Pomóżcie czekam na odpowiedz

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez sisi1234 11 sty 2007, 13:28
dziekuje Aniu, naprawde staram sie
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
10 sty 2007, 15:19

Czuję się skrzywdzona i jestem pełna żalu, że nie mamy domu

przez anulka25 23 sty 2007, 13:19
Witam jestem nowa na forum.Myślę , że mam depresję, gdyż nic mi się nie chce,jestem bardzo nerwowa i tłumie w sobie złość i płacz.Tylko ,że ta depresja trwa u mnie od kilku a dokładnie od 8 lat.Odkąd z mamą, bratem i siostrą nie mamy gdzie mieszkać,dlatego, że rodzina wymusiła od nas ,abyśmy opuścili mieszkanie(mieszkaliśmy w jednym domu)Zagrażali nam życiem, podpaleniem itp.I w ten sposób doprowadzili nas, że uciekliśmy stamtąd i już nie wróciliśmy tam mieszkać.Byliśmy zastraszeni i baliśmy się tam wrócić. Przez te lata wynajmowaliśmy mieszkania,przez ten czas dużo się wydarzyło, brata umieszczono w rodzinie zastępczej, mama popadła w alkoholizm a siostra próbuje ułożyć sobie życie.Dodam , że gmina wie o naszej sytuacji,ale nie potrafi nam albo nie chce nam pomóc. Mówi ,że nie mają mieszkań
Tam gdzie kiedyś mieszkaliśmy, jesteśmy dalej zameldowani.Rodzina zajęła mieszkanie po nas, zrobiła sobie remont, (to rodzina wielodzietna-mieli za mało miejsca)
Minęło 8lat , jestem już dorosła,i ciągle nie umiem poradzić sobie z żalem i gniewem , z bezradnośćią, często płaczę, jestem skryta w sobie i nie potrafię pogodzić sie z życiem, nawet w pracy jestem rozdrażniona i nerwowa.Czuję się skrzywdzona i jestem pełna żalu,że niemamy domu, że go nam odebrano,że brat musi być w rodzinie zastępczej, gdyż nie mam warunków by mieszkał ze mną.
Mieszkam obecnie z narzeczonym,u teściów.Ale i tu sytuacja jest dla mnie tródna, ponieważ teściowa na każym kroku daje mi odczuć, że jestem tu niepotrzebna i obca.Często krytykuje mnie i ciągle poucza.Czasami mam już dosyć takiego życia i chciałabym zapaść się pod ziemię.Pisałam podanie o mieszkanie do gminy, ale oni(ponoć nie mają mieszkań) jedynie mogą dać nam kawałek ziemi a my we własnym zakresie możemy postawić sobie kontener mieszkalny.A nas nie stać na to.Czuję się nieszczęśliwa, nieraz kłuje mnie serce, lekarz mówił , że to na tle nerwowym.Nie wiem już jak sobie poradzić z tym wszystkim.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 sty 2007, 12:05

Avatar użytkownika
przez gina 23 sty 2007, 13:35
Jejku Anulkatak strasznie mi przykro,wyobrażam sobie co przechodzisz... ja włóczyłam się po prywatach 11lat... jak nie ma się własnego domu,własnego miejsca jest tak ciężko.. Mieszkanie z teściami czy też z rodzicami to horror,ja wytrzymałam tylko 3 miesiące... Nie wiem jak Ci pomóc,mogę tylko spróbować dodać Ci otuchy,choć wiem,że to niełatwe... Mnie się udało,znalazłam wreszcie własne miejsce,w którym czuję się bezpiecznie,choć nie jest to szczyt moich marzeń,ale jest,dlatego wierzę,że i Tobie się uda,póki co,życzę Ci wiele wytrwałości,bo ta będzie Ci bardzo potrzebna. A los czasem się uśmiecha w zupełnie nieoczekiwanym momencie,czego Ci z całego serca życzę,pozdrawiam,gina
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez anulka25 23 sty 2007, 14:13
Dzięki gina , tak , potrzeba mi wytrwałości i wiary,może kiedyś los się do mnie uśmiechnie, mam nadzieje, że kiedyś będę mieć własny dom,
pozdrawiam serdecznie!!! :smile: [/code]
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 sty 2007, 12:05

Avatar użytkownika
przez IceMan 23 sty 2007, 16:47
Witaj Anulka,
Jesteś naprawdę w ciężkiej sytuacji, musi być Tobie trudno. Wydaje mi się, że rozwiązaniem byłoby dla Ciebie założenie tego prawdziwego, ciepłego, rodzinnego domu, jaki Ci odebrano. I życzę Ci, żeby to w końcu się stało, żebyś czuła się wreszcie szczęśliwa na tym świecie i miała na nim swoje miejsce. A zanim to nastąpi, musisz być silna i wytrwała - pamiętaj, nie możesz poddać się depresji, bo nawet jeśli osiągniesz to czego Ci życzę a załamiesz się - nie będziesz szczęśliwa. Walcz z depresją i z przeciwnościami losu, a w końcu ten los się do Ciebie uśmiechnie. Pozdrawiam serdecznie!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Róża 23 sty 2007, 20:09
Witaj anulka-strasznie ci współczuję i mam nadzieję,że los wreszcie uśmiechnie się do ciebie.A ci ludzie,którzy tak was skrzywdzili,na pewno kiedyś dostana nauczkę za swój czyn.Dobro zawsze wraca-tak samo dotyczy to zła.Trzymaj sie cieplutko.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Czy można kogoś zmusić do leczenia?

przez mika1981 23 sty 2007, 20:12
Witam , moja mama popadła w depresje , pogłebia sie to juz od 3 lat teraz jest na etapie urojen!(ze trujemy Ja , ktos Ja sledzi ,rachunki to listy z grozbami itp)!duzo by o tym pisac ! najbardziej interesuje mnie czy mozna takiej osobie pomóc bez jej wiedzy.... wiem zadałm głupie pytanie ale niestety moja mama była juz RAZ u psychiatry dostała tabletki ale na tym sie skonczyło oczywiscie wzieła moze dwie i koniec!"sami sobie to łykajcie "oto Jej słowa.Czy mozna Ją jakos "zmusic"aby zaczeła sie leczyc ?? przepraszam ze tak zwiezle to opisałam ale naprawde nie mam juz siły o tym mówic i pisac, pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 sty 2007, 19:57

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 23 sty 2007, 20:24
mika, nie wiem czy dobrze odpowiem ale urojenia chyba nie występują w depresji.... To raczej wyglada na coś większego. Dana osoba uraja sobie nieprawdziwe sytuacje i w nie wierzy.....o ile sie nie myle takie objawy są przy schizofreni......ale nie jestem lekarzem...Najlepszą poradą jaka mogę Ci dać jest wizyta u psychologa/psychiatry
Pozdrawiam
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez 331ania 23 sty 2007, 23:06
nie potrafie nawet wyrazic jak strasznie jest mi ciebie szkoda i jaki mam zal do tego wszystkiego co sie dzieje w naszym kraju i ze nic nie mozna na to poradzic.Wiem jak strasznie boli brak swego miejsca na ziemii-brak wlasnego malego bezpiecznego kata o ktorym mozna powiedziec ze to moj kawalek i tylko moj.Strasznie mnie zmartila Twoja historia i gdybym mogla to bym ci nieba przychylila bo doprawdy chyba nikt cie nie rozumie tak jak ja.Sciskam cie mocno.Mam nadzieje ze ulozy ci sie jakos w zyciu czego zycze ci calym sercem.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez mika1981 24 sty 2007, 11:27
Witaj , dziekuje bardzo za odpowiedz, wiesz...mysle ze bedze musiała sie wybrac "ZA mame" do jakiegos specjalisty ! pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 sty 2007, 19:57

przez nieznosna_ciezkosc_bytu 25 sty 2007, 08:39
moja babcia tez ma urojenia, przy czym jej lekarz stwierdzil, ze ma nerwice ogolna, ale jakos nie chce mi sie wierzyc w tak "lagodna" diagnoze. Ona ma 84 lata, moj dziadek 80, przy czym ona wkreca sobie, ze on ma kochanke, ze ona za nimi jezdzi samochodem i wydzwania do domu. Ze mna tez nie wszystko jest w porzadku i boje sie, a nawet tak mysle, ze moze to byc dziedziczne.
Ona narazie bierze leki lagodne, ale za miesiac ma kolejna wizyte. Zobaczymy, co wtedy.
Posty
6
Dołączył(a)
22 sty 2007, 23:57
Lokalizacja
Wałbrzych

Avatar użytkownika
przez korres1 28 sty 2007, 22:59
witaj
POmyślałaś o tym, żeby swoją sprawą zainteresować opiekę społeczną, zrobić szum w mediach? Czasem to pomaga, a przynajmniej zwraca uwagę, gmina przyciskana przez prasę często jest bardziej skora do przydzielania mieszkań. Spróbuj, na pewno nie zaszkodzi. Pozdrawiam serdecznie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Avatar użytkownika
przez Virginia 31 sty 2007, 20:37
Mam nadzieje, ze uda Ci sie zrealizowac marzenie o wlasnym domu. Masz cel w zyciu, warto skupic wszystkie sily zeby go zrealizowac. Twoj narzeczony na pewno bedzie Cie wspierac. A jezeli chodzi o tesciow, to naprawde powinniscie sie od nich jak najszybciej wyprowadzic, mlodzi ludzie powinni mieszkac osobno, bo zawsze powstaja konflikty, niedomowienia, ktorych nie sposob uniknac.

Jeszcze jedna wazna rzecz, mysle,ze z poczuciem krzywdy, bezsilnosci i rozpaczy nie poradzisz sobie sama. Zostalas bardzo powaznie skrzywdzona. Twoja tak zwana rodzina (pisze tak zwana, bo niewyobrazam sobie zeby normalni ludzie mogli zrobic cos tak strasznego) zniszczyla calkowicie Twoje poczucie bezpieczenstwa. Zeby pozbyc sie tych wszystkich zlych uczuc i emocji musisz poszukac pomocy u terapeuty i to zanim bedzie za pozno.
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Nie umiem sobie sama z tym poradzić

przez smutasek43 04 lut 2007, 21:47
Witam wszystkich, jestem nowa na forum już kilka razy zabierałam się żeby przyłączyć się do forum ale zawsze brakowało mi odwagi. Dzisiaj kolejny raz mam gorszy dzień a nawet dużo gorszy. Pewnie dalej bym się nie przyłączyła gdyby nie to co dzisiaj usłyszałam od jedynego przyjaciela a mianowicie napisał mi że ma już tego dosyć, tego mojego dołka, zawsze mnie pocieszał i dzisiaj też to robił, ale te słowa zabolały mnie naprawde mocno. Ja też mam siebie dosyć takiej jaką się stałam ale nie moge nic na to poradzić a on powiedział mam tego dosyć dla mnie zabrzmiało to równoznacznie ze stwierdzeniem mam ciebie dosyć. Strasznie mi się przykro zrobiło z tego powodu, czuje że niszcze tę przyjaź a tylko to mam tylko to mi zostało. Inne kontakty się pourywały głównie z mojej winy, bo gdy przychodzą gorsze dni to przestaje mi na wszystkim zależeć i nie mam ochoty z nikim rozmawiać i dlatego robie sie nie miła. Ludzie zaczynają mnie unikać a mi to w pewnym sensie przestało przeszkadzać bo wole być sama, polubiłam tą moją samotność. Coraz gorzej jest w kontaktach z innymi osobami, nie potrafie już normalnie rozmawiać, wszystko mnie denerwuje i męczy czasami taka zwykła rozmowa jest dla mnie wysiłkiem nie na miare moich sił.Coraz częściej mam ochote się rozpłakać tak z byle powodu i to dość często również w miejscach publicznych. Już od kilku lat dręczą mnie myśli samobójcze a w ostatnim czasie znacznie się nasiliły i zaczynam się bać że moge to zrobić.
Nie chce już tak żyć, czuje jak marnuje życie jak się niszcze i jak niszcze to co jeszcze mi zostało jedyną przyjaźń i znajomości z ludzmi. Ciągle brakuje mi siły, jestem smutna, zmęcznona, chociaż niewiele robie, najchętniej przespałabym dzień za dniem a wiem że nie moge. Nuka sprawia mi ostatnio wiele kłopotów mam ogromne problemy z zapamiętywaniem.Wszystko zawalam a nie chce tak dłużej nie wiem co mam robić, jak sobie pomóc doradzcie coś. Czekam na odpowiedzi. :(
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
04 lut 2007, 20:13

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do