Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

bakus

Użytkownik
  • Zawartość

    779
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. bakus

    nie szukam kobiety

    Wyższy poziom przegrywu... Nie ma to jak wmawianie sobie, że związki to awantury, kłótnie i problemy, dokładnie po to by poczuć się lepiej z faktem, że się nikogo nie ma i nikt się nie interesuje. A w ostateczności wmawiać sobie, że się nikogo nie chce... Chociaż już zachowajcie odrobinę honoru i nie pajacujcie. Pierwsza lepsza kobieta się pojawi to i ten cały twój idiotyczny wpis straci na jakiejkolwiek wartości.
  2. Z całym szacunkiem ale, żadnej decyzji nie podjąłeś. Po prostu nie masz innej opcji.
  3. Nie. Chcesz mieć kontekst by móc dla zasady obalić tę możliwość z racji tego że ją ciągle przypominam?? Swoją drogą, jakiejś przyczyny się może doszukałaś?? Bo ja już głupieje totalnie od jej szukania i próby naprawienia.
  4. Może warto zapytać @anemon ?? Mamy zdjęcia Carlosa, może on też jest tak przystojny, że onieśmiela wszystkie panny dookoła.
  5. Nie. I mam nadzieję że nie będę musiał. Nie chcę tego robić.
  6. Ale kto mówi o udawaniu? Można pracować nad nieśmiałością, to owi "terapeuci" wolą iść drogą akceptacji tego... To tak jak ktoś się boi wychodzić z domu, to zamiast pomóc przełamać lęk, kretyn psychoterapeuta będzie wmawiał, że ma się nauczyć cieszyć z faktu, że nie wychodzi z domu... No jeszcze lepiej niż w moim przypadku, hahaha. No dziwne, że nadal wierzysz w jej skuteczność, skoro owy "terapeuta" wypalił takim zdaniem. Może i prawda. W sumie też miałem taką sytuację. Kiedy poszedłem do seksuologa po raz pierwszy(w sensie pierwsza wizyta u kolejnego seksuologa), miałem trochę ubaw nawet... Owym seksuologiem okazała się Pani, i mieliśmy pogawędkę co mnie trapi itp. Zacząłem od tego co tutaj piszę. Powiedziałem co myślę o psychoterapeutach(naciągacze kasy), terapii i ku mojemu zdumieniu jak żaden inny "terapeuta" wyjaśnił mi idee terapii poznawczo-behawioralnej. Rozmowa szła całkiem nieźle do momentu kiedy to oznajmiła, że z badań wynika, że mężczyźni marzą o kobiecie coś ala krzyżówka Angeliny Jolie, Merlin Monroe i Sashy Grey a jednak na żonę wybierają sobie inną. To jej przerwałem i powiedziałem, że wybierają, bo mało który facet ma odwagę zagadać to takich kobiet jak każda z trzech podanych, a już w ogóle to takiego zabójczego mixu. To nie wiedziała co mi odpowiedzieć, wiedziała że mam rację i koniec marnych sztuczek... 100zł poszło w piach znowu.
  7. Od młodej to nic nie słyszałem. Tylko, że może pójście do prostytutki jest rozwiązaniem, że bycie nieśmiałym to moje JA i mam nauczyć się z tym żyć, albo nic nie mówiła i pisała w notesie. Po czym mnie skasowała 100zł.
  8. Nie 🙂 Od faceta około 50, który prowadził terapię grupową.
  9. Powiedziałbym, że niespotykana wręcz hipotetyczna sytuacja. Dobrze, gdybałaś.
  10. Pomogłem jej bo ją lubię i chciałem bliżej poznać. Nie uważam, że to była strata czasu. Miło się rozmawiało, sporo się pośmialiśmy, i przy okazji nabraliśmy doświadczenia oboje w malowaniu. Mi terapeuci nie zadawali mi żadnych pytań tylko słuchali... Chociaż nie było jedno "co w tobie jest" w sensie jak się czuje. Generalnie temat terapii, rozmowy z psychologiem jest dla mnie zamknięty. I nie mam zamiaru marnować czasu na tych oszustów.
  11. Przepraszam. Mam wrażenie, że się ze mnie nabijasz. Ten tekst o "ugraniu" mi takie zdanie wyrobił. Po prostu nie udaje się Dziewczyna albo zajęta i nie ma nawet co "zaczynać", albo friendzone, a potem sama wchodzi w związek z innym facetem. Nie jestem dla kobiet atrakcyjny, i wcale nie jest to fajne. Pewność siebie w bardzo wielu aspektach posiadm, bez problemu załatwiam każdą "życiową" sprawę. Jak urzędy, praca, ostatnio nawet nieźle mi idą relację społeczne, bo postanowiłem, że będę takim "Yes men!"(film z Jimem Carreyiem). Ale nie, traktują mnie w ogóle jako potencjalnego faceta do związku a kochanka to już w ogóle. Rady są zawsze mile widziane. Ale kiedy czyta się, że jestem tak piękny, że przez to nie mam kobiety to, załamuje ręce.
  12. No jaka to różnica? Zamierzasz mnie teraz łapać za słówka czy coś konkretnego chcesz powiedzieć... Olewały, bo nie zgadzały się na wspólne wyjście, czasem po którejś próbie, mówiły, że nie są zainteresowane bliższą relacją, zapytałem się kilku dziewczyn faktycznie czemu nie mnie olały a teraz są w związku, to mi powiedziały, że nie zaiskrzyło... Co w ogóle zmienia to twoje pytanie, to ja nie wiem... Jak sam sobie nie pomożesz to nikt nie pomoże. Zatem kolejny powód by uznać za bezpodstawne istnienie tych kłamców i złodziei.
  13. No typowy argument na obronę psychoterapii, że trzeba znaleźć odpowiedniego psychologa Można tak gadać w nieskończoność bo nie jesteśmy w stanie "sprawdzić" wszystkich na świecie. Dla mnie to kłamcy, oszuści i naciągacze pieniędzy. Ludzie chodzą latami, nic im psychoterapia nie daje i w obronę pojawia się kolejny argument "za krótko ona trwała" albo jeszcze gorzej... "psychoterapeuta pomaga, a nie rozwiązuje za ciebie sprawę"... Mój przypadek był rozpatrywany na zasadzie "dlaczego chcesz poznać partnerkę" i wyszło na to, że jestem egoistą bo mam wewnętrzną potrzebę(jak każdy zresztą kto jest w związku), która chciałaby być kochana przez drugą osobę. Cała banda psychoterapeutów to banda idiotów. Nie spotkałem nigdy, nikogo kompetentnego, łącznie z Panią psycholog, która się wypowiada na tym forum, abcEkspert czy jak jej tam.
  14. Nie dość, że są nieudolni w tym co robią, to jeszcze ich oferta pomocy, jest dla leniwych osób, które nic nie chcą zrobić ze swoimi problemami. Oni oferują akceptację problemu i życie z nim, zamiast próby ich rozwiązania. Dziękuję bardzo. Psychologia jest wspaniałą nauką, ale psychoterapia i psychoterapeuci to żałosna grupa oszustów.
  15. A co takiego psychoterapia niby ma dać? Jest głupotą i naciąganiem kasy. I nie mówię tego bo nie doświadczyłem psychoterapii. Byłem u nie jednego "specjalisty" to albo mi mówili, że nie każdemu ktoś pisany i wręcz jestem bezczelny, że jak ja w ogóle śmię chcieć poznać partnerkę... Inni kretyni próbowali mnie przekonać, że moja nieśmiałość jest ok, i zamiast się wściekać na siebie za to, że nie mam odwagi zagadać do dziewczyny, mam być z tego powodu radosny w imię "zaakceptowania siebie/bycia sobą". Nie wykluczone, że jak bym podszedł do jakiejś kobiety na ulicy i zapytał się czy ma ochotę uprawiać ze mną seks to jedna na sto, może by się zgodziła. Mówiłem, brak pewności siebie przez brak doświadczenia, które rzekomo "nie ma znaczenia", sprawiło, że jestem tak zablokowany/nieśmiały by wyrazić co czuję. No ale przecież to"słodkie, kochane, urocze", "na pewno jakaś to doceni", "będzie się cieszyła, że może cie czegoś nauczyć"... Tak właśnie gadacie, i krzywdzicie tym samym ludzi, którzy szukają pomocy. A potem jeszcze pretensjonalnym tonem, że się nie ma odwagi zagadać, kiedy właśnie wasze rady skutkują tym.
×