Strach przed stratą miłości/odrzuceniem

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Boję się odrzucenia...

przez Ina 31 paź 2006, 00:13
Moim największym chyba problemem jest paniczny strach przed odrzuceniem, przed brakiem akceptacji. Może to ma związek z brakiem zaufania, zwłaszcza do rodziców, którzy zostawili mnie samą z problemami w najtrudniejszym dla mnie czasie, zadecydowali o moim życiu...Boję się, że mój mąż też może mnie tak potraktować, zostawić. Niby wiem, że on bardzo mnie kocha, jednak każdego dnia się boję, jestem przesadnie zazdrosna, boję się że dla niego mogę też okazać się nikim, bluszczem uwieszonym na jego ramieniu, bez pracy, bez perspektyw i na dodatek z depresją ( o której on bardzo niewiele wie, bo go to nie interesowało). Uzależnienie psychiczne i finansowe od męża, strach przed samotnością towarzyszy mi każdego dnia. Przyłapałam go niedawno na smsach (no cóż sprawdzam jego komórkę), widziałam smsy pisane do innej kobiety(dość czułe...), on mówi , ze to głupoty,przeprasza, żaluje że pisał, ja nie potrafię wybaczyć, rujnuję swoje małżeństwo kolejnymi podejrzeniami, zrobiłam jej nawet dziką zwanturę, rozwalam swoje życie. czasem zastanawiam się dlaczego z nim jestem, wiem, że on bardzo mnie kocha. Ale czy ja?Czy bycie z nim to tylko lęk przed samotnością?A moż przed brakiem kasy...Mam za sobą zdradę, mąż wybaczył, a ja w swojej zawiści i zaciętości nie umiem żyć z myślą, że mógł być dla kogoś miły, bo tylko ja jestem najważniejsza. ... Znów wracają czarne myśli, że jestem beznadziejna,że tak naprawdę to nie ma mnie za co kochać, że wszystko czego nie dotknę - zepsuję itp.itd.... Mam dzieci, kochającego męża, jestem dość atrakcyjną kobietą i nie potrafię się z tego cieszyć! Mam skłonność do destrukcji, autodestrukcji chyba... Mam bardzo niewielu znajomych, bo nikomu nie wierzę, boję się ,że prędzej czy później i tak mnie oszukają. Nie mam pracy, bo nie wierzę, że gdziekolwiek ją znajdę, więc jej nie szukam, a jeśli nawet to i tak będę nikim, kimś mało ważnym, a z taką motywacją nie mam po co iść...Jak dalej żyć, jak nie rozwlić wszystkiego do końca, jak nauczyć się kochać..........?
Ina
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 22:30

przez snaefridur 31 paź 2006, 00:18
Odrzucenie zawsze było dla mnie tym czego bałam się najbardziej.
Niejednokrotnie kończyłam udaną znajomość,tylko po to,żeby nikt nie zrobił tego pierwszy.To ja musiałam być górą.Mam idiotyczne podejrzenia wobec bliskich mi ludzi.Wydaje mi się,że kiedy się z nimi skłócę wykorzystają swoją wiedzę o mnie w jakiś sposób przeciwko mnie(a niby jak? :? ).
Czy radziłaś się specjalisty?Leczysz się w ogóle?
snaefridur
Offline

przez Ina 31 paź 2006, 00:36
Leczę się, od niedawna, biorę andepin od 10 dni. Kiedyś chodziłam do psychologa ( nauczył mnie mówić NIE, za co jestem mu wdzięczna), a od wiosny br. do psychiatry, z przerwą, bo wydawało mi się , że wszystko jest ok.( i to mój błąd, teraz wiem...)Więc zaczęłam od nowa. Na razie jednak mam takiego doła....Od paru dni prawie nie jem, nie mogę, tak reaguję...Miałam też kiedyś początki anoreksji, teraz się po prostu boję...
Ina
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 22:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 31 paź 2006, 14:23
Witaj.Zaufanie jest podstawą prawdziwego,trwałego związku.Chorobliwa podejrzliwość może doprowadzić do sprowokowania sytuacji kiedy twój mąż rzeczywiście zrobi coś,aby ci udowodnić że miałaś racje.Twój strach bierze aie z tego o czym pisałaś tzn uzależnienie od męża.Czy nie możesz zacząć robić czegoś dla siebie a jednocześnie dla was?Praca lub inne zajęcie byłoby bardzo konstruktywne dla waszego związku.Ty przestałabyś sie bać że jesteś z nim tylko ze względów finansowych,przestałabyś tyle myśleć,miałabyś zjęcie,nauczyłabyś sie kontaktu z innymi ludzmi-miałabyś swoje życie.Hm?

[ Dodano: Wto Paź 31, 2006 1:26 pm ]
Zawsze warto próbować-co z tego że coś może się nie udać?
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Avatar użytkownika
przez korres1 02 lis 2006, 14:57
spróbuje poszukać pracy. Zazdrość przestaje dręczyć tak bardzo, gdy masz głowe i czas zajętą innymi ludźmi i sprawami. Musisz jakoś wyjść ze skorupy, znależć własne towarzystwo, uniezależnić się od męża finansowo i psychicznie. Spróbuj.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 05 lis 2006, 13:21
Powiem Ci autorko, że ja mam tak samo, niestety:( Tylko, ze mnie chłopak zostawił sama, wina była obopólna ale on wiedzac, że jestem chora jednak zostawił mnie samą. Zawsze się tego bałam i słusznie, nigdy nie wiesz co czeka Cie w pzyszłości.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Poetka 05 lis 2006, 15:19
Boisz się odrzucenia...chyba jak każdy.
Żyję się z dnia na dzień. Ja umarłam osiemnastego lutego 2006 roku o 17.06.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
13 sty 2006, 20:09
Lokalizacja
znikąd.

Avatar użytkownika
przez Neśka 05 lis 2006, 19:30
A ja także doradzam zajęcie się czymś. Bardzo boimy się odrzucenia, gdy osoba z którą jesteśmy jest albo Ta jedyną z jaką mamy styczność, albo gdy jesteśmy od niej jakoś uzależnione.

Zauważyłam to teraz, gdy jestem w nowym związku i mój chłopak ma "swoje" życie, a mi pozostało "nic" po poprzednim. Przeanalizowałam to sobie, wszytskie poprzednie 3 związki i doszłam do wniosku, że gdy miałam co robić w życiu, miałam jakieś własne wartości, cele i priorytety znałam swoją wartość i wiedziałam, że cokolwiek by się nie stało zawsze zasługuję na coś lepszego.

Ja staram się znaleźć swoje miejsce, choć z ta depresją i nerwicą jest cholernie trudno, ale wiem, że tylko to jest w stanie mnie uratować. Nie żaden mężczyzna, nie ktoś inny, tylko ja sama. Fajnie jest polegać na innych ludziach, ale prawde mówiąc to moje życie i nauczyło mnie ono jednego - nie warto uzależniać się od innych, tym bardziej od mężczyzn z którymi się jest, bo to niszczy...

To taka nutka feminizmu ;)
Pozdrawiam.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez meskalina 05 lis 2006, 20:25
Nesia mysle dokladnie tak samo, nie nalezy sie uzalezniac chociaz z drugiej strony kiedy depresja atakuje to najbardziej potrzeba bliskosci i opieki najlepiej tej drugiej osoby. Z doswiadczenia wiem, ze jednak w takich momentach lepiej w nowe zwiazki nie wchodzic..chociaz i tak to robie, a scenariusz sie powtarza.
hmmm...co tu dzisiaj wpisac???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
25 paź 2006, 00:55
Lokalizacja
z kosmosu

Avatar użytkownika
przez Neśka 05 lis 2006, 20:34
no właśnie:) ja czuję, że trochę zrobiłam to po raz czwarty:)
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez korres1 05 lis 2006, 20:47
Alez to oczywiste. Przecież zawsze wydaje nam się, że nowa miłość pozwoli nam przezwyciężyć własne problemy, choć zazwyczaj jest odwrotnie.. Witaj w klubie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Avatar użytkownika
przez meskalina 05 lis 2006, 20:52
ojej:) trzymam kciuki w takim razie zeby to byla taka prawdziwa milosc, ktora wszystko przetrwa no i dojzaly facet :)
ja na razie obiecalam sobie zadnych facetow tylko 100% koncentracji na sobie, hihihi facetow nie, ale na prawdziwa milosc jest zawsze odpowiedni czas :)
powodzenia Nesiu
hmmm...co tu dzisiaj wpisac???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
25 paź 2006, 00:55
Lokalizacja
z kosmosu

Avatar użytkownika
przez Neśka 05 lis 2006, 22:59
dziękuje i wzajemnie oczywiście Meskalinko;)

No i oczywiście życzę tego Inie:) Damy radę, prawda? No, więc pora brać się do dzieła:):):)
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez meskalina 07 lis 2006, 19:39
dzieki Nesia. I oczywiscie trzymamy kciuki za Ine.
hmmm...co tu dzisiaj wpisac???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
25 paź 2006, 00:55
Lokalizacja
z kosmosu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do