Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez tadziktoja 16 gru 2006, 18:04
Witajcie. Dzięki wam za chwilę uwagi. Znalazłem chyba coś co pomaga mi na poje dolegliwości. Prócz przepisanego Bisocardu i mojego uspokajacza Valused :-) Kupiłem sobie Cardiomin (magnez+wapń+potas). Od kąd go biorę jakoś czuje się lepiej. Bynajmniej gdy czuje że to mi się zbliża, zaczynam panikować, to jest to o wiele słabsze, i szybciej przechodzi mi. Po za tym staram się wmawiać sobie że nic mi nie jest, że to tylko moja chora psychika sprawia, że sie tak czuję... Czasem nawet biorę ściskam mocno, wyprostowaną rękę i mówie sobie dość, nie pokona mnie to!!!!! Tak jak w innym poście ktoś o tym pisał. Zobaczymy jak dalej będzie. Chociaż nie twierdze że mnie ponownie nie złapie to coś. Wiem, że dużo zależy od nastawienia. Poza tym mam wspaniałego przyjaciela!!! Dużo mi pomaga, wystarczy mi tylko, że go zobaczę to już mi przechodzi.... :-) Kurcze jak ja go kocham :-) Pozdrawiam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 gru 2006, 23:39

Avatar użytkownika
przez telimenka 16 gru 2006, 18:30
Ja podobnie jak i Wy - bardzo przeżywam czekanie na kogoś mi bliskiego.Gdy ta osoba się spóźnia wpadam w panikę i przychodzą mi same najczarniejsze myśli do głowy. Prawdopodobnie związane jest to z tym, że w dzieciństwie byłam straszona słowami "Pójdę sobie i już mnie więcej nie zobaczysz" i "Zobaczysz, jak umrę to jeszcze mnie wspomnisz i będziesz płakać" Niby nic, a jaki wpływ na przeżywanie świata.
Najbardziej boję się właśnie o rodziców, szczególnie gdy się posprzeczamy i potem wychodzą gdzieś - od razu myślę, że zostawiają mnie na zawsze. A mam 22 lata :|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez telimenka 16 gru 2006, 18:33
marmarc napisał(a):I wychodzi że zamiast bardziej oswajać się z otoczeniem i być w nim swobodnym

No tak, tez to zauwazylam. Normalnie przeciez powinno byc odwrotnie...
Moze dzieje sie tak, bo my z lekiem spolecznym za bardzo boimy sei ze ktos nas pozna takich jakimi jestemy naprawde i nie zaakceptuje? Kto wie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Mis 17 gru 2006, 11:21
Kurcze pomóżcie bo znów zaczynam sam siebie wkręcać. Przed chwilą zacząłem czytać coś o psychozach. Czytałem to na Wikipedii. I tam jest napisane, że psychozę można nabyć, a bodźcem do tego są: czynniki biologiczne/rodzinne (mam), poziom stresu (mam i to jak), alkohol i narkotyki (od alkoholu nie stronię, narkotyków nie używam). I tak sobie myślę... W stanie permanentnego stresu z powodu nerwicy oraz z powodu mojej wysoce stresującej pracy plus z jednej strony nadopiekuńczość moich rodziców z drugiej zaś nadmiar krytyki i presja oczekiwań z ich strony (czynniki biologiczne/rodzinne) mogą mnie wpędzić w psychozę?? Dodatkowo przeczytałem, że psychoza może być czasem skutkiem zwykłej depresji. Tak już się cieszyłem, że nerwicowcy są od tego wolni,,, a tu się okazuje, że ja mogę normalnie w pracy jak mi dowalą roboty odjechać do szpitala psychiatrycznego... Nie chcę siać zamętu na forum, ale naprawde mnei to gryzie.
Kiedy przychodzi mi atak lęku, natręctw myślowych, hałasu w głowie (wczoraj to miałem po zgaszeniu światła sam w domu tuż przed wyjściem na imprezę) to wydaje mi się, że idę w tunel utraty kontroli nad sobą.. wtedy wydaje mi się, że mam chyba wszystkie objawy nerwicy na świecie...
Rób jak uważasz, uważaj jak robisz
Mis
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
08 gru 2006, 20:55
Lokalizacja
Kraków

Powinienem już nie życ...

przez syndroom 17 gru 2006, 16:23
Problem z którym się borykam trwa ponad 4,5 roku. Powstał praktycznie z dnia na dzień, otóż tak się niefortunnie zdarzyło że silnie zatrułem się marichuaną najwyrażniej z domieszką jakiejś chemii. Podczas tego zdareznia zupełnie straciłem kontakt z rzecziwistością , miałem wra żenie że jestem w jakimś złym koszmarze i nie mogę się obudzić. Nie straciłem przytomności ale kontaktu nie byłoże mną nijakiego, obraz przeskakiwał mi "klatka po kaltce", myśłem że zaraz umre serce waliło jak oszalałe...
Na drugi dzień czułem sie jeszcze nieco odurzony i otępiały. Myślałem że że to normalne że odczuwam cos w rodzaju "kaca po przepaleniu się" i że następnego dnia mi przejdzie. Niestety nie przeszło, ani w następnym dniu ani w żadnym kolejnym po tym zdarzeniu. Zacząlm oczuwać silny lęk i niepokój że się zawiesiłem na dobre i nie ma dla mnie ratunku. Zupełnie zamknąłem sie w sobie, przestałem wychodzić z domu. W głowie czułem ucisk i ten dziwny stan który nie wiem nawet jak opisać. Miałem zaburzenaia świadomości. gdy wyciągałem rękę przed siebie wydawało mi sie że to nie moja ręka. W ogóle świat zaczął wydawawać sie nierealny, stałem sie obojętny na wszystko. Niby miałem jakis cel i marzenia w życiu ale to co sie ze mna stało nie pozwolało mi w żaden sposób dążyć do tego. Siedząc w szkole na lekcjach tak na prawde byłem nieobecny. Dozawałem odpływów świadomości. Czasami nie wiedziałem kim jestem co ja tam w zasadzie robie? Ogarniał mnie tak silny stres że nie mogłem sobie z nim w żaden sposób poradzić mysałem że za chwile zwariuje. Uniakałem kontaktów z nieznajomymi. Dusiłem to w sobie nie chcaiłem dać po sobie znać że cos jest ze mną nie tak. W liceum przechodziłem ledwo z klasy do klasy. Pojawiły się ogromne problemy z pamięcią, koncentracją pomysleniem nad czymkolwiek. Poczucie własnej wartości i wiara we własne siły były niemal równe zeru. Ok. miesiąca przed maturą, w niezaciekawej sytuacji w szkole spanikowałem i zupełnie przestałem tam chodzić. Ostatnnio po raz 3 rzuciłem szkołe. Scenariusz jest zawsze taki sam :zaczynam rok szkolny i kończe po 3-4 miesiącach. Uczunie ciagłego lęku i niepokoju towarzyszy mi przaktycznie bez przerwy w szkole nasialało znacznie bardziej, paraliżowało mnie...
W styczniu br. powiesiłem się. Śmierć była blisko. Po utracie przytomności ocknąłem się na ziemi z przerwanyn sznurem, potuczoną głową i nieco rozlużnioną pętlą ciężko dysząc. Od tamtej pory nie powtórzyłem próby samobójczej ale non stop wracam do tego myślami i żałuje że mi się nie udało...
Z tygodnia na tydzień jest ze mną coraz gorzej. Od jakichś 2 tyg zupełnie odizolowałem się od przyjaciół. Całe dnie spędzam w domu przed komputerem albo TV. Wychodze tylko sporadycznie. Wyjście na ulice, bądz do sklepu sprawia mi trudność. Od razu staje sie roztrzęsiony i odczuwam silny ucisk z tyłu głowy, kołatanie serca nie moge złapać oddechu.
Trwam w tym zawieszeniu po dziś dzień. Czuje sie "upalony" bez palenia. Najgosze jest to że przestaje rozumieć sam siebie i boje sie że niedługo kompletnie zwariuje i że nie widze sensu w robieniu czegokolwiek.
Kilkakrotnie byłem u psychiatry, ale twierdzi on, że to niemożliwe, że coś takiego mogło mi sie stac po marichuanie. Bagatelizuje to co mu mówie. Twierdzi że cos sobie wmawiam, bo tak mi jest wygodnie. Przypisał mi jakieś leki od nerwicy ale nie jestem przekonany co do ich skuteczności.
Panicznie boje się o swoją przszłość.Czuje sie jak śmieć, jak psychiczny wrak człowieka, jak pie*****ny nieudacznik, człowiek ktory przegrał wszystko, człowiek który nie ma szans na normalne życie. Coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, że nie ma juz dla mnie ratunku, że wkroczyłem na droge do nikąd...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
17 gru 2006, 16:01

uświadomić sobie

przez wpr82 17 gru 2006, 16:28
Najgorzej jest sobie uświadomić, żę wszystko co czujemy to tylko nerwica, bo nawet jak to podświadomie wiemy to i tak szukamy czegoś jeszcze np. raka albo coś w tym stylu.
Wpr82
Wyścig Szczurów dopadnie nas wszystkich
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
03 paź 2006, 16:43
Lokalizacja
Pruszków

Avatar użytkownika
przez ewa125 17 gru 2006, 16:48
syndroom nie znam sie na narkotykach nigdy nie bralam ale mozliwe ze one są tym bodzcem ktory pozwala nerwicy sie ujawnic. w kazdym razie wyglada mi to na nerwice sądzac po twoich objawach. jestes mlody nie mysl o samobojstwie. mimo ze wydaje ci sie ze tak bedzie zawsze to NIE BEDZIE!! uwierz mi!! tez bylam w takim stanie kiedy myslalam ze zwariuje, ze juz nigdy nei bede "normalna", swiat byl nierealny itd. wiem ze to koszmar. ale to mija!!! jezeli trafiles na psychiatre ktory bagatelizuje twoje objawy to poszukaj innego, takiego ktory sie zajmuje konkretnie nerwicami. walcz o zycie, poszukaj innego lekarza, przeczekaj troche a obiecuje ci ze poczujesz sie normalnie. chociaz moze trudno ci uwierzyc ze takie moga byc objawy nerwicy , ale MOGA. tez mi bylo trudno w to uwierzyc, myslalam ze mam takie jazdy po alkoholu. musisz wiedziec ze to minie i nie ma co konczyc zycia bo twoje zycie wroci do normalnosci. to nie jest nieuleczalna choroba!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez ewa125 17 gru 2006, 17:01
prosze was przestancie mowic ze nerwica moze doprowadzic do schizofrenii bo TO NIE PRAWDA!!! a ktos nowy moze sobie juz wkretke zrobic. moja psycholog ktora "siedzi" w nerwicach juz kilkanascie lat powiedziala ze tak sie nigdy nie zdarza!!! wiec nie wyszukujcie glupich artykulow w necie albo przynajmniej ich tu nie cytujcie bo potem taki nerwicowiec zapamieta sobie tylko ten wasz cytat i sie wkreci. np. ja sie kiedys tak wkrecilam jak ktos tu na tym forum tak napisal, od razu dostalam dreszczy i lękow. teraZ juz sie lepiej czuje wiec sie nie wkrecam ale nowi moga tez tak zareagowac. proponuje moze nawet autorowi usunac to zdanie ze swojego postu :) pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez pawelcz 17 gru 2006, 17:16
Kiedy czytam wypowiedzi ewy125 az sam usmiech cisnie mi sie na twarz! To aniol ktory ma calkowita racje. Kiedys czulem sie podobnie, ewa mnie pocieszyla i dzis jest juz ok - miala racje ze to wszystko kiedys przechodzi. Stary nie poddawaj sie jak nie dzis to jutro ale w koncu damy rade!
Buziaki dla ewy125 :*
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
02 paź 2006, 15:32

przez Atisarda 17 gru 2006, 17:45
No jestem w szoku... Syndroom, mialam identyczna akcje po paleniu ok. 5 lat temu w Sylwestra. Przezylam horror nie wiedzac, co sie dzieje, kim jestem ja i ci wszyscy ludzie Tez myslalam, ze mi przejdzie to odrealnienie i brak kontaktu z rzeczywistoscia, ale nie przeszlo; w koncu przyzwyczailam sie do tego, bo moje klopoty z nerwica zaczely sie duzo wczesniej. Balansuje na granicy kilku swiatow jednoczesnie, ale uwierz, ze mozna nauczyc sie to kontrolowac... Problemy z nauka wygladaja u mnie podobnie. Tak samo rowniez mam rozwalona pamiec i koncentracje.

Ciagle nie moge uwierzyc w to, co tu przeczytalam - nie sadzilam, ze kogokolwiek oprocz mnie spotkalo cos takiego ;) Moja psychiatra tez za bardzo nie wiedziala, co na to powiedziec, a jest dobrym lekarzem. Uznala raczej, ze ta sklonnosc do odrealniania sie nalezy do moich cech osobowosciowych. Coz, nie wiem, jak to traktowac, ale skoro jest juz nas dwojka, to cos znaczy ;) W kazdym razie musisz uwierzyc, ze to jest cos, z czym mozna sobie poradzic.
Zmien lekarza, jesli nie ufasz obecnemu, poszukaj odpowiedniego dla siebie psychologa. Pomysl moze tez o zmianie szkoly... Czasem to pomaga.

I przede wszystkim nie poddawaj sie, bo to najgorsze, co mozesz zrobic - jak widzisz, nie jestes tak zupelnie sam, jest ktos, kto wie o czym mowisz i traktuje to powaznie. Moze prawda jest, ze palenie bylo bodzcem, ktory wyzwolil gwaltowne spiecie.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
11 gru 2006, 22:50

przez Mis 17 gru 2006, 18:06
Przepraszam Ewo:) Ale sam siebie wkręcam.
Rób jak uważasz, uważaj jak robisz
Mis
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
08 gru 2006, 20:55
Lokalizacja
Kraków

przez Child_of_darkness 17 gru 2006, 18:14
obecnie uczę się w Liceum.
Posty
2
Dołączył(a)
12 gru 2006, 19:35

Avatar użytkownika
przez ewa125 17 gru 2006, 18:44
:oops: :oops: :D :D :D dzieki pawelcz buziak dla ciebie!! widzisz mowilam ci ze przejdzie!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez Gringo 17 gru 2006, 19:26
Proponuje, zebys zainteresowal sie pewna metoda, skuteczna w walce z nerwica, nazywa sie: regresing i polega na odpowiednim oddychaniu w stanie relaksu. Podczas takiej terapii zachodzi proces uwolnienia nagromadzonych w podswiadomosci lekow, napiec w ciele i innych blokad. Z tego co wiem, u niektorych ludzi przebiega to bardzo gwaltownie, a po zakonczonej sesji czuja prawdziwe uwolnienie od nagromadzonych lekow. Moze tobie to pomoze,
Regresing (nazywany tez rebrithinigiem, lub integracja oddechem) mozna wykonywac samemu, ale w ten sposob mozna nie poradzic sobie z ujawniajacym sie lekiem, wiec na poczatek ludzie zajmujacy sie tym polecaja kilka wizyt u terapeuty - cena jednej, godzinnej sesji to jakies 5-70 zł, podobno ta metoda jest bardzo skuteczna, sam mam zamiar niebawem wyprobowac,
wiecej o tym na http://cudownyportal.pl/regre_lista.php
Gringo
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do