Skocz do zawartości
Nerwica.com

Szalone precle z pieprzem i ziemniakami


Krejzi1

Rekomendowane odpowiedzi

2 minuty temu, Lucy32 napisał(a):

@Pokraka 5 posilkow dla zapracowanych😅 do tego trzeba zakupić wielkie torby skladnikow wymyślnych.

Wiekszosc ludzi zapracowanych nie ma czasu na przygotowywanie,ale to juz wyzsza sztukateria😆

I 3/4 tych składników nie zużyjesz, bo są potrzebne w minimalnych ilościach na 1 porcje, a reszta zalega i ląduje w koszu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Pokraka napisał(a):

Ja mam z tym problem bo jestem krasnalem ogrodowym, nie mam zapotrzebowania energetycznego jak pełnowymiarowi ludzie. Jak ja ten swój limit podzielę na 5 posiłków to mam mikroskopijne porcje. Wolę zjeść 2-3 porządne niż 5 micro. 😏

Ja nawet nie wiem, jakie mam zapotrzebowanie. Potraktowałam to na luzie i schudłam na tym, a co najważniejsze rozkrecilam metabolizm i ustabilizowałam żołądek regularnością (wcześniej myslalam ze mam zespół jelita drażliwego a to było tylko bezsensowne jedzenie 😛).

z logistyka to jedyne co to ze nie chciało mi sie gdzieś tego brać ze soba, bo np.na jakims wyjsciu trzeba było to uwzględnić. Ale sam typ jedzenia to był jakis banał typu jabłko, co ludzie i tak jedza. Najlepsze ze jadłam wszystko, tylko nadalam temu ramy;p typu chciałam loda, to zjadłam, ale był ‚uznany’ za podwieczorek itd.

teraz już tego nie praktykuje, ale dobra rzecz wynikająca z tych 5 posiłków została - tzn. Odczuwanie głodu o określonych porach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak naprawdę to są dość naturalne dodatkowe posiłki bo to wlasciwie wychodzi, ze dodaje sie drugie śniadanie i podwieczorek.

dla mnie to 2 śniadanie było praktyczne i potrzebne (zwłaszcza w poprzedniej pracy, gdzie nie mogłam sobie pozwolić na jedzenie obiadu  kiedy chce), podwieczorek był dla mnie już bardziej sztuczny, dlatego ja właśnie raczej byłam bliżej opcji 4 posiłki, a nie 5.

Edytowane przez Krejzi1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, ironella napisał(a):

W planach dietetycznych często pojawiają się produkty typu budyń, coś czego na co dzień prawie się nie je bo ani to jakieś wyjatkowo dobre, ani szczególnie zdrowe, takie urozmaicanie na siłę. Że ekspres dla zapracowanych  będzie wieloskładnikowy i czasochłonny to można było się spodziewać. 

 

8 minut temu, Lucy32 napisał(a):

@Pokraka 5 posilkow dla zapracowanych😅 do tego trzeba zakupić wielkie torby skladnikow wymyślnych.

Wiekszosc ludzi zapracowanych nie ma czasu na przygotowywanie,ale to juz wyzsza sztukateria😆

Tak, strasznie trzeba się naszykować. 

 

3 minuty temu, ironella napisał(a):

I 3/4 tych składników nie zużyjesz, bo są potrzebne w minimalnych ilościach na 1 porcje, a reszta zalega i ląduje w koszu.

Dokładnie, to była kwintesencja moich zastrzeżeń do rozpisywanych diet. Rzeczy pojawiając się raz z potem długo nie i co z resztą produktu i wszystko przygotuj, nic co można szybko wziąć i zjeść.  

Druga rzecz to pełno paszy króliczej na sa latkach to ja się zapłaczę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, ironella napisał(a):

Teraz juz raczej odchodzi sie od tych przymusowych pięciu posiłków. Ważniejsze jest dopasowanie do swojego rytmu niż sztywne trzymanie się liczby posiłków.

Moim zdaniem to jest indywidualne i to odchodzenie to trochę mi sie kojarzy z tym odchodzeniem raz od masła a raz od margaryny;)

może jakis dietetyk by sie wypowiedział, ale jak ktos ma długi dzień to uwazam ze 4-5 mniejszych posiłków za lepsze  niz 3 wielkie rzadko.

Ale co kto lubi, ja na tym zyskałam sporo i jakies podstawowe zasady tego stosuje do dziś (nie robić wielkich przerw, nie doprowadzic do wygłodnienia, mniej a częściej itd).

Edytowane przez Krejzi1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, ironella napisał(a):

Teraz juz raczej odchodzi sie od tych przymusowych pięciu posiłków. Ważniejsze jest dopasowanie do swojego rytmu niż sztywne trzymanie się liczby posiłków.

Tak, w końcu coraz częściej mówią, że ma być dopasowana pod konkretną osobę, a nie na silę wciśniecie kogoś w jakiś dziwny standard. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, Krejzi1 napisał(a):

Moim zdaniem to jest indywidualne i to odchodzenie to trochę mi sie kojarzy z tym odchodzeniem raz od masła a raz od margaryny;)

może jakis dietetyk by sie wypowiedział, ale jak ktos ma długi dzień to uwazam ze 4-5 mniejszych posiłków za lepsze  niz 3 wielkie rzadko.

Ale co kto lubi, ja na tym zyskałam sporo i jakies podstawowe zasady tego stosuje do dziś (nie robić wielkich przerw, nie doprowadzic do wygłodnienia, mniej a częściej itd).

Właśnie o to chodzi że to jest bardzo indywidualne. Jednemu bardziej pasują 2-3 większe posiłki, a innemu 4-5 mniejszych. Ja jem raz tak, raz tak gdybym się miała codziennie trzymać sztywnej zasady to pewnie długo bym nie wytrzymała. Dla mnie lepsza opcja to dopasowanie sposobu jedzenia do siebie, a nie odwrotnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, ironella napisał(a):

Właśnie o to chodzi że to jest bardzo indywidualne. Jednemu bardziej pasują 2-3 większe posiłki, a innemu 4-5 mniejszych. Ja jem raz tak, raz tak gdybym się miała codziennie trzymać sztywnej zasady to pewnie długo bym nie wytrzymała. Dla mnie lepsza opcja to dopasowanie sposobu jedzenia do siebie, a nie odwrotnie.

No tak, dlatego nie ma co od niczego odchodzić tylko sprawdzić na sobie, ja przeszłam na to przypadkowo i mimo ze już ściśle tego nie stosuje, pozytywne konsekwencje mam do dzisiaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, libed napisał(a):

niekoniecznie, kapo w obozie musi miec posture bo inaczej nie beda go sluchac jak bede jak patyk :D

 

do reszty siurek zyje napisal z tej nowej zelandii i pozdrawia wszystkich 

 

Nawet nie wiedziałam, ze on ma taka piękna sygnaturkę, bo na telefonie nie widać 😛

on ma chyba profil, na którym można pisać, napiszcie mu linka do nerwicy:p

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Krejzi1 napisał(a):

Nawet nie wiedziałam, ze on ma taka piękna sygnaturkę, bo na telefonie nie widać 😛

on ma chyba profil, na którym można pisać, napiszcie mu linka do nerwicy:p

Też tej sygnatury nie widziałam.

Odpisałam tam w jego temacie że jesteśmy tutaj ale oczywiście ktoś temat zablokował.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, Krejzi1 napisał(a):

Nawet nie wiedziałam, ze on ma taka piękna sygnaturkę, bo na telefonie nie widać 😛

on ma chyba profil, na którym można pisać, napiszcie mu linka do nerwicy:p

Ma aktywny strumień na profilu, mogę napisać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

35 minut temu, Catriona napisał(a):

Ja jestem fanką cateringów dietetycznych i diet z wyborem menu w nich. Wiadomo, nie da się na nich żyć cały czas, ale w okresach gdzie wiem, że nie będę miała czasu na gotowanie, to pudełka ratują. Mam już swoje sprawdzone cateringi gdzie posiłki mi pasują, bo też mogę sobie wybrać co w danym dniu dostanę i się kula ;) 

Bo to nie dość że wygodniej to i pewnie jeszcze taniej wychodzi niz jak samemu robic te posilki.A juz wogole sałatki . I jak napisala @ironella reszta zakupionych skladnikow ląduje później w koszu,bo sie nie zużyje.

A ja uwielbiam sałaty,zwlaszcza na kolacje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeżyłam dwie dietetyczki i nawet 3 tygodniową dietę oczyszczającą (-8 kg). To było najgorsze co przeżyłam. Koktajle warzywne 5 razy dziennie do picia o ujowym smaku. Nigdy więcej. 

Przeżyłam diety na nfz i dostawę do domu. Wszystko wiąże się z sporymi kosztami. Gdy masz dietetyczkę jeszcze dochodzą zakupy i robienie żarcia. Na to potrzebny też czas. Można wykupić gotowe diety i mieć spokój z przygotowaniem i zakupami.  Jeszcze większe pieniądzą a gdy mieszkasz w ujowym miejscy to potęguje koszty. Rzeczywiście wymyślne składniki są problemem bo większość wyrzuciłam po czasie. Jakaś wiedza z tego wszystkiego została ale brak motywacji jest problemem największym. Ujemny bilans enegetyczny przy zwalniającym metaboliźmie też. 

Zbieram się do kolejnych wysiłków tym razem pt. więcej ruchu, dieta ŻPM, wywal cukier i pieczywo, makrony a więcej warzyw. Nic co byłoby sporym wysiłkiem bo jak wiem to  się skończy źle. Coś co jest udręką a nie staje sposobem na życie spowoduje porażkę. 

Jak pokonasz sam siebie to już nic nie stanie Ci na drodze...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, Melodiaa napisał(a):

Przeżyłam dwie dietetyczki i nawet 3 tygodniową dietę oczyszczającą (-8 kg). To było najgorsze co przeżyłam. Koktajle warzywne 5 razy dziennie do picia o ujowym smaku. Nigdy więcej. 

Przeżyłam diety na nfz i dostawę do domu. Wszystko wiąże się z sporymi kosztami. Gdy masz dietetyczkę jeszcze dochodzą zakupy i robienie żarcia. Na to potrzebny też czas. Można wykupić gotowe diety i mieć spokój z przygotowaniem i zakupami.  Jeszcze większe pieniądzą a gdy mieszkasz w ujowym miejscy to potęguje koszty. Rzeczywiście wymyślne składniki są problemem bo większość wyrzuciłam po czasie. Jakaś wiedza z tego wszystkiego została ale brak motywacji jest problemem największym. Ujemny bilans enegetyczny przy zwalniającym metaboliźmie też. 

Zbieram się do kolejnych wysiłków tym razem pt. więcej ruchu, dieta ŻPM, wywal cukier i pieczywo, makrony a więcej warzyw. Nic co byłoby sporym wysiłkiem bo jak wiem to  się skończy źle. Coś co jest udręką a nie staje sposobem na życie spowoduje porażkę. 

Najlepsze to chyba jest klasyczne mż 😃

19 minut temu, Elciaa napisał(a):

Normalnie link przeszedł.

Super, ciekawe czy zauważy 😎

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Krejzi1 napisał(a):

Nie powinno sie isc na dietę tylko zmienić nawyki żywieniowe i wtedy to nie jest udręka. Wcale to co zdrowe nie jest mniej smaczne

Dotknęłaś problemu pt. zmień nawyki żywieniowe. Co zrobić gdy kochasz wszystko co nie służy i prędzej czy później do tego wrócisz.  Wszystko co rzucisz a sprawia ci przyjemność bo działa na ośrodek w mózgu odpowiadający za przyjemność spowoduje lukę, którą nawet nieświadomie trzeba będzie zapełnić. W przypadku depresji gdy nasilone objawy powodują brak apetytu a średni wzrost apetytu (u mnie) to nawarstwianie sie problemów. Do tego robi się błędne koło...

Jak pokonasz sam siebie to już nic nie stanie Ci na drodze...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Melodiaa napisał(a):

Dotknęłaś problemu pt. zmień nawyki żywieniowe. Co zrobić gdy kochasz wszystko co nie służy i prędzej czy później do tego wrócisz.  Wszystko co rzucisz a sprawia ci przyjemność bo działa na ośrodek w mózgu odpowiadający za przyjemność spowoduje lukę, którą nawet nieświadomie trzeba będzie zapełnić. W przypadku depresji gdy nasilone objawy powodują brak apetytu a średni wzrost apetytu (u mnie) to nawarstwianie sie problemów. Do tego robi się błędne koło...

Zależy co to za produkty/jak często itd. Jak sie urozmaici dietę i zje trochę bardziej różnorodnie / jakościowo, to typowy syf typu mcdonalds zaczyna odrzucać. Od cukru tez sie człowiek szybko uzależnia i szybko może go odstawić.

I jak sie zrobi samemu tez zawsze lepiej niz gotowiec czy z knajpy, wiec na kilku polach można probowac polepszyc jakość jedzenia 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Możesz zrobić ciasto i dodać polowe mniej cukru niz w przepisie zamiast kupować przetworzona niewiadomą z cukierni itd 

Ale jesli chodzi o grubszy problem typu nieprawidłowa relacja z jedzeniem to sie nie będę wypowiadać, bo nie jestem fachowcem 

Edytowane przez Krejzi1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Krejzi1 napisał(a):

Zależy co to za produkty/jak często itd. Jak sie urozmaici dietę i zje trochę bardziej różnorodnie / jakościowo, to typowy syf typu mcdonalds zaczyna odrzucać. Od cukru tez sie człowiek szybko uzależnia i szybko może go odstawić.

I jak sie zrobi samemu tez zawsze lepiej niz gotowiec czy z knajpy, wiec na kilku polach można probowac polepszyc jakość jedzenia 🙂

 

5 minut temu, Krejzi1 napisał(a):

Możesz zrobić ciasto i dodać polowe mniej cukru niz w przepisie zamiast kupować przetworzona niewiadomą z cukierni itd 

Ale jesli chodzi o grubszy problem typu nieprawidłowa relacja z jedzeniem to sie nie będę wypowiadać, bo nie jestem fachowcem 

Mam nieprawidłowa relacje z jedzeniem jak to dobrze określiłaś😁 Z mężem też na tym polu. Mówię do niego nie kupuj żadnych przekąsek nawet jakbym chciała. Pamiętaj 😀 A później- nic nie kupiłeś- jesteś okropny 😝 Chłop już nie wie co ma robić czasami 😂

Jak pokonasz sam siebie to już nic nie stanie Ci na drodze...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×