Związki...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez Amy Lee 01 maja 2007, 19:04
Bad Girl napisał(a):a co dokładnie dolega twojemu chłopakowi Amy Lee? też ma nerwice lękową?

Wiesz, ja nawet sama nie wiem, czy mam nerwicę, ale niektóre objawy wyglądają znajomo. Jeśli o niego chodzi, to nie wiem, co mu może być, ale faktem jest, że jego mama umarła jak był mały, ojciec w tym roku wyjechał za granicę, a on teraz siedzi sam i rozmyśla, co zrobić ze swoim życiem, ale oczywiście nie bierze pod uwagę najprostszych rozwiązań... i jeszcze bardzo chce przed czymś uciec, tylko sam nie wie przed czym.

Swoją drogą, chyba nie trudno zrozumieć, że jeśli ktoś mówi mi, że mnie kocha, że czuje się kochany i chce być ze mną na stałe, a potem przez parę dni nie mogę się do niego dodzwonić (jutro są jego urodziny...), to na prawdę tracę grunt pod nogami. Większość ludzi by się tak poczuła, a co dopiero ja.

Dodano:

Skontaktowałam się z kuzynką i wygląda na to, że znowu te jego problemy z kręgosłupem... pewnie nie chce się przede mną przyznać, że jest w kiepskim stanie i ledwie może się ruszać, w to akurat mogę uwierzyć. Nie będę się bawić w siostrę samarytankę bosą (ani tak jak mu obiecałam nie będę mu zastępować mamy), ale wiem, że skoro jesteśmy razem to mam możliwość i pełne prawo wykonać jakiś ruch (np. stanąć u niego w drzwiach z całą rodziną, lekarzem, i strażą pożarną), jeżeli tylko będę miała podstawy się o niego martwić. Ale jako, że się wypłakałam i zrobiłam trochę szumu chyba dam radę iść spokojnie spać i wpaść na jakiś lepszy pomysł jutro.

Czy to jest duże świńswo i egoizm jeżeli świadomość/zmartwienie "BARDZO CHORY" działa na mnie uspokajająco ponieważ oddala obawę "NIE ZALEŻY MU NA MNIE"? :oops:

I jeszcze...

on ma w ten weekend egzaminy i przynjmniej kuzynka wierzy, że on się do mnie odezwie, jak już będzie po wszystkim. Ciężko mi zrozumieć kogoś, kto tak się boi porażki, a jednak sam utrudnia sobie życie. Sami wiecie, jak ciężko jest z kimś, kto raczej nie chce sobie pomóc.

Dalej czekam na telefon.

Ale próbuję czuć się wolna. Za miłość przecież nie płaci się całym życiem.
Amy Lee
Offline

czy bycie w stałym związku negatywnie wpływa na nerwice?

przez Czesia 04 maja 2007, 20:45
Witam,
po raz pierwszy jestem na forum. Moje leki i moja nerwica sięga okresu dzieciństwa, ale tak na dobre zaczeła mi ytrudniać zycie około 1-2 lat temu, początkowo byly to sporadyczne lęki w okreslonych miejscach a teraz niestety prawie wszedzie i prawie zawsze. Chodzę na terapię i zaczynam doszukiwac sie przyczyn, przez które jestem w takim stanie. i oto co mi przyszło do głowy:

jestem w stałym zwiazku od 4 lat, moj chlopak jest bardzo dobry dla mnie szanuje mnie docenia oraz kocha, spedzam z nim duzo czasu, dobrze sie czuje z nim, moze az za dobrze....i moze to jest problem- moze jestem tak uzalezniona od niego ze nie potrafie juz sama dobrze funkcjonowac....

ciekawe jakie jest wasze zdznie na ten temat...

pozdrawiam wszytskich
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
04 maja 2007, 20:28

Avatar użytkownika
przez GRACJA 04 maja 2007, 22:13
Witaj Czesia. No nie, nie zgadzam się z Tobą. Myślę że przyczyna leży gdzie indziej. Masz dobrego, kochającego chłopaka to dlaczego z jego powodu miałabyś poczuć się gorzej.
Czesia napisał(a):Moje leki i moja nerwica sięga okresu dzieciństwa
I myślę że tu trzeba poszperać i poszukać przyczyny. Terapia napewno Ci w tym pomoże. Pozdrawiam.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 05 maja 2007, 06:46
Zgadzam się z Gracją
Przez dziesięć lat nie zagrzałam miejsca nigdzie i z nikim. Po trzech miesiącach do góra roku po prostu uciekałam. Z nikim się nie żegnałam anie nic nie tłumaczyłam. Dlaczego? Bo myślałam podobnie jak Ty Czesia.
Straciłam w ten sposób wielu cennych przyjaciół i towarzyszów życia. Myślałam sobie, że to co dobre nie może długo trwać. Że to nie to skoro nadal czuję się źle psychicznie i sobie nie radzę ze sobą samą.
Po latach parę znajomości z tamtych lat udało mi się reaktywować ale wielu już nie i bardzo mi przykro z tego powodu. Odkryłam bowiem, że to nie oni byli winni moich problemów. Że nawet się z nimi nie dzieliłam nimi. Przyczyna moich problemów natomiast leżała w wydarzeniach z dzieciństwa, a więc nic nie miały one wspólnego z tamtymi wspaniałymi ludźmi.
Mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję przeprosić za to jak postąpiłam tych, których jeszcze nie zdążyłam przeprosić.
Nie uciekaj od swojego chłopaka. I pozwól sobie być szczęśliwą.
Pstryk
Offline

przez Amy Lee 06 maja 2007, 10:31
Mało kto jest przystosowany do tego, żeby być całkiem sam. Niektórzy ludzie są częścią naszego życia i nie warto ich od siebie odrywać. Przywiązanie przecież nie musi oznaczać uzależnienia od drugiej osoby.
Amy Lee
Offline

przez cinnamon_inspiration 06 maja 2007, 11:02
Ja z racji swojego borderline raz lgne do ludzi, raz przed nimi uciekam. Ciekawe jak to bedzie w zwiazku :)))))
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Avatar użytkownika
przez pfompfel 06 maja 2007, 11:06
Na swoim przykładnie moge napisać, że "depresja" badz to cos co jest jego imitacją - czesto niszczy lub uodparnia... Jesli jest prawdziwe uczucie i partner ma ODROBINE cierpliwosci... - mozna to wspólnie przejsc... ale wyrzuty sumienia drugiej osoby..? Bezcenne :cry:
"boże na wysokości...może to pierwsza i ostatnia modlitwa,w ciemności niewypowiedzianego słowa,braku wiary. Niech się dzieje co się ma dziać i oto właśnie się modlę, skoro nie ja tworzę swój dzień i noc..."
A.Czekanowicz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
30 kwi 2007, 00:20
Lokalizacja
Opole // śląsk

przez Amy Lee 06 maja 2007, 13:53
cinnamon_inspiration napisał(a):Ja z racji swojego borderline raz lgne do ludzi, raz przed nimi uciekam. Ciekawe jak to bedzie w zwiazku :)))))

To zdecydowanie jest bardzo duże utrudnienie :? Brzmi znajomo, tak :roll:

Moim zdaniem stały związek, w który jest miłość działa tak jak relacje w rodzinie, czyli zwykle jako wsparcie. Bez partnera też sobie czlowiek jakoś radzi (czasem). Ale nic, absolutnie nic, tak nie nakręca nerwicy jak niepewna sytuacja. Pogłębia wszystkie objawy i wywleka na wierzch nowe...
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez Mizer 06 maja 2007, 15:34
cinnamon i Amy-

mam taki sam instynkt.

Alko bo ja dążę, albo uciekam.
tak samo zastanawiam się jakby to było w związku.

jeżeli chodzi o znajomości- znaczne utrudnienie, dlatego występuję stadnie, zaprzyjaźniam się stadnie, bo nie chcę mieć relacji z osobami na które predzej czy później wypuszczę przeciwciała. Albo ja ucieknę albo owa osoba.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

co robić?

przez smuteczek12 16 maja 2007, 22:45
Mam już wszystkiego dość :( po prostu nie wytrzymam tak dalej dlaczego kocham człowieka który tak mnie olewa. Dziś na opisie miał ""Czemu że wszystkich pragnień na świecie wybrałem Ciebie (...) Połóż mnie na swym ramieniu, proszę połóż jak pieczęć na sercu. Poczuj smak mego pragnienia jak pieczęć pieczęć, proszę połóż mnie..." Ignis...:*" jak sie zapytałam co to ma znaczyć to mi napisał że tylko ją pociesza, może przesadzam ale jakoś ta mi się nie wydaje...pomóżcie mi proszę, nie umiem nic zrobić, ani z nim zerwać ani nic, umiem tylko tłumić to wszystko w sobie, za bardzo go kocham
:(
"Łzy po twarzy popłynęły, wtedy zrozumiałam że..."
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
13 maja 2007, 14:48

Avatar użytkownika
przez GRACJA 17 maja 2007, 00:58
Tłumienie emocji to nie wyjście. Porozmawiaj z nim. On nie może Cię tak traktować i Ty nie daj się tak traktować. Nie myśl tylko sercem, zacznij myśłeć rozumem. Pomyśl co Cię czeka w takim związku. Do czego to prowadzi. Musisz zadbać o siebie. Nikt za Ciebie tego nie zrobi. Kochasz go to pewne , ale czy też nie uzależniłaś się od niego. Myślę że pomogła by ci rozmowa z psychologiem. Może spojrzałabyś wtedy na to wszystko innym okiem. Powodzenia . Pozdrawiam.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez smuteczek12 17 maja 2007, 06:59
Z nim się nie da już normalnie rozmawiać, zawsze uważa że tylko przesadzam, że ona jest tylko koleżanką ale czy do koleżanki daje sie takie opisy?"Śpię i śnię:*" mi się wydaje że nie...mam już dość takiego jego zachowania :(
"Łzy po twarzy popłynęły, wtedy zrozumiałam że..."
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
13 maja 2007, 14:48

Avatar użytkownika
przez Mona75 17 maja 2007, 07:38
Wiem że to trudne, ale spróbuj nie kontaktować się z nim przez jakiś czas. Opadną emocje i może uda się Wam porozmawiać. Ale wydaje mi się że on nie jest Ciebie wart. A z drugiej strony - serce nie sługa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Estreva 17 maja 2007, 10:32
Jak kazdy wiemy ze takie sprawy sa na ogol trudne :( Moze powinnas w jakis sposob pokazac mu ze nie jestes dziewczyna ktora pozwolilaby mu soba pomiatac :!: Spraw by to on biegal do ciebie jak pies jesli cie kocha zrobisz z niego pieska jesli nie to znaczy ze nie byl ten :?:
Teraz jestes zraniona,slaba wiem ze to chyba niemozliwe ale wszystko zalezy od ciebie...Jezeli podejrzewasz ze on cie zdradza to porozmawiaj z nim lub wypytaj sie kogos...To naprawde dobra rada bo jesli to co podejrzewasz okaze sie bledem stwierdzisz z jestes poprostu przewrazliwiona...
GRACJA pisze wielka racje w swoim poscie :!: daj mu do zrozumienia ze nie jestes jedna z tych pustych dziewczyn..Pokaz mu ze masz jakas wartosc i zasady ktorych nikt nie moze przekroczyc...Mysl o sobie..PAMIETAJ NIE TEN TO ZNAJDZIE SIE INNY :!: Ktos gdzies czeka na ciebie ukryty na tym swiecie,ktos kto za ciebie dalby sie pokroic..a ty raniisz siebie z powodu nedznego kolesia...
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do