Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Trzyzet 22 paź 2013, 23:35
No właśnie aby wyzdrowieć trzeba się pogodzić, że jest tak a nie inaczej. To kluczowy element terapii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
28 lut 2011, 21:35
Lokalizacja
OkoliceWwy

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 23 paź 2013, 00:47
jakie ma znaczenie pogodzenie sie z objawami w zdrowieniu?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7731
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Trzyzet 23 paź 2013, 12:07
Nie z objawami, tylko sytuacjami, które depresję spowodowały. Dopiero potem można zacząć się zmieniać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
28 lut 2011, 21:35
Lokalizacja
OkoliceWwy

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez merc84 23 paź 2013, 12:15
Ja można powiedzieć nie w 100% ale wyzdrowiałem. Stwierdzone zaburzenia lękowe, lęk z somatyzacją. Najgorsza była somatyzacja bo oddziaływała na żołądek (małe łaknienie, skurcze żołądka, niestrawności, zarzucanie żółci, zapalenie śluzówki, nadżerki) z tego powodu dosyć znacznie schudłem przy 185 cm/ 53 kg. Trudności miałem z wypełnieniem dokumentów różnych (czy dobrze wypelnilem), dawałem innej osobie do sprawdzenia i mówiłem "wez juz to schowaj bo ja nie moge na to patrzec". Rozpocząłem leczenie od sulpirydu ( do 150 mg doszedłem, obecnie 50), który zmniejszył somatyzację, zwiększył łaknienie i podleczył mi troche zołądek, dodatkowo brałem 2 leki gastrologiczne. Jednak na lęki mi nie pomógł. Nastepnie zacząłem przyjmować citaxin (citalopram) dawkę zwiększałem do 30 mg i myślę, ze ta jest optymalna, lęki się zmniejszyły. Równolegle prowadziłem w miare mozliwosci psychoterapie panstwowa, starałem sie także wiarą podtrzymywać na duchu, kilka razy byłem na Mszy sw z modlitwa o uzdrowienie, gdzie budowały mnie swiadectwa ludzi uzdrawianych, zawsze stamtad wychodzilem z takim pokojem w sercu i radoscia. Obecnie czuje sie duzo lepiej, pracuje, przytyłem od tamtego czasu 28 kg. Jednak lęk probuje czasem sie zakradac chocby przy podejmowaniu wazniejszych decyzji, ale próbuje nad tym panować. Niestety pozostało oddziaływanie leków na moją głowę, czasem takie uczucie nie do zniesienia,ze w delikatny sposob glowe ci rozsadzi, ze nie mozesz w miejscu wysiedziec, tak zazwyczaj bylo przy zmianie dawek. Pozostaje tylko rozeznanie sytuacji w jakim czasie i czy wogóle odstawiac leki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
16 paź 2013, 19:41
Lokalizacja
Warszawa

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Yvaine 24 paź 2013, 20:04
Candy14 napisał(a):Pewnie tak samo jak sie wyleczyla ze schizofrenii i rozdwojenia jazni w innym temacie :lol:


Że niby ja?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
261
Dołączył(a)
15 sie 2013, 12:20

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Candy14 24 paź 2013, 21:00
Yvaine, nie.. o margeritke mi chodzilo. Polaczyli watki
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Yvaine 25 paź 2013, 10:18
Aaaa, już myślałam:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
261
Dołączył(a)
15 sie 2013, 12:20

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez lolil 05 lis 2013, 20:59
Witam wszystkich forumowiczów :) Trzeba się pochwalić, a co :D Od zawsze byłam wesołą osobą, wszędzie mnie było pełno. Jednak przez przykre doświadczenia to się zmieniło. Ok. 6 lat temu jeśli można tak powiedzieć to "zapadłam" na fobię społeczną. Wraz z upływem czasu lęki i cała fobia się powiększały. Miałam oprócz dużych lękow przy przebywaniu z ludźmi, jak i przed różnymi spotkaniami, telefonami także objawy somatyczne i to dość duże. Po wizytach u psychiatry okazało się, że nie moge brać leków przeciwlękowych, chyba że doraźne. Bez leków zdecydowałam się na terapię. Trafiłam na wspaniałą osobę, która bardzo mi pomogła, naprowadzała na właściwy tor. Teraz, po pół roku terapii o dużej częstotliwości i mojej dużej walce mogę śmiało powiedzieć że fobii prawie nie ma. Prawie, bo oczywiście od czasu do czasu złapie mnie jakiś lęk, ale już mniejszy i bez dolegliwości somatycznych. Nawet mam mniejszy problem w wystąpieniami publicznymi. Już nie unikam ludzi. Jednak terapia terapią, a wiem że gdybym nie współpracowała z terapeutą to nic bym nie osiągnęła. Także życzę wszystkim jak najszybszego powrotu do zdrowia. Trzymajcie się!
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
23 sty 2013, 17:26

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 08 lis 2013, 14:29
Ja mogę powiedzieć z perspektywy czasu, że jestem zdrowa. Ale wiem, że może być nawrót. Opłacił się cały wysiłek przetrwania objawów niepożądanych, moje dawne sprawy, które przyczyniły się do depresji na pewno są zamkniete. Natomiast wiem, że nie pozbędę sie bólu z dzieciństwa i to żadną terapią ani lekami. Po prostu on we mnie jest i bedzie. Ale póki co jest cicho, nie mam objawów bólowych. Przetrwałam cierpienie psychiczne i fizyczne, ale najważniejsze jest dla mnie to, że wiem ze moge zyc bez bólu. To jest niesamowite uczucie :) I wiem, ze jeżeli wróci to je pokonam. Jestem realistką i wiem też że zycie niesie rozne sytuacje, czasami gorsze chwile i człowiek może znowu wpaść w doł i sie załamać, ale wiem też że mozna to przejść...i że bedzie lepiej.
:yeah:
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez UnityMitford 16 lis 2013, 01:34
zdecydowanie najlepszy temat na forum
UnityMitford
Offline

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Jastarnia 30 lis 2013, 19:12
Wierzę, że wyzdrowiałam, po latach ilu? 6-8? Jestem pewna, że wszyscy, wszyscy, którzy podjęliśmy walkę jesteśmy MISTRZAMI! Choć depresja mnie ściga, to wiem, że już jestem silna i nie pozwolę się sobie roztrzaskać jak dawniej. Teraz chcę pomagać innym uwierzyć, że warto działać, podjąć terapię, leczenie, dzielić się swoim doświadczeniem. I te dwa wątki staram się łączyć pisząc bloga (na którego serdecznie zapraszam!) , by przekazać dobre wieści, rozwiać niepewności (jeśli się da) i przewalczać to co jeszcze we mnie siedzi..ale siedzie już tak mało, mało.
siła w nas ! reflektor, blog o dobrym zwycięstwie i dobrej walce ! http://reflektory.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
30 lis 2013, 18:46
Lokalizacja
Warszawa

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 30 lis 2013, 19:22
Jastarnia, poczytam wieczorem,
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7731
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Mafju88 14 sty 2014, 09:04
Może ja coś powiem, bo po paru latach sobie przypomniałem o tym forum i pomyślałem, że może komuś pomogę. Moich postów jest pełno pewnie gdzieś w latach 2008-2010 nie pamiętam już dokładnie. Miałem nerwicę lękową wiele lat, następnie dołączyła do niej nerwica natręctw. Trwałoby to o wiele krócej gdybym mając 15 lat wiedział, że to nerwica, a nie moja chora wyobraźnia i zwykłe lęki. Po paru latach nie dało się tak żyć i nie mogłem funkcjonować, dopiero wtedy dostałem się w ręce odpowiednich lekarzy (psychiatry i psychoterapeuty). Nie brałem żadnych leków, ponieważ mój psychiatra powiedział, że jestem młody i sobie z tym poradzę, mówił, że lekami nerwicy nie wyleczę i miał rację. Leczenie rozpocząłem w wieku 20 lat, terapia psychodynamiczna w Rzeszowie, przez pierwsze 10 miesięcy 2 razy w tygodniu, następnie 2 lata raz w tygodniu. I udało się, jestem zdrowy, zapomniałem co to nerwica i teraz nawet nie jestem w stanie zrozumieć tamtego stanu. Jestem pewny siebie odnoszę sukcesy w każdej dziedzinie życia, wg. mnie ludzie mnie bardzo lubią i odbierają jako kogoś bardzo wesołego, kogo wszędzie pełno. Moim zdaniem każdy ma ogromne szanse coś takiego osiągnąć. Powiem więcej... większe są szanse na taki optymistyczny obrób spraw, niż na porażkę. Po prostu trzeba się poświęcić terapii i normalnemu życiu, a zdystansować do objawów (wiem, że łatwo się mówi, ale to bardzo możliwe po paru miesiącach).

Jeszcze jedna sprawa, wbrew pozorom w temacie "wyzdrowiałem/wyzdrowiałam' jest mało postów, ale uwierzcie mi, że tutaj powinno być ich znacznie więcej. Po prostu, gdy ktoś już lepiej się czuje i wraca do życia, nie zagląda tutaj, bo po co ;)

Tym optymistycznym akcentem chyba zakończę mój post. Ja swoją walkę z nerwicą miło wspominam, poznałem ciekawych ludzi, mam dużą wiedzę na ten temat i wydaje mi się, że teraz niczego się nie boję i jestem nie do ruszenia ;) Poza tym przez większą część leczenia, szczególnie tą po roku od początku
terapii radziłem sobie dość dobrze (co nie znaczy, że nie miałem okropnych lęków i bardzo złych stanów, bo były częste) i stopniowo powoli zaczynałem się cieszyć wszystkim.

3majcie się a gdy już wyjdziecie z nerwicy nie zapomnijcie o tym tutaj napisać :)
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 14 sty 2014, 23:34
Mafju88, Dzieki za posta. Moja terapeutka tez mowi mi zeby bardziej zajmowac sie życiem, ale to chyba nie wystarczy. Czesto chce życ ide gdzieś, np do pubu a tam dostaje objawow. Wiec nie wiem jak to z tym jest...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7731
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do