depresja a wiara

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

1 trzy wierzysz ze BOG POMAGA

Ankieta wygasła 27 wrz 2006, 12:23

tak
9
69%

nie
4
31%

 
Liczba głosów : 13

przez casia 30 wrz 2006, 01:03
To ty masz teraz klapę na oczach .. i przykro mi z tego powodu :( Dla wielu osób jesteś całym światem bez względu na to czy masz katar czy depresję bądź inną chorobę psychiczną .

Wierzę w to że wielu straciło przyjaciół .. ale ludzie których tracimy w takim momencie nie są warci nazywania przyjaciółmi ... przyjaciel to jest ktoś kto jest zawsze przy TOBIE bez względu na to co CI jest

Twoja choroba nie jest dla mnie usprawiedliwieniem , jesteś dla mnie normalna jak każdy człowiek . To że odczuwasz inaczej niż inni pewne bodźce emocjonalne jest dla mnie wykładnią że tak można i pomocą w rozwiązqaniu moich własnych problemów a nie atakiem na Ciebie !


I wybacz nie będę Cię traktowąć specjalnie ... bo nie ! Jesteś inteligentna i dorosła i taka sama jak ja ! może tylko z większa wrażliwością świata !
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
26 wrz 2006, 22:32
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez peace-b 30 wrz 2006, 01:15
PO 1 NIE SZUKAM USPRAWIEDLIWIENIA NA SWOJĄ CHOROBĘ.
PO 2 NIE OCZEKUJĘ SPECJALNEGO TRAKTOWANIA. Jeżeli uważasz że każdy z nerwica czy depresja takowego potrzebuje to jesteś w błedzie.

casia napisał(a):To ty masz teraz klapę na oczach .. i przykro mi z tego powodu :(

W przeciwieństwie do Ciebie nie wchodze na forum i nie osądzam innych w sprawach o których nie mam pojęcia lub które postrzeagam inaczej - a TY to robisz. JESTEŚ APODYKTYCZNA - ale jak każda osoba tego pokroju tego nie widzisz.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez casia 30 wrz 2006, 01:23
Zobacz mój post wyżej ... przeprosiłam i weszłam tutaj na kolanach .. powiedz czemu tego nie zauwazyłaś ???


Czy jestem apodyktyczna ?! pewnie tak .. ale jak bronię swoich racji i swoich przyjaciól .. do upałego

Źle zinterpretowałaś mojego posta i przeczytaj go na spokojnie jeszce raz ! wtedy mnie zrozumiesz !


Nie oceniaj mnie źle ... bo pamiętaj że ocena jest jednoznaczna z tym że kogoś poznałaś .. a mnie nie znasz jestem tylko dla Ciebie nic nieznaczącym awaterm na Twoim forum..

Ja Ciebie nie oceniam a ty mnie oceniłaś czy nie uważasz że postąpiłas zbyt pochopnie ????

I tak Cię już lubię bo inteligentna z Ciebie bestyja :)
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
26 wrz 2006, 22:32
Lokalizacja
warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez peace-b 30 wrz 2006, 01:25
casia napisał(a):Ja Ciebie nie oceniam a ty mnie oceniłaś czy nie uważasz że postąpiłas zbyt pochopnie ????

Liczy się pierwsze wrażenie a na apodyktyzm mam alergię ;)
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez casia 30 wrz 2006, 01:28
spokojnie da się to przeżyć :)


Twoją alergię znaczy się na mnie ;)
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
26 wrz 2006, 22:32
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez bedlambloke 15 paź 2006, 05:26
Moim zdaniem prorokiem wlasnego zycia jestem ja, i juz! Moim zdaniem isteja inne formy egzystencji energetycznej ale z bogiem to nic wspolnego nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
15 paź 2006, 00:39
Lokalizacja
eva

Avatar użytkownika
przez listonosz 28 paź 2006, 22:38
bedlambloke napisał(a):Moim zdaniem prorokiem wlasnego zycia jestem ja, i juz! Moim zdaniem isteja inne formy egzystencji energetycznej ale z bogiem to nic wspolnego nie ma.
mam pytanie wiec zczym to ma cos wpolnego jak to nazwiesz ,co naprawde czlowiek moze pojac swoim rozumem a czy jestes prorkiem wlasnego zycia , mam duze watpliwosci ,przeciez niewiesz co sie jutro stanie jak przezyjesz jutrzejszy dzien ? :D
Miłosc zwycięża
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
22 sie 2006, 23:03
Lokalizacja
chorzow

Avatar użytkownika
przez bedlambloke 29 paź 2006, 08:29
Metafizykę zostawię filozofom wybacz bo mam poważny problem tu i teraz.
Mroczną przyszłość rysuję a jak każdy prorok wiele wizji należy odbierać przenośnie, bo przecież kto bierze dosłownie chodzenie po wodzie?
Wiem że moje działania są skierowane wobec siebie a wypadkowa czynników zewnętrznych da się opisać równaniem, tylko że jeszcze nikt go nie wymyślił.
Ciepło mojego ciała jest skutkiem emocji, milości? Było by to głupie dowodzić że każde z nas z tego się rodzi, bo tyle na świecie gwałtów i seksu dla przyjemności bez odpowiedzialności? Skąd to wiem? Trochę z doświadczenia a reszta wynikiem analitycznego myślenia. Czy mam rację?
Kogo to obchodzi?
Tak tu mnie masz bo we mnie za grosz nie ma logiki i schematycznego myślenia.
fireangel
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
15 paź 2006, 00:39
Lokalizacja
eva

Avatar użytkownika
przez Radison 11 lis 2006, 18:47
Odgrzewam ten wątek, w nadziei, że nie tylko ja pomyślę, że warto.

Uważam, że nie jest dobrym pomysłem rozszerzanie pojęcia Boga na "wszystko", lub przynajmniej "bardzo wiele" rzeczy, przedmiotów, idei, pragnień.
Kazdy ma jakis swoj prywatny substytut boga

Tak jak napisalem kazdy w cos wierzy, czesto nie uswiadamiajac sobie ze to robi.


Natomiast, jak podaje Słownik PWN, ateizm, to: "pogląd zaprzeczający istnieniu Boga"

Trochę odnoszę wrażenie, czytając post Wypalonego i Malcolma, że ulegają tendencji do przemycania ateistom, że tak naprawdę to wierzą w Boga, tylko sobie tego nie uświadamiają. Czemu? Czy są ograniczeni swoim ateizmem i trzeba ich oświecić?

To, że każdy w coś wierzy (Co, jeśli nawet jest prawdą wcale oczywiste nie jest. Wystaczy poczytać forum o depresji) ZUPEŁNIE nie oznacza, że wierzy w Boga. Nie można ad hoc twierdzić, że to wszystko jedno. To duża różnica, czy wierzy się w istotę nadprzyrodzoną, czy np. we własne siły, własną niezależność myślową, lub - dla kontrastu - w swoje pieniądze.

I jeszcze :
Prawdziwy ateista, nie wierzacy absolutnie w nic, nie mialby zadnego powodu aby zyc.

Strasznie łatwo jakoś odebrałeś sens istnienia tak wielu ludziom. Sens życia, o ile w ogóle istnieje, wcale nie musi być jeden. A już na pewno nie dla każdego jest nim Bóg. Co więcej, przypuszczam, że nawet dla większości zdeklarowanych wierzących "Bóg jest sensem" tylko podczas rozmowy z księdzem i na łożu śmierci. Poza tym o nim zapominają rzucając się w wir życia nie rozróżniający poglądów religijnych i w ogóle żadnych*

Oczywiście po moim poście nietrudno dojść do wniosku, że jestem ateistą. Otóż nie jestem. Co prawda, w skrócie, należy powiedzieć, że nie wierzę w istnienie Boga. Jednak wcale takiej możliwości nie neguję, może też bym tego chciał. Ale wypisywanie moich przemyśleń to nie jest temat, który tutaj poruszam, więc się ograniczyłem tylko do ich zasygnalizowania.

* Od "Co więcej..." do gwiazdki są moje absolutnie subiektywne odczucia. Dodaję ten komentarz, żeby zaznaczyć, że nie znam danych statystycznych / teorii / doświadczeń , które mogłyby potwierdzić / obalić tę tezę.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

Depresja a wiara

przez Andrzej46 19 lis 2006, 16:52
Od wielu lat leczę się na zaburzenia depresyjne, lękowe, dystymię itp. Do tej pory było ok. lecz ostatnio zapadłem na na giga doła, poczucie winy i tego że jestem zerem, koszmar który nie może się skończyć, umysł produkuje tylko fatalne scenariusze i poddaje mi tylko dwa rozwiązania, oba ostateczne. Nie boję sie śmierci bo już raz się o nią otarłem
Mam pytanie, czy ktoś próbował uzdrowić się poprzez modlitwę, wiarę
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 lis 2006, 16:00
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 19 lis 2006, 21:30
Ponoć wiara pomaga ale ja niestety nie mogę Ci doradzić, sam chyba tez nie czujesz potrzeby by leczyć sie poprzez wiarę skoro pytasz o takie rzeczy, bo ktos albo wierzy albo nie. Ja wierzę ale nie praktykuję ale jakoś mi to do tej pory nie pomogło, może dlatego, że wierzę, iż Bóg nie ingeruje w nasze życie. Każdy wierzy w co innego.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

przez Andrzej46 20 lis 2006, 13:48
Wierzę czarownico, lecz chciałbym aby odsunął odemnie ten kielich, gdyż tak strasznie się boję. Dlaczego niedociera do mnie jego pokój.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 lis 2006, 16:00
Lokalizacja
Łódź

przez Pan Tadeusz 20 lis 2006, 17:03
Od prawie roku chodzę znów do Kościoła i muszę powiedzieć, że od kiedy zdecydowałem się na pójście tą drogą moje życie zmieniło się znacznie. Wcześniej miełem różne nerwice, lęki i depresje (wszystko naraz i każde z osobna), ale od kiedy wróciłem do wiary to zacząłem lepiej rozumieć siebie - znalazłem oparcie w Bogu. Zrozumiałem, że te wszystkie depresje, stany lękowe czy natręctwa to jak gdyby "kłamstwo dla duszy", zakłamany, nieprawdziwy obraz rzeczywistości. Kiedy mamy depresję to tak jakbyśmy mieli klapki na oczach - umieli się poruszać tylko po omacku nie widząc prawdziwego piękna otaczającego nas świata. Może jeżeli spojrzysz na to przez pryzmat prawdy i kłamstwa to jakoś Ci pomoże? Staraj sie odrzucać wszelkie ponure myśli jako niezgodne z Prawdą o Bogu, bo skoro Bóg jest Miłością, Ostatecznym Szczęściem, a przy tym Prawdą to na pewno depresja i inne przykre stany nie są zgodne z prawdą o rzeczywistości. Powierzchownie to co tu piszę może się wydawać strasznie banalne, bo nie wystarczy przeczytać - trzeba starać się w to wniknąć - zrozumieć. Starałem się jak najlepiej oddać mój tok myślenia (czy raczej stan ducha) choć wiem, że czasami jest ciężko, ale przedewszystkim trzeba mieć NADZIEJĘ... wspominać dobre czasy, wyobrażać sobie, że kiedyś znów może tak być - czasami samo wspomnienie wprowadza w lepszy nastrój.
No! Mam nadzieję, że za bardzo nie namieszałem... do "usłyszenia"!
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
20 lis 2006, 16:02

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 21 lis 2006, 13:47
Drogi autorze....nawet nie wiesz co czułam czytając Twoje ostatnie słowa... :(( Musisz jednak uwierzyć w siebie, nie mam prawa właściwie tego mówić, bo ja sama w siebie nie wierzę ale piszę Ci tak jak powinno być. Jak mówią, "od miłości do nienawiści krótka droga", tak też może być z Twoją wiarą, wiem, że chciałbyś wierzyć, że jest cos, ktoś kto moze Ci pomóc,jakiś boski pierwiastek, wiem że sie boisz. Tak naprawdę to sam musisz sobie pomóc, nie mówie tu o tym zebys probował sam sie wyleczyc, chodzi mi o to żebyś dopuścił do siebie myśl, że tak naprawdę, my chorzy jesteśmy sami i tylko to czy damy sobie pomóc jest naszą siłą. Bóg Ci nie pomoże, przynajmniej nie tak jak tego oczekujesz. Zasługą Boga może być jedynie to, że jest a Ty w niego wierzysz, a wiara czyni cuda, pod jej wpływem może uwierzysz w siebie, moze zdecydujesz sie na to by wziasc sie za siebie i wkoncu pokonać swoje słabości, pokonać samego siebie. To byłby cud. Nie myśl, że jeśli co niedziele pójdziesz do kościoła, czy zmówisz zdrowaśki to nastepny dzień będzie piękniejszy, może być lepszy ale zawsze bedzie on elementem układanki, której dalej nie będziesz mógł ułożyc. Nikt nie zdejmie z ciebie tego "krzyża" nosisz go i tylko od Ciebie zależy czy kiedykolwiek go zrzucisz.
Także widzisz, wiara jest ważna ale czekanie na grom z nieba...to poprostu nierealne.

[ Dodano: Wto Lis 21, 2006 1:30 pm ]
I jeszcze coś, byłoby obłudą gdybym nie napisała, że też czekam na coś dobrego, czekam ale bez nadziei, może głupio to brzmi.... "wiara matką głupich", nigdy to powiedzenie nie brzmiało dla mnie tak cholernie prawdziwie jak teraz"
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do