Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez In_Chains_Of_DD 01 maja 2013, 14:43
niestety, ale rozumiem co to za uczucie, moja derealizacja/depersonalizacja wyłączyła mnie zupełnie z udzielania się w życiu codziennym, mam wrażenie, że jestem cieniem człowieka którym kiedyś byłem, moja osobowość po prostu zniknęła z tego ciała a został tylko jakiś "półautomat" który za mnie funkcjonuje, niestety mimo wszystko gdzieś za tym "półautomatem" jest ból, tęsknota, niemoc, chęć wyzdrowienia, szczypta nadziei, która mnie trzyma przy życiu... :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
343
Dołączył(a)
13 lut 2013, 01:41

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Marga_rita 01 maja 2013, 22:37
A mnie to chyba tylko Bóg trzyma przy życiu,bo poprostu....mam takie jazdy,że hej! Serio czuje się jakby mnie ktoś wsadził do cudzego ciała i kazał żyć. Najgorsze jest to,że jak jade samochodem to czuje sie jak w grze i mam wrazenie,że mam kilka żyć....I wtedy robi się troche niebezpiecznie. Ogólnie mam takie jazdy we łbie,że nawet niepotrafie tego wyrazić :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
26 kwi 2013, 09:24
Lokalizacja
Mazowieckie

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 02 maja 2013, 08:04
Jak mozesz jezdzic samochodem to chyba jeszcze nie ma z Toba takiej tragedii. Ja jak mam nasilona derelke to nawet na rower nie pojde bo bym pewnie w cos wjechal...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Marga_rita 02 maja 2013, 08:50
Kurcze,to nieciekawie!

Widzisz,ja mam gorzej z chodzeniem pieszo,bo czasami jak ide to noo...trace świadomość poprostu i nie kontroluje siebie wtedy,nie wiem co sie ze mna dzieje i właże pod samochody itp. Ale przeraża mnie to,że w samochodze sie czuje jak w grze....Już nie raz myślałam,że jak pod tira w jade to bede miała drugie życie. Często też łapie zawiechy za kierownicą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
26 kwi 2013, 09:24
Lokalizacja
Mazowieckie

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 02 maja 2013, 09:01
no to niebezpiecznie...W takim stanie spore zagrozenie stanowisz dla innych. Na pewno gorsze anizeli podczas lapania zawieszek chodzac. A co lekarze na to wszystko? Bierzesz jakies leki cokolwiek?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Marga_rita 02 maja 2013, 09:03
Biore leki,ale są bezskuteczne. Wręcz mam wrażenie,że im większe dawki biore tym jest gorzej:(
Mój lekarz ogólnie ostatnio się załamał,ale zwiększył mi dawke i chce zobaczyć jak to bedzie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
26 kwi 2013, 09:24
Lokalizacja
Mazowieckie

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 02 maja 2013, 09:04
a co bierzesz?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez In_Chains_Of_DD 02 maja 2013, 15:30
Ja po ponad 4 latach od startu derealizacji, ciągle testowałem leki szukając tego, który mi pomoże i przerobiłem:
sertralinę, paroksetynę, citalopram, klomipraminę, wenlafaksynę, amitryptylinę, karbamazepinę, lamotryginę, sulpiryd, flupentiksol, chlorprotiksen, lewopromazynę, mianserynę, mirtazapinę, moklobemid, buspiron i pewnie coś tam jeszcze, ale w tej chwili zapomniałem. Generalnie po żadnym leku nie przeszło mi DD/DP. Paroksetyna przez wiele miesięcy pozwalała mi funkcjonować mimo DD/DP nakręcała mnie pozytywnie, że nawet mając DD/DP żyłem, miałem hobby, udzielałem się jako tako towarzysko - więc uważam ją za najlepszy antydepresant. Natomiast klomipramina najmocniej nakręcała mnie w sensie aktywizacji i muszę przyznać, że przy dawce 150mg nawet DD/DP miałem wrażenie, że było o te kilka % mniej nasilone, trochę wyostrzała bardziej zmysły (niestety daleko tutaj było do poprawy i wyleczenia) ale niestety potęgowała lęki społeczne + masa innych efektów ubocznych.

Moje DD/DP dzieje się 24h/dobę, - rozpoczęło się następnego dnia po sylwestrze wieczorem. Niestety poprzedniego dnia (w sylwestra) walnąłem 1,5mg alprazolamu (xanax, zomiren etc) zapitego wódką a następnego dnia czułem dziwne rozluźnienie w głowie i ciele, położyłem się - zdrzemnąłem się 2 godziny czując się potwornie zmęczony, po przebudzeniu byłem już w innym świecie i tak jest do dzisiaj a było to w sylwestra 2008/2009.. BANG! Mój świat się zawalił i nie wiem czy w końcu doznałem jakiegoś organicznego uszkodzenia mózgu przez ten mix, czy po prostu uwolniłem drzemiące we mnie predyspozycje do derealizacji a po prostu alkohol i benzo stanowiły tylko czynnik wyzwalający. Niech teraz ktoś mi powie, że benzo + alko nie są wcale groźne...

Po ponad 4 latach po raz pierwszy odstawiłem właśnie z dniem dzisiejszym wszystkie leki, bo i tak nic mi nie pomagają w tej kwestii. Mam nadzieję chwycić byka za rogi bez leków, postawię na suplementację wysokimi dawkami magnezu, cynku, witamin z grupy B, omega 3 etc. w końcu nic nie tracę, dam odpocząć wątrobie, dam odpocząć receptorom w bani, które ciągle bombardowałem lekami szukając zbawienia. Pewna osoba po 5 latach walki z dd/dp odstawiła zupełnie leki, po prostu poddała się farmakologicznie, odpuściła zupełnie ciągłej kontroli tego stanu, zaakceptowała siebie i fakt, że ten stan może trwać do końca życia już i... wyzdrowiała. Ponoć wszystko jest jak dawniej!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
343
Dołączył(a)
13 lut 2013, 01:41

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 02 maja 2013, 16:20
Mój świat się zawalił i nie wiem czy w końcu doznałem jakiegoś organicznego uszkodzenia mózgu przez ten mix, czy po prostu uwolniłem drzemiące we mnie predyspozycje do derealizacji


Hej:) Derealizacja to nie schizofrenia, tu nie ma co się uwalniać. Wszyscy ludzie to mają od czasu do czasu i wiesz, to jest całkowicie naturalne dla ludzi, nie musisz sobie nic odblokowywać. Całkiem możliwe, że leki+alko wywołały stan, a Ty go po prostu podtrzymujesz od tego czasu. Masz stany lękowe?

Pewna osoba po 5 latach walki z dd/dp odstawiła zupełnie leki, po prostu poddała się farmakologicznie, odpuściła zupełnie ciągłej kontroli tego stanu, zaakceptowała siebie i fakt, że ten stan może trwać do końca życia już i... wyzdrowiała. Ponoć wszystko jest jak dawniej!


Całkiem możliwe:) Ja też się bardzo często spotykam z opinią, że odpuszczenie i taki brak kontroli są najważniejsze. Bo DPD tworzy błędne koło, jak większość zaburzeń. Po prostu dd wyzwala lęk i chęć wydostania się z tego stanu, to sprawia, że uwaga jest skierowana w pełni na ten stan i nasila się napięcie. A napięcie i lęk podtrzymują dd. Badania pokazują, że najlepszym sposobem na odwrócenie swojej uwagi, to dystraktor. I tu też wszyscy się zgadzają- zaakceptować dd, zająć się czymś bardzo wciągającym. Nie zwracać za bardo uwagi na to, że mija, bo to też ją nakręca. Ja trzymam kciuki, jak za wszystkich z dd ;)

Mój lekarz ogólnie ostatnio się załamał,ale zwiększył mi dawke i chce zobaczyć jak to bedzie.


A zwiększają Ci się lęki?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez In_Chains_Of_DD 02 maja 2013, 17:04
wysłowiona, istnieje teoria, która mówi, że pewne osoby mają predyspozycje do wpadania w stan derealizacji tak więc czynnikiem wyzwalającym może być traumatyczne przeżycie, dragi, leki, alkohol a nawet brak snu. Inni nieraz ryją sobie beret dragami i nie mają problemów z DPD a u niektórych pojawia się ono np. po zapaleniu raz marihuany, więc może coś być na rzeczy. Co do tego, że wszyscy ludzie mają to od czasu do czasu - ok racja, ale nie wszyscy ludzie mają to 24h/dobę przez kilka lat i to w takim nasileniu, że niejedna zdrowa osoba jakby doświadczyła chwili takiej derealizacji tutejszych lękowców to by pewnie narobiła ze strachu. Sam pamiętam, że miewałem przelotne lekkie stany derealizacji może kiedyś jako zdrowa osoba, ale to co teraz mam nie przypomina takich lajtowych stanów. Jestem potwornie oderwany od świata wraz ze swoją osobowością - i tak, owszem jestem lękowcem, bo cierpię na zaburzenia lękowe, fobię społeczną i depresję, ale miałem to jeszcze lata wcześniej przed derealizacją. Znam ten mechanizm, przerobiłem już dziesiątki artykułów o DPD, niestety teoria sobie a praktyka sobie. Potrafię się czymś zająć, ale niemalże niezależnie ode mnie część mnie kontroluje ten stan i się mu sprzeciwia. Tak na prawdę w wyzdrowieniu z DPD największymi wrogami jesteśmy sami MY... więc pozostaje pokonać siebie ;) A Ty trzymaj mocno kciuki! Bo jak się nie uda to potem będzie na Ciebie! :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
343
Dołączył(a)
13 lut 2013, 01:41

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 02 maja 2013, 17:56
Ja to przez ssri mialem silniejsza derelke teraz po odlozeniu dopiero sobie to uswiadomilem. Do tego agresja nerwowosc jakas oschlosc w kontaktach z ludzmi...no ale to taki bonus wlasnie do tej derealizacjii. Wiele osob mowilo mi ze wygladam jak przecpany a ja czesto potrafilem siedziec i patrzec sie w jeden punkt jakbym byl zamrozony w czasie. Zylem ale nie swoim zyciem. Bez lekow takich dziwnych histroii nie mam ale wiadomo lęk, fobie to wszystko na maxa bo nie mam zadnego parasola ochronnego w postaci lekow. Moge polegac tylko i wylacznie na sobie i swoich reakcjach. Ale to jest wlasnie zycie...a nie zycie w bance jaka oferuja nam ssri np...Chociaz na innych maja zbawienny wplyw ..w co szczerze powiedziawszy nie chce mi sie wierzyc..;/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Marga_rita 02 maja 2013, 20:53
Najpierw brałam Zoloft 100mg i nic,a od dłużeszgo czasu biore Mozarin już teraz max dawke 20mg z tego co pamietam(nie chce mi sie sprawdzać). No i tak biore i biore i nic.
Ale ja oddaje to lekarzowi-niech on kombinuje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
26 kwi 2013, 09:24
Lokalizacja
Mazowieckie

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez In_Chains_Of_DD 02 maja 2013, 21:28
lubudubu, mi jako osobie z zaburzeniami lękowymi SSRI i SNRI prawie wcale na te lęki nie pomagały, jedynie benzo tak sensownie coś działało
Avatar użytkownika
Offline
Posty
343
Dołączył(a)
13 lut 2013, 01:41

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 02 maja 2013, 21:33
A jak w ogole zyjesz? Pracujesz? studiujesz? jak zycie towarzyskie? jak wyglada zycie z taka derelka?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 33 gości

Przeskocz do