Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Mandragorka

Użytkownik
  • Zawartość

    45
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Jeśli ktoś ma czas na spotkanie dzisiaj a jest np. z Gdańska dajcie mi znać. Potrzebuje pogadać, spotkać kogoś kto ma podobnie pogmatwanie i ma dość.podaje nr gg 6540141
  2. Witam serdecznie. Już nie wiem gdzie mam się zgłosić żeby ktoś mi pomógł dlatego ostatnią deską ratunku jet to forum, żeby oderwać się od natrętnych myśli. Kiedyś czasami tu zaglądałam ale bardziej na forum depresji teraz doszły jeszcze lęki i podejrzewam że mam nerwicę z resztą jak zwał tak zwał. Wszystko było dobrze w moim życiu zaszły pozytywne zmiany poznałam osobę, którą kocham z wzajemnością ale nie może mi teraz pomóc i wiem że bardzo mu z tym źle.Mieliśmy jechać teraz za granicę na dwa miesiące, ale niestety jak na razie nie pojedziemy z mojego powodu.Od jakiegoś czasu borykałam się z problemami kobiecymi stany zapalne itp. a jakiś tydzień temu zaczął mnie okropnie boleć pęcherz. Poszłam więc zrobić badania i wyszło że mam mnóstwo bakterii, lekarz oznajmił że trzeba będzie jak najszybciej to wyleczyć bo to nie są żarty i może być później problem z nerkami.Wyszłam z receptą zadowolona że będzie ok. tylko przyjmę ten lek. Zażyłam pierwszą dawkę i poczułam dyskomfort w żołądku i jelitach, piekło i bolało, ale stwierdziłam że tak ma być potem przyszedł czas na drugą dawkę i było jeszcze gorzej. Poszłam do lekarza kazał odstawić i wtedy coś we mnie pękło że jestem uczulona na leki i nikt mi nie pomoże i że będzie tylko gorzej. Zasugerowałam że może dumox lek który kiedyś stosowałam i był dobrze tolerowany, lekarka powiedziała że ok. tylko że nie ma on takiego szerokiego spektrum na bakterie i może nie być aż tak skuteczny, ale wypisała receptę. Wykupiłam lek i zaczęłam brać, ale też reagowałam dyskomfortem zaczęła się panika że nic mi nie pomoże i wiecznie będę chora, ale w poniedziałek miałam wizytę u ginekologa, który potraktował mnie strasznie tak przynajmniej się czułam. |Spojrzał na nazwy bakterii, które wykryto i zaczął mi mówić że teraz będzie problem z wyleczeniem że trzeba było brać ten pierwszy lek a teraz będzie problem, że nie powinnam iść do ogólnego tylko do niego bo to wszystko się zaczęło od problemów kobiecych. Wypisał mi dwa leki, wyszłam z przychodni cała blada, roztrzęsiona, ale wykupiłam leki bo wiedziałam ze jak pójdę do kolejnego lekarza to będzie jeszcze gorzej. Wróciłam do domu tzn. do mojego chłopaka i zaczęłam mu mówić płacząc że to już koniec, ze nie wiem co robić i zwariuję, taki stan trwał dwa dni. Nie mogłam spać, cały czas miałam natrętne myśli odnośnie tego lekarza i jego słów że będzie cieżko to wyleczyć bo namieszałam i zasugerowałam lekarzowi ogólnemu słabszy lek, ale muszę go skończyć brać bo nabędę lekooporności. Dzisiaj jest 5 dzień jak biorę duomox i jest coraz gorzej tzn. zaczynają mnie bardziej boleć nerki, nie wiem czy to dobry znak, ale podobno jak się bierze antybiotyki najpierw jest gorzej no ale to już piąty dzień heh. Nie chcę panikować i znowu latać po lekarzach, ale umieram ze strachu. Dzisiaj byłam u psychologa, dużo łez poleciało i było nawet lepiej, ale jak wracałam do domu to znowu poczułam dyskomfort w okolicy nerek i zaczęła się panika, bardzo się boje o swoje zdrowie. Nie wiem co robić, wróciłam do domu i znowu zaczęły mnie dręczyć natrętne myśli i poleciało po wszystkim. Ze teraz nie mam pracy, kończą mi się pieniądze a jak znajdę pracę jak jestem chora i czuje się tak źle, że będę obłożnie chora i że nikt mi nie pomoże:( męczę się i nie wiem co robić nigdy nie miałam aż takiej paniki w sobie. Teraz piszę Wam to wszystko i staram się podejść racjonalnie że wezmę lek jeszcze przez dwa dni jak będzie gorzej to idę do lekarza. No ale nagle zaczynam panikować bo co przepiszę mi kolejną receptę na coś co może mnie uczulić, albo będę źle reagować heh. Nie wiem jak opanować moje myśli i pojawiają się też myśli że może wyskoczyć z okna bo już nie mogę wytrzymać we własnym ciele, ale ja tak kocham życie. Kochani dajcie mi nadzieje bo moja utyka, proszę Was potrzebuję z kimś porozmawiać, popisać bo zwariuję
  3. Witajcie. heh już nie wiem co robić, nie daje sobie rady i nie wiem jak długo zdołam tak funkcjonować Nie wiem od czego zacząć może od tego że depresja i jak sądzę również nerwica wyniszczają mnie psychicznie, ale ostatnio nawet bardziej fizycznie. Jestem strasznie wykończona, od jakiegos czasu łapie infekcje. Zapalenie bakteryjne oka plus ból uszu, byłam ostatnio na gastroskopii i wyszło że mam nadżerki, nieżyt żołądka i helicobakter heh masakra jakas czuje że się rozpadam. Wiem ze to szystko jest do wylecznia, ale wiecie jak to jest jak się ma depresje brak możnosci zrobienia jakichkolwiek czynnosci, ledwo udaje mi się wstać z łóżka do pracy, a jak mam wolne to jest jakas masakra. Dwa lata temu zakonczyłam studia na etapie licencjackim, postanowiłam że robie sobie przerwę i pójdę do pracy żeby się usamodzielnić i odłożyć trochę pieniędzy. Ta praca miała być tylko przejsciowa, a jestem tam już drugi rok i kilka miesięcy. Czuję że coraz bardziej się wypalam a mam dopiero 25 lat. W zeszłym roku chciałam powrócic na studia podyplomówka z arteterapii, myslałam ze zdołam funkcjonować pełny etat plus studia w weekendy, ale przez depresje nie miałam na nic siły, wiec po semestrze zrezygnowałam. Przez to jeszcze bardziej się zblokowałam. Chciałabym robić w przyszłosci cos co mnie interesuje no i tu jest pies pogrzebany. Nie wiem czy to przez tą depresje czy może to już nerwica, ale pomimo tego że jestem zmęczona mam straszną bieganinę mysli w głowie, która mnie wykańcza, przez to nie mogę się skupić na niczym, mam tyle pomysłów co bym mogła zrobić- może pogram sobie dzisiaj na gitarze bo bym chciała w końcu grać płynnie i być w tym dobra, może jednak troche pomaluje, już dawno nie malowałam a bym chciała być chociaż w tym dobra, hmm a może angielski mam duże zaległosci, przecież skonczyłam liceum lingistyczne i kiedys nawet miałam w planach no i teraz te plany powracają bo łatwo mi przychodziło kiedys uczenie się języków i czerpałam z tego satysfakcje a może hiszpański a może, zabiorę się za literature i przeczytam wszystkie książki stephena kinga...aaaaaaaaa!!!!! tak własnie obecnie pracuje mój mózg na najwyższych obrotach w ostatecznosci robię się senna i nie mam na nic siły, ale taki scenariusz powtarza się notorycznie jak mam wolne. Nie mogę się skupić na jednej czynnosci... Ostatnio byłam u psychoterapeutki, chciałam zacząc psychoterapię,zacząc od nowa. Choruję na depresję od początku studiów czyli od 5 lat i w tym czasie już miałam kilka podejsc do psychoterapii jak i leczenia farmakologicznego. Bardziej byłam nastawiona na rozmowę niż leki, ale miałam problem z mobilizacją i ogólnie wstaniem z łóżka zeby dostac się na terapię także szybko rezygnowałam sądząc że możę dam sobie radę bez tego. Brałam tez leki, ale również szybko rezygnowałam bo działały na mnie zbyt mocno w sensie skutków ubocznych nawet w przypadku małych dawek jedynie coaxil brałam kilka miesięcy ale czułam się po nim zbyt przytłumiona i chciało mi się wiecznie spać. Psychoterapeutka u której byłam w czwartek ( to moja pierwsza psycholog, postanowiłam do niej wrócić stwierdziłam że może kilka lat temu za szybko zrezygnowałam, a pamiętam że po kilku wizytach lepiej się czułam) po tym spotkaniu kobieta stwierdziła że za dużo we mnie bałaganu, nie poukładanych mysli, że nie wiem tak naprawdę o co mi chodzi i że powinnam podjąc decyzje jak chcę sie leczyć. Opowiedziałam że faktycznie jest we mnie zamęt, ale to przez to że wiele rzeczy w sobie tłumię i nie potrafię okazywać emocji i po to tutaj przyszłam żeby to przepracować. Kobieta swierdziła ze chyba do konca nie jestem pewna po co tu przyszłam, bo w trakcie rozmowy zapytałam się jej czy powinnam brać antydepresanty, a ona na to ze to ja powinnam o tym wiedziec czy chcę czy nie Poirytowałam się z lekka i wypaliłam - no jak to ja jestem pacjentem przychodzę do profesjonalisty i to on powinien stwierdzic jakiej pomocy potrzebuje...w odpowiedzi usłyszałam ze na dzisiaj koniec wizyty i jak na razie mogę panią zapisać na konsultacje raz w tygodniu zeby stwierdzić czego pani oczekuje od tych spotkań no a za kilka miesięcy może na terapię ... strasznie mnie to zirytowało terapia za kilka miesięcy jak to tak mam zmarnować kolejne miesiące, teraz nie wiem czy po raz kolejny zrezygnować i szukac kogos nowego czy zostać u tej kobiety, czy psychoterpeuta powinien budzić takie emocje?? pomóżcie, może moja wypowiedz jest niejasna, ale potrzebuje waszej pomocy co mam robić. W głebi serca czuje że potrzebuje jakies antydepresanty, ale boje się że znowu lekarz nie będzie potrafił mi dobrac leków i będę czuła się jeszcze gorzej a muszę przecież pracować. czuje że jestem na emocjonalnym dnie...
  4. Hej! jestem Beata . Choruje na depresje. Szukam osoby, która miałaby ochotę udać się na terapię grupową wraz ze mną ( hm razem razniej :) ) Zapisać się można w pierwszą srodę marca czyli to już niedługo 02.03.2011 spotkanie odbędzie się tego samego dnia o godz 17. Spotkanie kosztuje 10 zł jako datek chyba że wczesniej poinformuje się że nie jestesmy w stanie zapłacić. aaa i najważniejsze adres hm w sumie to nie pamiętam na jakiej ulicy. w kazdym bądz razie u Dominikanów w salce obok koscioła sw Mikołaja, niedaleko rynku w Gdansku, na przeciwko byłego studia tatuażu Pandemonium. Jesli ktos ma ochotę to dajcie znać tutaj na forum albo gg-6540141. Jestem z Gdańska Południe jesli w ogóle ktos ma ochotę się spotkać i pogadać.
  5. Mandragorka

    [GDAŃSK]

    Witam wszystkich depresantów. Chciałam się zapytać co sądzicie o terapii grupowej w przypadku sredniej depresji. Jestem obecnie w bardzo złym stanie, jest to zauważalne zwłaszcza wtedy gdy mam kilka dni wolnych. Jak chodzę do pracy to oczywiscie odczuwam straszne zmęczenie niemożnosć poskładania mysli, ale jak mam wolne to jest masakra prawie całe dnie leże w łóżku chociaż po przyjsciu z pracy skrzętnie sobie notuje co zrobię następnego dnia, ale okazuje się że nie mam na to siły ani motywacji . Choruje na depresje od jakis pięciu lat, zaczęło się na początku studiów i trwa do dzis. Czuje że niedługo wybuchnę, że nie dam rady tak dłużej. Bardzo brakuje mi ludzi na których bym mogła polegać, ale niestety takich nie mam.Wiecie pewnie jak to jest potrzebujemy bliskosci a odrzucamy od siebie ludzi bo sądzimy że nas nie zrozumieją nie zaakceptują. Chciałabym się was poradzić czy w przypadku sredniej, ciężkiej depresji wskazana jest terapia grupowa? Na 9 marca jestem zapisana na psychoterapię, ale tak sobie mysle że może oprocz tego spotkać się z innymi ludzmi o podobnych problemach. Z drugiej strony bardzo się boję takiej konfrontacji bo mam ogromny problem w sytuacjach stresowych z wyrażaniem siebie. Może ktos z Was jest z Gdańska i wybrałby się razem na takie spotkanie ( razem razniej). Spotkania odbywają się u Dominikanów, koło koscioła bodajże sw. Mikołaja, obok rynku w Gdańsku. oo i jeszcz mała podpowiedz na przeciwko byłego studia tatuazu Pandemonium. Zapisać się będzie można w pierwszą srodę marca 02.03.2011 spotkanie grupowe zaczyna się tego samego dnia o godz. 17 . Spotkania są bezpłatne dla tych którzy przed spotkaniem poinformują że nie mają pieniędzy w innym przypadku daje się datek w wysokosci 10 zł Jesli ktos z Was byłby chętny pójsc tam ze mną dajcie znać albo tu na forum lub na gg 6540141
  6. Dzięki za odp.Brałam ten lek przez dwa dni po pół tabl. i nie mam pojęcia co się dzieje z moim organizmem, ale jestem chyba na ten lek uczulona co prawda nie mam żadnej wysypki na skórze, ale widoczne jest zaczerwienienie na twarzy, wystarczyło że przeszłam się z przystanku autobusowego do pracy i czułam jakby mi ktos żelazko rozgrzane do twarzy przytykał Jestem wsciekła bo nawet po jednej dawce czułam się dobrze psychicznie i nie byłam ospała co w moim przypadku jest na plus. Nie mam pojęcia co teraz robić ręce mi opadają i tracę wiarę że wyjdę z tego bagna depresji. Od przyszłego tyg. w piątek zaczynam studia, nie mam pojęcia jak sobie poradze bo oprócz tego pracuje a mam potworny problem z koncentracją, pamięcią ze wszystkim własciwie. Moja nowa psycholog powiedziała że mam głęboką depresje i bez farmakologii się nie obędzie a co ja mam zrobić biedna... Mozliwe że ten objaw jest przejsciowy, ale nie dałabym rady wytrzymać tych skutków ubocznych nawet kilka dni. Moja trauma z przeszłosci własnie wiąże się z uczuleniem na słońce. ( jako nastolatka brałam leki dosc mocne na trądzik, które spowodowały u mnie fotouczulenie i straszny stan zapalny na twarzy teraz pomału z tego wychodzę, skóra się jakos odbudowała ale muszę używać filtry przeciwsł.) no i nabawiłam się depresji chyba nic nie jest mi już w stanie pomóc...
  7. Witam.Postanowiłam napisać na forum bo od lekarza ani w wyszukiwarce nie znalazłam odpowiedzi. Od kilku lat choruje na depresje ostatnio nastąpiło nasilenie i chociaż strasznie broniłam się od brania leków przeciwdepresyjnych to psycholog stwierdziła że lepiej by było żebym zaczęła brać. Brak sił, męczenie, niemożnosc skoncentrowania się, gonitwa mysli, pewnie niektórzy z was wiedzą o czym mowa...no więc trafiłam dzisiaj do gabinetu psychiatrycznego do przemiłego p. profesora, który przepisał mi Sertraline pod handlową nazwą Stimuloton. Z historii mojej choroby stwierdził że mam brać na początku jedną czwartą tabl. własnie jestem po zażyciu i muszę przyznać że czuje się srednio jakos tak jakbym była wyłączona z rzeczywistosci niestety mój organizm tak ma...Najgorsze jest to i z tym własmnie wiąże moje pytanie z tematu- po godzinie od przyjęcia zaczerwieniła mi się lekko twarz. Mam trądzik i bardzo wrażliwą skórę twarzy prawdopodobnie z odczynem zapalnym i ciężko mi się tego pozbyć( to też miało wielki wpływ na pojawienie się u mnie objawów depresyjnych) chciałabym się od was dowiedzieć jakie leki przeciwdepresyjne z jakich grup wywołują fotouczulenie. Może macie jakies dowiadczenia w tym kierunku, albo fachowe informacje niekoniecznie empiryczne, byłabym wdzięczna za odpowiedz, bo już mam dosyć chowania się przed słońcem
  8. To w takim razie jak się czegos dowiesz to daj mi znać ok ? Jeszcze tylko uno pytanie : Czy ta doktor prowadzi psychoterapię? Bo własciwie to na tym mi najbardziej zależy. Przerobiłam kilka lat temu wizytę ( moją pierwszą) u psycholog, która nie miała specjalizacji no i może też powołania, nie wnikam. Na pierwszym spotkaniu nie przeprowadziła żadnej rozmowy poza pytaniem co panią do mnie sprowadza, a po kilku zdaniach postawiła diagnozę i kazała mi sobie zaparzyć meliskę i prowadzić dziennik emocji...ok w sumie bardzo pozytywnie bo jestem herbaciarą i uwielbiam zielarskie specyfiki, a ostatnio nawet mam zamiar stworzyć własny przydomowo-balkonowy zagajnik melisy , ale takie zabiegi raczej nie zastąpią fachowej pomocy i pozbycia się zbędnych natrętnych mysli i somatycznych dolegliwosci, co nie .
  9. Dzięki Majster za namiary, ale chyba to nie będzie Matyka wpisałam w magiczną wyszukiwarkę internetową i nic, co prawda znalazłam jakąs panią o takim nazwisku, ale inne klimaty -inżynier .
  10. Witam, Postanowiłam napisać o tym na forum bo już sama nie wiem co mam robić. Nie będę przytaczać całej mojej historii związanej z depresją ( poprzednie posty) napisze tylko, że zmagam się z nią od 4 lat. Obecnie jestem na etapie szukania psychologa w trojmiescie, bo mój obecny sama nie wiem mam mieszane uczucia i coraz trudniej mi się przed nim otworzyć, więc nie przychodzę po prostu na spotkania, może boje się konfrontacji albo za długo to trwa ( połtora roku pod opieką tej p. psycholog) i mam wrarzenie że te spotkania prowadzą donikąd. Szukanie psychologa mnie wykańcza bo jest ich w trojmiescie od zatrzęsienia oczywiscie większosć płatnych, więc w mojej głowie tworzą się kolejne znaki zapytania i wątpliwosci, gdzie isć do kogo się zwrócić, a wiem dobrze że potrzebna mi pomoc. Powracając do tyt. od jakiegos tygodnia czuje się całkowicie wyczerpana, bez sił żeby wstać z łóżka, strasznie szybko się męczę. Najgorsze jest to że mam sporo planów, ale jak przychodzi co do czego to nie mam na nic ochoty. np. dzisiaj chciałam trochę pomalować ta mysl towarzyszyła mi od samego rana. W południe zwlekłam się jakos z łóżka umyłam włosy i zjadłam sniadanie i nagle ogarnęła mnie niemoc takie silne zmęczenie i niechęć do wszystkiego jakby moje akumulatory się wyczerpały już tak dłużej nie pociągnę.Nie wiem co mam zrobić, ostatnio mam sporo stresów a własciwie to sytuacji niestresowych dla innych. W pracy dodatkowe zajęcia, presja wewnętrzna - od tego roku muszę wrócic na studia. Problemy w kontaktach międzyludzkich a dokładnie tymi z Marsa Może brakuje mi witamin bo w sumie to kiepsko się odżywiam zważając na to że nawet z regularnym jedzeniem mam problem. Coraz więcej mysli negatywnych krąży mi po głowie, irytacja i brak sił... Czy ktos z was przeżywa podobne katusze. Dajcie znać. Proszę o pomoc jakies wsparcie.
  11. Mandragorka

    depresja a praca

    Hej Alexandra , W niektórych zdaniach które napisałas odnajduje siebie, a własciwie zagubienie własnej osoby.Czasem jest lepiej czasem gorzej a ogólnie to do du*py jest za przeproszeniem.Ja jakies półtora roku temu postanowiłam przerwać studia kończąc na licencjacie. Chciałam znalesć jakąs pracę i pózniej powrócić na łono uczelniane.Hmm nie będę narzekać jaką to kiepską pracę mam bo nie jest źle,ale czasem nie mam siły, jestem strasznie rozkojarzona podobnie jak ty zapominam o różnych rzeczach, trudno mi przyswoić wiedzę i jestem na siebie wsciekła za to czasami odczuwam w głowie niesamowitą pustkę hmm czyżbym została pozbawiona moich ostatnich szarych komórek akurat dzisiaj mam dobry humor ...czasem się zdarza.aaa na luki w pamięci polecam lecytynę trochę pomaga ale trzeba jakis czas pobrać żeby zaobserwować poprawę. Wracając do pracy, hm czasami a własciwie zawsze jak jestem z moją panią kierownik na zmianie to ogarnia mnie jeszcze większa niemoc, tak własnie stres na mnie działa.Często też słyszę od niej słowa - co pani taka rozkojarzona, niech się pani pozbiera bo tak dłużej być nie może . Heh ja się tu staram żeby nie było po mnie widać oznaków mej depresjon a tu jeszcze takie słowa Mam wrażenie że najchętniej to by mnie zwolniła.Pracuje tam od półtora roku nie wiem czemu tak długo w sumie miała być to praca przejsciowa. Jak mam cię pocieszyć koleżanko w niedoli chyba tym samym sposobem, który chce wprowadzić w swoje życie chociaż zżera mnie strach, nie chce mi się spotykać z ludzmi a najchętniej to bym się w domu zaszyła bo każde wyjscie nawet do sklepu powoduje u mnie lęk i panikę Otóż wracam Wracam na studia nie wiem jak to zrobie skąd będę czerpać energię, ale pójdę za cholerę nie odpuszczę bo już dosyć mam stagnacji i leżenia w łóżku co jest moją atrakcją od bardzo długiego czasu. Tobie też radze, masz pracę to spróbuj isć na studia zaoczne jak masz możliwosć na jakis inny kierunek, który spowoduje że wróci Ci energia.Jesli nie potrafisz żyć bez nauki atmosfery uczelnianej to kto Cię broni. Ja jestem zdania że człowiek powinien się kształcić puki może, do czasu swojej ciekawosci swiata. HMM mam tylko nadzieje że jak jutro wstanę z łóżka to dalej będę mieć takie nastawienie bo pewnie sama wiesz że z nami depresantami jest różnie. TRZYMAM KCIUKI I ŻYCZĘ POWODZENIA
  12. Witam, Ostatnio mój stan się coraz bardziej pogarsza chociaż chodzę na psychoterapię do bardzo miłej pani psycholog z którą mogę porozmawiać o tym co się dzieje w moim życiu,ale niestety od jakiegos czasu czuje w sobie blokadę,która wczesniej też była ale nie aż tak wielka.Chodzi mi tutaj o mówieniu o rzeczach,które co jakis czas powracają do moich mysli są to bolesne urastające do rangi krępujących wpomnień o których po prostu chciałabym zapomnieć. Powiedziałam o tym mojej psycholog,że obecnie sprawia mi problem otwarcie się przed nią a o to przecież chodzi w psychoterapii żeby przepracować to co wydarzyło się w przeszłosci. Ona na to że będzie czekać, że to ode mnie zależy. Nie wiem co teraz mam zrobić. To dobra psycholog,ale zauważyłam że za dużo mówi, nie wchodzi mi w słowo, ale mam wrażenie że przychodząc do niej przychodzę jak do dobrej znajomej, koleżanki a nie do psycholog. Jestem u niej już prawie drugi rok, co prawda wiecie pewnie jak wyglądają wizyty psychoterapeutyczne z NFZ. Niezbyt częste a przynajmniej nie tak częste jak być powinny czasem nawet tylko raz w mies Mam wrażenie że mój stan się pogarsza, to co miało zostać przepracowane czyli natrętne mysli wracają,jestem wykończona,pozbawiona sił, moje obecne życie poza pracą,którą podjęłam żeby kontynuować studia są cztery sciany.NIe mam obecnie nikogo komu bym mogła się wyżalić albo szczerze porozmawiać,często ostatnio mysle może nie bezposrednio o smierci, ale po prostu krążą mi po głowie słowa- nie dam rady. po co, dla kogo ? W mojej obecnej sytuacji emocjonalnej podjęcie jakiejkolwiek decyzji jest diabelsko trudne, szukam w internecie jakis psychologów, ale nie mogę się zdecydować. Pełno jest zwłaszcza prywatnych, ale skąd mogę wiedzieć czy będą lepsi od obecnej.Może powinnam jednak się przełamać i nie zmieniać. Kurcze, ale jestem popieprzona i niezdecydowana Co byscie zrobili na moim miejscu? Chcę się w końcu przebudzić z tego marazmu, chce się poczuć lepiej a wiem że jedynym wyjsciem jest znalezienie dobrego psychoterapeuty. Może ktos z was zna albo chodzi do jakiegos skutecznego w Gda. Pozdrawiam
  13. Mandragorka

    [GDAŃSK]

    Witam, Znacie może jakiegos dobrego psychoterapeutę godnego polecenia w okolicach Gdańska ? Najlepiej z NFZ, w sumie prywatny też może być.
  14. Dziękuje za wasze wszystkie wypowiedzi, to pomogło mi wszystko przemysleć jeszcze raz i spojrzeć na moje problemy z innej perspektywy i bardziej obiektywnie, bo czasami jak się negatywne mysli tłuczą po głowie a brak energii i problemy w domu i ze sobą dają we znaki to bywa koszmarnie bez drogi wyjscia. W mojej pracy nie jest tak źle zatrudniłam się tam w sumie z bardzo przyziemnych celów -kasa kasa na moje marzenia ukończenie studiów , na przyszłosć na cele, na samodzielnosć. Nie mam tam szefa który zrzędzi albo mnie non stop kontroluje, może nie zarabiam tam jakis kokosów ale to co mam mi wystarcza. Czasami tylko czuje że tam nie pasuje że nigdzie nie pasuje bo odpycham od siebie ludzi którym obecnie mogę zaoferować zmęczenie i chaotycznosć mysli...Chciałam się zwolnić bo czułam jakąs presje, ktos mi powiedział że mój znajomy że życie mi ucieka przeraziłam się tego bo ja raczej niespokojna dusza jestem nie lubie stagnacji. Po waszych wypowiedziach tak sobie pomyslałam że faktyczmnie nie można wszystkiego mieć od razu , wiec postanowiłam jeszcze zostać w tej pracy chociaż na siłach się nie czuje no i w tym roku powrócic na studia pedagogiczne w koncu je ukonczyc i isc na wymarzoną arte terapie :) a jak nie podołam to wtedy pomysle o redukcji albo zmianie pracy. K. Dziękuje za Twoje pytanie retoryczne potrzebowałam tego jak tlenu Postaw sobie pytanie, dość retoryczne, ale spróbuj - po co tam pracuję ? Żeby móc się edukować. Po co chcę się edukować ? Żeby w przyszłości pracować tam gdzie chcę i łączyć pasję z pracą, która będzie dawała mi podwójną satysfakcję. Są sprawy ważne i ważniejsze, nie wszystko można mieć od razu, poza tym, lepiej czuje się smak sukcesu jak kilka porażek w kieszeni. W takim razie mam do was jeszcze pytanie . Czy będąc w ryzach depresji bo podejrzewam że również chorujecie na podobne schorzenie , byliscie tak straszliwie samotni?? żądni kontaktu z ludzmi blikskosci ale przed wami stała lub stoi sciana która nie pozwala się zbliżyć. Poznałam pod koniec roku chłopaka, super koles o podobnych zainteresowaniach, kochający sztukę i muzyke sam ją tworzący. Zaczęłam się z nim spotykać chociaż strasznie się bałam nigdy do tej pory nie udało mi się do żadnego faceta zbliżyć na tyle żeby być w związku ...to jakis koszmar no i tutaj jest nawiązanie do pracy w której pracuje z samymi babami a wiadomo jak to jest zaczynają się pytania jak tam u ciebie w uczuciach znalazłas w koncu kogos?? albo żarty typu hmm to ostatnio ostry jak żyleta zart typu - idz może pod latarnie to w koncu ktos cie przeleci hmm tak smieszne jak cholera ...W każdym razie powracając do tematu - odrzucam facetów od siebie , zawsze byłam bardzo niesmiała a teraz to się nasiliło może nie w tym sensie ale jesli jestem poddenerwowana to uczucia emocje działają jak detonator cała się trzęsę jest mi potwornie niedobrze no i brak skonstruowania jakiegokolwiek konstruktywnego zdania przerąbane na całej linii że tak powiem aaa za interpunkcje wielkie sorry cóż czasami jak wpadnę w manie pisania to zasady idą w kąt
  15. Łatwo powiedzieć...chciałabym zacząć studia ale obecnie nie mam w ogóle energii depresja wysysa ze mnie wszystko najchętniej to bym spała cały czas, a to wszystko przez permanentyny stres i lęk który odczuwam jak tylko przekraczam próg domu, to nie jest życie tylko jakas męczarnia nie mogę nikogo przez to poznać heh. Dlatego miałam plan że zrezygnuje z pracy i zacznę studia korzystając z odłożonych pieniędzy. Mam wrażenie że nie połączę studiów i pracy to za dużo jak dla mnie dlatego taka decyzja. A to jest praca na pełny etat więc może poprstu znalesc sobie cos innego chociaż sama już nie wiem. Czuje że z jednej strony pieniądze są bardzo ważne ale z drugiej zdrowie ważniejsze wiec może czas cos zmienic...
×