Dlaczego ludzie mają nas za wariatów?!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Dlaczego ludzie mają nas za wariatów?!

przez BladeM 25 sty 2010, 19:11
Lucid tak jak piszesz, bylo nam dane ujrzec swiatlo...poniewaz jest ono tak jasne i docierajace do glebi serca, dlatego mamy lek przed nim. Ale tylko dlatego moglismy je zobaczyc bo my wlasnie my mamy dosc sily aby zniesc je.

Jesli chodzi o lustro, tak jak sie zachowujemy tak reaguja na nas ludzie. Jest to dobry sposob aby zreflektowac siebie i swoja osobowosc i jesli zechcemy to zmienic. My potrafimy to wiec jest to produktywne dla nas. Inni nie chorujacy na nerwice nie potrafia zreflektowac swojego zachowania , trzymanie im lustra przed nosem powoduje ich agresje i odrzucenie nas. Ale czy ja wiem czy tacy ludzie sa warci naszej przyjazni ..chyba nie

[Dodane po edycji:]

Majster dzieki za twoje slowa. To ze nie zawsze jest nam z innymi nie po drodze nie oznacza ze az tak roznia sie nasze poglady.

Moze mialam zly poczatek tu na forum, ale intencja moja byla i jest taka sama.


Mam troche zycia za soba, i duza roznych doswiadczen. Po wielu upadkach i wzlotach znalazlam dla siebie sens tycia...czego i wszystkim innym zycze z calego serca.

Jeszcze raz dziekuje za twoje slowa.
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Dlaczego ludzie mają nas za wariatów?!

Avatar użytkownika
przez LucidMan 25 sty 2010, 19:18
BladeM napisał(a):Ale czy ja wiem czy tacy ludzie sa warci naszej przyjazni ..chyba nie
Co najwyżej warci współczucia, że nie potrafią rozpoznać w tym lustrze samych siebie i jedyne kogo odrzucają to także samych siebie. Z drugiej strony nie można zapominać, że to właśnie my poprzez przyjaźń i współczucie możemy takim ludziom pomóc się obudzić ;)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Dlaczego ludzie mają nas za wariatów?!

przez BladeM 25 sty 2010, 19:20
Wiem z doswiadczenia ze mozemy pomóc tym ktorzy tego zechca. Ale na sile nie zmienimy nic.

Mamy wplyw na to aby zmienic czesc tego swiata na lepszy, zmieniajac siebie. A to poczatek.
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Dlaczego ludzie mają nas za wariatów?!

przez Ciśnieniowiec 25 sty 2010, 19:31
BladeM napisałaś chorobie jak o darze, ja uważam podobnie. Jasne, że przeżyłem dramatyczne chwile i jeszcze wiele takich przede mną, ale dzięki nerwicy udało mi się jeszcze lepiej poznać siebie i odkryć co jest w moim życiu naprawdę ważne. Są dni, że nienawidzę nerwicy, że chciałbym żyć jak przed nią, ale wiem że to nie możliwe i szukam pozytywów mojej choroby i tych jest zdecydowanie więcej. Mam taką małą teorię, że ludzie z wiekiem ubierają coraz mocniejszy pancerz na siebie i robią wszystko by upodobnić się do innych, żeby nie dać się skrzywdzić. Tracą przez to wrażliwość i indywidualność. Ja od zawsze żyłem na przekór innym i chodziłem swoimi ścieżkami. Dzięki nerwicy i terapii udało mi się odzyskać wrażliwość, którą schowałem gdzieś głęboko w sobie. Nauczyłem się też rozpoznawać ludzi przed którymi mogę się otworzyć, bo wiem że mnie nie zranią. Wydaje mi się, że nerwica to choroba ludzi wrażliwych właśnie. Ci, którzy obrzucają nas niewybrednymi epitetami są pozbawieni tej właśnie cechy, no i raczej IQ tych jednostek też nie jest zbyt wysokie 8)
"Ignorancja jak wiadomo której zródłem jest niewiedza,jak możesz wiedzieć jak nie słuchasz,co jest w naszych sercach"
Freddie jeżeli pisałeś do mnie, to fakt nie zrozumiałem na początku o co Tobie chodzi :smile:
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sty 2009, 23:34

Re: Dlaczego ludzie mają nas za wariatów?!

przez BladeM 25 sty 2010, 19:44
Cisnieniowiec ja twierdze ze ciezkie dni choroby ucza nas uniesc ciezar rzeczywistosci. Te dni ucza nas jak zmienic siebie, swoje zycie aby rzeczywistosc stala sie dla nas szczesciem a nie ciezarem.

Ubieranie masek, dopasowywanie sie, upodabnianie sie do innych, jest dla ludzi slabych i moze z malym IQ wygodniejsze, bo chowajac sie w schematach zachowania masy, i powtarzanie przekonan innych jak papuga, sa w stanie ukryc swoje niedoskonalosci.
Tylko ze bedac sami ze soba czuja pustke, niezadowolenie itd. Bo jesli grasz jakos "role" udajac kogos kim nie jestes zatracasz resztki swojego ja. Dla niektorych zagluszenie potrzeb swojego serca jest jedynym wyjsciem aby zyc. Bo porownujac sie wiecznie z innymi, goniac za pieniadzem, symbolami statusu zawsze znajdzie sie ktos kto bedzie mial wiecej.

Ja w moim zyciu znam czasy gdy nie wiedzialam co robic z kasa i czasy w ktorych nie wiedzialam co dac dzieciom jesc...ale jesli dobrze cos wspominam to przezwaznie z czasów gdzie nie mialam zbyt wiele. Dzis nie narzekam ale nauczylam cieszyc sie tym co mam ...

Uwazam osiagniecia materialne, kariere itd za dary pozyczone nam przez zycie, bo najpózniej jak bedziemy odchodzic to musimy te pozyczone dary oddac.... wole zamykajac kiedys oczyc w ulamkach sekund widzac moje zycie , widziec jak bardzo bylo wypelnione, jak wiele szczesliwych momentow przezylam, a nawet i tych smutnych bo tych darow nie trzeba oddac te zabieramy ze soba na zawsze.
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Dlaczego ludzie mają nas za wariatów?!

Avatar użytkownika
przez Victorek 25 sty 2010, 21:17
A może nie warto się nad tym w ogóle głowić? Ja też gdybym tego nie miał nie zrozumiał bym nigdy jak to jest nie rozpoznawać się np. w lustrze, czy bać się iść wyrzucić śmieci...powiedział bym chore...
Ja kumam że oni tego nie rozumieją i w sumie nie wymagam tego od nikogo, byle tylko nie rzucili mądrych tekstów w moją stronę a tak to jak dla mnie mogą sobie myśleć co chcą. I osobiście wolałbym żeby ktoś był dla mnie lustrem i żyć sobie jak żyłem.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Dlaczego ludzie mają nas za wariatów?!

Avatar użytkownika
przez serek87 26 sty 2010, 00:18
ja osobiscie nie rozgryzlam problemu.wiem jedno-ludzie oceniaja.maja taka manie.oceniaja i szufladkuja.a po co?oceniac ma mnie fachowiec,lekarz,psycholog a nie ludzie ktorzy nie maja o tym bladego pojecia...im bardziej ludzie oceniaja tym bardziej czuje sie wariatka!to nie ja sobie te etykietke nakleilam tylko oni mnie!
"Wiem,że nigdy nie będę szczesliwa-mogę być jednak wesoła"-Marilyn Monroe przy okazji swoich 35 urodzin...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
28 gru 2009, 01:12
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

Re: Dlaczego ludzie mają nas za wariatów?!

Avatar użytkownika
przez iryss 26 sty 2010, 00:23
serek nie czytałam dokładnie tematu ale może spróbuj przestac się tym przejmować...Ludzie się raczej nie zmienią. Ty ich też nie zmienisz czasem poprostu trzeba cos olać. Myśle że ten komu naprawde zalezy nie uzna Cię za wariatke nawet jeśli naprawde nią będziesz..Zaakceptuj że ludzie są jacy są. Mysle że to ich problem a nie Twój to oni są ograniczeni a nie Ty.
Pozdrawiam
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Dlaczego ludzie mają nas za wariatów?!

przez Gringo 26 sty 2010, 04:25
Dlaczego ludziom wydaje się,że jak ktoś choruje na nerwice to jest taki sam jak psychicznie chorzy z tanich filmów?Zapęty w kaftan nieprzewidywalny i niebezpieczny dla otoczenia?

Bo dziwnie sie zachowuje, odstaje od reszty, moze tez dziwnie wyglada, sprawia wrazenie niebezpiecznego. Jak sie kogos nie zna, lub zna tylko z widzenia, to ludzie projektuja na niego swoje mysli i uczucia, jak ktos widzi chwiejacego sie czlowieka, to na pewno pijany, choc moze miec np. problemy z blednikiem. To automatyczne i powszechne.

Majster napisał(a):Ja wiem, ze zaraz mi tu ktos powie, ze to glupota przyznawac sie do tego, ale ja i tak wiem swoje i wiem, ze warto bylo "wyjsc z szafy".

No wlasnie nie, to cos naprawde dobrego i korzystnego dla zdrowia, ja musze sie przelamac, bo niby juz nie mam nic do ukrycia, ale jednak nie przyznalem sie nikomu, ze cos mi jest i znajomi cos tam sie domyslaja, ale chyba raczej maja mnie za ekscentryka.

Ale wracajac do tematu: to nie tylko ignorancja. To rowniez strach. Bardzo wiele jest analogii do mniejszosci seksualnych: oni tez sa izolowani. Kazdy facet, ktory pojdzie na piwo z gejem jest od razu potencjalnym jego "kochankiem"

A ja bym zrobil na przekor i pomimo uczuc, ktore by mi mowily, ze to wstyd, i ze ludzie beda gadac, to poszedlbym na piwo z gejem.... ale tylko na piwo :P Nawet specjalnie robilem rzeczy (nieszkodliwe), ktorych efektem mialo byc "gadanie ludzi", wlasnie po to, zeby sobie z tym poradzic.

"co ludzie powiedza"

Nienawidze tej postawy, musialem sie wiele lat z niej leczyc i jeszcze troszeczke mi to dokucza.

A co ciekawe, dyskretnie, w 4 oczy potrafil taki jeden albo drugi podejsc gdzies dyskretnie i poprosic o numer tel. do dobrego pychiatry, bo "ciocia zachorowala" ...

Ludzie to tchorze.

cisnieniowiec napisał(a):Mi się wydaje, że to nie więcej osób choruje, tylko więcej osób wie, że jest chora lub przyznaje się do choroby

To zle Ci sie wydaje, choruje coraz wiecej ludzi, Prozac jest(lub byl do niedawna) lekiem number one w Stanach, mozesz zainwestowac w akcje firm farmaceutycznych, produkujacych psychotropy bez obaw, im recesja nie grozi.

BladeM napisał(a):Ja nadal twierdze ze moja choroba , jest darem, ktory wdziecznie przyjmuje mimo dolegliwosci, bo dzieki nie jestem szczesliwsza niz 5 lat temu przed wybuchem choroby. Kazdy dzie jest dla mnie darem. Kazdy problem nowym wyzwaniem ...

Dla mnie jest wylacznie przeklenstwem. Kazdy dzien to walka. A wlasnie, podobno jestes juz wyleczona, wiec o jakich dolegliwosciach mowa?

LucidMan napisał(a):Gdzieś kiedyś przeczytałem, że ludzie przeżywają całe życie w cieniu jaskini, nigdy nie wychodząc na światło dzienne. Chodzi tu o analogię do prawdy. Wszyscy żyją w iluzji, kłamstwach i fałszu i nawet o tym nie wiedzą. Neurotycy to ludzie, którym dane było ujrzeć takie światło prawdy, lecz wkradł się błąd. Mianowicie, nie potrafią tej prawdy znieść, co czyni ich chorymi i usuwa z powrotem w cień.
Droga zdrowienia to droga konfrontacji z prawdą, z prawdą o samym sobie.

To filozofia Platona. Nie wiem, czy neurotycy ujzeli jakas prawde, byc moze... jakiej prawdy nie mozemy zniesc?

cisnieniowiec napisał(a):Mam taką małą teorię, że ludzie z wiekiem ubierają coraz mocniejszy pancerz na siebie i robią wszystko by upodobnić się do innych, żeby nie dać się skrzywdzić. Tracą przez to wrażliwość i indywidualność.

Tak to prawda, ja sie zawsze przed tym wzbranialem i obserwowalem jak inni wraz z wiekiem staja sie tacy ograniczeni, myslacy stereotypami.

cisnieniowiec napisał(a):Wydaje mi się, że nerwica to choroba ludzi wrażliwych właśnie. Ci, którzy obrzucają nas niewybrednymi epitetami są pozbawieni tej właśnie cechy, no i raczej IQ tych jednostek też nie jest zbyt wysokie

Wrazliwosc to przeklenstwo, lepiej byc zimnym, glupim i przecietnym, bo zycie latwiejsze i przyjemniejsze. Jednak jesli juz taki wrazliwiec poradzi sobie ze wszystkimi swoimi lekami i problemami to wtedy rzadzi :D :D

Angsthasse napisał(a):Uwazam osiagniecia materialne, kariere itd za dary pozyczone nam przez zycie, bo najpózniej jak bedziemy odchodzic to musimy te pozyczone dary oddac.... wole zamykajac kiedys oczyc w ulamkach sekund widzac moje zycie , widziec jak bardzo bylo wypelnione, jak wiele szczesliwych momentow przezylam, a nawet i tych smutnych bo tych darow nie trzeba oddac te zabieramy ze soba na zawsze.

Ale z drugiej strony osiagniecia materialne, kariera, pieniadze, wcale nie sa zle, ich posiadanie i dazenie do nich to zadna ujma. A wspominanie dobrych chwil przed smiercia to tylko romantyczna wizja. Wtedy to juz bedzie wszystko jedno, czy te momenty w zyciu byly szczesliwe, czy nie.

Victorek napisał(a):I osobiście wolałbym żeby ktoś był dla mnie lustrem i żyć sobie jak żyłem.

Taak, ignorancja jest blogoslawienstwem, szkoda, ze nie moge patrzec na chorych na nerwice i zastanawiac sie, co tym ludziom jest.

serek87 napisał(a):ja osobiscie nie rozgryzlam problemu.wiem jedno-ludzie oceniaja.maja taka manie.oceniaja i szufladkuja.a po co?oceniac ma mnie fachowiec,lekarz,psycholog a nie ludzie ktorzy nie maja o tym bladego pojecia...im bardziej ludzie oceniaja tym bardziej czuje sie wariatka!to nie ja sobie te etykietke nakleilam tylko oni mnie!

Ludzie oceniaja nas, ale my(ty, ja) rowniez oceniamy innych. Kazdy kazdego ocenia swoja miara. To jest wogole bardzo ciekawe zjawisko, nazywa sie >projekcja< Na tym zjawisku opiera sie cale nasze zycie. Na przyklad, kiedy widzimy czlowieka, z ktorym nigdy nie rozmawialismy, nie znamy go, to nasze umysly i tak automatycznie przypisuja mu jakies cechy charakteru, jest to automatyczny proces, widzisz kogos i masz na jego temat jakies uczucia (zwykle podswiadome), powstaje osad, te uczucia na temat tej osoby naleza calkowicie do ciebie, z nia nie maja zadnego zwiazku, ale ty uwazasz, ze ta osoba taka jest, po blizszym poznaniu moze sie okazac, ze byl on calkowicie falszywy. Projekcja wystepuje praktycznie zawsze, im czlowiek mniej swidomy tego, co podpowiada mu jego umysl tym efekt projekcji silniejszy. Dobrym przykladem moze byc tez polityka, czesto widac ludzi, ktorzy sie strasznie emocjonuja jakims politykiem, ze to zlodziej, oszust i wogole lajz*, a co sie tak na prawde dzieje, to projekcja. Taka osoba nie dostrzega, ze to co widzi w polityku, to jego wlasne mysli i uczucia. No i to jest tez przyczyna nienawisci wszelakiej, religijnej, nienawisci w stosunku do wariatow, itepe.
Gringo
Offline

Re: Dlaczego ludzie mają nas za wariatów?!

przez BladeM 26 sty 2010, 09:54
Gringo napisał(a):
BladeM napisał(a):Ja nadal twierdze ze moja choroba , jest darem, ktory wdziecznie przyjmuje mimo dolegliwosci, bo dzieki nie jestem szczesliwsza niz 5 lat temu przed wybuchem choroby. Kazdy dzie jest dla mnie darem. Kazdy problem nowym wyzwaniem ...

Dla mnie jest wylacznie przeklenstwem. Kazdy dzien to walka. A wlasnie, podobno jestes juz wyleczona, wiec o jakich dolegliwosciach mowa?[

Nadal twierdze ze jestem zdrowa, ale czytajac moje posty z pewnoscia wiesz jak definiuje "wyzdrowienie"


Angsthasse napisał(a):Uwazam osiagniecia materialne, kariere itd za dary pozyczone nam przez zycie, bo najpózniej jak bedziemy odchodzic to musimy te pozyczone dary oddac.... wole zamykajac kiedys oczyc w ulamkach sekund widzac moje zycie , widziec jak bardzo bylo wypelnione, jak wiele szczesliwych momentow przezylam, a nawet i tych smutnych bo tych darow nie trzeba oddac te zabieramy ze soba na zawsze.

Ale z drugiej strony osiagniecia materialne, kariera, pieniadze, wcale nie sa zle, ich posiadanie i dazenie do nich to zadna ujma. A wspominanie dobrych chwil przed smiercia to tylko romantyczna wizja. Wtedy to juz bedzie wszystko jedno, czy te momenty w zyciu byly szczesliwe, czy nie


Nie mówie ze sa zle, jako czlowiek musisz miec cele. Cele ktore tez osiagniesz. Zycie jest oparte na rozwoju, osiagnieciach i celach. Osiagniecia materialne nie sa ujma dopoki nie sa najwazniejsze w naszym zyciu. A jak pisalam niestety w miare dobytku rosnie apetyt, taka jest natura ludzka i uwolnienie sie od tego jest trudne. Jesli sie uda zyjesz szczesliwiej.

A jesli chodzi o wspomnienia w momencie agoni...coz uwierz mi ze to zadna romantycznosc tylko bolesna rzeczywistosc.

6 lat temu umieralam, bylam reanimowana i nie wiele brakowalo....i wiem nie z opowiadan, ze naprawde robimy sobie w tym momencie prawdziwy rozrachunek sumienia i bilans zycia. Wiec jesli teraz przyjdzie czas na mnie to juz nie wypadnie moj bilans zycia tak kiepsko. Wszystko co w tych ulamkach sekund przed oczyma mialam, to wszystko naprawilam, zmienilam. I uwierz mi uczucie niespelnionego zycia w momencie gdy odchodzimy jest bolesniejsze niz wszystko co do tej pory przezyles i najprawdopodobnie jeszcze przezyjesz. Dlatego ludzia z niespelnionym zycie tak ciezko odejsc, dlatego tak walcza i mecza sie zanim odejda. Uczucie ze jeszcze tylko troche czasu chcesz aby te najwazniejsze rzeczy naprawic jest okropne...dziekuje ze bylo mi dane, ze dostalam droga szanse i jej nie marnuje.

A wylewny dobrobyt finansowy w wiekszosci (nie zawsze) prowadzi do zapomnienia wartosci moralnych, do wypaczenia charakteru, zdradzenia siebie samego....Wiem o czym pisze bo wszystko sama przeszlam. Majac firme i zarabiajac niesamowite pieniadze, znalazlam pasujacych do tych okolicznosci przyjaciól, zapomnialam o tym w co wierze, zapomnialam o moim szczesciu, goniac za jeszcze wiecej i wiecej, czujac pustke w sobie i wypalenie sie, znieczulajac kokaina te uczucia. Umierajac i ladujac na intensywnej przypomnialam sobie czego w zyciu chcialam, co bylo wazne dla mojego serca. Wiec prosze nie mow o romantycznosci w chwili smierci nie wiedzac o czym mowisz. Przyjdzie dzien kiedy twoj czas nadejdzie (oby jak najdluzej!!!) i jesli bedziesz jeszcze pamietac to co teraz napisalam, to na 1000000% przypomnisz sobie moje slowa..

[Dodane po edycji:]

Bylam tez przy przyjaciólce ktura umierala majac 39 lat i wiem tez co ona w ostatnich chwilach mowila o co prosila.

Dlatego zakonczylam pogon za dobytkiem i dobrobytem, nie mówiac ze jest mi zle, bo jak nie gonie za tym to o dziwo jakos wszystko samo o latwiej przychodzi. Ale wole spedzic czas z moimi synami, sprawic im jaks przyjemnosc bo jak juz mnie nie bedzie, to tylko ich wspomnienia o mnie beda wieczne an nie to czego sie dorobilam. Wiec nawet jak odejde bede dalej tu, bo oni beda dalelj osiagac to czego ja nie zdazylam, przekazujac im wartosci moralne i dajac im glebokie i wielkie serca, daje im wiecej niz pozostawionym mieniem..
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Dlaczego ludzie mają nas za wariatów?!

Avatar użytkownika
przez serek87 26 sty 2010, 22:12
moze i nie powinnam sie przejmowac ale z drugiej strony...nie da sie.bo jak czlowiek to slyszy to zapada mu w pamiec.tym bardziej jak ktos malo odporny jest jak ja na poczatku leczenia nie umiem sobie jeszcze z wieloma rzeczami poradzic...
"Wiem,że nigdy nie będę szczesliwa-mogę być jednak wesoła"-Marilyn Monroe przy okazji swoich 35 urodzin...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
28 gru 2009, 01:12
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

Re: Dlaczego ludzie mają nas za wariatów?!

przez BladeM 26 sty 2010, 23:36
Serek tak pomijajac cala filozofie, nie przejmuj sie. Moze i my jestesmy o wiele wrazliwsi, moze mamy jakies problemy z ktorymi walczymy, chodzimy na terapie i staramy sie.

A popatrz czasami na tych "normalnych" oni sa czasami wiekszymi "wariatami" niz my, my ale mamy przewage bo jestesmy swiadomi, a oni zyja i myslia ze wszystko ok. A czasami ten "normalny" mowiacy nam wczoraj ze jestesmy wariatam , nagle znajduje sie na tutejszym forum, u naszego psychologa i psychiatry w poczekalni.

Pozdrawiam Nie zalamuj sie, poczatki sa trudne ale do pokonania.
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Dlaczego ludzie mają nas za wariatów?!

przez void 04 lut 2010, 21:33
A ja tęsknię do "normalności", bo na dobrą sprawę nie ma alternatywy.:(
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
21 lis 2008, 07:32

Re: Dlaczego ludzie mają nas za wariatów?!

przez gregory21 04 lut 2010, 22:07
A ja podchodze do tego na wprost ... mialem mea jazdy i jeszcze miewam zwiazane z nn , nl ... staram sie kazdemu uswiadamiac co mi jest wychodzac z zalozenia ze nigdy nie wiesz kto bedzie nastepny...jedni rozumieja okazuje sie ze juz ktos chorowal z otoczenia inni traktuja usmiechem ... coz czy to oni sa normalni... a moze jednak my.. :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
gregory21
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do