyszą mi niemal codziennie. Czasami mniej, czasami więcej. I zdecydowanie odpada psychiatra, z góry przepraszam jeśli nie doceniłem rady, ale zawsze byłem za załatwianiem spraw samodzielnie, co de facto wychodziło na dobre.

Do psychiatry nie pójdziesz bo wolisz się leczyć własnymi sposobami? No problem wiele osób tak ma ale zobacz dokąd cię to doprowadziło: przecież jesteś na prostej drodze do alkoholizmu. Gdzie ty masz rozum??? Zastanów się co robisz, leczysz się alkoholem? Powiem ci tylko że alkohol pogarsza sprawę z nerwicą i lepiej żebyś go w ogóle odstawił. Pytanie czy nie jest za późno. Polecam temat moja-przygoda-i-przemy-lenia-t18727.html?hilit=alkohol%20pogarsza
polakita
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do