Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

[Moja historia] Alliness

Avatar użytkownika
przez Alliness 28 sie 2007, 17:50
właściwie to nie wiem od czego zacząć..
przez ostatnie 3 lata spotkało mnie mnóstwo przykrych rzeczy
moja matka jest po rozwodzie ponad 1,5 roku - wcześniej przez 2 lata prawie co dzień awantury, policja etc. Ojczym mnie nienawidził, to miedzy innymi przez niego mam tak wypaczoną psychikę, nigdy nie słyszałam od niego dobrego słowa, za to zawsze wyzwiska typu: ku... itp
Kiedy doszło do rozwodu i ojczym dostał nakaz eksmisji, byłam szczęśliwa, już nie musiałam bać się powrotów do domu, ciągłych awantur, wyzwisk, bijatyk
Matka kiedys była dla mnie wszystkim dlatego zawsze o nią się najbardziej bałam
Niestety teraz między nami jest bardzo źle
Momentami jej po prostu odbija
Teraz te wyzwiska padają z jej ust :((
Mam młodszą siostrę, o 11 lat (ma teraz 10 lat), fajny był z niej dzieciak ale teraz wszytsko jej wolno
Matka miała starsza siostre która ją gnębiła, więc niestety teraz cały czas uważa, ze ja chce to samo zrobic mojej siostrze:(( na początku bardzo się starałam, toteż młoda zawsze się do mnie "lepiła"; teraz mam to gdzieś
Nawet jak chcę dobrze, wychodzi źle. zawsze jest ten sam komentarz: ze jestem zazdrosna, że jestem dla młodej niedobra
Jakby tego było mało, matka ostatnio coraz częsciej znajduje powody by się do mnie nie odzywać; zawsze przyczyną jej złego humoru jestem ja. często też odnoszę wrażenie, ze lubi mnie szantażować - ostatnio obiecała kase na 4-dniowy wyjazd nad morze, jednak do konca nie wiedziałam czy ją dostanę, bo nie chciała mi jej dać; podobnie było w maju, jechałam do Zakopanego na parę dni bo sie zgodziła, niecałą dobę przed wyjazdem jej się przypomniało ze ja jednak nigdzie nie pojadę :(( w końcu osiągnęłam swój cel, ale tak okropnego dnia jeszcze nie miałam
Do tego dochodzi kolejny problem: juz wczesniej słyszałam od niej wyzwiska typu k... choć tak naprawdę mam prawie 21 lat a pierwszego faceta miałam parę m-cy temu.
Niestety mój pierwszy związek był najgorszym co mnie mogło spotkać: facet mnie zdradził, wszystko skończyło sie nagle, z dnia na dzień. byłam załamana. teraz poznałam innego 3 m-ce temu..ale nie potrafie sie z tego cieszyć tak jak powinnam
z nim czuję się bardzo dobrze ale jak mam wracać do domu to jestem załamana:((
poza tym jak narazie nie potrafię mu zaufać, boje się ze znów zostawi mnie kolejny :((odnoszę wrażenie, ze matka cieszyłaby sie jakby to zrobił :(( juz nieraz mi to wygarnęła.. tak jak wcześniej gdy byłam sama, często mówiła, ze każda normalna kogos ma..a takiej jak ja żaden nie będzie chciał
mam bardzo niska samoocenę: zarówno przez sytuację w domu (zawsze czułam się jak piąte koło u wozu) jak i przez ślady po trądziku. sa momenty ze nienawidzę samej siebie, nie mogę na siebie patrzeć, czuję się gorsza:(( coraz bardziej się wszystkim przejmuję
od ponad roku poza 4 dniami spedzonymi z moim chłopakiem nad morzem, nie było innych wesołych
nie wiem co zrobić :((
mam myśli samobójcze
nienawidzę swojego życia
jak sobie z tym poradzic
jak zaufac obecnemu chłopakowi? a jesli nie zaufac to jak nabrać do tego dystansu?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 sie 2007, 16:50

przez ayrton 28 sie 2007, 21:33
Wiem, że zabrzmi to schematycznie, ale wybierz się do specjalisty, naprawdę. Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło w końcu w dobrym kierunku :-(
Ja nadal nie uśmiecham się, ale uwierzyłem, że w końcu taki dzień nastanie. Wierzę, że i u Ciebie tak się niebawem stanie.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
08 lip 2007, 10:03

Przeciążenie sensoryczne

Avatar użytkownika
przez ksenia 28 sie 2007, 22:35
Z tego co opisujesz twoje, życie jest pełne tragedji. Zwłaszcza ostatnie lata nie były dla ciebie łatwe. Cała wasza rodzina ... czyli mama Ty i siostra miałyście ostatnio bardzo ciężko. Byłoby cudownie gdybyście znalazły dla waszej 3 dobrego psychologa, który pomugłby wam wyjść na prostą. Niestety często ofiary przemocy nie chcą słyszeć o pschologu. Postaraj się jednak przekonać mamę do tego pomysłu. Radzę jednak wybrać dobrego specjaistę. Taki co zna się na rzeczy. Jak już go znajdziecie to taka osoba powinna spełniać rolę medjatora, który pomoże wam znaleść wspólny jeżyk. Myślę, że mama napeno cię kocha a słowa, które kieruje do ciebie (k....) są wynikiem silnego stresu i frustracji. Napewno wiele macie do zrobienia by na nowo nauczyć się żyć "normalnie" ale pomyśl ile kobiet nigdy nie odchodzi od takich tyranów jak twój ojczym bo nie ma na to śiły ani odwagi wam się to udało dlatego wieżę, że teraz uda się również dojść do siebie. Aby zabliźniły się takie rany trzeba czasu jednak napeno możecie być jeszcze bardzo szczęśliwą rodziną czego wam życzę z całego serca. Zapraszam również do przeczytania moich postów jak ja poradziłam sobie z traumą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
01 sie 2007, 13:29
Lokalizacja
Katowice

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Twilight 29 sie 2007, 03:07
Allines, nie jesteś już dzieckiem, może czas sie wyprowadzić i zacząć samodzielne życie? Zastanów się, co jest dla Ciebie ważniejsze, strach przed nowym czy Twoje szczęście.

Wizyta u specjalisty Ci sie przyda - łatwiej będzie Ci poradzić sobie nie tylko z tym, o czym wiesz, ale z tłumionymi rzeczami, które mogą jeszcze wyjść - jednak żadna terapia Ci nie pomoże, jeśli nie usuniesz źródła problemu.

Nie trzyma Cię w domu nic, czego nie możesz ''kopnąć w tyłek''. To zależy tylko od Ciebie.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Takie rozwiązanie nie jest ...

Avatar użytkownika
przez ksenia 29 sie 2007, 09:13
Takie rozwiązanie może nie jest najgorsze ale ja wiem z doświadczenia, że nie wyjaśnione sytuacje w domu ciągną się za nami nawet gdy nie mieszka się już z mamą. Tak to juz jest, że się kocha rodziców mimo wszytko. Dodam jeszcze, że bardzo dużą siłę ma wybaczenie i bezwarunkowa miłość.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:14 am ]
dlatego zachęcam do terapi rodzinnej aby w następnym kroku mudz się wyprowadzić z domu bez ciążącego balastu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
01 sie 2007, 13:29
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Alliness 29 sie 2007, 10:52
obecnie nie mam kasy na wyprowadzkę, narazie studiuję -niestety nie mam własnej wypłaty co jest jednym z moich głównych problemów
co do moich kontaktów z matką to watpię czy tu można mówić o miłości: obecnie to zastanawiam sie czy ją jeszcze "tylko" nie lubie czy już nienawidzę; chcę by się ode mnie odczepiła, by przynajmniej nie dogryzała na każdym kroku

poza tym co wymieniłam dochodzi jeszcze kilka innych problemów: nie dostałam się na wymarzony kierunek studiów - i to nie raz a 3 razy :(
próbowałam znaleźć sobie coś innego ale to cały czas nie daje mi spokoju
do tego mam problemy ze skórą-leczyłam się na trądzik, w końcu udało mi się wyprosić matkę by mi dała na leczenie, lecz niestety i tak już zostały blizny, przez które czuję sie brzydka :( momentami nie mogę na siebie patrzć :( w ogóle mam kompleksy na punkcie właśnego wyglądu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 sie 2007, 16:50

Re: gdy wszystko się wali :(((((((

Avatar użytkownika
przez pink 29 sie 2007, 11:07
Ech... wiem, jak to jest. Ratuj się, dziewczyno. Myśl przede wszystkim o sobie, już nie o niej. Może to brutalne, ale dla mnie nie ma usprawiedliwienia na wyzywanie czy poniżanie kogoś. Z jednej strony nie zgadzam się z Ksenią, że to wyraz jakiejś frustracji, ale z drugiej strony wiem jak to jest - ciągnie się to za nami całe życie. Jeżeli nie weźmiesz się sama za siebie, to wyprowadzka tu nic nie da. Ja sama liczyłam na cud, wyprowadziłam się, jestem na swoim, i pomimo tego, że mam męża, dwójkę dzieci, to wystarczy jeden telefon od mojej matki, a ja mam ochotę iść się zabić. Mam potwornie przez nią zaniżone poczucie własnej wartości - tak jak Ty. I dopiero teraz, tak na prawdę zaczęły się moje kłopoty. To co działo się jak z nią mieszkałam to nic, bo miała nade mną kontrolę i mogła się wyzywać kiedy tylko chciała. A teraz dopiero ją krew zalewa. Trzymaj się
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
08 lut 2007, 17:14
Lokalizacja
kraków

przez ania19 29 sie 2007, 16:51
moja mama chodzi na grupy wsparcia współuzależnionych (ojciec jest alkoholikiem) i tam nauczyła się jednego, co teraz wpaja mnie - "wszystko jest ważne ale JA dla siebie samej jestem najważniejsza". Zwłaszcza gdy w gre wchodzi zdrowie psychiczne. Więc w żadnym razie nie powinnaś sobie żałować tych kilka dziesięciu złotych...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
25 sie 2007, 13:55
Lokalizacja
bolesławiec

Avatar użytkownika
przez Twilight 29 sie 2007, 18:08
Alliness, nie znam tu nikogo, kto MIAŁBY kasę w momencie wyprowadzki :lol: Zobacz ten temat od 6 posta od góry w dół...

http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=9861&postdays=0&postorder=asc&start=0

Pink ma rację, ale tylko wtedy jeśli wyprowadzisz sie jednie, a spraw NIE rozwiążesz. W każdym razie, łatwiej Ci będzie sobie poradzić, gdy zaczniesz wreszcie czuć się odpowiedzialna za swoje życie - całkowicie - i niezależna.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Poszukaj pomocy

Avatar użytkownika
przez ksenia 29 sie 2007, 22:46
Jeżeli Twoja mama znęca się nad Tobą to możesz poszukać pomocy u psychologa oraz prawnika . Spróbuj się dowiedzieć, jakie masz prawa i możliwości. Może Twoja uczelnia mogłaby ci zagwarantować akademik i jakąś chodzby niewielką pomoc materjalną. Jeżeli dasz radę to poszukaj jakiejś chodzby dorywczej pracy.Napeno sa jeszcze jakieś inne rozwiązania ale nie znam dokładnie sytuacji więc dokładnie Ci nie powiem. Jeżeli chodzi o blizny na twarzy to są już bardzo dobre zabiegi, które likwidują problem bardzo skutecznie. Sa one coprawda dość kosztone ale za to dają doskonałe efekty na stałe. Polegają one na usówaniu wieszchniej warstwy naskurka za pomocą lasera lub innego użądzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
01 sie 2007, 13:29
Lokalizacja
Katowice

Znam to...

Avatar użytkownika
przez ksenia 29 sie 2007, 23:28
Przechodziłam przez to samo. Wyglada na to, że cierpisz na jakąś chorobę więc mogłabys się wybrać do psychiatry. Postaraj się poszukać jakiegoś dobrego. Jeżeli on zaleci psychologa to też poszukaj dobrego. Jest to bardzo, ważne bo specjaliści są tylko ludzmi i jak to ludzie mogą pomóc ale i też zaszkodzić więc ostrożnie. Znam to środowisko od dziecka i wiem jakie g..je mogą pracować w sużbie zdrowia. Jak już znajdziesz specjalite czeka cię poszukiwanie właściwych leków ... to też nie jest łatwe. Potem właściwa terapia. Musisz się zastanowić czego od niej oczekujesz i jaki jest Twój cel. Możesz również skożystać z tej str i spróbować czegoś co ja spróbowałam i wyzdrowiałam http://krainazdrowia.ovh.org/index.htm. Może to i dość długa droga ale warta zachodu i jedno jest pewne możesz z sobie z tym poradzić i być zdrowa i szczęśliwa ....
Jakbyś miała do mnie jakieś pyt to zapraszam do prywatnej rozmowy lub na forum
Avatar użytkownika
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
01 sie 2007, 13:29
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Alliness 30 sie 2007, 09:46
wiem, jeden zabieg laserem ponad 1000 PLN; narazie nie mam co o tym marzyć

a jak poradzić sobie ze zdradą?? mój były mnie zdrazdił, teraz mam innego ale tamto cały czas mnie boli
boj ę się ze to się powtórzy :(
niby wszystko jest O.K. ale czasami zaczynam o tym myśleć isama myśl że to miałoby się powtórzyć, mnie przeraża :( co zrobic?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 sie 2007, 16:50

Zdrada

Avatar użytkownika
przez ksenia 30 sie 2007, 11:48
Ciężko jest uwieżyc facetą. Zwłaszcza po nieprzyjemnych przejściach. Ja po rozwodzie myslałam, że wszyscy sa tacy sami. Niestety faceci maja pewne mechanizmy zachowania wpisane w swoja "naturę". Poprostu przyroda stworzyła pewne mechanizme, które nijak się maja do monogami. Oczywiście nie wszyscy faceci zachowują się jak dzikie zwieżęta i ulegaja pierwotnym instyktą dlatego należy być ostrożnym ale bez obsesji i przesady bo jesli macie byc razem to bedziecie. Chcę Ci powiedzieć, że zdrada to bardzo ludzka cecha i czasami tak się dzieje, że nie jesteśmy sobie wierni czasami oznacza to, że dana osoba Cię już nie kocha a czasami oznacza to, że jest słaba i ulega pokusą. Wszytko zależy od Ciebie jak to ocenisz i czy jesteś w stanie przebaczyć i żyć dalej czy też olać faceta i poszukać sobie innego, takiego który bedzie tylko dla Ciebie i nie bedziesz musiała się z nikimnim dzielić. Ja osobiście wolę opcje "nie dzielić się" bo taka jest najbardziej odpowiednia dla kobiety. Kobieta w swej całej zawiłości potrzebuje potrzucia bezpieczeństwa i partnera, który bedzie jej poświęcał cała swoją uwagę. Natura nas tak stworzyła abysmy mogli wychować potomstwo. Oczywiście mogłabym rozwijać temat w nieskączoność ale myślę, że dam miejsce do popisu innym.
Zabiegi: oprucz laserowych są inne zabiegi tańsze i bardzo skuteczne .... niektorzy uważają, że są nawet bezpieczniejsze. Nie martw się napewno kiedyś znajdą się na to sirodki pieniężne. Teraz postaraj się pokochac taką jaką jesteś ... to bardzo ważne ... bo wartość człowieka nie tkwi w jego wyglądzie. Ja np mam roztępy szerokości 1,5 cm po ciąży na całym dosłownie ciele. w dodatku mam dużą nadwagę bo ok 25 Kg i rozciagniętą obwisłą skórę, celulitis itd ale uważam się za wartościową osobę i chodź chciałabym wyglądać inaczej nie robie z tego tragedji. Ciało się starzeje robi się brzydkie ale i tak się kocham. Jak patrze w lusto to myślę sobie, że wyglądam ładnie i odrazu się do siebie uśmiecham. Kiedyś wyglądałam bardzo atrakcyjnie ale i tak w lustrze widziałam kogoś brzydkiego bo nie potrafiłam pokochać samej siebie. sztuką jest aby nauczyć się kochac siebie. A gdy pokochasz i zrozumiesz siebie łatwiej bedzie ci zrozumieć i pokochać innych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
01 sie 2007, 13:29
Lokalizacja
Katowice

pytanie

przez irina 30 sie 2007, 16:41
mam krotkie pytanie. Mam stan depresyjny, do teraz jakos dawalam rade ale od jakiegos czasu placze zbyt duzo i wszytko mnie przerasta dlatego nie jestem w stanie pracowac. Dodam ze pracuje z ludzmi i moj usmiech jest ogromnie wazny. Teraz zamiast usmiechu jest placz i wymioty. Zawalam prace. Jak wy sobie z tym radzicie??
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
30 sie 2007, 16:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do