Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość

Natręctwa myśli...

Rekomendowane odpowiedzi

hej sluchaj, mialam podobnie - balam sie starosci i tego ze obudze sie zaraz u kresu zycia. tosa ruminacje czyli powracajace natretnie mysli, tak mi lekarz powiedzial. Oczywiscie ze sie da tego wyleczyc, zeby sie lepiej poczuc i opdoczac lekarz da ci najpiew leki a potem mozesz isc na terapie. Mi pomoglo i mam coraz mniejruminacji, wazne jest zeby dac tym myslom plynac i je zaakceptowac. trzymam kciuki za wszystkich ktorzy przezywaja to samo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mam natłok czarnych myśli, od których ciężko sie uwolnić :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy ktoś miał natrętne myśli o zrobieniu komuś krzywdy? Mam tak jak trzymam nóż w kuchni i w innych sytuacjach. Dlatego ostrych rzeczy unikam jak ognia. Wczoraj myśli mi powiedziały ze wcale nie chodzę na terapie (chodzę juz od prawie 3 lat). Czasem mam wątpliwości czy coś naprawdę się wydarzyło. Byłam na spacerze z siostra, a rano wstałam i w sumie nie byłam na sto procent pewna czy mi sie to wydawało czy faktycznie tak było. Od razu panika, lęk, że to już ten czas kiedy zaczynam wchodzić w stan psychozy i stracę nad sobą kontrolę. Miał ktoś tak? POMOCY :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Juliiiaxd, dużo osób tak ma z nożem, ja czasem też. Co do braku pewności czy byłaś na terapii, to podobnie jak z zapominaniem czy zamknęło się drzwi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.03.2018 o 19:13, Droga Prawda Życie napisał:

żeby zwalczyć destrukcyjne, złe myśli należy zastąpić, zwalczyć je tymi prawdziwymi, dobrymi. -

Jest to zrozumiałe podejście, ale niestety muszę je zdementować - to na dłuższa metę tak nie działa, a wręcz przynosi efekt przeciwny do zamierzonego 🙂 Rozwiązanie polega na tym, żeby zostawić swoje myśli w spokoju i się nimi nie przejmować 🙂 

Więcej: https://pl.wikipedia.org/wiki/Terapia_akceptacji_i_zaangażowania

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam natrętne/obsesyjne myśli, które mówią, że prawdopodobnie oszukuję sam siebie i że muszę się dokopać do fundamentu wszystkiego, naprawić go i dopiero cokolwiek budować -  bo inaczej będę budować na piasku owoce zatrutego drzewa ;-/ Mam jednak poczucie, że to są energie złych duchów, które tak do mnie mówią - bo to są takie demoniczne, podstępne, złośliwe i agresywne energie - tak je odczuwam. Ale one twierdzą, że tak je mogę odczuwać właśnie dlatego, że sam siebie oszukuję... ;-/

Generalnie nic nie wiem...nawet nie wiem, czy nic nie wiem ;D

Poza tym zauważyłem, że mam głęboką skłonność do kurczowego trzymania się swoich myśli, niczym narkoman ostatniej dawki narkotyku... ;D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli mogę Wam skromnie polecić pewną książkę, która pomoże rozpracować wiele problemów, które są przyczyną "nerwicą myśli"... Jest to "Insight. Droga do mentalnej dojrzałości." M. Pasterskiego. 

Jeżeli ktoś naprawdę sumiennie do niej podejdzie, to zrobienie polecanych tam ćwiczeń pomoże uporać się z wieloma problemami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi czytanie wszelakich książek o problemach psychicznych przynosiło tylko szkodę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy sa ludzie, ktorzy wychodza z nerwicy lub depresji na paroksetynie? 

Czy z choroby psychicznej mozna wyjsc? 

Ja od jakiegis czasu mam mysli ze chce cos zrobic komus i takie mysli niebylyby mi straszne bo mam nerwice, gdyby nie to ze nie potrafie odroznic czy to moje mysli przez to ze mam takie uczucie jakbym naprawde chciala i jest mi z tym zle i czuje lek na sercu a czasem nic nie czuje. Bardzo nie chce tych mysli ale nie moge przestac. Boje sie ze kiedys bede niepoczytalna albo naprawde jestem w stanie cos zrobic. Zawsze bylam dobrym czlowiekiem i nigdy czegos takiego nie mialam. Tak strasznie sie boje, ze moglam sie zmiebic w potwora bo tylko tak mozna nazwac kogos kto ma takie mysli. 

Musialam sie wygadac bo ciagle rycze a w domu jak o tym mowie do meza to on ze ja nie jestem w stanie muchy skrzywdzic i mowi olej to ale ja nie umiem olac.

Czy w nerwicy tez tak macie? 

W sensie ze nie potraficie odroznic czy to wasze uczucie czy przez chorobe? 

Edytowane przez DankaNatka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej ja mam mysli ze boje sie ze kogos skrzywdze jak myslicie skoro trwa to ponad dwa lata to czy na pewno to nrwica ?? wg lekarza mam nerwice natrectw sam juz nie wiem co to za szajs 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć mam 19 wiosen i odkąd pamiętam cierpię na to schorzenie, ale dopiero kilka dni temutrafiłem na to forum. Ostrzegam, że będzie pełno bełkotu i użalania się nad sobą, więc jak nie chcesz czytać bredni, to nie czytaj dalej. Ok,w jakim razie zacznę od tego, że zawsze byłem bardzo wrażliwym dzieckiem, wszystko brałem do siebie i analizowałem każdą myśl, byłem spokojny i grzeczny przez co zawsze byłem trochę na uboczu. Z tego co pamiętam moje problemy zaczęły się koło 2 klasy szkoły podstawowej, kiedy to zacząłem mieć jakieś mało dokuczliwe natrętne myśli, ale wtedy nie wiedział co to jest. Ok jakiejś 4 klasy w  czasie ferii, wakacji itp. ( po prostu gdy nie miałem żadnego zajęcia) miałem już większe i poważniejsze ataki np. Przypomniałem sobie że np 5 lat temu uderzyłem kogoś na przerwie......

Prawdziwy koszmar zaczął się w gimnazjum. Mieszkam pod miastem wojewódzkim i trafiłem do patologicznej gimbazy, w której przez to że nie chciałem pić, palić i jarać trawki, byłem popychadłem, czarną owcą i chłopcem do bicia. Codzienne wyzwiaska, pobicia, psychiczne i fizyczne znęcanie się i nóż w plecy od jedynego kolegi odcisnęły swoje piętno - ekstremalnie niska samoocena, niemal codziennie myśli samobójcze, które często wracają do dziś, problemy w kontaktach. Wytrzymałem 2 lata i przeniosłem się do innej szkoły, gdzie poznałem pewną dziewczynę, z którą byłem bardzo blisko, doszło do zbliżenia i prawie wpadliśmy - co zaowocowało ogromnym stresem, i lękiem, na szczęście dobrze się skończyło i zerwaliśmy. Po tym zacząłem grać całymi dniami i tak do dziś nawet po 14dziennie, ale to pozwalało mi czymś się zająć, bo to blokuje u mnie natrętnie myśli. W licbazie zaczęło się wmawianie chorób( skończyłem biol-chem, więc ucząc się o roznych chorobach nie było trudno), i jakieś pół roku temu dostałem od dziewczyny kosza - i  wtedy się zaczęło- myśli że coś ze mną jest nie tak, że coś nie jest tak jak powinno i zaczęły się myśli typu homo/morderca/zboczeniec/pedo coś tego rodzaju https://www.nerwica.com/topic/19996-co-ze-mnaboje-sie-ze-jestem-pedofilemmordercapsychopata/

Z tego co widzę to mam co kilka lat wieksze "ataki" tego, teraz matura jeszcze bardziej zaostrzyła i nie wiem jak z tym walczyć, bo albo z tym wygram, albo koniec bo nie chce mi się już być ofiarą i walczyć w głowie z samym sobą, po prostu nie mamchce na to siły. Przeszłość z gimbazy ogranicza sposoby walki z myślami bo nie wierzę w siebie, czuje się jakbym był nic nie wartym gównem. Macie jakieś rady jak to chociaż do października przytłumić, bo potem studia powinny zająć mnie na tyle, że nie będę miał czasu na takie "glupoty", bo nastepnego ataku chyba nie przeżyje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj gościu,

Zbyt mało podajesz informacji na temat tych myśli.Przykładowo,czy pojawiły się nagle z pewnej życiowej przyczyny,czy masz je od dłuższego czasu, czy się samookaleczasz itd.Przesądzanie o zaburzeniach obsesyjnych bez komponenty kompulsyjnej /myślę ale nie robię/jest nieuzasadnione.Wizyta u psychologa klinicznego/szpitalnego/ lub lekarza psychiatry pozwoli ustalić podłoże tych myśli i sposób leczenia.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, appendix napisał:

Witaj gościu,

Zbyt mało podajesz informacji na temat tych myśli.Przykładowo,czy pojawiły się nagle z pewnej życiowej przyczyny,czy masz je od dłuższego czasu, czy się samookaleczasz itd.Przesądzanie o zaburzeniach obsesyjnych bez komponenty kompulsyjnej /myślę ale nie robię/jest nieuzasadnione.Wizyta u psychologa klinicznego/szpitalnego/ lub lekarza psychiatry pozwoli ustalić podłoże tych myśli i sposób leczenia.

Pozdrawiam.

Zaburzenia kompulsywne również występują, zależnie od sytuacji, czasem od sprawdzenia 5 razy czy zakrecilem gaz w domu, obsesję patrzenie na innych facetów podczas walki z myślami o homo do nawet spoglądania w lusterko samochodowe po przejechaniu przez przejście dla pieszych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj Homik,pisałem do "gościa" z początku wątku.

Na Twoim miejscu odwiedziłbym psychologa /nie psychoteraputę-dlaczego ,potem może wyjaśnię/i zrobił testy na osobowość.Jesteś bardzo młody i sytuacje z Twojego życia raczej wskazują na postawy bierne,unikające i zależne.

Pozdrawiam.

 

 

Edytowane przez Gość
błąd gramatyczny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To zaburzenie to koszmar. Ostatnio słabo sobie radzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam! Jestem nowa. W zasadzie nie wiem od czego zacząć, bo trochę się tego nazbierało, ale od czegoś trzeba zatem... Przypuszczam, że cierpię na nerwicę natręctw. Z objawami zmagam się od kilku lat, zaczęło się od przeczytania "Zbrodni i kary", to jest po zapoznaniu się ze wspomnianą lekturą wystąpiły u mnie natrętne myśli, że  zabijam mamę nożem. Im bardziej chciałam to ignorować, tym bardziej myśli wkradły się do mojej głowy. Za chwilę już wystąpiły myśli, że kogoś krzywdzę, że w kościele opowiadam bluźnierstwa z ambony, że spadam z mostu, ilekroć przechodziłam przezeń. Z czasem wystąpiło myślenie magiczne i oczywiście kompulsje. Na początku myślałam, że jestem potworem, że zrobię komuś krzywdę, chowałam w domu noże, aby uniknąć tragedii. W końcu poczytałam tu i ówdzie o zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych, sama się zdiagnozowałam i poniekąd trochę uspokoiłam. Po drodze zaliczyłam wizytę u psychiatry, który zalecił psychoterapię, której ostatecznie nie podjęłam. I tak sobie funkcjonowałam, z obsesjami i kompulsjami, wyszłam za mąż i wydawało się, że będzie lepiej. Niestety mój mąż ma również tego typu zaburzenie, w dodatku często się kłócimy, nawet walczymy. Oczywiście nie sprzyja to mojemu stanowi psychicznemu, myśli nasilają się i niestety są to myśli samobójcze.... W ubiegłym roku zaszłam w ciążę. Przyznam, że będąc w ciąży tak skupiłam się na dziecku, że obsesje praktycznie zaniknęły. Niestety po porodzie wszystko wróciło. Mam już dość tkwienia w tym stanie i planuję podjąć leczenie. Mam cudowne dziecko i dla niego chcę być zdrowa, uśmiechnięta i zadowolona. Napisałam tutaj, bo w sumie jest to swego rodzaju grupa wsparcia.:-):-):-) Jestem dobrej myśli i już trochę ten lęk oswoiłam, ale lepiej byłoby go się pozbyć więc do dzieła! Co mi poradzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć. U mnie też zaczęło się od obsesji dotyczących skrzywdzenia kogoś. 

To że myśli mniej męczą, gdy coś nas pochłania też zauważyłam. Warto wykorzystywać wszystko co ułatwia ignorowanie i nieprzejmowanie się natrętnymi myślami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, phœnīx napisał:

Cześć. U mnie też zaczęło się od obsesji dotyczących skrzywdzenia kogoś. 

To że myśli mniej męczą, gdy coś nas pochłania też zauważyłam. Warto wykorzystywać wszystko co ułatwia ignorowanie i nieprzejmowanie się natrętnymi myślami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej. I chyba w tym jest metoda, robić, co lubimy, czas wypełniać do ostatniej sekundy i wtedy lęk jest oswojony. Skoro ja tyle lat względnie funkcjonuję i jest mi nawet lepiej, to jeszcze nie jest tragicznie. Z drugiej strony pewności nie ma, czy za kolejne 10 lat mi się nie pogorszy. Dlatego poważnie myślę o terapii. Psychiatra, która zdiagnozowała u mnie ZOK/OCD była zdania, że lepiej iść na terapię niż od razu pakować się w leki psychotropowe. Ja nie chciałam też eksperymentować, bo planowałam dziecko. Doszłam do wniosku, że jak się nie kłócę z mężem, to mam świetną równowagę psychiczną i pozytywnie patrzę na rzeczywistość. Jak u Ciebie przebiega to zaburzenie? Jak długo to trwa? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie jestem w stanie określić ile to trwa, bo początki pojawiły się już w dzieciństwie. Najpierw przebiegało to cyklicznie, były okresy spokoju i okresy nasilenia choroby. Od końca 2015 roku to się zmieniło i ciągle się z tym zmagam. Natrętne myśli na różne tematy, w zasadzie przerobiłam już większości tematów, o których wspomina się w literaturze dotyczącej OCD. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, phœnīx napisał:

Nie jestem w stanie określić ile to trwa, bo początki pojawiły się już w dzieciństwie. Najpierw przebiegało to cyklicznie, były okresy spokoju i okresy nasilenia choroby. Od końca 2015 roku to się zmieniło i ciągle się z tym zmagam. Natrętne myśli na różne tematy, w zasadzie przerobiłam już większości tematów, o których wspomina się w literaturze dotyczącej OCD. 

Miewasz komplusje?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×