Skocz do zawartości
Nerwica.com

Naiwność - masz się za naiwnego lub byłeś kiedyś naiwny?


Dalila_

Rekomendowane odpowiedzi

Dokładnie tak jak pisze Żaba, nie chcę cały czas wszystkich podejrzewać o najgorsze wiec czasem tak bywam naiwna. Ale to tylko w sytuacja osobistych, gdzie bardzo chce wierzyć w dobre intencje ludzi. Jeśli chodzi o sytuacje zawodowe, to nie, czy jakieś ogólnie sytuacje "na zewnątrz" to jestem bardzo ostrożna i nieufna. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie się przechyliło w drugą stronę. Nie ufam ludziom, ale zwykle moje podejrzenia się sprawdzały, a czasem nie. Jednak wolę nie ufać, niż być taka jak dawniej, kiedy ufałam mocno. Teraz rzygam kłamstwami jakimi karmili mnie i karmią nadal ludzie, dlatego trzymam dystans. "Ufam tylko tym, co sobie zasłużyli".

"Nie jestem graczem zespolowym. Jestem niszczycielem zespołu" ~ dr. House

 

DrHouse_Easy-Resize_com.jpg.091b34d8a6bedd157ef80553eaf13cc0.jpg

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Żaba Monika napisał(a):

gorzej jest zawsze podejrzewać innych o najgorsze.

W punkt

 

1 godzinę temu, Dalila_ napisał(a):

Nie wiem patrząc na to że jestem patologicznie nieufna to chyba nie...

Znasz się lepiej niż ja Ciebie, ale tu bym się nie zgodził z tą nieufnością

 

Godzinę temu, sailorka napisał(a):

Ja uważam, że większość ludzi jest z natury dobry. Czy jestem naiwna?

Dla mnie to stwierdzenie faktu 🙂 też tak myślę. Tylko społeczeństwo samo sobie nawzajem robi ciągle krzywde i się tak programujemy na bycie dupkami

 

 

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, sailorka napisał(a):

Ja uważam, że większość ludzi jest z natury dobry. Czy jestem naiwna?

Ludzie chcą być dobrzy i chcą o sobie myśleć, że są dobrzy. Co robią to już inna sprawa 😅 Podobno to jest dla nas bardzo ważne dla zachowania psychicznej stabilności i nawet mordercy uważają się za dobrych ludzi.

Był o tym ciekawy podcast na Radiu Naukowym.

2 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

Nie wiem patrząc na to że jestem patologicznie nieufna to chyba nie...

Też tak nie uważam, ludzie patologicznie nieufni nie spotykają się z ludźmi z forum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogolnie polecam zasade raz sie na coś nabrac to błąd, ale 2x to powtórzyć to czysta głupota ;) ludzie akurat działają trochę wzorami, wiec można na podstawie zachowan x wywnioskować o y moim zdaniem. 

Edytowane przez Krejzi1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, sailorka napisał(a):

Ja uważam, że większość ludzi jest z natury dobry. Czy jestem naiwna?

Nie wiem jakie są statystyki, czym jest większość / mniejszość, ale masa ludzi jest podla i zła, i są w tej grupie tacy, którzy są źli bez żadnego powodu. Wiec pomijając, czego jest więcej a czego mniej to potem to już czysty rachunek prawdopodobieństwa na kogo trafisz.

czy to naiwność nie wiem, może jakaś po prostu wiara w ludzi, a czy to dobrze to już osobista ocena każdego.

ale nie uwazam, ze ludzi dobrej woli jest więcej. Najwiecej jest przeciętnych pewnie. Ludzie maja tez tendencje isc jak baran za innymi, jak grupa coś uważa/robi, to oni tez. Często nie są to pozytywne rzeczy.

2 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

Nie wiem patrząc na to że jestem patologicznie nieufna to chyba nie...

Nie wyglądasz na taka w ogóle sadzac po poczynaniach forumowych 😜 taka ocena na podstawie forum jedynie, ale tez tego co pisałaś, ze jakies świry wysylaja prezenty do domu rodzinnego itd.

Edytowane przez Krejzi1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 minut temu, shadow_no napisał(a):

Dla mnie to stwierdzenie faktu 🙂 

Lubimy tak myśleć, bo to jest dla nas psychologicznie wygodne. Na pewno wygodniejsze niz świadomość, ze 2 klatki obok mieszka świr, który planuje atak na dzieciach przedszkolnych z maczetą. A dobry był, dzień dobry mówił, z dobra praca.

Potwory to nie my i nie obok nas. Ta jasne 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A

20 minut temu, Żaba Monika napisał(a):
Godzinę temu, sailorka napisał(a):

 

Ludzie chcą być dobrzy i chcą o sobie myśleć, że są dobrzy. Co robią to już inna sprawa 😅

Dokładnie a jak ktos zły to daleko. Nie w naszej grupie, najczęściej innej narodowości ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Verinia napisał(a):

u mnie się przechyliło w drugą stronę. Nie ufam ludziom, ale zwykle moje podejrzenia się sprawdzały, a czasem nie. Jednak wolę nie ufać, niż być taka jak dawniej, kiedy ufałam mocno. Teraz rzygam kłamstwami jakimi karmili mnie i karmią nadal ludzie, dlatego trzymam dystans. "Ufam tylko tym, co sobie zasłużyli".

Takim stan może przerodzić się w nasilone podejrzliwości i sprawiac problemy. 

 

Jestem prawdziwa i często naiwna. 

Taki typ...

Edytowane przez Melodiaa

Jak pokonasz sam siebie to już nic nie stanie Ci na drodze...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

30 minut temu, Krejzi1 napisał(a):

A

Dokładnie a jak ktos zły to daleko. Nie w naszej grupie, najczęściej innej narodowości ;) 

Ale ja nie uważam, że ludzie są podli albo dobrzy. Każdy robi złe i dobre rzeczy, w zależności od warunków, od tego, co w ogóle uważa za dobre/złe i jeszcze od wielu innych czynników. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety, tak. Kiedyś byłem bardzo naiwny. Wierzyłem, że świat i ludzie są z natury dobrzy, a zło jest jedynie wyjątkiem od reguły. Wydawało mi się, że pod każdą, nawet najgrubszą warstwą pozorów, zawsze tli się choćby najmniejsza iskra dobra. Pewnego dnia ta wiara pękła. Z chłopca, który widział w ludziach przede wszystkim dobro, stałem się kimś, kto odruchowo analizuje motywy, szuka drugiego dna i z podejrzliwością przygląda się ludzkim intencjom. Żartobliwie można powiedzieć, że zmieniłem się w śledczego rodem z każdej formacji o trzyliterowym skrócie.

Tak, ufałem ludziom. Byłem przekonany, że dobro jest ich naturalnym stanem, a zło jedynie chwilowym odstępstwem. Moje największe rozczarowanie nie wynikało z samego faktu, że zostałem oszukany. Nie chodzi przecież o szkolne psikusy czy podkradanie kanapek. Chodziło o moment, w którym zrozumiałem mechanizmy rządzące tym światem - to, jak często interes okazuje się silniejszy od lojalności, a wygoda ważniejsza od zasad.

Paradoks polega na tym, że nie odczuwam satysfakcji z posiadania racji. Wręcz przeciwnie. Czasami, gdy słyszę, jak ktoś bezgranicznie zachwyca się drugą osobą, proszę jedynie o cierpliwość. Mówię, aby poczekał do chwili, gdy lojalność tej osoby zostanie wystawiona na próbę, bo dopiero wtedy poznaje się człowieka. Zdarza się również, że już wcześniej dostrzegam sygnały ostrzegawcze - drobne cechy charakteru, które w moich oczach zapalają czerwoną lampkę. Nie wydaję jednak wyroków po jednym dniu ani po tygodniu. Czas mija, czasem nawet lata, aż w końcu wracają do mnie ci sami ludzie i mówią: „Miałeś rację. Ostrzegałeś mnie, ale nie chciałem słuchać”.

Czy daje mi to poczucie zwycięstwa? Nie. To raczej gorzka świadomość, że świat po raz kolejny potwierdził regułę, której bardzo chciałbym, aby nie było.

Pozostaje więc pytanie: czy życie bez bezgranicznego zaufania jest lepsze? Uważam, że nie. Jest jedynie bezpieczniejsze. Ograniczone zaufanie zmniejsza ryzyko rozczarowania, ale jednocześnie odbiera coś niezwykle cennego - możliwość przeżywania relacji w pełni. Im wyższy mur budujemy wokół siebie, tym trudniej nas zranić, lecz jednocześnie coraz trudniej komukolwiek naprawdę do nas dotrzeć. Bezpieczeństwo ma swoją cenę, a często jest nią samotność.

Być może właśnie dlatego najrozsądniejszą postawą nie jest ani naiwna wiara w ludzi, ani całkowity cynizm. Mądrość polega raczej na zachowaniu równowagi - na gotowości do zaufania, ale bez rezygnowania z rozsądku. Jak głosi stara rosyjska dewiza: „доверяй, но проверяй” - „ufaj, ale sprawdzaj”. Wydaje mi się, że te trzy słowa najlepiej oddają odpowiedź na pytanie postawione przez Autora. Nie każą rezygnować z wiary w ludzi, lecz przypominają, że zaufanie nie powinno oznaczać ślepoty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

23 minuty temu, Żaba Monika napisał(a):

Ale ja nie uważam, że ludzie są podli albo dobrzy. Każdy robi złe i dobre rzeczy, w zależności od warunków, od tego, co w ogóle uważa za dobre/złe i jeszcze od wielu innych czynników. 

Nie kazdy robi tak samo dobre i na tym samym poziomie zle rzeczy. Niektorzy do niektórych rzeczy nie są zdolni ot tak, inni zrobia to za 5 zł. W społeczeństwie jest sporo degeneratow. Poza tym nie każda zła rzecz da sie wyjasnic trudnym dzieciństwem.

21 minut temu, Prince of darkness napisał(a):

Niestety, tak. Kiedyś byłem bardzo naiwny. Wierzyłem, że świat i ludzie są z natury dobrzy, a zło jest jedynie wyjątkiem od reguły. Wydawało mi się, że pod każdą, nawet najgrubszą warstwą pozorów, zawsze tli się choćby najmniejsza iskra dobra. Pewnego dnia ta wiara pękła. Z chłopca, który widział w ludziach przede wszystkim dobro, stałem się kimś, kto odruchowo analizuje motywy, szuka drugiego dna i z podejrzliwością przygląda się ludzkim intencjom. Żartobliwie można powiedzieć, że zmieniłem się w śledczego rodem z każdej formacji o trzyliterowym skrócie.

Tak, ufałem ludziom. Byłem przekonany, że dobro jest ich naturalnym stanem, a zło jedynie chwilowym odstępstwem. Moje największe rozczarowanie nie wynikało z samego faktu, że zostałem oszukany. Nie chodzi przecież o szkolne psikusy czy podkradanie kanapek. Chodziło o moment, w którym zrozumiałem mechanizmy rządzące tym światem - to, jak często interes okazuje się silniejszy od lojalności, a wygoda ważniejsza od zasad.

Paradoks polega na tym, że nie odczuwam satysfakcji z posiadania racji. Wręcz przeciwnie. Czasami, gdy słyszę, jak ktoś bezgranicznie zachwyca się drugą osobą, proszę jedynie o cierpliwość. Mówię, aby poczekał do chwili, gdy lojalność tej osoby zostanie wystawiona na próbę, bo dopiero wtedy poznaje się człowieka. Zdarza się również, że już wcześniej dostrzegam sygnały ostrzegawcze - drobne cechy charakteru, które w moich oczach zapalają czerwoną lampkę. Nie wydaję jednak wyroków po jednym dniu ani po tygodniu. Czas mija, czasem nawet lata, aż w końcu wracają do mnie ci sami ludzie i mówią: „Miałeś rację. Ostrzegałeś mnie, ale nie chciałem słuchać”.

Czy daje mi to poczucie zwycięstwa? Nie. To raczej gorzka świadomość, że świat po raz kolejny potwierdził regułę, której bardzo chciałbym, aby nie było.

Pozostaje więc pytanie: czy życie bez bezgranicznego zaufania jest lepsze? Uważam, że nie. Jest jedynie bezpieczniejsze. Ograniczone zaufanie zmniejsza ryzyko rozczarowania, ale jednocześnie odbiera coś niezwykle cennego - możliwość przeżywania relacji w pełni. Im wyższy mur budujemy wokół siebie, tym trudniej nas zranić, lecz jednocześnie coraz trudniej komukolwiek naprawdę do nas dotrzeć. Bezpieczeństwo ma swoją cenę, a często jest nią samotność.

Być może właśnie dlatego najrozsądniejszą postawą nie jest ani naiwna wiara w ludzi, ani całkowity cynizm. Mądrość polega raczej na zachowaniu równowagi - na gotowości do zaufania, ale bez rezygnowania z rozsądku. Jak głosi stara rosyjska dewiza: „доверяй, но проверяй” - „ufaj, ale sprawdzaj”. Wydaje mi się, że te trzy słowa najlepiej oddają odpowiedź na pytanie postawione przez Autora. Nie każą rezygnować z wiary w ludzi, lecz przypominają, że zaufanie nie powinno oznaczać ślepoty.

👏 w punkt jak to mówią. Mam bardzo podobne spostrzeżenia. Prócz może tej wzmianki o KGB;) nie analizuje aż tak i nie przyspieszam. Jak coś ma wyleźć, to wylezie, kwestia czasu. Wiele rzeczy widać, gdy sie nie jest ślepym również, bez jakichś grubych analiz.

Edytowane przez Krejzi1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Żaba Monika napisał(a):

Ten zawód na ludziach wynika chyba z wysokich oczekiwań. Ludzie są tylko ludźmi, nie ma co od nich za wiele wymagać. 

No od ludzie są tylko ludzmi a wiara w nich i ich dobro to trochę różnica skoku na bungee;) ludzie potrafia sie zachować zwyrodniale, porownanie do zwierząt ich jest obraza dla zwierzęcia czasem. Wiec zależy co kto rozumie tez jako ‚czlowiek’, bo zazwyczaj to ma być coś wzniosłego, można zachować sie ‚jak człowiek’, mówimy ‚ludzkie zachowanie, traktowanie/zachować sie po ludzku’ itd. Wiec założenie jest takie, ze człowiek to coś dobrego. Jesli zmienimy definicje na człowiek to ktos, kto w danych okolicznościach zachowa sie jak menda bez elementarnej empatii, to mogę sie zgodzic ze zdaniem ‚ludzie Są tylko ludzmi’.

Edytowane przez Krejzi1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×