Co zrobić by się nie zabić? Pomóżcie, bardzo proszę

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez samotniczka 11 gru 2006, 01:41
Malcolm napisał(a):Zawsze to odczuwałem i odczuwam. Dlatego nie gadam z nikim ...

ja mam podobnie, ale nieco z innych powodów-odp w nicku
"od muzyki piękniejsza jest tylko cisza"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

przez marmarc 11 gru 2006, 08:36
na pewno jakość życia nie może zależeć od tego co o Tobie myśli banda przygłupów.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez Adaś2222 11 gru 2006, 12:36
wlasnie w tym problem ze zalezy i to w duzym stopniu. Jestem strasznie wplywowy na inne osoby. Jak czuje sie nie szanowany w moim towarzystwie i dodajac do tego moja nerwice to jest dla mnie destrukcyjne :(. Malcolm jak kiedys czytalem Twoje wypowiedzi to Ciebie nie rozumialem, teraz juz to rozumiem czemu unikasz ludzi.
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez maiev 11 gru 2006, 12:58
Suzuki napisał(a):Jak czuje sie nie szanowany w moim towarzystwie i dodajac do tego moja nerwice to jest dla mnie destrukcyjne

Dobrze to rozumiem - moja nerwica też wzięła się z braku akceptacji otoczenia. A akceptacja to jest to na czym mi bardzo zależy. Ale odizolowanie się całkowicie od wszystkich ludzi chyba nie jest takie całkiej dobre. W końcu człowiek to istota społeczna. Też mam cześto ochotę zostać pustelnikiem, ale nie da się chyba tak w dzisiejszych czasach. Poza tym jeśli twoi koledzy się z Ciebie smieją - i widać że to ewidentna złośliwość - to się z nimi nie spotykaj. Nie warto sie zadawać z takimi. Ludzie sa różni. niektórzy są bezmyślni i wredni. Są i tacy którzy potrafią zrozumieć i nie nabijaja się z człowieka. sama się o tym ostatnio przekonałam - a myślałam że nie mam prawdziwych przyjaciół. Tobie też tego życzę.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez AGA79 12 gru 2006, 11:12
Wiesz tez tak miałam ze wydawało mi sie ze kazdy na mnie patrzy i sie śmieje ze mnie obgaduja z kazdej strony ale ja sobi to poprostu wmawiałam Zyjemy w takim świecie ze ludzie zyja z plotek bo sami maja problemy tylko nie chca o tym mowic kryja sie z tym i wolą -obgadywac innych i robic wszystko zeby tylko nie padło na nich
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 gru 2006, 17:48
Lokalizacja
GLIWICE

przez marzenka28 12 gru 2006, 11:58
suzuki ja Cię bardzo dobrze rozumiem! Sama tak mam i wiem że nie jest łatwo pozbyć sie tego wrażenia, że ktoś się z Ciebie śmieje za Twoimi plecami. wcale jednak nie jest tak prosto sobie z tym poradzić, a ja pocieszam sie tym że kiedyś się tego mojego myślenia pozbęde, a to będzie znaczyło że zdrowieje!!
choć z drugiej strony, zastanawiam sie z kąd u Nas biorą się właśnie takie mysli... moze stąd, że czujemy się krzywdzeni przez świat, a ta nieufność i podejrzliwość co do innych wynika z tego, że w ten sposób bronimy się przed nastęnym rozczarowaniem... w każdym badź razie, cieszę się że może to tylko moje wrażenie!!
więc suzuki tej wersji się trzymajmy a będzie dobrze.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
26 lis 2006, 07:04

przez dominika75 20 lip 2007, 14:13
Trudno jakoś konkretnie pomoc w takiej sytuacji. Ciężko znaleść słowa pocieszenia gdy ktoś Cię porzuca. Zawsze czujemy się wtedy poniżeni, nic nie warci, gorsi od innych. Wiem, bo nieraz walczylam z tym uczuciem. Milość pochlania mnie całą, wysysa mnie całkowicie, oddaję się jej bezwzglęnie więc tym silniejszy jest cios odtrącenia. Mogę tylko napisać, że czas goi rany, ale wiem że na razie to żadne pocieszenie.
Masz nas, pamiętaj że nie jesteś całkiem sam. Zawsze możemy pogadać i pożalić się sobie na wzajem.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
21 maja 2007, 13:39
Lokalizacja
RZESZÓW

Avatar użytkownika
przez scrat 20 lip 2007, 17:50
Miałem podobną sytuację. I co tu dużo mówić, nic już nie było jak dawniej. Minęły 3 lata i nadal nie jest.

Eh... Ale co ja ci będę mówił. Żadne słowa nie dadzą ukojenia. Tylko czas może je przynieść... Bardziej lub mniej.

Powodzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

przez vegge 20 lip 2007, 18:07
wyjedz jak najszybciej na wczasy za granice, nowy klimat, miejsce, ludzie, nic ci nie bedzie o niej przypominalo
pozbeirasz sie, przemyslisz wszystko z dala od negatywnych bodzcow, a jak wrocisz to wywal wszytsko co ja przypomina z mieszkania i zerwij kontakty z nia i pseudokolega, przeprowadz sie, nawet do innego miasta

nie ma sensu naprawiac kontaktow z takimi falszywymi i obludnymi osobami, smieci sie wyrzuca z zycia
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez scrat 20 lip 2007, 18:14
I jeszcze jedno, jeżeli mogę ci coś doradzić... Nie marnuj swojej energii na użeranie się ze śmieciami. Śmieci się wyrzuca a nie niszczy. Bo w ten sposób, zamiast wyjść z tego kręgu totalnego doła, tylko niszczysz sam siebie. Ja miałem totalną ochotę rozmazać gościa na ścianie, ale z perspektywy czasu cieszę sie, że do tego nie doszło. Po co to wszystko miałoby się jeszcze dłużej za mną ciągnąć.

Rozdział zamknięty, wnioski na przyszłość wyciągnięte. U ciebie też przyjdzie pora ułożyć sobie życie na nowo. Ale to nie teraz. I nie za miesiąc. I nawet ne za pół roku...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

przez Jaga 20 lip 2007, 19:04
Paweł, moja pierwsza miłość, taka wspaniała, wielka to był Roman. On też mnie zostawił tylko, że na zawsze..... odszedł i nawet nie zdążył się ze mną nie pożegnać. To jest we mnie do dzisiaj, chociaż już w innej postaci. Powracają tylko te piękne i dobre chwile. Chociaż nie miałam żadnych szans aby go odzyskać, gdzieś tam w środku ciągle o niego walczę. Nie wiem tylko z kim i z czym??? Wiem, że jest Ci bardzo trudno, ale przetrzymasz. Ja przechodziłam straszne momenty, deprecha, nerwica i na dodatek nikt mi w tym nie pomagał. Miałam wtedy 19 lat, myślałam, że bez niego świat nie będzie istniał. To banalne, ale musiał istnieć i istnieje!!!

Pozdrawiam
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
20 lip 2007, 17:47

Avatar użytkownika
przez scrat 20 lip 2007, 19:28
Świat jest pełny szuj i egoistów. "Kiedy coś oswoimy, stajemy się za to odpowiedzialni"... Gdyby wszyscy się do tego stosowali...

Ale nie stosują. No i co zrobić.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Frozen21 i 14 gości

Przeskocz do