Depresja objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez anette 28 mar 2007, 23:20
to wszystko jedynie pięknie brzmi...
JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...
ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW
ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 mar 2007, 09:21

przez cinnamon_inspiration 28 mar 2007, 23:31
Witaj anette,

Mam podobna sytuacje,to znaczy, tez czasem nazywaja mnie pasozytem. Zaczelo sie od strachu przed szkola i ludzmi, wiec zaczelam opuszczac lekcje i dwa razy nie zalicztlam roku.W efekcie jestem w drugiej klasie liceum a powinnam byc na pierwszysm roku studiow.Czuje sie jak wielkie zero. Mam nadzieje, ze tym razem mi sie uda,lecz w dniach kiedy nie ide do szkoly bo sie boje, czesto slysze,ze jestem pasozytem.Wiem jak to boli, myslami jestem z Toba.

pozdrawiam
beata
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

przez wiatr 29 mar 2007, 11:50
Kochanie i bardzo dobrze ,że tu trafilaś dzięki Bogu dziewczyno
anette napisał(a):Nie wiem dlaczego znalazłam się na tym forum

przeczytałam z uwagą to co napisalaś, prosze Ci tylko o wybaczenie że odrazu nie pisalam lecz zobaczylam wlasne życie, i nie dlatego że mnie to zabolalo, lecz tak naprawdę caly czas się zastanawiałam jak mam pisać. Podjęłam decyzję :shock: Nie powielaj moich błędów. Zatrzym się na sekundę i od tej chwili wszystkie twoje decyzje niech będą twoimi,
anette napisał(a):czy to tak wiele o co prosiłam? chciałam, zeby tylko ktoś powiedział, że jest ze mnie dumny... to dla ojca konczyłam szkoły z najlepszymi ocenami, chodziłam na konkursy i chciałam byc idealna
, koniec już robienia dla ojca, dość, teraz już Czas na Ciebie , maturę masz przed sobą i z calych sil tylko na niej się skup, a jeśli tylko będzie moment w twoim życiu to natychmiast pisz tu na forum, już koniec udawadniania komu kolwiek na świecie a wszczegolniości wlasnemu ojcu. Poprostu wybacz mu w myślach i samej sobie że odczuwasz ból. Nie warto już wchodzić w dyskucję z ojcem czego pragniesz. Wlasne pragnienia jestes w stanie zrealizować w 100% gdyż to jest w 100% Twoje życie. Nie jest ważne dla Ciebie już nie masz czasu myśleć o tym czy Twoj tata akceptuje Twoje decyzje czy tez nie. On przeciesz o własnym życiu sam decydowal, nawet wówczas gdy ciebie jeszcze nie było na świecie. Masz taleny, masz marzenia, wiesz, zawsze wiedziałaś czego pragniesz i wiedzialaś że to jest dla Ciebie dobre bo to Twoja przyszłość. Nie czekaj na akceptację twoich decyzji,. One są jak najbardziej mądre, słuszne i z czasem będziesz dziennikarką, ale nie taką pospolitą, zwyklą, będziesz wrażliwą dziennikarką dostrzegać będziesz to czego inni nie będą dostrzegać. J tylko dlatego będziesz tą niezwykłą. Zapewne twoja droga nie będzie sielankowa, ale warto już wcześniej przez Ciebie cel, słuszny cel zmierzać do niego. Otoczy Cię bardzo dużo ludzi.
I dlatego jak masz chęć poczytaj moje posty, dowiesz dlaczego powiedzialam tobie żeby natychmiast się zatrzymac na sekundę, ponieważ ja szlam zbyt daleko i to tu niedawno temu to forum otworzyło mi oczy . Jeszcze raz proszę Cię zatrzymaj się na sekundę. To ty jesteś najważniejsza, jesteś wspaniała i dlatego nie pozwól by ktokolwiek a wszczególności rodzic mial ci zabrać tą wartość i marzenia. Dość.Stop.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Mizer 29 mar 2007, 21:30
Darmozjad, pasożyt, fleja, nieuk, będe spać pod mostem, ciapa taka między ludźmi a na ojca pokrzykuje, czasami słyszałam aluzje jak byłam mała, że inne dziewczynki w moim wieku sa chude, a ja mam fałdki.

Byłam gruba nieco, ale cholera- bez przesady, jak byłam mała dawali mi taki lek co się tyje po nim, bo chorowałam, no i dziedziczna skłonność do tycia.

Wlazłam lwowi w gardło <przynajmniej włażę> po kilku latach dostałam polecenie, żebym juz nie idealizowała swojej swietnej rodziny, a innych ludzi nie traktowała jako obcość i wrogość, tylko w rodzinie macała dzióry.

Powiedzieć mamie- płacz, że jej wina, że zły rodzic.
Do ojca boję się wyjechac ze zwierzającym, bo pokrywa go skorupa, nie moge jej przebić od dobrych 15 lat- odkad robota całymi dniami, wieczorem nerwy i stresy.

Ja i moja starsza siostra mamy pokitowane w głowie, po młodszej widze jakies kiełki tego co w nas.

A mama została wykorzystana jako świetny mediator- umie porozumieć się z tatą i z nami. mam kilka odpowiedzi na własne pytania. Jak się okazało tata po prostu nie potrafił zrozumieć, że jego dzieci to.. ludzie. No bo jak on był mały, robił takie głupstwa jak my, podrósł- śmiał się z siebie. Teraz my jesteśmy małymi gnojami i kwitowane nasze czyny cynicznym śmiechem- miłości, cośtam, cośtam.

I szkoda, bo jak się okazało ojciec rogów nie ma. Jest cholerykiem, ma trochę sprane nerwy, powie co najgorsze, spuści manto, potem przychodzi i przeprasza... I znowu w kółko...

Po kilku latach wożenia mnie do psychiatry i płacenia za psychologa mojej siostry zrozumiał wiele rzeczy, wszak UMYSLNIE NAM KRZYWDY NIE ROBIL, ON NIE WIEDZIAL ale trochę drogi nam jeszcze zostało.
Mój tata jest perfekcjonistą, on nie umie się przed nami otworzyć, my przed nim, mur z lodu.

Obiecałam sobie, że zanim pójdę na studia to wezmę ich wszystkich za gordziele <moją rodzinę> i zaciągnę na terapię rodzinną. Każdy po jakimś czasie wyśpiewa, a to solo, a to chórem- nareszcie będę wiedziała, z czego składa się podstawa mojego świata i wyobrażenia o sobie i wtedy pójde w świat, bo teraz nie umiem- mam przewlekłe zaburzenia- wyciągnę jeszcze z domu co się da zanim ucieknę.

btw. nie jest źle- mój tata umie się przyznać do błędu, umie parę rzeczy przetłumaczyć i do mnie dochodzi, umie pochwalić, umie przytulić, umie nawet pogadać o pogodzie, umie zapytac co tam w szkole, umie pocieszyć jak ryczę i zapytać jak się czuję. czasami wybucha. Kiedyś powiedział nawet, że "chyba ma depresję, okropnie się przez jakiś czas czuje" - który facet, który ojciec umie takie coś powiedzieć? Rzadkość, ja to swojego starego to kocham, jest dzielny XD Postępy genialne!

mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie, osoba z wrogiem w postaci ojca do końca zycia to osoba w jakiś sposób okaleczona.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez anette 30 mar 2007, 09:17
niestety nie mogę mysle o sobie. po prostu nie mogę. miałam wielkie plany...ach jakie wielkie. i do tego takie głupie i naiwne, ale co tam.dziecinada. chcialam rzucic wszystko w cholere, zmienic cos, zmienic siebie, ale nie moge. po prostu nie moge. gdy za cel stawiam sobie wyjazd mam przed oczami mojego 5 letniego brata i matke, bo nie wiem czy moge ich zostawic.ojciec bedzie jeździł teraz TIRami po europie wiec nie bedzie go dlugo w domu, a moj drugi brat chodzi do technikum i moze zawalic rok (inteligentny leń). jesli wyjade mogą nie dac sobie rady. kazdy mowi bym nie byla glupia, bym studiowala cokolwiek i najlepiej w rybniku bo to blisko. a ja ... nawet nie wiem czy chce studiowac. chce pisac. to jest pewne. wiele razy chcialam rzucic pisanie, ale nie umie.
nie wiem czy ktos z was pisze, ale jesli znajdzie sie tu taki ktos to wie co czuje czlowiek gdy w glowie i sercu pojawia sie to "cos". nieraz śmieję się z siebie bo mówię, że jestem reinkarnacją Witkacego, bo urodziłam się 48 rocznicę jego samobójczej śmierci.
bredzę....znowu...
dziękuje za miłe słowa, ale ja naprawde nie wiem co ze sobą zrobic. życie mnie przerasta i nieraz łapię się na myśli, że najlepiej byłoby z nim skończyc...tak. to byloby najlepsze
JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...
ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW
ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 mar 2007, 09:21

przez wiatr 30 mar 2007, 09:47
Kochana anette bardzo dużą odpowiedzialność bierzesz na siebie. Wiem, zdaje sobie sprawę że bardzo kochasz mamę, brata. Wiem i wiem co czujesz. Wielką odpowiedzialność. Lecz czy kiedyś zastanowilaś się, że tak naprawdę nie pozwalasz wlasnej mamie być odpowiedzialna na bezpieczeństwo Twoje i twojego brata. To Tak jak bys to Ty byla mamą wlasnej mamy i mamą swojego brata. Byc może Twoja mama nawet nie wie jaką odpowiedzialność przejelaś na siebie za nią. I nie wydaje mi się ,że gdybyś jej o tym powiedziala, że tak mocno martwisz się o przyszlość jej i brata to napewno by Ci nie pozwoliła taki wielki ciężar dżwigać. Przecież z jakis czas będziesz żoną, matką i kto wowczas powinien być odpowiedzialny za rodzinę czy chcialabyś by to bylo twoje dziecko. Napewno nie. I napewno byś jemu na to nie pozwolila . I byc może ztąd biorą się te myśli smutne, niechęć by iśc do przodu. Ponieważ twoja dojżalość ciągnie cię do tyłu.
anette napisał(a):chce pisac. to jest pewne.
więc wszystko zrób co tylko w twojej mocy by pisać. A będziesaz pisać i czerpać przyjemność z pisania.
anette napisał(a):kazdy mowi bym nie byla glupia
najwyrażniej obracasz się w kręgu osob które sa Ci życzliwe, postrzegają w Tobie dar jaki posiadasz. Więc go nie zmarnuj. Rozwijaj go. Trening czyni mistrza.
anette napisał(a):mogę mysle o sobie
naprawdę możesz, gdyż w ten sposób nikogo nie zranisz, lecz przeciwnie przyjdzie czas jak zaczną Ciebie dostrzegac jak kwitniesz.
Jeśli , na tą chwilę odczuwasz ,że nie dokonca siebie postrzegasz jako mądrą inteligentną i wrażliwą osobę, a taka jesteś prosze udaj sie do jakiegoś psychterapeutę on ci pomoże poukladać Twoje życie, a forum nie opuszczaj . Jest tu wiele osób z ktorymi można wymienić wlasne uczucia, emocje. Bardzo to dużo daje. Odczuwa się pewną ulgę na sercu.Wówczas czuje się że jst ktoś co porozmawia, a wszczegolności w momencie trudnym naszego życia.Pa serce. ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez anette 30 mar 2007, 10:07
nie wiem czy tu chodzi o odpowiedzialnosc. rodzice twierdzą, że jestem osobą w ogóle niekompetentną do niczego, ze żyję w swoim własnym swiecie. w sumie mają rację. lubię swój mały świat muzyki i pisania.
co do psychoterapeuty. chciałam iśc., ale zawsze bałam sie co powiedzą na to rodzice. od razu mam wtedy w glowie ich słowa, ze znowu przesadzam i coś sobie ubzdurałam. gdy rozmawiałam z ciocią i powiedziałam, ze podejrzewam iż mam depresje całkowicie mnie zignorowała. każdy mnie ignoruje, a ja już nie daję rady...
jestem za słaba
JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...
ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW
ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 mar 2007, 09:21

przez wiatr 30 mar 2007, 11:30
anette napisał(a): rodzice twierdzą, że jestem osobą w ogóle niekompetentną do niczego,
to takie ogólne stwierdzenie że nic z niego nie wynika. Co to znaczy ...jesteś do niczego...a do czego masz być, ...nie kompetentna... w czym :roll: No i przy takich stwierdzeniach , żeczywiście można się pogubić jak ktoś tak na skruty wydaje opinię o nas samych i dotego uważa że już wszystko powiedzial. Wybacz mi anette chyba najmądżejszy człowiek na świecie sam by sie pogobił a już nie wspomnę wpadłby w kompleksy.......do niczego.., ..bzdura, totalna bzdura. Z calym szacunkiem do twojej rodziny. Wiem,że są dlaciebie najważniejsi i ich opinia.
Ale dam ci przyklad do przemyślenia: bardzo często rodzice zwracają sie do ............. balaganiaż itp. Ale co mialam na myśli a więc
1./ widzą książkę , czy też zeszyty nie na miejscu czy to zaraz oznacza że ten ktoś jest bałaganiażem, brudase, głupim. To tylko te rzeczy leżą nie na miejscu i nic ponadto. Bardzo wiele słów bierzemy do siebie i czujemy ciągłe ukłucia.
anette napisał(a):ze żyję w swoim własnym swiecie.


anette napisał(a):lubię swój mały świat muzyki i pisania
prawda to Twój świat, a oni czy nie uważasz powinni ci pomóc go rozwinąć / marzycielko kochana/ a nie spychac na boczny tor. I kto tu jest nie kompetentny :roll:
anette napisał(a):co do psychoterapeuty. chciałam iśc
idż kochana, idż, poszukaj go
anette napisał(a):rozmawiałam z ciocią i powiedziałam, ze podejrzewam iż mam depresje całkowicie mnie zignorowała. każdy mnie ignoruje,
nie kochanie , nie każdy ty siebie nie ignorujesz , dasz radę się przelamać nabierzesz sił by go poszukać i nie musisz pytać o akceptację , potrzebujesz go a jak go znajdziesz to potem sama dlalej zadecydujesz, co dalej . Ale będzie to Twoja i tylko Twoja decyzja. A jaka ona by nie byla, pamiętaj zawsze będzie słuszna, gdyż sama to poczujesz wew.Sciskam Cię mocno . Dasz radę serce.Chwilę odpocznij, a potem daj jeden malutki kro do przodu. Malutki, malutki dasz radę.Jesteś 100% warta by zobaczyć samą siebie.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez anette 30 mar 2007, 11:51
kim ty w ogóle jesteś?
JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...
ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW
ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 mar 2007, 09:21

przez wiatr 30 mar 2007, 11:56
Jeśli Cię urazilam, wybacz mi . Przepraszam :roll:
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez anette 30 mar 2007, 12:08
nie uraziłaś. tylko pytam.
JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...
ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW
ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 mar 2007, 09:21

przez wiatr 30 mar 2007, 12:38
Bardzo Ci dziękuję. Nawet nie wiesz jak bardzo.Chyba bym sobie nie wybaczyla, za to że Cie zraniłam.

anette napisał(a):tylko pytam

Nie uwierzysz, ale ja dokładnie to samo przeszłam, Boże jakbym siebie widziala dzisiaj. Tylko co najgorsze ja poszlam dalej, tz. uwierzylam swoim rodzicom w każde ich slowo, a tak bardzo że znikłam. Zawsze badrzo ich kochalam i do dzisiaj tak jest,. Moja milość nie zmienila się do nich. Jestem bardzo emocjonalnie z nimi związana. Ale juz dzisiaj wiem i jestem pewna nie jestem głupia, przestalam sie bać ludzi. Bylam chol...na marzycielką pragnęlam tylko jedno uslyszeć od nich ,,jesteśmy z ciebie dumni" Nigdy tych slów nie uslyszalam i juz wiem ze nie uslyszę. Znalaalam siebie i poznalam własną wartość. Nadal i kocham, piszę w liczbie mn. poniewaz moj tata zmarł. Ale i tak ich kocham.
W skrucie moja hist. Było ze mną az tak żle, wiedzialam że nikomu nie mogę powiedzieć, bylam totalnie sama ( czy ja nie myślałam o śmierci? tak., ale zawsze przychodzila jedna myśl - przecież w ten sposób udowodnię im rację ,że jestem nikim, totalne zero, ach. szkoda słow) że wkońcu podjęłam decyzję ,że napewno muszę coś z tym zrobić , nikomu już nie moglam powiedzieć. Zreszta i tak nikt mnie nie sluchal. Poszkałam psychoterapeutę. Wtedy jeszcze nie bylo tego forum. Ale jeszcze jedno, panicznie się balam branie jakich kolwiek leków, panicznie. Naszczęście terapeuta nic mi takiegio nie oferowal. Dzięki Bogu. Pomógl mi stanąć z oczami szeroko otwartymi na nogach. Przestalam juz komukolwiek udawadniać że przecież też jestem na tym świecie. Rozpoczęlam studia. Myślisz że kogos to interesuje, nadal jestem nikim wedlug nich. Wpadlam znowu w totalny dół ( moja mama powiedziała mi pamietaj jesteś glupia i będziesz glupia), zaczęlam szukać znowu pomocy, znalazłam to forum. Pisałam, bardzo dużo pisalam, czasem bez wytchnienia, padalam to sie podnosiłam I stanęlam na nogi s[powrotem. Dzisiaj wiem jestem silna. Wykonalam ogromną harówę. Dzisuiaj wiem w 100% ja też mam prawo do popelnienia blędow, jestem tylko czlowiekiem.Mam to prawo co inni. Przeciez nikt nie jest doskonaly. Staram sie tylko by nikogo nie zranić. Bo wiem jak to boli. A tego już nikt mi nie zabierze.Pa.To tyle, to ja.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez anette 30 mar 2007, 12:51
ciesze sie, ze sobie poradziłaś z tym wszystkim. czasem gdy coś się posypie w życiu ciągnie za sobą całą reszte katastrof. moja przyjaciółka powiedziała mi, że jedynym ratunkiem dla mnie jest wyjazd, zmiana otoczenia i w końcu możliwośc bycia samej i samodzielnej. dlatego chce mnie wyciągnąc do siebie do warszawy.ale warszawa jest wiele kilometrów ode mnie. rodzice jak tylko mogą odciągaja mnie od myśli wyjazdu... cholernie się boję, bo wiem, ze nie wytrzymam kolejnego roku. po prostu nie dam rady i się zabiję. nie boję się smierci. to chyba niezwykle dziwne. zawsze byłam dziwna...
JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...
ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW
ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 mar 2007, 09:21

przez wiatr 30 mar 2007, 12:58
anette napisał(a): moja przyjaciółka powiedziała mi, że jedynym ratunkiem dla mnie jest wyjazd, zmiana otoczenia i w końcu możliwośc bycia samej i samodzielnej. dlatego chce mnie wyciągnąc do siebie do warszawy
jeśli tak czujesz że to jedyna droga. Ale , mimo to przemyśl wszystkie za i przeciw. A może by tylko na poczatek ją odwiedzić. Potem jeszcze raz przemysleć .
Tylko bardzo Cie proszę, jeśli moge nie myśl .............
Ty też sobie poradzisz z tym wszystkim. Naprawdę. Teraz to tak wygląda. Ale z czasem się pouklada. Nie zadręczaj się.
Piszesz,że zawsze bylaś dziwna, ja też a nawet bym powiedziala inna.Proszę popatrz ile wartości posiadasz w sobie. Jestes dobrym czlowiekiem.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do