"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez elo 06 gru 2013, 23:28
wlasnie zauwazylam ze mam przekrwione oczy [chociaz nie mam nawet sil plakac] i wyglada to okropnie : o
w dodatku umieram z zimna :(
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7667
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez ewelka91 06 gru 2013, 23:42
nienawidze zimy, mam "nerwice natrectw" związaną z barachanami - nie znoszę czapek, szalików, rękawiczek, kurtek, butów. Ani to poręczne ani co. Mam w kurtce zimowej małe kieszenie i nic mi się nie zmieści -ani czapka ani nic, z rękawu wypada - nie wiadomo gdzie to upchnąć, włożyć, szczególnie w szkole/na studiach - ani to poręczne ani jakie. Ograniczam się do minimum - kurtka, buty, czasem czapka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
297
Dołączył(a)
27 lis 2011, 17:12
Lokalizacja
Lublin

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Ophelia 07 gru 2013, 00:49
znowu smierc
Ophelia
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez elo 07 gru 2013, 01:18
ojej czemu smierc?
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7667
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez SmutnaTęcza 07 gru 2013, 01:25
Nikt mnie nie lubi. :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4515
Dołączył(a)
31 paź 2013, 16:04
Lokalizacja
okolice Trójmiasta

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez TEUFEL 07 gru 2013, 01:32
Aurora92, poszukaj tej terapii w końcu może? ;) Wiesz, że to się samo nie skończy?
TEUFEL
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez SmutnaTęcza 07 gru 2013, 01:33
light, nie chcę terapii, chcę rozmowy i bliskiej osoby. :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4515
Dołączył(a)
31 paź 2013, 16:04
Lokalizacja
okolice Trójmiasta

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez TEUFEL 07 gru 2013, 01:35
Aurora92, Ale bez terapii nikt nie będzie chciał Cię bliżej poznać. Nikt nie trawi takich marud ;) Mówie Ci to szczerze ;)
TEUFEL
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Kh13 07 gru 2013, 01:49
Witam wszystkich,
Mam pewien spory problem z bliska mi osoba i nie wiem jak sie za to wszystko zabrac..
Mam 23 lata i przez pierwsze 3 lata studiow przyjaznilam sie z chlopakiem, ktory na prawde bardzo mnie kochal i robil mase glupich rzeczy z tego powodu i wiedzialam o tym.
Probowal sie odkochac, probowal mnie znienawidzic, odseparowalismy sie na caly rok, probowal spotykac sie z innymi,
ale nic nie podzialalo, nie mogl o mnie zapomniec, spotkalismy sie znowu jakby nigdy nic i zaczelo do mnie docierac, ze czuje do niego cos wiecej.
Gdy bylam tego pewna, dalam mu to do zrozumienia, zaczelismy razem byc i bylo nam rewelacyjnie.
Przez 10 miesiecy bylismy razem. Z racji kilkuletniej wczesniejszej przyjazni, czy to bardzo bliskiej relacji, myslelismy o sobie powaznie i bardzo przyszlosciowo.
Zdarzaly sie zgrzyty i klotnie, ale po jakims czasie J. nauczyl sie do nich konstruktywnie podchodzic, wyciagac wnioski i staralismy sie nigdy nie popelniac tych samych bledow dwa razy. Generalnie jest typem czlowieka, ktory zawsze ma racje, zawsze sobie sam najlepiej poradzi i ciezko do niego czasem dotrzec, by powiedziec, ze mogl sie pomylic...
Jakis miesiac temu spedzalismy razem 4 dni w miescie, w ktorym studiujemy i bylo razem cudownie i przeszczesliwie. Wrocilismy na swoje wsie na weekend, byla drobna sprzeczka o to, ze prosilam by nie pil wodki dwa dni z rzedu, obiecal, nie dotrzymal obietnicy, ja zla i dupa. No i kolejnego dnia po weekendzie bylam raczej obrazono-zla, ale sie spotkalismy i znowu mielismy jechac do jego mieszkania, popracowac nad naszymi pracami inżynierskimi do obrony. Atmosfera do zniesienia, ale powiedzmy mogloby byc lepiej. Zaczelam sie zle czuc drugiego dnia na tyle bardzo, ze w nocy juz mnie przytulil i nastepnego dnia wrocily nam humory, zartowalismy i bylo bardzo milo. Ale zauwazylam, ze nie glaszcze mnie, nie przytula, nie ciagnie go do dotyku, czy innej formy kontaktu fizycznego. Zwrocilam mu na to uwage, powiedzial, ze nie wie co sie dzieje, jakos tak. Kolejnego dnia ni z gruchy ni z pietruchy uznal, ze nie spelnia moich oczekiwan (poglaskania mnie po glowie raz na dzien, bo brakuje mi jego dotyku) wiec musimy sie rozstac. Spakowalam swoje rzeczy, wyszlam. Przybiegl za mna i na kolanach ze lzami w oczach przepraszal, zebym wrocila, glupi byl, nie myslal i zaluje i wogole. Wrocilam do mieszkania, ale dalam sobie czas do rana zeby zdecydowac o powrocie do niego. Rano sie zgodzilam pod warunkiem, ze powie, ze mnie kocha. Powiedzial, ze nie moze tego teraz zrobic, bo nie. Po 40 min namyslu uznal, ze mnie nie kocha. Po tygodniu milczenia napisalam mu, ze nie wierze, ze mozna odkochac sie niemalze z dnia na dzien po tylu latach i niech sobie pouklada w glowie. Ja poczekam, ale nie w nieskonczonosc.. Wtedy zaczelismy pisac o tym, ze nie zmusi sie przeciez do kochania mnie. Cos zniknelo, on sam nie wie co. Nadal mu sie podobam, nadal mi ufa i mnie lubi i lubi ze mna rozmawiac. Nie wie czego mu brakuje. Moze obsesji, jaka kiedys mial, moze nie. W kolejnych rozmowach przyznal, ze ma problem ze soba, ze probuje sie z czyms uporac, czego nie rozumie, ale nie zamierza sie tym z nikim dzielic. Wiem, ze ma sporo problemow w domu rodzinnym, problem z kasa i znalezieniem pracy, rodzice na niego naciskaja z kazdego powodu i obwiniaja za wszystko, nie radzi sobie z praca inzynierska i wszystko ogolem idzie nie tak. W ciagu ostatnich kilku dni uznal, ze otworzy sie przede mna, ze moge pytac o wszystko i na wszystkie pytania mi odpowie, ale sam nie mowi, bo zwyczajnie nie wie co mowic. Nie rozumie dlaczego cos przestal do mnie czuc, bo nie bylo zadnej przyczyny ku temu i przeraza go to, ze nie wie czemu.. Nie chce ze mna stracic kontaktu, chce sie dalej przyjaznic, a ja chce mu pomoc zrozumiec co sie z nim samym dzieje. Przyznal, ze chyba ja rozumiem go lepiej, niz on siebie sam. Jak poczatkowo zaprzeczal jakiejkolwiek depresji, czy skutkom tlumienia emocji, tak teraz chyba depresje rozwaza i dopuszcza do swojej swiadomosci.. A ja nie wiem czy to depresja, nie wiem juz co sie z nim moze dziac i tymbardziej nie wiem jak z nim rozmawiac, zeby mu pomoc. I moze pomoc tez tym samym sobie. Wtedy moze zrozumiem dlaczego tak z dnia na dzien mnie odepchnal od siebie bez zadnej konkretnej przyczyny...
Blagam, pomozcie mi ta sprawe rozwiklac, bo glowie sie nad tym juz jakies 3 tygodnie i sama odczuwam skutki tej walki na swoim zdrowiu...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 gru 2013, 01:13

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez kolekcjoner snów 07 gru 2013, 02:18
Hej. NA pewno ma problem, ale jego duma i zamknięcie na innych powoduje, że sam będzie chciał się z tym uporać. Może to zająć dużo czasu i przy okazji odsunie na bok innych. Może też go stres wewnętrznie zżera. A może też namiętność się wypaliła z biegiem czasu, zauroczenie i pojawiła sie szara rzeczywistość. Trudno dokładnie ocenić, ale by się przydała szczera rozmowa i otwarcie z jego strony na pomoc i przyznanie się do problemów. Może też warto pójść do psychologa by ktoś z zewnątrz pomógł mu to wszystko zrozumieć. Z jego strony to wygląda trochę na ucieczkę przed tym co w sobie w skrywa.
kolekcjoner snów
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Ziomal4321a 07 gru 2013, 04:35
( Dean )^2, Kolega tańczy? Ja tańczyłem kiedyś Zumbę w akademiku pełnym kobiet. Jakie było ich zdziwienie, że tańcze :O, a raz jak mnie nie było to z tekstem: "oj jak dawno cie nie było!'.

Dla mnie fakt ze nie mam skill'a to mnie nie obchodzilo, ważne że nie siedziałem wtedy przy kompie w samotności...
"Przeszłość to ziejąca otchłań, próbujesz od niej uciec, ale im dłużej uciekasz, tym głębsza, straszniejsza rośnie za tobą. Jej krawędzie ocierają twoje pięty. Ale musisz odwrócić się i stawić jej czoła"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
164
Dołączył(a)
23 paź 2013, 18:12
Lokalizacja
Poznań

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Kh13 07 gru 2013, 10:22
@kolekcjoner snów: pytałam go, czy moze po prostu bawilo go ganianie kroliczka przez kilka lat, w koncu zlapal i mu sie znudzilo. odpowiedzial, ze nie, to zupelnie nie tak. Bo zauroczony mna byl dawno temu i gdyby to bylo tylko to, to w ktoryms momencie przez 4 lata by mu przeszlo.. A namietnosc? Jesli moze zaniknac z dnia na dzien praktycznie, to moze i to mozliwe, ale jeszcze niecaly tydzien wczesniej traktowal mnie jak swoje oczko w glowie pod kazdym wzgledem i nie dawal chwili spokoju i na prawde cieszyl sie wszystkim.
Uswiadomilam mu juz, ze sam sobie moze z tym nie poradzic i otworzyl sie przede mna. Tylko nie wie co mowic. A ja nie wiem o co pytac, a moge pytac o doslownie wszystko. Jestem chyba jedyna osoba, ktora moze mu teraz jakos pomoc, bo nie wyobrazam sobie, zeby na prawde poszedl do psychologa/psychoterapeuty.
Do problemow mi sie przyznal. Wiem co go dreczy, co go przeraza (chocby nagly zanik uczuc i to nie tylko w stosunku do mnie, ale w stosunku do wszystkich i wszystkiego, niezrozumienie samego siebie..). Wiem wiele i moge wiedziec wszystko. Ale co dalej z tym zrobic..?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 gru 2013, 01:13

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez SmutnaTęcza 07 gru 2013, 12:59
light, gdybym miała bliską osobę, to bym nie marudziła, bo nie miałabym powodu. Innymi słowy: marudzę, bo jestem samotna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4515
Dołączył(a)
31 paź 2013, 16:04
Lokalizacja
okolice Trójmiasta

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Indifference1 07 gru 2013, 14:14
Aurora92, łączę się z tobą w marudzeniu :)
Wczoraj wyszłam z grupką w której były osoby których wcześniej nie znałam. Jeszcze tego samego wieczoru jeden z nich pytał dlaczego jestem taka zamknięta i na uboczu. To na prawdę interesujące bo myślałam, że wczoraj było ok, jakoś się dogaduję i w ogóle wyglądam normalnie :(
Avatar użytkownika
Offline
II Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1685
Dołączył(a)
09 lis 2013, 14:00
Lokalizacja
Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 16 gości

Przeskocz do