Witam serdecznie
mam dziwny problem od 2 miesięcy i nie mogę sobie z nim poradzić. Ogólnie od wielu lat mam lęki ale zawsze mijały po 2-3 dniach. Prowadzę dość siedzący tryb życia. mam 40 lat. Nie wiem za bardzo gdzie się z tym udać. Na początku maja obudziłem się ale czułem się strasznie osłabiony, senny i jakby "nieobecny". Myślałem, że to jakiś wirus, gdyż przez ponad tydzień nie miałem siły nic robić. praktycznie większość dni przeleżałem. po jakimś czasie senność i osłabienie minęły ale dostałem jakby dziwnych lęków związanych z mgłą mózgową. Do dzisiaj mam jakby problem z wysławianiem się. mam przez to lęki. tak jakby coś uciskało mi na mózg i nie mogę powiedzieć tego co chcę a jak powiem to wydaje się to chaotyczne. Przez to odpowiadam tylko krótkimi słowami / zdaniami bo mam jakby problem z opowiedzeniem o co mi chodzi. Byłem u neurologa, zbadał mnie i to wszystko. Zrobiłem morfologie, ferretyne, żelazo, magnez, lipidogram, glukoza - ok. byłem również u energoterapeuty i wydawało mi się że już mi to przeszło. był tydzień kiedy miałem wrażenie, że jest już ok ale od lipca ponownie jest z każdym dniem coraz gorzej. na razie biorę persen forte na uspokojenie. Najlepiej czuję się wieczorem kiedy jestem sam. a jedynie czuję się spokojnie kiedy kładę się do łóżka. I mam takie myśli oby ta noc trwała jak najdłużej. bo jak przychodzi rano to mam straszne lęki. jak ktoś do mnie podchodzi i coś mówi to robię się nerwowy, gdyż czasami jakby nie umiem zrozumieć o co mu chodzi. widzę i słyszę go przez jakby mgłę. czasami też mam taki ścisk w skroniach.
Czy ktoś miał podobny problem? Nie wiem gdzie się udać z tym. Czy iść jeszcze na rezonans magnetyczny? czy do psychiatry? czy to samo minie? czy raczej sam nie dam sobie rady? Dodam jeszcze że 16 lat temu leczyłem się u psychiatry na trochę inne lęki. przeszły one po 4 latach. nie wiem czy coś nie tak z moją głową czy znowu lęki wróciły ale pod inną postacią.
Proszę o pomoc! dziękuję.