Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
magdasz

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Ja nie cierpię. Ja jestem na przemian smutna i wściekła. I nie mogę zrozumieć, że można tak postępować i czuć się z tym dobrze. Ale nic. Wczoraj był dzień na marudzenie. Dziś jest pierwszy dzień reszty mojego życia, więc muszę się opamiętać i żyć na maksa.

Dziękuję tym, którzy mnie "wysłuchali".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A tak btw. gość, który wymyślił określenie "żyli długo i szczęśliwie" powinien dostać solidnego kopa w doopę... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

W ogóle to sie bardzo cieszę że trafiłam na to forum.

Dzięki Wam uświadomiłam sobie że coś jest ze mną nie tak i zaczęłam szukać pomocy. Wczoraj byłam u lekarza ogólnego, bardzo obawiałam się wizyty , myślałam że stwierdzi że sobie coś wmawiam i powie że to tylko zły nastrój który niedługo minie a ja zostanę znowu sama ze swoim problemem...

Tak się jednak nie stało, pokierował mnie do psychiatry i stwierdził że bez farmakologii się nie obędzie. Więc chyba sobie nie wymyślam. Stwierdził jakieś zaburzenia przystosowawcze dlatego że od powrotu z zagranicy zupełnie sobie nie radzę ale ja wiem że problem zaczął sie o wiele wcześniej i właśnie chciałam opisać moją historię bo może zrobi mi się lżej.

Zawsze byłam bardzo wrażliwym dzieckiem, wszystko odczuwałam 2x bardziej intensywnie, ale byłam też bardzo skryta, moim ulubionym zajęciem było siadanie z boku i obserwowanie. Uwielbiałam malować i rysować wszyscy mówili że miałam wielki talent. Rosłam sobie spokojnie i rozwijałam się prawidłowo do czasu kiedy tata zdecydował się wyjechać za granicę do pracy kiedy miałam 5 lat, od tego czasu zaczęło się piekło, mama poczuła wolność ja już nie istniałam liczyły się tylko imprezy i znajomi, nie raz stałam pod drzwiami żeby zdążyć przed dziadkiem otworzyć jej drzwi kiedy była tak zalana że nie mogła pocelować kluczem, prowadziłam ją wtedy do łóżka wysłuchując po drodze różnych wyzwisk. Lecz czasem dziadek był szybszy, nie zapomne tego widoku do końca życia kiedy to dziadek otwierał drzwi i wciągał mamę do srodka za włosy, lejąc gdzie popadnie, tłukąc szyby a ja stałam z boku sparaliżowana ze strachu modląc się żeby to wszystko się skończyło. Miałam wtedy jakieś 7 lat, nie raz dała mi odczuć jakim to byłam dla niej ciężarem, że jej zrujnowałam życie, że jej tylko zawadzam. Poczułam sie na prawdę odrzucona i niechciana, zrobiłam się jeszcze bardziej zamknięta w sobie nie umiałam sobie radzić z emocjami na wszystko reagowałam agresją. W międzyczasie okazalo się też że tata na którego cały czas tak czekałam nie zamierza wracać bo znalazł sobie nową żone i ma już nowe dziecko. Mama w tym czasie przystopowała z rozrywkami i skupiła się na rodzinie znalazła faceta którego nie mogłam zaakceptować, coraz bardziej oddalałam się w swój wlasny świat, bo w normalnym nie mogłam znależć sobie miejsca. Póżniej doszły do tego straszne problemy finansowe, powrót mamy do picia.

Ogólna beznadzieja, już wtedy byłam wrakiem mając 18 lat. Jakimś cudem skonczyłam szkolę średnią ale mialam straszne problemy z podjęciem decyzji co dalej. Nie byłam w stanie nic zdecydować i zaszyłam się w domu, to był straszny okres, mialam nawet myśli samobójcze. Z tego bagna wyciągnęła mnie koleżanka proponując wyjazd do pracy za granicę, myślałam że to mi pomoze, ale myliłam się strasznie. Było jeszcze gorzej, co ja tam nawyprawiałam to się w głowie nie mieści, byłam u kresu, aż poznalam chłopaka który się mną zaopiekował ale nie potrafiłam opowiedzieć mu o moich problemach dlatego w końcu po 2 latach mnie opuścił a ja w stanie krytycznym wróciłam do kraju. To tak po krótce. Teraz od roku siedzę w domu, odizolowalam się zupełnie, wyklinając życie, nie jestem smutna ani rozżalona bo w srodku nie ma już nic, nie jestem w stanie normalnie funkcjonować, wszystko toczy się jakby obok mnie ja w tym nie uczestnicze, zrezygnowałam, podziękowałam życiu,

Tak było jeszcze tydzien temu, wtedy coś mnie oświeciło i stwierdziłam że tak być nie musi, że może być lepiej. Własnie zaczęłam moją drogę ku zdrowieniu, mam nadzieje że się uda, trzymajcie kciuki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja nie cierpię. Ja jestem na przemian smutna i wściekła. I nie mogę zrozumieć, że można tak postępować i czuć się z tym dobrze. Ale nic. Wczoraj był dzień na marudzenie. Dziś jest pierwszy dzień reszty mojego życia, więc muszę się opamiętać i żyć na maksa.

Dziękuję tym, którzy mnie "wysłuchali".

Gdzieś mi się czudzysłowy zapodziały... Wzajemnie :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

isj, chyba mnie przeceniasz, albo ja mam umysł zmulony formalno-prawnymi sprawami (jestem człowiek orkiestra, jako wolontariusz prowadzę też dział prawny w spółce heh), w których aktualnie siedzę, że nie wiem, do czego się odnoszą cudzysłowy i "wzajemnie"........... :oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja mam jeden problem. Jest nim D/D nie mam lęków, jakiejś strasznej deprechy to już minęło, został ten dziwny stan świadomości. Czy ja jeszcze śpię?? Czekam do wieczora, bo wtedy trochę mnie puszcza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja ....ja jutro będe robił w szkole za ofiare losu...i mnie szlag trafia bo wcale nie musiało tak być...ale zawiodlem i jutro będe musiał zadawać ludziom pytania na które większość zna już odpowiedż...i troche sie tym smuce....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witajcie

 

mialam dzis powalony sen" snilo mi sie ze mam siostre blizniaczke, przeszlam operacje rozdzielenia i po prawej stronie swojego ciala mialam duza czarna blizne" hmmm... to dziwne ale cos w tym jest, czasem sie czuje jakby byly nas dwie ja stara i ja znerwicowana

 

 

Z rana czulam sie mimo koszmaru dobrze, w pracy cały dzien na 360 obrotach wiec juz nie jest tak rozowo, czuje sie jak &*%^*^%&&*((*&)(*)_( ptfuu. mam juz dosc, przedemna znowu stany lekowe bo bede musiala do domu samochodem jechac... Boże czuwaj nademna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zastanawiam się, ile warta jest opinia psychologa, do którego poszła moja matka porozmawiać o mnie :roll: bo stwierdziła, że pani psycholog uważa, że jestem zdrowa. kobieta mnie nigdy na oczy nie widziała, a moja matka wie o mnie raczej mniej niż więcej. ale zwątpiłam, czy może nie uroiłam sobie czegoś. można sobie wmówić takie rzeczy, typu "życie jest dla mnie niewiele warte", "w sumie to mogłabym umrzeć nawet jutro", albo "nie mam siły ruszyć ręką ani nogą, łzy same lecą od 3 godzin"? można? bo już mam mętlik w głowie :?

 

[*EDIT*]

 

i to nie to, że chciałabym być chora, przeciwnie. tylko jak wszyscy uznają, że jest wszystko ok, a ja nadal będę się czuć tak, jak teraz, to nigdy nie będzie lepiej, nie dostanę takiej szansy, by było.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
isj, chyba mnie przeceniasz, albo ja mam umysł zmulony formalno-prawnymi sprawami (jestem człowiek orkiestra, jako wolontariusz prowadzę też dział prawny w spółce heh), w których aktualnie siedzę, że nie wiem, do czego się odnoszą cudzysłowy i "wzajemnie"........... :oops:
Ja słuchałem bez cudzysłowu :) A wzajemnie to wzajemnie, o ;)!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Boszzzzzz...... pogubiłam się w swoich uczuciach...... Nie wiem, kogo... co... Codziennie czuję coś innego.... Próbuję odzyskać w sobie poprzednią miłość (tę sprzed pieska porzuconego w lesie) i jednego dnia nie czuję nic, a drugiego, że to jedyny, którego pragnę i zawszę pragnęłam... Miotam się, wysyłam sprzeczne sygnały, a przecież..... to było jak przeznaczenie...... Po co było się dać przygarniać obcym......................... Wszystko się pomieszało, spierniczyło, straciło swój porządek i miejsce i równowagę....

 

wcześniej wiedziałam czego chcę, potem dałam się omamić, teraz już nie wiem nic........ a wszystko było takie jasne....

 

Ach, bełkoczę pewnie bez ładu i składu........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie mogę się uczyć, wyję po nocach, trzęsą mi się ręce, boję się ludzi, nienawidzę siebie, czuję się gorsza i panicznie boję się przyszłości, która zresztą jawi mi się w czarnych barwach... podobno mam nerwicę z komponentami depresyjnymi, choć szczerze mówiąc ja tu widzę więcej depresyjnych objawów ale nie znam się... szkoda, że za wcześnie na poprawę... najbardziej się boję, że nie dostanę się na studia i przez to nerwica i depresja się pogłębią, poza tym... no, niby powinnam się cieszyć... chodzi o to, że ciężko wyleczyć coś, nie znając przyczyn. Ja nie miałam trudnego dzieciństwa ani traumatycznych przeżyć, może tylko tyle że od dziecka byłam wyśmiewana z powodu tuszy i wady wymowy, więc po kilku latach zamknęłam się w sobie na tyle, że do tej pory trudno mi nawiązywać kontakty z ludźmi... ale tak poza tym nigdy mi się krzywda nie działa, mam dobre kontakty z rodziną i w ogóle... tylko że mam poczucie że robię wszystko wbrew sobie, taka się czuję rozdarta pomiędzy świadomością, że może faktycznie się do czegoś nie nadaję lub będzie to niepewne i sobie nie poradzę, tym, co mówi mi najbliższa rodzina - całą czwórkę bardzo kocham, podziwiam i szanuję - a swoimi marzeniami - tu chodzi o studia aktorskie, o których marzę od zawsze, ale mieszkam w małym mieście i nie mam szans na przygotowania, zresztą teraz i tak nie miałabym odwagi... I mam poczucie że muszę być przynajmniej równie dobra jak moje rodzeństwo, które świetnie sobie radzi, jedno ma równolegle skończone 2 kierunki studiów i świetną pracę, drugie studiuje prawo za granicą... z jednej strony wiem, że mam tą nerwicę, bo to, co się ze mną dzieje na pewno nie jest normalne, zresztą psychiatra wie co mówi... ale z drugiej strony czuję się winna, poza rodziną i 2 przyjaciółkami wszyscy mi mówią (ci co wiedzą o nerwicy i depresji też) żebym się wzięła w garść, że inni mają gorzej, ze mam wspaniałą rodzinę i nie mam na co narzekać....... i tak myślę że może mają rację, może faktycznie ja głupia egoistka się nad sobą użalam...

Wiem, że to co piszę może jest chaotyczne.... zastanawiam się po prostu, co o tym sądzicie...

Wszystko wydaje mi się beznadziejne, z jednej strony panicznie boję się matury i w ogóle przyszłości a z drugiej czas przecieka mi przez palce, jeśli uda mi się do czegoś zabrać to kompletnie nie mogę się skupić... i pomyśleć że w zeszłym roku o tej porze szykowałam się do olimpiady centralnej i nigdy nie miałam żadnej trói na świadectwie -_-

Patrząc w lustro krzywię się i wzdrygam z obrzydzeniem, męczą mnie moje gafy sprzed kilku lat, co kończy się kolejnym wzdrygnięciem i obrzucaniem siebie samej wyzwiskami... Nie wiem już, co się ze mną dzieje. I boję się, że nigdy się nie wyleczę... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja czuje że sie staczam...tak ogólnie...chujowe to uczucie.Nic mi sie ostatnio nie udaje.Wszystko mi się wali...Mam takie zrąbane myśli,że już sam nie wiem czego chce,co czuje...wiem tylko,że czuje sie tak żle,że nawet nie mam dalszej ochoty jęczeć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie chcę być taka. chciałabym być taka, jak kiedyś. sto lat temu. im bardziej próbuję, tym mniej mi wychodzi. bez sensu. do dupy :( beznadziejnie.

dzisiaj idę do psycha i znów będę mu musiała udowadniać, że wcale nie jest tak dobrze, jak on sobie wymyślił, ba, że jest coraz gorzej i nie potrafię nic z tym zrobić. a on znów mi nie uwierzy i będzie się głupio uśmiechał pod nosem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

namiestnik, ale tamte czasy, gdy wszystko było ok, to jakby były sto lat temu. każdy chyba tak ma, złe nam się dłuży, a dobre kończy szybciej, niż się zaczęło. i trudniej zapamiętać dobre niż złe.

chyba.

enyłej - miłego dnia wszystkim życzę, tym jęczącym zwłaszcza. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dobra musze sie wyrzalic

 

od pewnego czasu jest ciągle,źle i nie wiem jak to uczucie pustki, strachu, chaotycznych myśli itp itd zlikwidować,.

 

Ciągle czuję bol w środku i fizycznie, moje ciało stalo się sztywne, a ruchy ociężałe, jakbym ważyła kilka ton. Nie mam juz sposobu na poczucie ulgi. Mam ataki lęków, siedze staram się pracować, ale wiem że moje mozgi pracują na 360 obrotach, i nagle bach sztywnieje jakby mnie ktos przestraszyl, juz nie wiem czy to jest irracjonalne czy taka bedę już na zawsze?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:D Niech dobre czasy nadejdą. Dla Wszystkich.

 

bedewere, to co piszesz jest niepokojące. Trzeba coś z tym zrobić. Do specjalisty. Zanim będzie gorzej. By było lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie jest tak zle tylko ze przestalam czuc szczescie, mam faceta ktory mnie kocha, i nie wiem skad wzia sie tak silny nawrot choroby

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich. jestem tu nowa i potrzebuje sie wyzalic. czuje sie beznadziejna, jestem ciagle przybita i smutna. denerwuje mnie to ze wszyscy mowia ze malo sie usmiecham ale ja nie potrafie, nie umiem nawet udawac. bylam u psychiatry i okazalo sie ze to depresja. biore leki. nie umiem sie cieszyc zyciem mimo ze mam 20 lat. Po 4 latach zostawil mnie chlopak twerdzac ze juz od dawna mnie nie kochal, to dodatkowo mnie dobilo. teraz jestem calkiem sama. nie wierze juz w to ze w zyciu moze mi sie jeszcze cos udac, ze ktos mnie polubi pokocha, nie widze nadziei :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O trudno masz. Pamiętaj, że przede wszystkim musisz żyć dla siebie i sobie sprawiać przyjemności. Papatrz - masz dopiero 20 lat - jeszcze całe życie przed Tobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
O trudno masz. Pamiętaj, że przede wszystkim musisz żyć dla siebie i sobie sprawiać przyjemności. Papatrz - masz dopiero 20 lat - jeszcze całe życie przed Tobą.

 

 

A skąd w takiej sytuacji znaleźć motywację żeby żyć dla samej siebie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja sam nie rozumiem jak można żyć dla samego siebie...ale ja jestem na FS chory więc logiczne że brak mi ludzi i chciałbym żyć dla nich

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może w stwierdzeniu "żyj dla siebie samej" nie chodzi wcale o życie w samotności i alienacje. A raczej o to, żeby nie stawiać siebie zawsze ma końcu, ale robić coś dla siebie.. żeby potrzeby innych nie były nigdy ważniejsze niż nasze..

wszyscy mamy prawo do szczęścia i nie powinniśmy go ograniczać w zależności od tego czy jesteśmy sami czy z kimś. żeby nie myśleć: gdy ktoś mnie kocha znaczy, że jestem wartościowym człowiekiem a gdy jestem sama oznacza, że jestem do niczego, nic nie znaczę.. przynajmniej ja tak rozumiem powyższą tezę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiecie co jestem samotny od ponad roku :( I zauważyłem ze w ciagu tego roku nie zrobiłem nic dla siebie coraz częściej chodzę przygnebiony nie umiem sie cieszyc tym ze mam prace . Są dni kiedy wszystko mnie denerwuje nie umiem nad tym zapanowac po prostu mam takie nastawienie ze normalnie :twisted::twisted::twisted: czekam na jakas zaczepke zeby sie wyzyc . Mam 20 lat a nie potrafie byc radosny jak moi rowiesnicy nie wiem co sie dzieje chciał bym zmienic w sobie wiele rzeczy ale nie umiem zmienic sie tylko dla siebie :cry: MIeszkam zagranica i czasami sadze ze to nie ma sensu ze dla kogo ja zarabiam te pieniadze nie wiem czasami mam takie dni :cry: a ostatnio zraniłem czynami bliska mi osobe i byłem przygnebiony z tego powodu ale ona rowniez bo sadziła ze to przez nia .Czy jezeli bede przygnebiony mam jej lepiej tego nie mowic ??? Czy własnie mam jej to powiedziec ze mam takie nastawienie własnie z powodu tego co zrobiłem ???? :-|:-|:-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×