Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nasze wewnętrzne dzieci


emese

Rekomendowane odpowiedzi

moje zas ma zerowe poczucie bezpieczenstwa i jest przerazone. Boi sie niemal wszystkiego. Niewiele pomaga - nie wierzy w zapewnienia, ze zaopiekuje sie nim, ze nie pozwole by ktokolwiek je zranil. Twierdzi wtedy, ze sa to obietnice bez pokrycia bo sama o siebie zadbac nie potrafie i nadal jest we mnie lek.

Boi sie ze nawet bez przyczyny moze zostac zranione przez ludzi, swiat zewnetrzny. Nawet jesli na to nie zasluzylo swoim postepowaniem. Nie wierzy nikomu i niczemu. Ale wie ze trzeba te wiare udawac zeby nie zwrocic na siebie uwagi ani nie rozzloscic tych, ktorzy moga zranic.

Teskni za spontanicznoscia ale w ostatniej chwili, gdy odczuwa nieodparta potrzebe owej spontanicznosci - gwaltownie sie wycofuje i bacznie obserwuje, czy ktos nie zauwazyl przypadkiem.

Bardzo pragnie byc kochane, wyjatkowe dla kogos, zeby ktos sie nim zaopiekowal i zatroszczyl - ale boi sie, ze jak to wyartykuluje narazi sie na cierpienie, zostanie zranione a moze nawet ukarane za takie pragnienia.

Chce byc wazne dla kogos.

Chce byc kochane i akceptowane bezwarunkowo. Nie chce tego ode mnie.

Moje wewnetrzne dziecko wlasnie to otrzymuje.

Jest szczesliwe ale sie boi ze cos lub ktos to zabierze.

Albo ze sie okaze ze to kolejna fatamorgana.

Nigdy nie widzialam go tak szczesliwego, wolnego.

Jest mi wdzieczne.

Tanczy i smieje sie bez powodu.

Et caetera, et caetera ad mortem defecatum

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje wewnętrzne dziecko chce mnie pogrążyć. Powtarza mi, że do niczego się nie nadaje, że moje ciało jest okropne, że nie można na mnie spojrzeć, że jestem obiektem drwin... Odbiera mi pewność siebie i utwierdza mnie w tym, że nie ma dla mnie miejsca na tym świecie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a teraz, w tej dokladnie chwili - panicznie sie boi i chce uciec.

Albo chce, zeby to nie byla prawda.

Potrzebuje wierzyc, bo jego wiara dlugo nie umiala odnalezc ujscia i nagromadzilo sie jej za wiele. Odgania wiare jak uprzykrzona muche.

Probuje robic mi dywersje i podpuche, czepia sie nieistotnych szczegolow. Podjudza.

Jest cyniczne i zlosliwe. Wredne. Bo gleboko zranione. Nie wierzy w uleczenie. Kto moglby je kochac?

Et caetera, et caetera ad mortem defecatum

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a moje boi się, przeokrutnie się boi, wszystkiego, wszystkich. i udaje że wcale tak nie jest- że to nie strach- tylko złość, smutek, rozgoryczenie, żal. nie lubi nazywać rzeczy po imieniu, boi się tego też

Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.

,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cieszy sie. Wie, ze potrafi byc spontaniczne. I ze ta jego spontanicznosc to zaleta bo potrafi nia uszczesliwic.

Czy nadal je stac na zrobienie mi dywersji?

 

-- 11 mar 2014, 09:55 --

 

Boi sie ze znow zostaje odrzucone.

Nie chce byc odrzucone, chce byc kochane i zapewniane o tym.

Potrzebuje tego zapewnienia nie w slowach ale w dzialaniu.

Slow sie boi, jest nieufne.

 

-- 11 mar 2014, 09:56 --

 

acha - staje sie nieufne i ostrozne, jakby zostalo zranione. Odbiera czastke z kredytu zaufania

Et caetera, et caetera ad mortem defecatum

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A moje wewnętrzne dziecko chciało coś zrobić ale jak zawsze nie ma możliwości więc się złości

W dobre dni warto wierzyć. Daruj mi, pozwól przeżyć Choćby w snach, pozwól przeżyć dobre dni. Nie ma lepszych dni od dobrych razem z Tobą.

Czerwone Gitary - Mam dobry dzień

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w czwartek u terapeutki omawiałyśmy listę praw i obowiązków jakie miałam jako dziecko.Zrobiłam tę listę....wyszedł spis postulatów...oczekiwań wobec mnie. Poprosiła mnie, żebym sobie wyobraziła dobre miejsce dla siebie-dziecka i wyposażyła je we wszystko co tylko ta dziewczynka chciałaby mieć.

Wyobraziłam sobie puchowy namiot w kształcie igloo, trochę miękkich zabawek i wszechmocną różdzkę czarodziejską. Ta mała dziewczynka weszła tam, położyła się i nadal leży.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje wewnętrzne dziecko jest spragnione troski, czułości, ale panicznie się tego też boi. Moja mała dziewczynka często czuje się smutna, chce płakać, ale pozwala sobie na to tylko w samotności. Nawet na terapii trudno jej to robić. Jest też przerazona, gdy inni ludzie zachowują się agresywnie, gdy są dla siebie niemili. Dzisiaj natomiast czuje się winne, chociaż nieadekwatnie, bo próbowało zadbać o swoje granice.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje wewnętrzne dziecko jest zastraszone i nic nie rozumie. Nie potrafi radzić sobie z emocjami. Kiedy robi się mu smutno opycha się niezdrowym żarciem, po czym jeszcze bardziej mu smutno.....

DDA, Depresja, Nerwica Lękowa.

Ketrelowa Królowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A moje chciałoby, żeby ktoś bliski przeczytał mu bajkę. Jak myślicie, jak to w ogóle nazwać? Bliżej mi do 30stki już a tu taka infantylna myśl...ale nikt mi nigdy bajki nie przeczytał...nawet w zerówce to ja czytałam innym dzieciom, bo już umiałam w przeciwieństwie do nich plynnie czytać... :-|

depresja + stany lękowe + DDA 

Esci10

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A moje chce powiedzieć, żeby ci którzy dają mi ciągle rady jak mam postępować i krytykują moje pomysły zamknęli mordy i pilnowali siebie.

Mam ochotę nasłać im wszystkim kurew.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nienawidzi na śmierć, bezradny to gniew. Chciałoby zabijać siłą woli.

Chciałoby zostać zrozumiane, ale na to już nawet nie liczy. Jest smutne i złe, bo nikt nie rozumiał i tak zostało do tej pory. Nawet jeśli ktoś rozumie, to nie mówi jego językiem, więc skąd ma wiedzieć, ż spotkało kompana?Kiedy budowało bezpieczny ląd w swojej wyobraźni, był mu odbierany. Spokojna oaza ginęła w pożodze cudzej zazdrości i gniewu.

Teraz nawet nie chce chcieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z moim chyba dalej źle. Dostało trochę ciepła, kurek został zakręcony i znów się izoluje, ucieka i znika. Próbuję się nim opiekować, ale jedyne co mi do łba przychodzi to szarpanie go na siłę i wyzwiska.

"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na_leśnik, no zbieram, a raczej "rozmrażam", bo do tej pory było skute lodem.. A Ty?, czym Ci Twoje dziecko zawinilo, ze masz takie niecne zamiary wobec niego? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Luna*, zamiarów niecnych nie mam. Po prostu niespecjalnie się znam na opiece nad dziećmi ;) . Próbuję jakoś się nim opiekować, ale prędzej czy później wychodzi tak jak sam byłem wychowywany niestety.

"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×