Nie mogę znaleźć chłopaka/dziewczyny

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez groza 16 gru 2007, 22:04
artek222, ho, spotkało mnie to samo - tyle, że od przyjaciółki, khę. Ja to samo co ty: mogę całą siebie, że tak powiem, oddać komuś, cały swój czas, jak kto potrzebuje kasy - pożyczę bez gadania i nigdy nie upomnę się o oddanie, hjehje i takie tam podobne historie.

Przetestowałam wszystkie te 'chwyty' na tejże przyjaciółce. Mogła mi się wyżalić ze wszystkiego: a robiła to godzinami. Ciągle wysłuchiwałam tych samych historii, tysięcy przechwałek, bla bla bla, żarłam sie z każdym, kto powiedział o niej złe słowo, zawsze miałam dla niej czas. Ja nawet kompletnie zmieniłam swój charakter przy niej. W zamian dostałam tyle: nie miałam się komu wygadać. To była przyjaźń jednostronna mówiąc krótko.

Po latach zerwałam tą znajomość i wyciągnęłam z tego taki wniosek: to ja wyhodowałam sobie taką przyjaźń. Ja - codzienną pracą nad tym, żeby było coraz gorzej. Nawet kota można zagłaskać, a ja w takim zagłaskiwaniu jestem naprawdę dobra, hehe. Tak samo i z nią: robiłam to, o co nie prosiła, starałam się, ale zgadując, co ktoś chce, a nie: dostając oznaki jakieś. Tak można rozbestwić każdego. Jak zrobisz z siebie pachołka, to się potem nie dziw, że cię za niego biorą.

Po tym zerwaniu z nią (to dziwne, ale ja to nazywam 'zerwaniem' jakby chodziło o chłopaka. Ale czasami mam wrażenie, ze to coś w tym stylu było: ze względu na to ile w to zainwestowałam, że tak powiem), zmieniło sie to, że o ile kiedyś mogłam poświęcić komuś cały swój czas - to teraz mogę miesiącami nikogo nie widzieć, żadnych znajomych, a bynajmniej nie będę żałować. Poza tym stałam się złośliwa i łatwo mi zerwać każdą znajomość, bo to co się stało, to miało na mnie duży wpływ.

Ale uważaj na jedno: to, że taki przypał ci się trafił nie oznacza, że wszyscy są tacy sami (co za banał, hehe). Chodzi o to: tylko niektórym ludziom zależy tylko na kasie ---a ty akurat miałeś nieprzyjemność trafić akurat na takie baby. Co do tej drugiej, to może jej na kasie nie zależało: ale, że znasz ten jeden sposób na zatrzymanie kobiety przy sobie, to ją pewnie tym pożyczaniem rozbestwiłeś: może dawałeś nawet kiedy wcale nie chciała od ciebie pożyczyć - tylko ty sam mówiłeś, że 'ja przecież mam, mogę ci pomóc, co to dla mnie za problem'. Jeśli za bardzo się skupisz na odgadywaniu, czego to mogą od ciebie chcieć inni, to sam sobie zaszkodzisz spełnianiem ich (wyimaginowanych w twojej głowie) zachcianek. Czekaj, aż ktoś ci powie dokładnie czego chce - a do tego czasu nie staraj się go uszczęśliwiać na siłę. Taka prawda.

Ja uważam, że właśnie raczej tylko pewna grupa ludzi prze na kasę i zadaje się z innymi tylko dla niej. Ja bym na twoim miejscu nie obawiała się, że tylko na takie baby będziesz trafiał. Jak pisze God's Top 10: może takie przyciągnąłeś akurat wtedy, czy coś. Przypadek w statystyce, bym powiedziała.

Powiem ci jedno: twoje doświadczenie z tymi babkami to może być w tym sensie nauka, że powinna ci otworzyć oczy na to, jakie błędy popełniasz. A popełniłeś taki, że dałeś z siebie za dużo. Zastanów się, jak TY byś się zachował na ich miejscu? (ale raczej pytam o te dwie ostatnie dziewczyny, bo ta pierwsza to niewiele warta była). Jeśliby spełniały 'na zaś' twoje oczekiwania, to przecież by cię rozbestwiły. Zauważ to, że do jednych ludzi zachowujesz się tak, a do innych inaczej. Jak o kimś sądzisz, że nie ma poczucia humoru: to się nie będziesz śmiał z jego żartów (które w ustach innego mogłyby cię rozśmieszyć do łez). Jak o kimś sądzisz, że jest płytki, to się po nim nie spodziewasz, że cię zaskoczy przeczytaniem 'ulissesa'. Mówiąc krótko: ludzie wyrabiają sobie pojęcie o kimś, a po pewnym czasie każdy wybryk poza schemat będzie dla nich dziwactwem. One sobie ciebie ustaliły w głowie jako jakiegoś-tam kolesia i się zachowywały do ciebie zgodnie z tym schematem (a stworzyłeś go sam!). Taki schemat jest prawie niemożliwe zmienić. Tak więc raczej dobrze, że z żadną nie masz już kontaktów, bo ciągnęły by cię w dół po prostu.

Powinieneś poobserwować ludzi wokół: czy oni latają za innymi i robią dla nich wszystko? Ty to robiłeś i zachowywałeś się po prostu niezgodnie z naturą. Nikt nie jest stworzony by na okrągło dawać, nie mając nic w zamian. Wyciągnąć cię z kłopotów może tylko zdrowy egoizm - bo straciłeś go 'w akcji'. Jak chcesz wiedzieć, jak się masz zachowywać, to za każdym razem, jak się wahasz przed czymś, to jest pewny sposób na to by wiedzieć, czego chcesz ty (a nie co powinno się zrobisz, co wypada, albo inne). Jak nie wiesz, co sądzisz, a uważasz, że 'powinieneś' coś zrobić to zadaj sobie takie pytanie: 'gdybym naprawdę chciał - to...' zrobiłbyś to czy nie?

Poświęcaniem siebie zniszczysz każdy swój związek: z tego prostego powodu, że zazwyczaj ludzie to odbiorą jako brak szacunku do siebie. A takich ludzi się nie szanuje. Może znałeś takie osoby, które potrafiły przyznać się do każdego swojego błędu, aż do ostatnich granic - jakby przepraszały, że żyją. Czy takich ludzi szanowałeś? Czy też podchodziłeś do nich raczej obojętnie i patrzyłeś jak na dziwaków? Tak samo i tobie raczej to 'listka do wieńca sławy' nie przysporzy, jeśli na każdym kroku będziesz sobie dla kogoś wypruwał żyły. Dlaczego? Bo nawet TY SAM nie szanowałbyś takiej osoby, która tak by latała wokół ciebie jak koło zbuka :smile: Właśnie o tym mówię, kiedy twierdzę, że potrzebny ci jest egoizm. Po prostu przyda ci się zacząć siebie szanować- po prostu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
30 lis 2007, 21:07

Avatar użytkownika
przez Sorrow 16 gru 2007, 23:43
Generalnie rzecz biorąc, dawanie za dużo sprawia, że ludzie tracą do dającego szacunek.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

przez artek222 17 gru 2007, 02:10
od niedawna mam jeszcze jeden problem , bo od jakiegoś czasu rozmawiam z taką jedną dziewczyną ze sklepu.
po pewnym czasie jakoś tak się zrobiło że zaczołem jej pożyczać filmy i cały czas pożyczam (teraz wiem że lubi oglądać filmy ta tak samo jak ja ), po pewnym czasie poprosiłem ją o numer tel. i mi dała ten nr. tel, a ja dałem jej wizytówkę). Od pewnego czasu jest dlamnie coraz milsza.
I teraz nie wiem co mam robić. zjednej strony niechcę jej w żadne sposób urazić . a z drugiej strony boję się że będzie taka samo jak w cześniej z tymi trzema wcześniejszymi . A zwłaszcza że ona ma 21 lat , a ja 27l Narawdę nie wiem co mam robić .
Jeśli nawet coś myśli , to wiem że się ona będzie nudzić w znajomości zemną , bo ja nie chodzę na żadne imprezy , nie piję , tylko czasami piwo itp, a ona lubi imprezy , i pić. Wiem też że po pewnym czasie ona co domnie zmieni zdanie i znudzi się jej ta znajomość , a ja niechcę znowu się zamartwiać , być rozczarowany itp.

zjednej strony chcę a z innej się boję .
Niewiem co mam robić .
myślę że przestanę się już do niej odzywać, i pomału ona zapomnie. Bo niechcę być znowu w depresji , niepotrzebnie się łudzić że może jadnak kimś dla mnie będzie , że może ona jest inna.
myślę że zakończe znajomość, tak będzie dla mnie lepiej .
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
16 gru 2007, 01:06
Lokalizacja
koło Krakowa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez jaaa 17 gru 2007, 02:21
matko anand przerazila mnie twoja opowiesc w zyciu nie pomyslalabym ze tacy ludzie chodza po swiecie zlodzieje naciagacze ... :roll: wkur... bym sie niezle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 17 gru 2007, 03:00
artek222, takie wspólne zainteresowanie, jak filmy może być niezłą płaszczyzną do rozmowy z tą dziewczyną. O tym z nią rozmawiaj: co jej się podobało w danym filmie, jak zagrał konkretny aktor itd.
A zarazem to, w jaki sposób ona traktuje Ciebie i Twoje filmy w tej sytuacji, może być oznaką jej intencji. Jeśli np. często "zbywa Cię", że zapomniała filmu i nie oddaje Ci go z jakiegoś "mętnego" powodu, może to być równiez oznaką, że nie traktuje Cię "fair".

Co do różnicy wieku, to nie ma powodu do dramatyzowania. Róznica 20 lat to dopiero mógłby byc powód "do zastanowienia", ale 6 ? ;)

A jeśli obawiasz się takiego "kontrastu": Ty nieimprezujący a ona imprezująca, to możesz pokazać jej zalety spokojniejszego (bardziej kameralnego) życia, a ona z kolei może skłoni Cię do pójścia z nią na imprezę ? Sami zdecydujecie jak chcecie spędzać wspólnie czas.

Poza tym nie stresuj się tak. Im bardziej będziesz się stresował tym, "jak wypadniesz" w trakcie rozmowy, tym łatwiej o jakieś "jąkanie się". To taka samospełniająca się przepowiednia :smile:

A jeśli mimo wszystko zdecydujesz się na zrezygnowanie z tej znajomości i nie będziesz chciał jej urazić, to najlepiej powiedz jej dlaczego ta znajomość Ci nie odpowiada, zamiast znikać bez słowa licząc na to, że ona "zapomni". Bo w takiej sytuacji to przede wszystkim Ty "nie zapomnisz".

Głowa do góry, nie doszukuj się problemów tam, gdzie ich wcale może nie być :D
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez jaaa 17 gru 2007, 03:10
Mam nadzieję, że to podsumowanie dotyczy moich "kolegów" a nie mojej osoby :P . No niestety chodzą tacy po tym świecie i nawet sobie nie zdajesz sprawy z tego, ilu ich jest... Dzieciom można takie coś wybaczyć, bo czasem nie wiedzą co jest dobre a co złe, jednak dorośli często podobnie się zachowują.


no kolegow koelgow :P chyba sie wyrazilam jasno :P

dobrze ze ja na takich nie trafilam

25 lat i slub? rety ja sie chyba nigdy nie ochajtam..zostaly mi 2 lata a ja wciaz singielka:P

Ja wiążąc się z dziewczyną dobrze wiem, że do końca zycia z nią nie będę, ale dlaczego nie mam z nią spędzić miłych tygodni/miesięcy?

a skad to juz wiesz?zalozyles tak?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez groza 17 gru 2007, 10:53
artek222 napisał(a):Jeśli nawet coś myśli , to wiem że się ona będzie nudzić w znajomości zemną , bo ja nie chodzę na żadne imprezy , nie piję , tylko czasami piwo itp, a ona lubi imprezy , i pić. Wiem też że po pewnym czasie ona co domnie zmieni zdanie i znudzi się jej ta znajomość , a ja niechcę znowu się zamartwiać , być rozczarowany itp.


artek222, ha, ja pamiętam, jak sama do siebie tak podchodziłam, że wszystkich zanudzę (acha, sorry, znów długi post, niech to szlag, może kiedyś napiszę w końcu krótszy :mrgreen: ...może). To co tu napisałeś, to męczyłam się z tym przez wiele lat, całe historie mogę o tym opowiadać. Jak masz cierpliwość, to mogę opowiedzieć :smile: (spoko, to będzie krótka gadka, nie będę ci tu życiorysu przedstawiać, heheh) W pierwszej szkole średniej to ja należałam do osób dziwnych, ale to mi latało. Jak trafiłam do drugiej średniej szkoły to zaczęły się dopiero jazdy. Akurat w mojej klasie byli tacy ludzie, którzy lubili imprezować, którzy mieli poczucie humoru (a to jest mój słaby punkt: uważałam, że ja nic śmiesznego z siebie wydusić nie umiem), a ja sobie wryłam w łeb, że ja do nich po prostu nie pasuję. Że jakby mnie poznali, to by umarli z nudów przy mnie. Rozumisz: ja sobie tak założyłam, bo tak naprawdę, to od nich płynęły do mnie zupełnie inne sygnały, ale jak se coś wmówisz, to cię nawet ręka Boga z chmur wystająca nie uświadomi i nie nawróci na inne myślenie.

Mówiąc w skrócie: masz o sobie mylne pojęcie. Ale nie jesteś jeszcze na tyle obiektywny, by to stwierdzić. Ja należę do bardzo podobnych ludzi do ciebie: nie w smak mi imprezować, piwa piję od święta hehe, nudzą mnie gadki o niczym. Raczej na imprezie ktoś się ze mną nie będzie dobrze bawił... chyba. Gdyby ze mną nie gadał - to może i by się dobrze bawił, łehehe. Bo ja lubię na poważne tematy prawić bardziej - wiesz, taka stara malutka, tudzież profesor quasi-filozof. Ale to, co mam ja - a zaczyna to do mnie docierać dopiero teraz - to powiem ci ludzie tego mają raczej mało (w zasadzie tak naprawdę mają, ale trzeba to z nich nieźle wyciągać). Chodzi mi o to, że jeśli znałbyś mnie przez dłuższy czas, to mogę ci gwarantować: znajdziesz prawdziwego przyjaciela. Choćbyś i cale życie się zarzekał: "nie znajdę prawdziwych przyjaciół" - we mnie go znajdziesz, a sposób na to jest prosty. Nie, nie taki, jaki opisałam jak do tej przyjaciółki się zachowywałam, nieee, to było trzy latka temu, przez ten czas już zmądrzałam, heheh. To samo z tobą: masz takie cechy, które rzadko znajdziesz w innych - bylebyś był obiektywny, a nie nastawiony jak czarnowidz. Ja mam takie przekonanie zresztą o każdym. Jak kogoś lepiej poznasz, to prawie zawsze zobaczysz, że to jest osoba warta poznania (no, może czasami trzeba ją nieco poprzekręcać, bo mogla nawyków złych i nieufności nabrać dużej).

Dobra, bo ogródkami to piszę, przy opłotkach krążę i niejasno prawię. Chodzi o to, że ty raczej nikogo nie zanudzisz. Wiesz, co warto o życiu wiedzieć? Warto wiedzieć to jedno: NIGDY nie żałuj tego, co powiedziałeś, czy zrobiłeś. Jak złapiesz siebie na tym, że znów rozkładasz na czynniki pierwsze ostatnie spotkanie (a przy okazji wszystkie inne) spotkanie z tą dziewczyną, to tak się walnij w łeb w myślach: a co mnie to, że to zrobiłem? Że co, korona z mojego świetlistego łba spadła, że to się mogło komuś nie podobać? Powiem ci jedno: idealni ludzie są nie do zniesienia. Bądź przekonany i zrozum to jedno, że nie wytrzymałbyś z idealną osobą nawet tygodnia. Czemu? Bo byś na każdym kroku czuł się gorszy od niej: że tego tak nie potrafisz jak ona, tego tak mądrze nie podsumujesz, nigdy jej nie dorównasz. A co z siebie próbujesz zrobić? Idealnego faceta, przy którym baba się będzie czuła jak w niebie, spełnisz każdą jej potrzebę: czy to emocjonalną, czy fizyczną. A im lepiej rozumiesz, ile to jeszcze ci do tego ideału brakuje, to tym bardziej masz ochotę dać sobie spokój i zerwać znajomość. Zapytaj siebie: czy życzył byś tego samego swojej dziewczynie? By przeżywała przy tobie katusze, starała się jak szalona, wyrywała sobie flaki i z każdym dniem czuła by się tylko gorzej - bo NIE spełnia twojego ideału? Czy życzył byś tego swojej dziewczynie? To spójrz na to tera z drugiej strony: twoja dziewczyna NIE chciala by tego samego dla siebie. Zamiast czuć się milo przy niej, to ty się zastanawiasz: a czego to ona może jeszcze chcieć i wymagać? Czym tu by ją uszczęśliwić? Jak sprawić, by się czuła dobrze? Gdyby ona wiedziała, jakie ty masz myśli z jej powodu, jak sobie sprawiasz przykrość - by ona miała lepiej, to by ci powiedziała: nie chcę tego, zmień to, ja nawet na to nie zasługuję. To właśnie by ci powiedziała. Ja bym ci takie coś powiedziała. A jestem kobietą. Chciałabym, żebyś był w końcu sobą. Ona nie szuka w tobie Arystotelesa, Brada Pitta i Mahatmy Gandhi w jednym - bo z takim mega-idealnym człowiekiem nie wytrzymała by nawet tygodnia. Ona chce znać CIEBIE, a nie jakieś wymysły i kłamstwa stworzone na jej potrzebę. Tak samo, ja ty byś nie chciał znać człowieka, który podpasuje ci się we wszystkim, stworzy iluzję idealnego siebie i ci tym zamydli oczy: uznał byś go albo za blagiera i kłamcę, albo za człowieka bez właściwości. A pracuj nad sobą i się zmieniaj, a co ci szkodzi, ale nie dopierdzielaj sobie na każdym kroku, że jeszcze nie osiągnąłeś ideału. To tak, jakby posadzić pomidor, ale z każdym dniem, jak on rośnie z tego kiełka, ciągle nawijać: co to za syf, to w ogóle nie przypomina pomidora, jak to ma tak wyglądać, to huk z nim - i byś go ze złości podeptał. Spoko, tak właśnie robisz z sobą.

Ja wiem, co to znaczy sądzić o sobie, że zanudzę ludzi na śmierć. Tyle, że prawdziwej odwagi i realizmu wymaga, by przyznać sobie, że... tak nie jest. Wiesz, kiedy wszystko będzie szlo po twojej myśli? Odkrycie stulecia: kiedy nie będzie ci zależało. Im mniej się będziesz starał: tym lepiej będziesz miał z ludźmi - normalnie eureka. Ale takie odkrycie jeszcze cię czeka, a może już taki przebłysk miałeś, ale wolałeś sobie dowalić, zamiast przyznać przed sobą, że 'ty nie jesteś najbiedniejszym z ludzi, odrzuconym i niezrozumianym'. Przyznanie przed sobą, że nie jest się tak wielce skrzywdzonym - to dopiero wymaga odwagi. Bo wtedy bierzesz sam za siebie odpowiedzialność, a nie, że zwalasz na pech, na to, że nudzisz, na to, że w ogóle jesteś jakiś-takiś o kant dupy potłuc. Nie jesteś --- ale by to zrozumieć, trzeba naprawdę z siebie wylać morze łez, potu i krwi, by w końcu to zauważyć. Wiem, że to brzmi, jak bajka o żelaznym wilku, ale jeśli sie nad tym zastanowisz, to tak właśnie jest. Ni jesteś ani ostatnim sprawiedliwym, ani odrzuconym, ani skrzywdzonym przez złych ludzi, ani los cię nie pokarał, ani pech, ani geny, ani rodzina, znajomi, dziewczyny i fałszywi przyjaciele. NIKT.

Mówię ci, teraz sprobuj przetestować te olewanie zdania innych. Bo to, co ty uznajesz za czyjeś zdanie - to tak naprawdę powstało w twojej głowie. Czy jej wszedłeś do głowy i odczytałeś co następuje "ale to nudziarz, ale filmy mi pożycza, ale i tak nie ma co se strzępić gęby na gadki z nim"? Czy też to jest twoja projekcja? Ja ci powiem: ona jest do ciebie całkiem przyjaźnie nastawiona. Inaczej by nie marnowała czasu na spotkania z tobą, mówię ci. Jak będziesz zakladał z góry, że ją znudzisz, to tylko zgadnij, co sie stanie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
30 lis 2007, 21:07

przez artek222 17 gru 2007, 11:30
czyli mam z tej poznanej nie dawno koleżanki nie rezygnować, tylko tą znajomość kontynuować ?

w piątek , albo w sobotę planuję jej wysłać sms z życzeniami świątecznymi ( ponieważ mam zapalenie płuc i nie mogę wychodzić z domu ).
czy jej wysłać ?

Na samym początku jak do niej zacząłem się odzywać to było takie coś że:
Kupowałem sobie piwa i miałem na dwa , a do trzeciego brakowało 50 gr. i mi to trzecie piwo sama wcisnęła. (powiedziałem jej żeby więcej takich żeczy mi nie robiła bo nie lubię dopłacać.) i po tym zaczeła się robić coraz fajniejsza.


odkąd ją znam (rozmawiam) to przestałem kupować i pić piwo , i pomału o tamtych w cześniejszych problemach jakie były .

myślę że lepiej z nią znajomość kontynuować dalej ? nie wiem.
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
16 gru 2007, 01:06
Lokalizacja
koło Krakowa

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 17 gru 2007, 11:52
Myślę, że warto, byś spróbował, zwłaszcza, że jak rozumiem czujesz się na tyle dobrze i swobodnie w jej towarzystwie, że nie myślisz o wcześniejszych, niezbyt pomyślnych doświadczeniach z dziewczynami.
artek222 napisał(a):w piątek , albo w sobotę planuję jej wysłać sms z życzeniami świątecznymi

oj oj oj to "planuję" przypuszczalnie w domyśle ma "dopisane", że równiez "dopowiadasz" sobie 3 miliony różnych możliwych scenariuszy typu: co będzie jesli wyjdzie coś nie tak. [Może to moja niewłaściwa nadinterpretacja ? :roll: ]
Myśl pozytywnie: wszystko będzie w porządku. :D
A i czasem zadziałaj trochę "wbrew sobie" - mniej "planowania", a więcej spontaniczności ;) Najwyżej Twoja gafa rozluźni sytuację i na Waszych twarzach zagości życzliwy uśmiech.

Postaraj się nabrać trochę dystansu, przecież nie prosisz ją o rękę i wspólne życie "na dobre i na złe" ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez artek222 17 gru 2007, 12:21
@groza ja nie jestem idealny , nawet nie staram się takim być. i tego nie oczekuję też od kogoś.
ona to jest tylko taka koleżanka, nic więcej ( bo o dalej to nie myślę, bo niechcę się potem rozczarować , denerwować )

Ja nigdy nie miałem żadnej dziewczyny więc niewiem ( nawet ) niemyślę jak by to było , gdyby ( bo poco się mam tym martwić , jak mam trochę jeszcze innych żeczy do roboty ).

a co do filmów , tomyslę że jej się to podoba,że jej pożyczam ., tylko wydaje mi się że nie jest w stanie tego tyle oglądnąć. Bo kiedyś takiemu znajomemu (do wypożyczalni filmów) pomagałem (bez interesownie ) z instalacją kamer do komputerów i oprogramowaniem (wszystko jest zrobione na Linux-ie więc ma wszystko darmowe i legalne, więc dużo zaoszczędził ), więc teraz po znajomości na piątki, soboty, niedziele , porzycza mi za darmo po około 20 - 30 filmów i najpierw ja sobie oglądnę kilka i potem je porzycam kolerzance , albo sobie wybiera co chce oglądnąć.

myślę że poznawanie jej bardziej może być bardziej interesjące.

Tylko że jest jeszcze jeden problem , ja nie mam daru do zrobienia sobie prawa jazdy (w tej dziedzinie jest zemną bardzo źle ) , każda ( ona chyba też ) woli żeby było prawojazdy ( bo auto mam )i można było jeździć,

myślę że z tego powodu może być duży problem , aby ona się mną zainteresowała bardziej. ( jak każda inna )

czy jej nie będzie przeskadzać że nie mam prawa jazdy. ?

mam fajną pracę , jestem ( technik informatyk ( serwis - montaż komputerów , grafik, programista, projektowanie stron internetowych, Open Source i kilka jeszcze takich innych ) ( tamte rzeczy uczyć się przychodzą mi bez problemu ), a z prawo jazdy nie umiem się po prostu nauczyć , poradzić , czy że nie mam prawa jazdy to jej to nie będzie przeszkadzać ? - tego się obawiam że to jej przeszkadzać będzie. A mi się ona zaczyna coraz bardziej podobać , nawet jako koleżanka ?
nie wiem co mam robić , jak to dalej będzie
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
16 gru 2007, 01:06
Lokalizacja
koło Krakowa

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 17 gru 2007, 12:29
artek222, jak sama nazwa wskazuje, to jest "prawo jazdy", nie "obowiązek jazdy". A więc zakłada dowolność wyboru tego, czy chce się/lubi sie prowadzić samochód. To nie przymus.
Poza tym, są kobiety, którym prowadzenie samochodu sprawia dużą przyjemność i również są faceci, których to nie "kręci" wogóle. I dla wszystkich jest "miejsce" na świecie, nikt z tego powodu nie jest ani lepszy, ani gorszy. 8)

Jeśli Twoja koleżanka pożycza więcej filmów, niż (teoretycznie) jest w stanie obejrzeć, nie musi oznaczać nic złego. Może po prostu jest "koneserką" i wybiera filmy warte oglądania ?
O tym możesz zapewne przekonać się, rozmawiając z nią o tych filmach. Oczywiście to nie oznacza, że musisz się "przygotować" z każdego z tych filmów na każde mozliwe pytanie ;)

Powtórzę ponownie: nie szukaj problemów tam, gdzie może ich wcale nie być ;)
Ostatnio edytowano 17 gru 2007, 12:34 przez Gods Top 10, łącznie edytowano 1 raz
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do