Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki

Inne zaburzenia.

Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki

Avatar użytkownika
przez mizofonia 19 lip 2012, 16:28
Atalanta napisał(a): Ostatnio psy, które często szczekają widząc jakieś inne obce. A bez stoperów w uszach po prostu nie zasypiam. Nie wiem ja sobie z tym poradzić i czy to może być mizofonia.


Znam to, mnie nawet przez stopery chrapanie doprowadza do szału. A jak to u Ciebie jest z uwagą słuchową? Ja np. nie zasnę i nie skupię się na niczym, słysząc tykanie zegara. Po prostu nie jestem w stanie odwrócić uwagi od dźwięków, przyzwyczaić się do nich. No chyba, że nie są miarowe, że różnią się natężeniem (np. muzyka). A te jednostajne to dla mnie tortura. Pozdrawiam ciepło.
Mizofonia - czyli mózg, który wpada w furię słysząc sapanie, chrząkanie, pociąganie nosem, mlaskanie itp.
Mój tekst odnośnie mizofonii: https://docs.google.com/open?id=0B9BDj2 ... VRmN090NkE
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 lip 2012, 22:12

Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki

Avatar użytkownika
przez Atalanta 19 lip 2012, 21:18
Kiedyś jak te dzieciaki mieszkały z nami to w stoperach chodziłam cały dzięn ale to na niewiele się zdawało :( Teraz tylko w nocy, aczkolwiek jak psy szczekają to nie zasnę. Akurat z chrapaniem to różnie bywa. Chrapie moja mama i przeszkadza mi to jak się zdrzemnie w pokoju gdzie ja akurat siedzę przed komputerem. Ogólnie zauważyłąm , że dźwięki najczęściej mnie drażnią wtedy gdy muszę się nad czymś skupić.
A tak poza tym wszystko zależy od stopnia napięcia- czasem jest większe czasem mniejsze- które powoduje wrażliwość na dźwięki. Zwiększa się np. wtedy gdy długo siedzę w jednej pozycji- gdy czytam albo przed kompem, albo gdy brakuje mi magnezu . Zegar póki co mnie nie wkurza, ale ostatnio zauważyłam że coraz częściej dźwięk jaki wydaje mój ojciec skubiąc sobie paznokcie albo skurki wokół nich. Wkurzające

Aha i jeszcze jedno , wszystko zależy jakie stopery używasz- te woskowe są zdecydowanie lepsze niż choćby piankowe
Avatar użytkownika
Offline
Posty
766
Dołączył(a)
09 kwi 2011, 21:05

Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki

Avatar użytkownika
przez Guzik 19 lip 2012, 21:28
Miałam patologiczne reakcje na dźwięki. Potrafiłam się rozpłakać w tramwaju bo trzaski były nie do wytrzymania, jak jechałam samochodem i liść spadł na szybę robiąc delikatne ciap to myślałam że umrę z lęku, jakoś nazbyt intensywnie je odbierałam, okropne to było!
Problemy ze snem gdy ktoś chrapie albo kiedy psy szczekają to nie patologiczna reakcja na dźwięki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki

Avatar użytkownika
przez mizofonia 20 lip 2012, 12:12
Guzik napisał(a):Miałam patologiczne reakcje na dźwięki. Potrafiłam się rozpłakać w tramwaju bo trzaski były nie do wytrzymania, jak jechałam samochodem i liść spadł na szybę robiąc delikatne ciap to myślałam że umrę z lęku, jakoś nazbyt intensywnie je odbierałam, okropne to było!
Problemy ze snem gdy ktoś chrapie albo kiedy psy szczekają to nie patologiczna reakcja na dźwięki.


Miałaś. A co się wydarzyło, że już nie masz? Samo minęło? To bardzo ważne...
Sam problem ze snem - ok. Gorzej, gdy budzą się w kimś najbardziej agresywne, podłe emocje w reakcji na dany dźwięk... I to trwa już kilka lat...
Mizofonia - czyli mózg, który wpada w furię słysząc sapanie, chrząkanie, pociąganie nosem, mlaskanie itp.
Mój tekst odnośnie mizofonii: https://docs.google.com/open?id=0B9BDj2 ... VRmN090NkE
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 lip 2012, 22:12

Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki

Avatar użytkownika
przez Guzik 20 lip 2012, 18:38
mizofonia pojadłam trochę leków i minęło :) Myślę że było to związane z depresją którą miałam/mam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki

Avatar użytkownika
przez mizofonia 31 lip 2012, 00:11
Tak, Guzik, tylko widzisz, mizofonia dotyczy raczej dźwięków wydawanych przez ludzi, najczęściej najbliższych... I to właśnie to w tej chorobie jest najgorsze. Mnie np. antydepresanty nie pomagają, l. przeciwlękowe trochę uspokajają, ale i tak nie znoszą objawów.

-- 07 paź 2012, 19:33 --

Chciałabym ogłosić, że w obecnym numerze Charakterów znajduje się artykuł na nasz temat, pt. "Alergia na odgłosy bliskich". :) Wreszcie ktoś o nas pisze w tym kraju !!!
Mizofonia - czyli mózg, który wpada w furię słysząc sapanie, chrząkanie, pociąganie nosem, mlaskanie itp.
Mój tekst odnośnie mizofonii: https://docs.google.com/open?id=0B9BDj2 ... VRmN090NkE
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 lip 2012, 22:12

Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki

przez asada 19 gru 2012, 22:55
Katarzyno, dziękuję Ci za Twoją walkę. Dzięki tobie dowiedziałam się, że może jestem "dziwna" ale nie jedyna ze swoim "dziwactwem". Myślę, że dzięki Tobie więcej osób nareszcie dowie się, jakie "imię" ma ich "dziwactwo". Ja myślałam, że u mnie to sprawa wychowania - nawyku (do głowy by mi nie przyszło że to choroba) - moja mama też była wrażliwa na pewne dźwięki, ciągle słyszałam "jedz ciszej" czy "nie ciamkaj" no i się nauczyłam jeść jak człowiek, ale trudno jest mi opanować się jak słyszę siorbanie, sapanie, stękanie, łupanie słonecznika (na samo wspomnienie mnie trzęsie). Do szału doprowadza mnie dźwięk obgryzanych paznokci (tak to też słychać). Kino jest koszmarem (popcorn i siorbanie coli), podróż pociągiem nie do zniesienia. Nad nerwową reakcją trudno jest zapanować. Jest gwałtowna i niepohamowana. Najgorzej jak nie ma dokąd uciec. Na szczęście moi najbliżsi są w miarę cisi i dość tolerancyjni na moje zatykanie uszu czy wychodzenie w czasie kolacji.

Dziękuję Ci Katarzyno. Nie poddawaj się.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 gru 2012, 22:31

Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki

Avatar użytkownika
przez mizofonia 19 gru 2012, 23:05
asada napisał(a):Katarzyno, dziękuję Ci za Twoją walkę. Dzięki tobie dowiedziałam się, że może jestem "dziwna" ale nie jedyna ze swoim "dziwactwem". Myślę, że dzięki Tobie więcej osób nareszcie dowie się, jakie "imię" ma ich "dziwactwo". Ja myślałam, że u mnie to sprawa wychowania - nawyku (do głowy by mi nie przyszło że to choroba) - moja mama też była wrażliwa na pewne dźwięki, ciągle słyszałam "jedz ciszej" czy "nie ciamkaj" no i się nauczyłam jeść jak człowiek, ale trudno jest mi opanować się jak słyszę siorbanie, sapanie, stękanie, łupanie słonecznika (na samo wspomnienie mnie trzęsie). Do szału doprowadza mnie dźwięk obgryzanych paznokci (tak to też słychać). Kino jest koszmarem (popcorn i siorbanie coli), podróż pociągiem nie do zniesienia. Nad nerwową reakcją trudno jest zapanować. Jest gwałtowna i niepohamowana. Najgorzej jak nie ma dokąd uciec. Na szczęście moi najbliżsi są w miarę cisi i dość tolerancyjni na moje zatykanie uszu czy wychodzenie w czasie kolacji.

Dziękuję Ci Katarzyno. Nie poddawaj się.


Witaj!

Walczę i będę walczyć, bo właśnie dzięki takim staraniom powstał artykuł na onecie, w Charakterach, a coraz więcej osób dowiaduje się o istnieniu tej paskudnej choroby. Bardzo dziękuję Ci za ciepłe słowa. Trzymaj się mocno!
Mizofonia - czyli mózg, który wpada w furię słysząc sapanie, chrząkanie, pociąganie nosem, mlaskanie itp.
Mój tekst odnośnie mizofonii: https://docs.google.com/open?id=0B9BDj2 ... VRmN090NkE
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 lip 2012, 22:12

Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki

przez vifi 20 gru 2012, 00:14
Też mam z tym problem, ale nie aż tak dotkliwy. Na ogół udaje mi się to jakoś opanować, np skupić uwagę na tym co się aktualnie robi i nie nakręcać się, albo posłuchać sobie muzyki i nie nasłuchiwać czy i tak nie słychać. Ale naprawdę współczuje tym, którzy mają bardziej wrażliwe mózgi (ale zabrzmiało).
Czy nie jesteście też przy okazji jacyś bardziej wrażliwi na muzykę?
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki

Avatar użytkownika
przez mark123 20 gru 2012, 01:20
Ja nie lubię dźwięku odkurzacza, chociaż podczas odkurzania dywanu, to jeszcze ujdzie, ale podłoga to już gorzej, po ciele przechodzą mi ciarki i jakieś spięcie dziwne czuję. Tak samo jest, gdy ktoś pociąga nosem i przy innych dźwiękach, gdzie występuje połączenie szumu lub syczenia z dźwiękiem chrapiącym lub piszczącym. Nie lubię też bardzo głośnej muzyki, mam wtedy jakby uczucie mruczenia lub huczenia w uszach, a także nagłych głośnych dźwięków,często zlękam się wtedy.
W dzieciństwie, gdy miałem do czynienia z takimi dźwiękami, czasami zatykałem uszy.

Gdy muzyka nie jest zbyt głośno, łatwo wywołuje u mnie niektóre emocje.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10130
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki

przez befana 31 gru 2012, 15:55
Witam wszystkich

jakże mi ulzyło kiedy przypadkiem trafiłam na nazwę "mizofonia".
też myslałam, że mam nie-po-kolei w głowie.
Jakże często miałam ochotę gryźc/ kopać/ mordować kiedy np ktos stanął obok mnie chrupiąc jabłko ( nawet terz pisząc o tym czuje jak wzbiera agresja!!!) marchewkę, siorbanoe herbaty.......
Ulga, że takich jak ja jest duuuużo więcej.
Także fakt, że moge bronić się; tłumaczyć swoje nietowarzyskie zachowanie podając ; mam mizofonię.
Nie przeczytałam jeszcze wszystkich postów, zaciekawił mnie jeden pobieznie przejrzany- o związku z cielesnością i seksualizmem.... Póxniej ten post odszukam, bo i w sobie odnajduję takie powiązania.
Szkoda, że tak późno....

pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
31 gru 2012, 15:44

Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki

przez noo 01 sty 2013, 01:36
To niesamowite, że po ponad 20 latach cierpienia na coś, co wydawało mi się takie niewytłumaczalne nagle odkryłam nazwę mizofonia i że jest to zwyczajnie choroba, że inni też niestety na to cierpią, ale też, że nie tylko ja.

Mam to od 12 roku życia. Zaczęło się po tym, jak bardzo bliski mi człowiek próbował mnie zgwałcić. Wydaje mi się, że to taki przejaw mojego PTSD. Mniejsza o przyczynę. Od 10 lat chodzę z jednym uchem zatkanym stoperem. Inaczej czuję się jakby miał mnie dopaść atak paniki. Śpię oczywiście tylko w stoperach. Jak dzieje się coś niepokojącego zatykam drugie ucho. Nie muszę jeszcze niczego słyszeć, czasem samo przewidywanie, że za chwilę dobiegnie mnie dźwięk mlaskania itp. doprowadza mnie do ataku złości. Jeśli nie mogę się osłonić od niechcianego dźwięku ból przeszywa mnie od ucha do łokcia, jakbym sobie szpilkę dała wbić w błonę bębenkową.

Ale kiedyś było gorzej. Pomogło mi powtarzanie sobie słów "Ten dźwięk jest mi zupełnie obojętny, im bardziej go słyszę, tym mniej mnie obchodzi". Nie jest idealnie, ale jest lepiej. Pomaga mi też spokojne mówienie, że takie dźwięki bardzo mnie drażnią i że sprawiają mi ból, wiele osób wykazuje się znaczną wyrozumiałością, dzięki takiej komunikacji napięcie się obniża i to działa nieco uspokajająco.

Co ja bym dała, żeby się z tego wyleczyć. Nie jestem sama. Mam rodzinę, ale nie jest im ze mną łatwo. Wszystkim, którzy nie mogą zaznać spokoju, życzę odnalezienia właściwej metody, na zbyt intensywne doznania. Mówcie o tym, ludzie chcą być w porządku, wystarczy dać im szansę.
noo
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 sty 2013, 01:18

Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki

przez martuha 19 lut 2013, 00:06
Witajcie!
Widzę, że wątek żyje sobie bardzo powoli... ale cieszę się, że Was znalazłam.
Jak w pysk mam mizofonię, zaczęło się jak miałam może 10 lat? Teraz mam 28 i jest coraz gorzej... Moje rodzinne kontakty ucięłam do minimum bo nie mogę znieść ODGŁOSÓW. Tak samo. Też najbardziej irytuje mnie tato (co ci ojcowie w sobie mają??)
Na szczęście w pewnym zakresie pomagają moje własne zagłuszacze, dzięki szumowi radia zasypiam (o ile rodzice zbyt głośno nie chrapią), ale jak tu zatykać uszy na rodzinnym obiedzie... :(

Rodzina nie rozumie, naśmiewają się. Jeden cudowny facet rozumiał, mam nadzieję że znajdę drugiego tak cudownego kiedyś :)
Przyzwyczaiłam się.
Teraz jest mi z powrotem bardzo trudno, sporo zajmuję się moim siostrzeńcem, kochany 3,5 letni szkrab - niestety młody DŹWIĘCZY bardzo donośnie i nieskrępowanie, roznosi mnie... Zwracanie mu uwagi nie ma sensu, jeszcze nie rozumie o co się go prosi.

Taka ciekawostka - jestem muzykiem / tancerką, bardzo zwracam uwagę na rytm. Mniej denerwują mnie dźwięki równomierne, w niedużych odstępach, niż te przypadkowe lub bardzo rozwlekłe w czasie. Ale brak rytmu tam, gdzie powinien on być - masakra!

Wieloletnia psychoterapia i kilkumiesięczna farmakoterapia skierowana p/nerwicy i depresji nie wpłynęły na tę dolegliwość.

Pozdrawiam ciepło
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 lut 2013, 23:45

Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki

przez sloik 20 lut 2013, 20:41
Chyba też to mam. Od kiedy pamiętam irytowały mnie odgłosy jedzenia, Boże, jak bardzo!
Gdy byłam młodsza najbardziej denerwowało mnie to, jak je moja siostra. Nadal działa mi to na nerwy, ale rzadko ją widuję i w sumie rzadko jadamy razem. Strasznie głośno gryzie, tak "kłapie". Irytuje mnie głośne przełykanie napojów mojej mamy. Za którymś razem z kolei mam ochotę wybuchnąć. Tata to w ogóle je najgłośniej! Mlaska jakoś dziwnie, tutaj siorbnie, tam przełknie, straszne! Na samą myśl o tym się denerwuję.
sloik
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do