Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

dzisaj chyba przeszlam wszelkie granice taktu i chamstwa, czysta złosc i nienawisc.

po dwoch dniach nieobecnosci doczolgalam sie jakos do szkoly, i sorka do mnie z pretensjami czemu mnie nie bylo, powiedzialam jej ze źle sie czulam, a ona co mi bylo. Wtedy juz peklam, co jej mialam powiedziec, ze rozszarpalam wszystkie blizny ktore mialam, ze siedzialam na rzeka i ryczalam przez dwa dni bo mi sie swiat i ludzie nie podobaja. No zagralam typowa odzywka, po prostu nie chcialo mi sie. Zaczela drazyc, zaczelam do niej wrzeszczec ze ja nie mam w zyciu lepszych rzeczy do roboty niz udreczac sie szkola, bo nie jestem w stanie ocenic, czy nastepnego dnia zachce mi sie zyc. Jak ma taki dobry humor to niech znajdzie sobie kogos innego do pretensji. Pozniej sie spytala czemu nie bylam wczoraj.. wykrzyczalam na caly korytarz, ze skoro nasza sorka sie powiesila to chyba nie przyjdzie na lekcje wiec nie przyszlam, cale szczescie ze sie powiesila bo ten swiat jest bardziej popie**lony niz sie waszej chorej szkole wydaje.

Mam dosc tych ludzi!!!!!!!!!!! bylo mi glupio ale nie zaluje, nie beda ukrywac przez wiecznosc ze sie babka powiesila :evil:

i kto tu ze mna wytrzyma...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie było mnie chwilę chyba dlatego, że nie miałam nic mądrego do powiedzenia :<img src=:'>

 

btw, ktoś ogląda bez tajemnic 3 sezon? Co myślicie o tak "nowatorskich" metodach jak ta (trzeba chyba 4 razy klinknąć w player i wyłączyć reklamy ale potem już idzie normalnie):

http://www.kinomaniak.tv/seriale/bez-tajemnic/s3e23

 

ktoś się spotkał osobiście z podobnymi technikami, czy wszyscy siedzą w nurcie psychodynamicznym?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zielona miętowa, ja zaczęłam oglądać, ale ang. wersja In treatment jakoś bardziej przypadła mi do gustu.

Jak wiesz jestem w psychodynamicznej i b.odległe są mi metody, które stosuje Jerzy.

Na pierwszej sesji zdiagnozował u Małgosi bpd... chyba trochę za szybko, aczkolwiek trafnie. Moja terapeutka przez 60 sesji nie powiedziała mi wprost o zab. osobowości.

 

-- 29 lis 2013, 21:11 --

 

zielona miętowa, aaa i zainstaluj ad blockera nie będziesz miała reklam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też wolałam amerykańską produkcję, ale wyoglądałam ją i została mi tylko polska ;) diagnozowanie na pierwszej sesji oczywiście jest mało realne, ale wiadomo warunki serialu wymusiły taką przyspieszoną procedurę. Sama nie mam do końca wyrobionego zdania na ten temat, chociaż nie powiem, że takie metody są kompletnie pozbawione sensu. Też bym chciała żeby ktoś powiedział mojej "matce" żeby się odpieprzyła ode mnie, połamał dla mnie krzesło na sesji :roll: albo raczej sama chciałabym je połamać. Póki co skutecznie demoluje meble w mieszkaniu, które wynajmuje. Niestety efektów terapeutycznych brak :mrgreen: . Hmm, szkoda, że inni nie oglądają tej produkcji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłam w mieście, w Poznaniu. No i tam pierwszy raz spotkałam psychologa behawioralnego. Oni tak fajnie dość patrzą na borderline. A psychiatra to niefajnie patrzy. Zostałam uznana. Że mój przypadek to hardkor. No takiego słowa użył. Ten psycholog. Ja się cieszę. Tak bez radości.

 

No a jak wcześniej chodzilam to nikt mi nie mówił jest źle. Ale to kobiety były. Może dlatego? Nikt nie mówił, że jest poważnie. Tylko kamienne oczy. Jezu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do dupy z tymi niedzielami... O 17 udało mi się dopiero z łóżka wstać. Nie odespałam matur. Wczoraj miało być fajnie, piwa wypiliśmy, zioło się zapaliło, ale co z tego, jakaś bardziej przymulona tylko byłam, bardziej chamska i rozdrażniona, a potem koszmary całą noc. Z udziałem tych dwóch, na których mi zależy, a że jednego do puszki wsadzili, a do drugiego pojechałam te 300 kilometry i zostałam wyrzucona za drzwi, słysząc, że jakbym czegoś nie zrobiła, to kiedyś bym jeszcze miała szansę. Znowu robię źle w życiu, nie potrafię się rozsupłać, zrozumieć.

A gdy nie potrafię, to potrzebuję jakąś maskę przywdziać, najchętniej takiej agresywnej suki i w tę maskę włożyć cały wysiłek; zapomnieć się. Grono towarzyskie mi się rozpada, ludzi względnie bliskich coraz mniej. I chciałabym w tym punkcie życia, żeby ich w ogóle nie było, ale z drugiej strony jestem zbyt uzależniona od ludzkiej obecności. Wściekam się na innych i pozuję nie tylko dlatego, że nie potrafię siebie zrozumieć, ale i na tych, na których mi zależy, że odpowiedzi nie ma. I na siebie też, bo mogłabym z kobietą, chętną, coś stworzyć.

A tymczasem jednego to nienawidzę z całego serca, nie piszę, unikam, udaję że nie znam, to zalana falą uczuć pisze emocjonalne eseje o tematach błahych, nie dając mu do słowa dojść. I widze, że nie szczególnie ma ochotę odpisywać. Po trzech latach to już śmiać mi się chce z własnej naiwności. Toteż zaparłam się, spotkania jakiekolwiek odwołałam, a koniec końców; tak czy siak się zamęczę.

No i pojawił się drugi, oboje niedojrzali; każdy na swój sposób. Nie umieram doń, ale chciałabym spróbować i chciałabym, żeby on chciał. Tymczasem jestem przyjaciółeczką od kawy, od doradzenia, która pusta lala lepsza i z którą teraz trzeba zakręcić, żeby potem mieć na co narzekać i kląć. "Wszyscy, z którymi się przyjaźniłem, zaczynali mnie kochać. Ty też, nie kłam, ale Tobie przeszło?" "Przeszło...No tak. Jasne. No wiesz, ja bym mogła z Tobą, spróbowałabym chętnie, ale co tam" *zmiana tematu*. Nie lubię tej jałowej szczerości.

Jak mnie wszystko irytuje. Jakkolwiek bym tego nie nazwała, manią czy dekompensacją, to wraca, bo cierpliwość mi się skończyla do siebie i do świata.

 

-- 03 gru 2013, 22:43 --

 

Czasem mam wrażenie, że żyję tylko życiem innych ludzi. Że bez nich nie istnieję. Angażuję się zbyt mocno w to, co oni robią, nie raz zachowuję taki poziom zaangażowania względem jakiejś osoby, jakbym była z nią nie wiadomo ile, chociaż wcale nie jestem. Zauważyłam, że to, co mówię, w ogromnej mierze tyczy się innych. Czuję pustkę, brak drugiego człowieka. Zrobiłam awanturę przyjacielowi o to, co robi, bo mi się to nie podoba, choć w ogóle mnie nie dotyczyło. Od razu w mojej głowie pojawiają się scenariusze odejścia i zakończenia znajomości...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej. Poszlam do lekarza, pokazalam, co mi wczesniej dawano i on zdziwnienie po co takie silne leki, mi to niepotrzebne. Tylko psychoterapia. Ale dodal ze jak nie pojde do psychologa to takich kart informacyjnych bedzie wiecej. Zapisalam sie i ... nie poszlam. Jakis strach ze nie mam ubezpieczenia albo strach przed nowa sytuacja. Nic mi nie bylo przez pare miesiecy. Teraz od kilku dni znow leze w lozku, bo po co wstawac. Nie mam energii do dzialania. Zyje bo zyje ale nic nie osiagam i jestem ciagle w tym samym miejscu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

http://www.kul.pl/files/61/Studia%20z%20psychologii%20w%20KUL/GalkowskaJakubik.pdf

 

i co Wy na koncepcję rozpadu, na którą składa się miłość do śmierci i zniszczenia, narcyzm i symbioza? co Wy w ogóle na Fromma? ktoś czytał? pytam w tym wątku, bo moim zdaniem te trzy komponenty akurat wpisują się w bpd, przynajmniej moje bpd, które jest przy okazji nieco narcystyczne. może się zbiorę i napiszę coś więcej później, a póki co - nie mogę się doczekać Waszych refleksji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wow wow i jeszcze raz wow. Czytam : zazwyczaj nie słucha tego, co inni mówią, i nie obchodzi jej to. Jezeli jest sprytna i zalezy jej na opinii innych ludzi, próbuje zamaskować swój ego- centryzm przez zadawanie pytań, choć zazwyczaj nie słucha odpowiedzi. Co do lekow to ja nic nie biore. Lekarz powiedział ze mi to niepotrzebne. Sama juz nie wiem. Jak kiedys bralam to mialam niesamowita koncentracje. Na studiach by sie przydala ale na nich tez mi juz jakos szczególnie nie zależy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzialam, ze wiele osob z zaburzeniami osob. bierze sertraline - faktycznie pomoga, potwierdzam. Ale czy ktos z Was bierze tez carbamazepine, czy jestem jedyna? To przeciwpadaczkowe, a u mnie ma stabilizowac nastroj. Nie jestem przekonana co do tego ostatniego...

Chodze na psychoanalize dwa razy w tyg. Na razie uswiadomila mi jak doglebnie siebie nienawidze, jak silne sa moje tendencje autodestrukcyjne i ze po prostu chce sie unicestwic. Pieknie. Jak tylko zacznie dzialac pozytywnie to Wam o tym doniose...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale czy ktos z Was bierze tez carbamazepine, czy jestem jedyna?

 

ja biore jako stabilizator nastroju już od bardzo dawna. nie mam pojęcia czy to pomaga, ale biore dalej, bo chyba też nie szkodzi :)

na pewno nie jesteś jedyna, mnóstwo osób to bierze.

tyle,że to taka popierdółka jest , a nie lek. taki dodatek tylko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×