jak sobie radzić? Jak pomóc osobie chorej na nerwicę?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez cicha woda 21 lut 2006, 19:12
atrucha napisał(a):Jeżeli faktycznie wszystkie badania są prawidłowe,to konieczny jest psychiatra. Nie widzę innego wyjścia z sytuacji. Na tym forum jest sporo postów dotyczących niemal identycznych objawów nerwicy.

Całkowicie zgadzam się z atruchą. Skoro te ataki są takie ciężkie, dobrze by było jakby siostra jak najszybciej wybrała się do psychiatry.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez Mada 21 lut 2006, 22:24
sepinroth,

Ze mna jest to samo, nerwica lekowa.
There are some defeats more triumphant than victories.
If you don't risk anything you risk even more.
"[Spring is] a true reconstructionist."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
25 sty 2006, 02:11
Lokalizacja
NY

Avatar użytkownika
przez KOREK 21 lut 2006, 22:28
Nie masz nawet co sie zastanawiac z ta wizyta siostry u psychiatry.

Im szybciej tam trafi tym lepiej dla niej.

PS.Gdy ktos zachoruje na np.serce to zaraz sobie idzie do kardiologa.Ma problemy ze skorą-dermatolog. A jak sie pojawiaja problemy natury nazwijmy to ogolnie"emocjonalno-psychiczne" to siedzi w domu i czeka ,az samo przejdzie... :roll: Ale to tak tylko na marginesie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez roccola 22 lut 2006, 08:39
To cudowne ze tak przejmujesz sie dolegliwościami siostry..tak sądze ze jesli wszystkie wyniki są ok to pozostaje tylko DOBRY psychiatra.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez innge 22 lut 2006, 08:57
sepinroth, napisz, jak udala sie wizyta u psychiatry... bo mam nadzieje, ze juz sie na nia zdecydowaliscie :roll: ...

trzymam kciuki...
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

jak pomóc partnerowi?

przez piwnooka182 24 kwi 2006, 01:41
mój ukochany prawdopodobnie cierpi na nerwice, w chwili obecnej jest jeszcze w trakcie wielu badań, jednak narazie wszystkie wyniki są prawidłowe i lekarze zaczynają dopiero przebąkiwać coś o nadmiernym stresie i nerwicy... gdy porównuje jego objawy z opisanymi tu i nie tylko przestaje miec watpliwosci. Myślę, że jego nerwica moze byc wywolana sytuacja w pracy. zastanawiam sie tez nad bardzo surowym wychowaniem w dzieciństwie...
bardzo chcialabym wiedzieć, czego osoby chore oczekuja od swoich partnerów, jak można pomóc swojej drugiej połowce? dodam tylko, ze objawy u mojego chlopaka to: skoki cisnienia, mrowienie, sennosc, kolatanie serca, bole glowy, drzenie rąk, dusznosci, poza tym czesto jest spiety, wkurza sie na rzeczy oczywiste i powtarzalne (np jedziemy samochodem i na jednej z gł. ulic miasta stoimy w korku, nigdzie sie nie spieszymy) zauwazyłam tez, ze ostatnio w zwiazku z tym, ze objawy "fizyczne" występują częsciej zaczyna sie martwic, ze jest mu cos powaznego, i to kolejny powod do nerwow, takie bledne kolo...
Ostatnio edytowano 26 kwi 2006, 07:22 przez piwnooka182, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 kwi 2006, 00:40
Lokalizacja
poznań/warszawa

Avatar użytkownika
przez Virginia 24 kwi 2006, 02:00
Witaj,

ja jestem w dokladnie takiej samej sytuacji, tzn ja nie choruje ale moj maz.
Musisz zachowac spokoj i go wspierac. Tak zeby czul sie akceptowany i kochany bez wzgledu na to co sie dzieje.
Wiem, ze to nie latwe. Ale czasami bedziesz musiala odpuscic, szczegolnie gdy on jest strasznie poddenerwowany i spiety, latwo o klotnie.

Z tego co piszesz to ma objawy typowe dla nerwicy, ale to musi potwierdzic lekarz! i nikt inny.
Jak najszybciej postarajcie sie znalezc jakiegos psychologa albo psychiatre. Im szybciej podejmie sie leczenie tym lepiej.
Wiem, ze jest to przerazajace, taki stan zarowno dla Ciebie jak i dla niego. Ale uwierz mi wszystko bedzie dobrze.
Nie zamartwiaj sie nic mu nie bedzie, tylko wazna jest terapia. Nerwica to takze znak zeby zwolnic tempo i sie zastanowic na swoim zyciem.
Pozdrawiam serdecznie. Glowa do gory! Bedzie dobrze.
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

co znaczy wspierac??

przez piwnooka182 24 kwi 2006, 14:53
z cała pewnościa moj partner moze czuc sie kochany i akceptowany, ale zycie nie polega przeciez na tym, ze zawsze mowi sie, tylko mile rzeczy. udany zwiazek opiera sie na pelnym zaufaniu otwartosci i szczerosci, dlatego bardzo dbam o to by mowic, co czuje nawet gdy sa to jakies negatywne uczucia.
co dokladnie znaczy wspierac?? czy to znaczy nie krytykowac? nie zwracac uwagi na pewne sprawy i postepowania? albo co z momentami mojej slabosci? czasem i ja potrzebuje wsparcia i potwierdzenia zupelnie bez pokrycia, ze wszystko bedzie dobrze.
aha, w jaki sposob uczestniczycie w terapii swojej drugiej polowy? nie mam pojecia jak to przebiega? nigdy wczesniej nie mialam z tym stycznosci.
Ostatnio edytowano 26 kwi 2006, 07:25 przez piwnooka182, łącznie edytowano 2 razy
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 kwi 2006, 00:40
Lokalizacja
poznań/warszawa

Witam! Zgadzam się z tobą Piwnooka182

przez magduś 24 kwi 2006, 15:47
Mój problem jest identyczny...mój chłopak najprawdopodobnie ma nerwice lękową...i przekonałam się o tym wielokrotnie! Ty z reguły jesteś urodzoną optymistką...ja bardziej realistką-nie mniej jednak każda kobieta potrzebuje wsparcia ze strony męzczyzny, zapewnienia o tym że będzie dobrze-bez względu na sytuacje i realie...poprostu poczuć sie bezpiecznie! Czasem popełnia błędy...i czasem muszę powiedziec co o tym myśle...lecz strasznie cieżko znosi słowa krytyki-szczególnie z moich ust! To skrajnie niskie poczucie własnej wartości powoduje u niego czasem szereg błedów, żle przemyślanych decyzji...I cieżko jest przy takim mężczyźnie...a ja tak bardzo chce z nim być i go wspierać on jest wspaniałym człowiekiem!...Boże czemu to tak boli? Czemu ta Miłość tak boli!
Przepraszam ze sie rozżaliłam!
Szczęście to nie tylko to co nam los daje, ale i to czego nie zabiera!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
24 kwi 2006, 10:59
Lokalizacja
kraków

przez piwnooka182 24 kwi 2006, 17:55
kazdy sie czasem rozzala..
Ostatnio edytowano 26 kwi 2006, 07:26 przez piwnooka182, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 kwi 2006, 00:40
Lokalizacja
poznań/warszawa

ja wiem ze to dopiero początek!

przez magduś 24 kwi 2006, 18:27
wiem, że będzie cieżko-juz jest! kiedy przychodzą problemy...kiedy potrzebuje z jego strony-męzczyzny wsparcia, zapewnienia ze będzie dobrze...on mi mówi że moze być źle...! straszne to jest bo i ja sie załamuje...przestaje wierzyć! Nim sie dowiedziałam o tej chorobie-na oczatku miałam tyle siły tyle wiary ze jestem w stanie "góry przenosić" że jak coś sobie zaplanuje uda mi sie to zrealizować...a przy nim...no wysiadam!
kurcze nie powinno tak być...a nie chce go stracić...niechce by był sam...Teraz ma okres podejmowania trudnych decyzji-chce wyrwać sie z domu zamieszkać bliżej mnie-tam gdzie studiuje...aby to zrobić musi znaleźc prace...zarobić na wyjazd...a dziś np. dzwonie do niego a ona taki zrezygnowany, "bez życia" mowi ze nic mu sie nie chce, najchętniej by poszedł spać...jak pytam sie o jego plany to mówi że nie wie, mówi też że jest mu żle ze ja jestem tu a on tam...ale...nic nie robi by to zmienić!-moze jestem za bardzo wymagająca?Ale jak on przestaje wierzyć ze się wyrwie z domu...i moja wiara upada! :cry:
Szczęście to nie tylko to co nam los daje, ale i to czego nie zabiera!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
24 kwi 2006, 10:59
Lokalizacja
kraków

przez kratka 24 kwi 2006, 18:48
no właśnie... czy macie propozycje pozycji ksiązkowych przyblizających problem nerwicy/depresji? mój mąż szuka czegoś takiego żeby wgłębić się w istote tego co mnie dotyczy.
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
16 mar 2006, 22:32

Avatar użytkownika
przez Virginia 24 kwi 2006, 19:13
Mi bylo najtrudniej pogodzic sie z jego choroba. Kochalam czlowieka, odrzucalam chorobe.
Poczucie bezpieczenstwa daje mi to, ze on walczy z tym, ze sie leczy, ze jest coraz lepiej.
Mam to szczescie, ze on mnie wspiera tak samo jak ja jego. Sa okresy kiedy on ma sie lepiej a ja mam dola. I odwrotnie.

Te objawy nerwicy tak naprawde poglebily nasz zwiazek. Uswiadomilam sobie bardzo mocno, ze kocha sie nie za cos ale pomimo czegos.
Razem jest latwiej.

Wspierac to znaczy kochac, rozumiec, akceptowac, wybaczac. Czasem po prostu byc. Inspirowac. Dawac sile i motywacje. Wnosic radosc. Dzielic sie. Ale takze takie samo wsparcie przyjmowac.

Najwazniejsze jest gdy ludzie sa ze soba szczerzy. Jego choroba uczynila mnie bardziej wyrozumiala, bardziej otwarta i mniej egoistyczna.
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Witam wszystkich!!!Jak moge pomoc mojemu bratu???

przez pati1983 22 sie 2006, 11:58
Witam wszystkich!!! jestem tu nowa a wlasciwie to pierwsze forum na ktorym sie wypowiadam. zauwazylam ze moj brat z niego korzysta wiec chce Was prosic o pomoc. mam 23 lata i moj brat od ponad roku leczy sie na nerwice natrectw i nerwice lekowa i nie mam pojecia co ja moge zrobic zeby mu pomoc. czasami juz mam wrazenie ze nic mu nie jest, ze sie wyleczyl a czasami przychodza takie dni ze on placze a ja nie wiem co powinnam powiedziec zeby go uspokoic, co zrobic w takiej sytuacji????chodzimy na terapie do psychiatry i psychologa, ale nastepna wizyta za tydzien a ja nie chce powiedziec czegos co moze mu zaszkodzic. jezeli mozecie to napiszcie jak powinno sie zachowywac w takich sytuacjach.dziekuje Wam bardzo za pomoc.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 sie 2006, 08:33
Lokalizacja
siedlce

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Pholler i 22 gości

Przeskocz do