Kilka prostych metod na wyjście z depresji i nerwicy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Mandragorka 28 sty 2007, 20:10
Czesc ! ja jakis rok temu dostalam namiary od lekarza ogolnego na trening autogeniczny plyta+ksiązka to mialo mi pomoc sie zrelaksowac i pozytywnie wplynąc na moje chroniczne przemeczenie i stany depresyjne z ktorym to wlasnie sie zglosilam i zamiast lepiej czolam sie gorzej denerwowal mnie glos nagrany na cd a po pierwszym przesluchaniu i relaksacji mialam jakis dziwny stan -balam sie zostac sama w domu, czolam niesamowity lęk . Postanowilam jednak nie stosowac tego typu metody ale ostatnio postanowilam sobie medytowac i skutki byly podobne jak u Ciebie chocco mialam dziwne sny i niski prog lekowy nie moglam ogladac zadnych filmow typu thrille chociaz wczesniej to byl moj ulubiony gatunek:( Nie wiem kompletnie czemu tak reaguje na cwiczenia ktore maja mnie uspokoic a moze przez te cwiczenia otwieramy drzwi do naszej podswiadomosci w ktorej jest wlasnie duzo leku i strachu i zamiast sie wyciszyc doznajemy starcia z naszym wnetrzem... fakt faktem najlepiej sie udac do psychologa ja wlasnie jestem w trakcie psychoterapii i musze przyznac ze czego innego sie spodziewalam ...czesto wychodze z gabinetu z kompletnym dołem albo swiadomoscia ze czegos niedopowiedzialam ale widze tez ze z kazdymi zajeciami zrzycam kolejna warstwe dostzegam zdarzenia ktore byly i widocznie je wyparlam bo zupelnie o nich zapomnialam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
13 lis 2006, 23:32
Lokalizacja
Gdańsk

Chcę się usamodzielnić.

Avatar użytkownika
przez grown-up19 08 maja 2007, 22:00
Witajcie :) Bardzo długo mnie tu nie było. Nadal jestem na lekach (150 mg Efectinu). Czuję się różnie, raz lepiej, raz gorzej, z przewagą na lepiej jednak . Staram się robić cokolwiek, żeby wyjść z tego cholerstwa. Angażuję się w wiele przedsięwzięć, zacząłem uprawiać sport, wszystko, żeby nie mieć czasu na myślenie. Owszem, lęki nadal mam, ale głównie takie życiowe. I właśnie dlatego tutaj piszę. Chcę coś zmienić w swoim życiu. Mam już 20 lat i chciałbym się wreszcie usamodzielnić, odciąć wreszcie pępowinę, bo cały czas jestem zależny od matki. Chcę zmienić uczelnię i wyjechać z podkarpacia do Wrocławia i tam kontynuować studia, poszukać pracy i zacząć żyć na własny rachunek. Jednak zamiast wsparcia ze strony znajomych, słyszę tylko, że się do tego nie nadaję, że sobie nie poradzę, że wpadnę w jeszcze większą depresję, zawalę szkołę itp. Mama najbardziej się boi, że znów mi coś odbije i że będę miał kolejną próbę samobójczą... Rozumiem ją, ale nie chcę zostać w domu i żyć tak jak żyję teraz, czyli z dnia na dzień... Sam też się boję, że sobie nie poradzę, że moja depresja jeszcze się nasili, ale czuję w środku, że muszę spróbować przynajmniej. Nie chcę siedzieć na tyłku i czekać na cudowne uzdrowienie. Nie wiem, czuję się strasznie skołowany. Z jednej strony pełen nadziei na lepsze życie, z drugiej - pełen lęku, że to co było wróci... Naprawdę nie wiem co mam zrobić? Może Wy mi jakoś doradzicie?? Na pewno rozumiecie moje obawy lepiej niż ktokolwiek. I tak sam podejmę decyzję, ale ciekaw jestem co Wy o tym myślicie.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
03 sty 2006, 23:03
Lokalizacja
Podkarpacie

Avatar użytkownika
przez Estreva 09 maja 2007, 01:29
Powinienes powaznie zastanowic sie nad tym czy poradzisz sobie w samodzielnym zyciu,czy jestes gotow powrocic do spoleczenstwa wiedzac ze zycie na wlasny koszt nie zawsze jest kolorowe tym bardziej zdajac sobie sprawe ze depresja zawsze moze powrocic..Twoi znajomi zle Cie oceniaja,z gory podsumowali Cie negatywnie..Powinni dac Ci szanse,uwierzyc ze moze jestes silny i gotowy na dorosle zycie...Usiadz w ciszy zanurz sie w glab siebie i odpowiedz sobie czy jestes gotow..Wszystko zalezy od ciebie..Posluchaj rady najblizszych,nie bierz pod uwage tych ktorzy od razu Cie potepiaja :!: Pozdrawiam Cieplutko ;)
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Proszę o radę... ważne

Avatar użytkownika
przez Zorki 09 maja 2007, 11:46
grown-up19 napisał(a):Może Wy mi jakoś doradzicie?

Nie znam Cię. Nie znam Twojej historii choroby i nie wiem, ile sił masz. Ale widzę, że chcesz. A, jakkolwiek by to banalnie nie brzmiało, chcieć to móc.

I tak będziesz musiał się usamodzielnić, a myślę, że lepiej jest robić to wtedy, gdy chcesz, a nie gdy musisz.

Nie wiem też, jak wygląda Twoja sytuacja rodzinna. Ale podejrzewam, że jeśli wyprowadzisz się i nie poradzisz sobie, to matka nie wyrzuci Cię potem za drzwi. Jeśli spieprzysz, to tylko wrócisz do punktu wyjścia.

Znów będę banalny, ale lepiej spróbować i nie podołać, niż potem pluć sobie w brodę, że się nie spróbowało.

Lecz odpowiem za Estrevą, sam musisz sobie odpowiedzieć, czy masz dość siły, by radzić sobie samemu. Ale jeśli siłę w sobie znajdziesz, najlepsze, co możesz zrobić, to ją wykorzystać.
Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach. (Franklin Delano Roosevelt)
Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, by mnie uczono. (Winston Churchill)

Zmieniłem się. Wyzdrowiałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
387
Dołączył(a)
27 gru 2006, 03:10

Avatar użytkownika
przez Mona75 14 maja 2007, 08:48
Póki czujesz że jesteś w stanie coś zmienić to zrób to. Będziesz miał motywację i wydobędziesz z siebie niewiarygodne pokłady siły. Ja jestem z Wrocławia i widzę że studenci jakoś sobie radzą. A poza tym są Poradnie Zdrowia Psychicznego gdzie zawsze znajdziesz pomoc
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

przez EwkaEwka 14 maja 2007, 16:05
Witam!
Ja na taki krok zdecydowałam się dwa lata temu. Wydawało mi sie, ze już nie mam depresji. Spakowałam wszystko co miałam i wyjechałam 400km od rodzinnego domu. Z pracą nie było problemu, z mieszkaniem i finansami też. Jednak w obcym mieście, bez przyjaciół zaczęłam znowu odczuwać lęki, no i depresja wróciła. Szukałam pomocy, ale dopiero po półrocznej chorobie depresyjnej zaczęłam sie leczyć - psychiatra, psychoterapia. Nie było łatwo:(
Teraz tez nie jest łatwo, ale w końcu czuję że żyję. Jestem niezalezna czasowo i finansowo. W końcu mogę decydować, zaspakajać swoje potrzeby. Przyznam, że fajnie być dorosłą.
Pozdrawiam
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 17:48
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Estreva 14 maja 2007, 19:33
EwkaEwka Brawo..Tylko pogratulowac...Cieszymy sie ze jednak poradzilas sobie w doroslym zyciu ;) Oby bylo wiecej takich smialkow ;)
Jestem dumna ze okazalas sie silna i konsekwentna...Nie poddalas sie i zwyciezasz ;) ;) ;) Taka wiadomosc zawsze cieszy :) ze ktos z nas nie poddal sie chorobie i dalej pnie sie spowrotem w gore tam gdzie kiedys bylo jego miejsce ale nagle upadl :)
Choc ja przyznam ze mi wcale nie podoba sie doroslosc :( Ja w mlodym wieku musialam zaczac racjonalnie myslec i podchodzic do pewnych spraw tokiem myslenia doroslego czlowieka mimo ze bylam jeszcze dzieckiem...Tak wiec pozostaje mi sie dalej dolowac z powodu choroby i moge stwierdzic jedno ze dalej jestem dzieckiem wiekowo i juz zyje jak dorosly...Zbyt szybko porzucilam dzieciece szalenstwo..Ale nie mialam innego wyjscia..Zycie mnie do tego zmusilo..A raczej decyzja osob wyzszych..
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

przez tom23 15 maja 2007, 09:52
grown-up19 20 lat to mało.Pomyśl o tym w wieku 30 lat.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 maja 2007, 22:30
Lokalizacja
Piła

przez EwkaEwka 15 maja 2007, 10:31
Opiszę trochę moje spostrzeżenie na temat mężczyzn mieszkających z rodzicami. Od dłuższego czasu lgną do mnie własnie tacy mężczyżni, którzy przedstawiają mnie swoim rodzicom i pokazują jaka ja jestem niezależna, samodzielna...Jednak po jakimś czasie okazywało się, ze to własnie ja rządzę w tym związku i coraz bardziej jestem takim kontaktem zmęczona. To taki schemat u mnie. Zaczęłam to trochę analizować, dlaczego tak jest. Ja nie chcę wiecznie decydować i być za wszystko odpowiedzialna.
Dlatego moim zdaniem mężczyzna powinien nauczyć się samodzielnosci i odpowiedzialnosć za siebie zanim założy rodzinę i bedzie odpowiedzialny za swoich bliskich.
Decyzja wyprowadzenia się z domu jest pierwszą w dorosłym życiu, która uczy dorosłego życia, bo później jest więcej takich decyzji, jeszcze trudniejszych.
Gorąco polecam :)
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 17:48
Lokalizacja
Gdańsk

przez tom23 15 maja 2007, 10:49
Po pierwsze na wszystko potrzeba pieniądze a założenie rodziny,dzieci to dla mnie kompletna fikcja i bzdura.Przecież nawet nigdy się nie całowałem.
Usamodzielnienie u osoby takiej jak jest absolutnie niemożliwe.
Już lepsza śmierć.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 maja 2007, 22:30
Lokalizacja
Piła

Avatar użytkownika
przez Tygryska 15 maja 2007, 11:44
EwkaEwka gratulację.
To wszytsko nie jest proste ale warto.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez Róża 15 maja 2007, 11:51
EwkaEwka napisał(a):Opiszę trochę moje spostrzeżenie na temat mężczyzn mieszkających z rodzicami. Od dłuższego czasu lgną do mnie własnie tacy mężczyżni, którzy przedstawiają mnie swoim rodzicom i pokazują jaka ja jestem niezależna, samodzielna...Jednak po jakimś czasie okazywało się, ze to własnie ja rządzę w tym związku i coraz bardziej jestem takim kontaktem zmęczona. To taki schemat u mnie. Zaczęłam to trochę analizować, dlaczego tak jest. Ja nie chcę wiecznie decydować i być za wszystko odpowiedzialna.
Dlatego moim zdaniem mężczyzna powinien nauczyć się samodzielnosci i odpowiedzialnosć za siebie zanim założy rodzinę i bedzie odpowiedzialny za swoich bliskich.
Decyzja wyprowadzenia się z domu jest pierwszą w dorosłym życiu, która uczy dorosłego życia, bo później jest więcej takich decyzji, jeszcze trudniejszych.
Gorąco polecam :)


Hehe,kobieta jest zawsze za wszystko odpowiedzialna i musi decydować,nawet jeśli ma super męskiego faceta obok siebie.Taką role nam natura wyznaczyła.Prosty przykład-on nie będzie się interesował co na obiad,jakie wydatki są niezbędne,najpilniejsze,czy potrzebne są buty na zimę dla dzieci,czy może to poczekać,jak rozplanować wakacje.W najlepszym wypadku podejmie męską decyzję,jeśli ty nie bedziesz mogła się z tego wyplątać.A jeśli mieszka i radzi sobie sam,to z ogromna ulga "zwali"na ciebie cały ciężar odpowiedzialności,gdy zamieszkasz z nim ;) Uprzedzam,że z facetem typu macho-najtrudniej sie dogadać pod tym względem,natomiast faceta mniej pewnego mozna wielu rzeczy nauczyć.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez EwkaEwka 15 maja 2007, 14:43
Różo!
Nad tym urobieniem faceta tez sie zastanawiałam:)
Mam wielu przyjaciół - mężczyzn około 30, częsć żonatych, zaręczonych albo duchownych, którzy są w stanie wziąć odpowiedzialność za swoje życie, swojej rodziny. Zastanawiałam się również, czy oni zostali "urobieni", czy to wraz z wiekiem przychodzi? Chociaż uogólnianie nie ma sensu.
A że usamodzielnienie nie jest łatwe i czasem jest łatwiej umrzeć to wiem. Ja już 3 lata na terapi DDA uczę się być dorosłą:(
Pozdrawiam
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 17:48
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez October 15 maja 2007, 19:00
Zauważyłem, że to dziewczyny najczęściej opuszczają rodzinny dom i chcą się usamodzielnić w wieku ok 20 lat. Przynajmniej w moim otoczniu tak jest. My, faceci, potrafimy chyba lepiej dostosowac się do zastanych warunków? Proponuję wnikliwie rozważyć wszystkie argumenty za i przeciw. I pamiętać, że często jeden argument potrafi przysłonić wszystkie pozostałe. Gorąco pozdrawiam!
A Fine Day To Exit...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
04 maja 2007, 13:47
Lokalizacja
Pomerania

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do