Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Nez 22 cze 2009, 01:58
a ja muszę się pochwalić że odkąd lekarz stwierdził że jestem zdrowy i odstawiłem leki jest wspaniale :) z każdym dniem coraz lepiej, zacząłem normalnie ćwiczyć, gotować,sprzątać,pisać,uczyć się i w ogóle wszystko jest takie piękne jakbym znów był w liceum :) kosztowało mnie to trochę otumanienia po lekach ale było warto je brać regularnie :)
Avatar użytkownika
Nez
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
10 kwi 2009, 19:11

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez nataliaggr1 23 cze 2009, 20:32
Gratuluję Wam wszystkim:) Jesteście naszą nadzieję, że faktycznie można z tym wygrać. Napiszcie proszę, ile mniej więcej chodziliście na psychoterapie i jak długo braliście leki?
" Są góry, przez które trzeba przejść, inaczej droga sie kończy"
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
02 mar 2007, 15:55

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez jaaa 30 cze 2009, 23:23
Korba Linka serdeczne dzieki:)

odstawilam tez tabletki na sen - antydepresanty i stilnox
10 dni temu...

na terapie chodze ale to juz raczej wygadac sie tylko i zadko dosc ...bardzo

wsumie teraz 3 raz rzucilam tabsy podobno do 3 razy sztuka;) oby sie udalo juz na stale albo chociaz pare lat hehe;)

za wAs tez 3mam kciuki:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez lekopawel 01 lip 2009, 23:28
jaaa napisał(a):zakochalam wiec serotoniny narazie mam pod dostatek;)

Przecież podobno podczas przeżywania zakochania poziom serotoniny się zmniejsza. Nie wiem - może to chodzi o poziom serotoniny we krwi.
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
14 maja 2009, 12:41

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez linka 06 lip 2009, 09:52
lekopawel, ale dopaminy jest masa ;)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Anna R. 20 wrz 2009, 21:17
Nie wiem, czy mogę napisać, ze wyzdrowiałam, bo ZOK w bardzo szczątkowej formie pozostanie ze mną na zawsze, ale czuje się świetnie od dwóch lat. Depresje pozostawiłam daleko za sobą i rozpoczęłam nowe życie. Leki na sen będę brała jeszcze przez jakiś czas, czym się jednak ani trochę nie martwię. Wole to niż białe noce. Myślę, ze mimo wszystko miałam dużo szczęścia...
Heimat ist kein Ort, Heimat ist ein Gefühl
Herbert Grönemeyer

_____________________________________________
sertralina 25 mg, lamotrygina 25 mg, olanzapina 5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1415
Dołączył(a)
29 paź 2008, 15:39

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez krzyś1182 20 wrz 2009, 22:18
Fajnie że udało Tobie się wyjść z tej choroby i takie wiadomości się dobrze czyta nawet trochę zazdroszczę .Również staram się aby wszystko wróciło do normy ale narazie coś mi nie wychodzi i czuję że przedemną długa droga.Pozdrawiam
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
27 sie 2009, 20:43

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez 1507 29 wrz 2009, 21:31
Anna R., na czym polegał twój ZOK?
1507
Offline

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez pajak 05 paź 2009, 10:09
Wyzdrowiałem :) Moja walka trwała ok 5 lat. W sumie trwa nadal i będzie trwała całe życie. Według mojego lekarza i ja też w to wierze, jakieś tam zaburzenia będę miał zawsze, jak i będę bardziej podatny na przeżywanie niż inni. Ale w sumie całe życie świadomego człowieka to praca nad sobą. Somatycznych objawów prawie nie mam w ogóle. Czasem zaczyna się jakaś tam lekka jazda, ale wyzdrowienie polega na tym że umie się z tym sobie sam poradzić. Od miesiąc a nie biorę już żadnych leków. Nio dobrze, oszukał bym, biorę omegę 3 i magnez :) Jeżdżę po Polsce autobusami, pociągami ( ja który bałem się wyjść z pokoju) Nie jest tak że lęku nigdy nie ma, czasem się pojawia ale albo go ogarniam albo po prostu sobie jest a ja o nim nie myślę. Potrafię godzinami gadać przez telefon, a bałem się rozmów w ogóle a co dopiero telefonicznych. Zawsze wysyłałem tylko smsy. Cóż jeszcze, potrafię SAM ze sobą tylko iść do kina np i dobrze się z tym czuć. Może z czasem wszystko minie... a może nie ale jestem szczęśliwy że mogę normalnie funkcjonować w społeczeństwie, budować nowy wreszcie normalny związek i zacząć SAMODZIELNIE żyć.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
240
Dołączył(a)
12 sty 2007, 00:30
Lokalizacja
Człuchów

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez wovacuum 05 paź 2009, 10:12
no to gratulacjè,ja chyba tez jestem na dobrej drodze?potrafiè wytrzymac sama ze sobà i z innymi,powoli do przodu.Ach jak takie posty cieszà prawda?pozdrawiam :smile:
wovacuum
Offline

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez pajak 05 paź 2009, 10:26
Pewnie że cieszą, chociaż niektórych mogą dobijać że niektórych rzeczy z nas się nie "skasuje" :) po prostu akceptacja w tym wszystkim jest bardzo ważna, ale podkreślam AKCEPTACJA A NIE ZREZYGNOWANIE :)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
240
Dołączył(a)
12 sty 2007, 00:30
Lokalizacja
Człuchów

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez wovacuum 05 paź 2009, 10:46
akceptacja i walka z tym dziadostwem/nerwicà/ze tak pozwolè sobie dodac :D
wovacuum
Offline

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Amonre 05 paź 2009, 11:21
Uwilbiam ten wątek - praca nad sobą daje rezultaty :) Życzę nam wszytkim zdrowia.

[Dodane po edycji:]

Jestem zdrowy -:) trzymajcie się .
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
18 cze 2008, 08:42

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez whisper 22 lis 2009, 22:32
Tak sobie patrzę, czy ze starych znajomych kogoś tu spotkać jeszcze można i co za miła niespodzianka. :D jaaa - moje gratulacje. :mrgreen: A ja... no, też sobie radzę nieźle, uczę się i pracuję, na terapii rzadko bywam, a kurde zerknęłam tu, bo jakieś przeziębienie mnie wzięło i trzyma - automatem nastrój spadł i za dużo czasu do myślenia się pojawiło...
You never wanted
To share
Your concept of your creation
With any other gods or worshippers
Your book isn't burned
It was never written
Avatar użytkownika
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
26 mar 2008, 11:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do