Skocz do zawartości
Nerwica.com

Pieprz w moździerzu

Użytkownik
  • Postów

    1 410
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Pieprz w moździerzu

  1. Ja ci nie wytłumaczę, bo nie mam dzieci dlatego, że uważam, że moje geny są warte zachowania, tylko bardziej z powodu, że to powinność społeczna.
  2. Jakieś masz pokrętne myślenie z tym zostawianiem swojego. Czy ktoś każe się kisić między kuzynostwem? Teraz współcześnie jest pod względem genetycznym lepiej niż 100 lat temu kiedy się brało partnera do rozrodu ze swojej lub sąsiedniej wiochy. Ludzie powyjeżdżali za pracą np. na Śląsk, potem gdzieś na drugi koniec Polski na studia i już się trochę geny przemieszały.
  3. Ale teraz mamy proces zawężający pulę genową jeśli Iksińska spłodzi czwórkę dzieci a Kowalska swoje wyeliminuje. Tylko mi nie mów, że najlepiej się mieszać z mudżina
  4. Nie ma jeśli Iksińska wyrobi twoją normę
  5. Więc ja nie mam nic do dodania w tym temacie, bo Żadne opisy widzeń świętych cię nie przekonają w takim razie.
  6. Aha i jeszcze jedno. Dokładnie identycznie zachowują się nie- i antykatolicy więc to nie jest jakaś katolicka cecha.
  7. Nie są lepsi pod względem grzeszenia. A że chcą nawracać to chyba dobrze. Przecież chodzi im o zbawienie bliźniego. Nie chcą zagarniać skarbu wiary dla siebie tylko się nim dzielić.
  8. Skoro istnieje niebo i piekło, dobro i zło, to jaki chcesz mieć jeszcze wybór? Nie wiem jak można w ogóle rozważać wybór zła. To że mamy wolną wolę nie znaczy, że na złość Panu Bogu mamy sobie odmrozić uszy Wolna wola chyba nie równa się głupocie? Pan Bóg kocha wszystkich, ale nie będzie ich uszczęśliwiać na siłę, bo szanuje ich wybór. Dlatego tyle ludzi jest w piekle na własne życzenie.
  9. Tak zapyta każdego po śmierci. Zadziwiające, że ludzie dostają pierdolca na słowo piekło, cenzura by się przydała No niestety, nie ma takiej opcji, żeby pomijać ten ważny aspekt.
  10. Przecież to nie on skazuje tylko ty wybierasz. Pyta czy chcesz przyjąć jego miłość i żyć z nim w wieczności. Jak ktoś jest debilem, który woli męki piekielne, bo ma spaczone pojmowanie wolnej woli, to proszę bardzo, może sobie siedzieć na wieki w piekle i złorzeczyć Bogu.
  11. Ci co nie żałują za grzechy i odrzucają boże miłosierdzie. Jeśli ktoś za życia był daleko od Boga i mocno prześmiergł grzechem, to jest prawdopodobne, że nawet widząc Boga przed swoimi oczami uzna, że ma go w de.
  12. Bo to jest powiązane. Oprócz tego, że mózg coraz lepiej steruje bebechami i poznaje, że uje się nie kreskuje, to zachodzą jakieś głębsze procesy rozwoju duchowego.
  13. To świadczy o tym, że nie poszukują prawdy tylko tworzą sobie wygodny dla siebie świat. Równie dobrze każdy może wymyślić sobie swój wzór na obliczanie pola trójkąta a że wynik nie ma nic wspólnego z rzeczywistością to kij z tym. Śmieszą mnie ludzie, którzy uważają się za samodzielnie myślących, bo plują na kościół. Nie, nie ma w tym nic mądrego i wyzwalającego. Rozmyślania opierasz też na tym co ci ktoś przekazał ze swojej wiedzy o świecie, niczego nowego nie tworzysz odcinając się jak miliony od nauki kościoła. I to jest dla mnie żenujące jak kolejny obrażony na księdza ma się za wielkiego filozofa więc sobie może pluć na tych, którzy mają inne przemyślenia. Nawet nie dopuszczasz myśli, że czyjaś wiara nie jest prostą bezmyślną indoktrynacją tylko czymś co wyrosło na poszukiwaniach również naukowych.
  14. Oczywiście, posiadanie wiary nie czyni bezgrzesznym, jedynie uświadamia ten grzech i potrzebę walki z nim. Mimo ciągłych niepowodzeń to i tak lepsze niż zaprzeczanie, że to co się robi nie jest złe.
  15. Bóg wie jakie kto miał możliwości poznania go. Nawet po śmierci można zdecydować czy uznaje się go za swojego pana.
  16. A czy dzieci umierają? Czy dzieci grzeszą? Ale ten rachunek sumienia będzie inaczej wyglądał skoro ludzie mają inny kodeks moralny.
  17. Czyli masz swoją prywatną teologię użytkową jak sporo ludzi. To bardzo wygodne, bo nie trzeba swojego postępowania przykładać do szczegółowych reguł. Największym sukcesem Szatana jest to, że ludzie nie wierzą w jego istnienie.
  18. Chciałam napisać dzban, ale by wyszło tak obraźliwie xD
  19. Wyobrażam sobie, że dusza nowo spłodzonego dziecka to taki zalążek, który będzie się kształtować w zależności od czasów, okoliczności i własnych wyborów. I obojętnie którym mięsem byś nie był, to byś się zastanawiał dlaczego ja jestem taki, tu i teraz.
  20. Bo nie liczy się prawda obiektywna tylko głupi sprzeciw A jeśli w skutek szukania prawdy w sobie, książkach, ludziach, doszedłeś do tego co mówią w kościele, to...
  21. To mi przypomina porównanie ludzi do naczyń, które kiedyś słyszałam, może w kościele. Jeden jest jak kieliszek, drugi jak butelka. Nie mieszczą w sobie tyle samo, ale oboje mogą być pełni po brzegi. Więc napełniaj się tyle ile możesz wg swojej natury.
  22. Od rodziców. Wszak to oni płodzą, produkują nowych ludzi, a Bóg ich obdarza duszą. Każdy się zastanawia dlaczego ja to ja.
  23. Jeszcze nie obejrzałam, ale wkleję, bo trochę zahacza o tutejsze klimaty. @eRCe Reid Wiseman - dowódca misji Artemis nie był religijny jak leciał w stronę Księżyca, ale wrócił już jako wierzący. Victor Glover - pilot - umocnił swoją wiarę. Ale nie byli pierwsi. Astronauci z misji Apollo też - często ku swojemu zdziwieniu - wracali z Księżyca nie ci sami. James Irwin nawet został pastorem... Z kolei Jurij Gagarin po swojej podróży w Kosmos powiedział, że Boga nie ma. Ale co mógł innego powiedzieć w ZSRR w 1961 roku? O tym, że misja naukowa ma też duchowy wymiar, co zaskoczyło samych astronautów opowiada Joanna Pinkwart
×