Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 25 kwi 2010, 12:23
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 25 kwi 2010, 17:57
esprit, bo dzien jest taaaaaaaki spiacy...
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 25 kwi 2010, 18:07
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 25 kwi 2010, 18:12
A ja poleguje pod kolderka, ziewam, podjadam, popijam wode albo herbatke... I ogolnie sie lenie. Jeszcze mi sie piekielnie nudzi, ale nie chce mi sie za nic zabrac. Ogladam pudlo zwane tv.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 25 kwi 2010, 18:22
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

chciałbym sie przywitać

przez trawoolta 25 kwi 2010, 20:29
Mam 30 lat.Od 5 lat z nerwicą lękową.Często czytam forum ale jakoś nigdy nie miałem ochoty pisać.Teraz to się zmieniło.Chyba dojrzałem do tej choroby.Jestem ze szczecinka.Może ktoś z okolic walczy z tą chorobą?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 gru 2009, 10:31

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 25 kwi 2010, 20:37
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 25 kwi 2010, 23:40
Mój dzisiejszy dzień w wielkim skrócie:
-byłam w szkole
-byłam w centrum dekoracji wnętrz
-byłam nad jeziorem na spacerze
-byłam u rodziców
-byłam z rodzicami i moim X w knajpie na 'kolacji'
-byłam w Niemczech- dopiero wróciliśmy. Chociaż myśleliśmy żeby nad morze pojechać- ale już byśmy nie zdążyli na zachód słońca :( . Ale w końcu byliśmy w Locknitz i Pasewalk, chciałam jechać jeszcze do Prenzlau, ale mojemu X już się nie chciało (zmęczony jak i ja) i nie mieliśmy euro żeby zatankować. No i już było po 22, więc póżno. Zresztą sporo się naszukałam bankomatu aby 10 euro wypłacić i kupić dwie Coca-Cole waniliowe- całe szczęście, że znam niemiecki.
Wstępny plan a raczej jego brak to był lot na Berlin, ale X się nie chciało bo za daleko- ok 140km od naszego domu. I za póżno już było.
-zamknęłam z hukiem okno na klatce i wsadziłam w nie kartkę :'Otwieraj sobie okna i wietrz w domu, a nie na klatce! Innym mieszkańcom ten przeciąg może przeszkadzać. p.s. Myślenie nie boli, naprawdę.'

Także cały dzień w biegu ;) Nie pytajcie JAK... sama sobie się dziwię :roll:
p.s. Po południu łyknęłam 0,25 mg benzo SR, chociaż w sumie nie było mi to konieczne. No, ale to już dłuższa historia ;)
Pozdrówki :*
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 26 kwi 2010, 01:38
Co dzis?Coraz bardziej sie oddalam od ludzi,zamykam się w sobie coraz bardziej...takie stwierdzenie na podstawie 2 ostatnich dni.,,
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Ridllic 26 kwi 2010, 01:50
dzień taki mrrrr ;)

a wieczór jeszcze fajniejszy tak to mi sie podoba ;)
Ridllic
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez puszekokruszek 26 kwi 2010, 07:43
człowiek nerwica napisał(a):Co dzis?Coraz bardziej sie oddalam od ludzi,zamykam się w sobie coraz bardziej...takie stwierdzenie na podstawie 2 ostatnich dni.,,

O, czyli nie tylko ja tak mam :roll:

Niestety wieczory od jakiegoś czasu mam tragiczne. Nie moge usnąć i włączają mi się tak potężne lęki, że nic tylko leżeć i wyć. Do tego nerwowa jestem potwornie,łykam nervomix, popijam melisę, łykam pramolan..i pupa. Tak nasilonych lęków jeszcze nie miałam, takiej agresji w sobie. By to wuj zastrzelił. Do tego napie***ają mnie nerki okrutnie a jakoś nie mogę sie do lekarza zebrać, będę pózniej jeczeć jak mi siądą calkiem.

Koniec jęczenia. Jutro czy pojutrze będę ustalać szczegóły dotyczące przeprowadzki choc nadal jestem niezdecydowana(są jakieś prochy na bycie bardziej zdecydowanym? ;) )ale cos trzeba postanowić bo będę kolejne 3 lata mysleć.
Miłego dnia wszystkim życzę
Almost dying changes nothing, dying changes everything...
"Istnieje wiele rodzajów czubków:od depresji dwubiegunowej po socjopatię"("Krew Manitou",G.Masterton :) )
Avatar użytkownika
Offline
Posty
352
Dołączył(a)
12 mar 2010, 09:18
Lokalizacja
Lublin / Łęczna

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez trawoolta 26 kwi 2010, 08:08
Moja nerwica zaczęła dawać oznaki na początku 20-go roku życia.Jednak oznaki były bardzo rzadkie i praktycznie nie powiązywałem ich z ta chorobą.Koło 28 roku zaczął się prawdziwy koszmar.Ataki paniki plus ogromny strach przed śmiercią.Podjąłem leczenie farmakologiczne i psychoterapię.Udało mi się wygrać z lękiem przed wychodzeniem z domu i w 90 procentach ograniczyć ataki.Nerwica męczy mnie do dzisiaj,czasami mocniej a czasami odpuszcza.Ciągle co jakiś czas odwiedzam jakiegoś doktora gdyż mój mozg z każdym nowym objawem szuka choroby i nie jestem w stanie sobie wytłumaczyć dopóki doktor mi nie powie że jest ok.I tak do następnego objawu.Aktualnie próbuje się dostać na psychoterapię do instytutu eriksonowskiego w Poznaniu.Zmieniam terapeutę aby poznać inne podejście na moje życie.Czytam o DDA gdyż wydaje mi się że to jest przyczyną moich problemów.

I codziennie rano mam nadzieję że to już ostatni dzień z chorobą.Ważne że jest nadzieja...a czasami jej brakowało.Bardzo bliska droga z nerwicy do depresji...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 gru 2009, 10:31

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 26 kwi 2010, 09:00
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 26 kwi 2010, 09:42
magdalenabmw, no z tym oknem tos mnie rozwalila :lol: Ja kiedys na parterze, po wewnetrznej stronie drzwi wejsciowych do klatki przykleilam kartke z napisem: zakaz cw..owania - dotyczy cw..li podklatkowych. Darli mordy naokraglo. Od rana do nocy. Pili, palili, jak padalo to oczywiscie wchodzili do klatki, a dym z papierochow od 20os grupy unosil sie chyba do samej gory (8 pieter). Ja mieszkam na 3, wiec oczywiscie, wychodzac na korytarz zastanawialam sie czy cos sie nie pali. Sasiedzi mieli ubaw, zaden tego nie zerwal, kartka + rzucanie ziemniakami (w tym na samochod, ktory stawiali pod klatka, otwierali bagaznik i puszczali z tuby muzyke na full, ze okna mi "wibrowaly") poskutkowalo i obstawanie obszczyklatkow sie skonczylo.

Brat obudzil mnie o 8am. Masakra. Nos zatkany, oczy sweeeeeedzaaaaaaaaaa!
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do