Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez paradoksy 19 mar 2010, 18:21
znerwicowanybronek napisał(a):Co dowyleczalności nerwicy to powiem tak nie ma lekarstwa na nerwicę, z nerwicą zyje się do końca zycia (...)

bzdura totalna! co prawda to nie temat o nerwicy, ale powiem tak:
mam sąsiadke, 15 lat nie leczona nerwica natręctw+lękowa. straszne to już było, naprawdę. dochodziło do tego, że kilka razy w nocy musiałam się przejść do owej sąsiadki, żeby jej np. zgasić grzejnik, bo ona go nie dotknie. poza tym inne natręctwa, które naprawdę uprzykrzały jej i innym życie.

poszła do szpitala. lekarz powiedział z góry, ze to bardzo ciężki przypadek nerwicy i nie ma żadnej gwarancji, że w ogóle z tego wyjdzie..

miesiąc później: sąsiadka uśmiechnięta, przestała panicznie unikać jakiegokolwiek kontaktu z ludźmi/przedmiotami... Lekarz mówi, że sam jest w szoku.

także - ile ludzi, tyle przypadków, ale nie można mówić, że z nerwicy się nie da wyjść :!:


---
odnośnie dd - ja chyba wiem co to jest, tylko, że nie wpadłam na to, że są takie ładne nazwy - ja to po prostu nazywałam "zawiasami". i często się zawieszam, co prawda wcześniej częściej... ale i tak. eh.
paradoksy
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez znerwicowanybronek 19 mar 2010, 18:29
magdalenabmw, bierzesz leki?
paradoksy, sąsiadka bierze leki, czo po misiącu brała jeszcze leki?
Posty
50
Dołączył(a)
16 mar 2010, 17:33

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 19 mar 2010, 18:31
Na pewno fakt jest taki, że nerwica jest chorobą, która lubi choćby powracać, która jest w nas samych jakby zakodowana i na którą nie ma jednego złotego środka, który zażyjemy i ona znika.
W jej przyczynie mogę leżeć czynniki genetyczne, środowiskowe, zazwyczaj rozwija się właśnie powoli, już w okresie wczesnej młodości, kształtuje osobowość, np. lękliwą , która może być po prostu typem osobowości nie koniecznie zaburzeniem ale predysponuje do lęków w życiu.
W kazdym bądź razie przyczyny i możliwości lęków sa prawie nieograniczone i trudno je ot tak opisać i wyjaśnić w słowach, jeżeli to w ogóle do końca możliwe.
ALE jaka by ta nerwica nie była, można WYLECZYĆ się z niej, oczywiście dla mnie np. wyleczenie się oznacza funkcjonowanie bez lęków tu i teraz, nie odczuwanie objawów, i nie skupianiu się na tym.
Już nie chodzi o sposoby leczenia, że leki, że akceptacja itd.
Jednak nie warto myśleć, kiedy jesteśmy pod wpływem lęku, mamy zaburzenie nasilone, objawy nie pozwalają na pracę, szczęście rodzinne itp, że choroba ta jest wieczna, to tak to po co leczyć napady skoro przyjda natręctwa, taka postawa w dążeniu do normalnego życia jest bez sensu.
Wiadomo, ze nerwica może kiedys powrócić nawet po podleczeniu, uśpiniu nie ważne jak to nazwiemy, tylko po co się tym teraz zadręczać.
Takie myślenie u niektórych spowoduje, ze naprawdę całe życie będa się z tym sra.ć.
Po to są opracowane sposoby, które moga pomóc i wielu osobą pomoły, żyją już parę lat 5-6-7 i nie mają objawów, żyją, po prostu żyją.
I na tym trzeba się skupić.
Co do dd to jest to tak samo temat rzeka.
To, że wiadomo o tym stanie od lat, nie oznacza, że nie może to zniknąć z naszego życia, to jest błędne podejście.
Oczywiście w ogóle DD to jest mechanizm obronny naszego umysłu, więc logicznie idac, tego nie da się ot tak zastopować, taki mechanizm włącza się i u ludzi bez lęków, bez predyspozycji np. podczas bójki, napadu, wypadku, tak się chroni mózg w danym momencie i takie odczucia wtedy są pożyteczne.
Jednak u nas DD wywołało lęk i niepokój, nie żadne niebezpieczeństwo realne, tylko lęki nieuzasadnione o nasze zdrowie, śmierć, to takie przykłady bowiem DD może wywoływac silny i długo stres, nieleczone zaburzenie lękowe, czyli inaczej długotrwały lęk.
Ale kiedy lęk będzie schodził, to i DD puszcza, wracamy do normalności, tu akurat znam więcej osób, których DD nie męczy od lat.
Jaki pożytek ma fakt, iż lekarz mówi, że to się nie wylecza tylko załagodza a i tak to wróci.
Po prostu o DD wie, ze dzwony biją tylko nie wie gdzie, nie wie sam jak do tego podejść, wie tyle że od lat to jest znane.
Ale stokrotka, trzeba lekarzowi zaufać względem leczenia, jeżeli nie widzi potrzeby leków u ciebie, to możliwe, ze tak jest. My ciebie nie widzimy, nie możemy poznać stanu, a zresztą i tak nie jesteśmy psychiatrami.
I co ważne to samą psychoterapią też mozna to wyleczyć, bo jak kolega napisał, leki często po prostu psychoterapii pomagają, wyciszają nas na ten czas, kiedy będziemy pracowali na naszymi lękami z terapeutą.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez znerwicowanybronek 19 mar 2010, 18:43
dla mnie wyleczenie nerwicy wiąże się z faktem zaprzestania brania leków i życie pełnią życia jak przed chorobą jeśli ktoś uważa że bierze leki i jest wyleczony to żyje w błędnym przekonaniu, bo nie jest wyleczony a leczy się czyli nadal choruje. Co pewnie było też w przypadku sąsiadki paradoksy, ja mam sąsiadkę z psychozą i jest normalna bo bierze leki ale jest chora, mimo normalnego funkcjonowania.

Jeśli ktoś uważa że jest wyleczony biorąc leki, niech je odstawi na pół roku i sprawdzi jak lek przestanie działać w organiźmie.
Jeszcze do osób którzy twierdzą że z nerwicy da się wyjść, to co napisałem jest sprawą ogólną, każdy choruje inaczej, znam osobę która mogła dopiero odstawić leki po 10 latach brania, ale i to nie daje gwarancji że choroba nie wróci. Każdy reaguje inaczej jeden musi 5 lat brać leki drugi 20 lat a trzeci całe życie by funkcjonować. Każda nerwica jest inna , sami zobaczcie po ile lat się leczycie.
Ostatnio edytowano 19 mar 2010, 18:48 przez znerwicowanybronek, łącznie edytowano 1 raz
Posty
50
Dołączył(a)
16 mar 2010, 17:33

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez magdalenabmw 19 mar 2010, 18:48
znerwicowanybronek napisał(a):magdalenabmw, bierzesz leki?


Nie :smile: Leki 'na stałe' brałam od lutego do maja 2008 roku, potem tylko pare razy benzo dorażnie.
Teraz planuję iść do psychiatry, zobaczymy czy leki dostanę... Bądz co bądz obecnie nic nie biorę, już od prawie dwóch lat (nie licząc tych kilku benzo w czasie ataku, chociaż nawet ataki już umiem zatrzymywać).

A derealizację i depersonalizację miałam, jakieś pół roku i był to dla mnie najgorszy koszmar który doprowadził mnie do ruiny psychicznej i myślałam już o najgorszym. Ale jadłam wtedy Asertin, Xanax i Clon, potem jeszcze kilka miesięcy i derealizacje przeszły. Dzisiaj są jednym z moich najgorszych lęków- ciągle się boję że ten koszmar wróci.

Musicie być silni !

Pozdrawiam :smile:
magdalenabmw
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez znerwicowanybronek 19 mar 2010, 18:49
magdalenabmw, widzisz czyli nerwicę masz nadal, tylko mniejszą. Nie ma co się oszukiwać tylko przyjmować otwrcie to co jest, gdy będzie nawrót nerwicy , gdy się nasili wtedu i dd może wrócić, takie zycie.
Posty
50
Dołączył(a)
16 mar 2010, 17:33

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez magdalenabmw 19 mar 2010, 18:52
znerwicowanybronek napisał(a):magdalenabmw, widzisz czyli nerwicę masz nadal, tylko mniejszą. Nie ma co się oszukiwać tylko przyjmować otwrcie to co jest, gdy będzie nawrót nerwicy , gdy się nasili wtedu i dd może wrócić, takie zycie.


A kto powiedział że ja jestem zdrowa?! Bo ja nie :shock:
Mam ataki raz na kilka miesięcy, ostatni miałam yyy przedwczoraj ale go zatrzymałam i nie brałam leków :P
Nie jestem zdrowa ale jedynymi moimi objawami są lekka fobia społeczna, strach przed podróżami i ataki raz na wiele miesięcy. Sama pozbyłam się lęku wolnopłynącego, derealizacji, depersonalizacji, ciężkiej głowy, ucisków, 'zawałów' serca, szumu w uszach itd....
magdalenabmw
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez greenbook 20 mar 2010, 10:37
magdalenabmw, jak to zrobiłaś, że się tego pozbyłaś?? terapia, leki czy poprostu samo przeszło??
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez ewaryst7 20 mar 2010, 16:18
Jak pozbyć się tego uczucia odrealnienia?? Kto wie?
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez znerwicowanybronek 20 mar 2010, 20:12
ewaryst7, akceptacją tego stanu
Posty
50
Dołączył(a)
16 mar 2010, 17:33

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez ewaryst7 20 mar 2010, 20:14
Trudno jest zaakceptowac fakt , że się jest mało kumatym...Ech..
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez znerwicowanybronek 20 mar 2010, 21:54
ewaryst7, inne wyjście to dobrze dobrane leki, ale skoro te nie pomagają to po co sobie dokładać , to tylko pogarsza twój stan i się miotasz. Co możesz zrobić w sytuacji kiedy nic nie możesz zrobić? Terapeuta w tej sytuacji powie ci żyj normalnie i nie zwracaj uwagi na to. Ludzie za dużą wagę przyjmują do swojego stanu i to sprawia trudność w wyrwaniu się z tego.Znam osobę bardzo chorą ma guza (gróczolak) na móżdżku, astmę, miażdżycę, nadciśnienie, padaczkę skroniową,chory kręgosłup ale ze względu na schorzebnia nie może być operowany, ma kłopoty ze wstawaniem z krzesłą bo tak go boli, zawroty głowy, kilka razy do roku leży w szpitalu, ostatnio 2 razy bo się dusił, trza było na intensywną położyć, co dziennie przyjmuje garść lekarstw, ma chore serce, jest po 2 zawałach, miał 2x koronografię. NIgdy nie usłyszałem od tego człowieka że jest mu źle co więcej porafi być optymistą, nawet gdy widać że brakuje mu powietrza ból rozrywa głowę a na twarzy pojawi się grymas z bólu, on mówi że nic mu nie jest zaraz przejdzie. Jego życie jest jak bańka na wodzie. Zycie nasze zależy od tego jak przyjmujemy własne cierpienie, jak je przyjmiemy tak będziemy zyli.
Posty
50
Dołączył(a)
16 mar 2010, 17:33

Ciągłe uczucie derealizacji? Przyczyna?

przez kaja148 21 mar 2010, 15:46
Mam problem z ciągłym uczuciem derealizacji od jakichś 4 lat bez przerwy, wciąż jestem senna, czuję się dokładnie tak jak opisuje to wikipedia i książki o psychiatrii czyli "Osoba dotknięta derealizacją ma poczucie jakby otaczający ją świat był w jakiś sposób zmieniony, nierealny, oddalony" jakbym była za jakąś zasłoną a świat był za nią, niedostępny poza moim zasięgiem. Nie mam dawnej bystrości, świeżosci umysłu i nie wiem co mam zrobić zeby to wrocilo. Pamięć tez juz nie ta co kiedys a mam 22 lata! Na pewno ma to związek z moja nerwicą lękową i bezsennoscia ale ostatnio mam wrazenie ze sobie z tym radzę a to uczucie obcości nie mija. dodam ze aktualnie biorę tylko 7,5mg mirtazapiny kilka razy w tygodniu jako lek na bezsennosc, bo gdy bralam ja nieustannie to derealizacja byla o wiele wieksza, nie do zniesienia. czy to mozliwe by byl to skutek leków? od 4 lat wciąż jakies biorę i wciąż mam to uczucie bez wzgledu an to jakie sa to leki. lekarz mowi ze to z powodu wlasnie nerwicy lekowej, ze jest to objaw dysocjacyjny. jak z tego wyjsc? proszę o rady
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 mar 2010, 15:38

Re: Ciągłe uczucie derealizacji? Przyczyna?

przez ewaryst7 21 mar 2010, 16:09
Witaj.Ja , podobnie jak Ty , odcuwam derealizcję..Bardzo uciążliwy objaw .Często zastanawiam się , czy nie jest to objaw jakiegoś innego choróbska..Mam wrażenie , że mój umysł i ciało śpią.Okropne uczucie.Odstawiłam właśnie Sulpiryd , chcę sprawdzic , czy to on nie był przyczyną.Myślę , że w Twoim przypadku warto byłoby zmienić lek i zobaczyć .Ale nie chce się wymądrzać.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do