Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

outsiderka.

Użytkownik
  • Zawartość

    20
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. kochac na maxa ale i szybko sie wyczerpywac emocjonalnie. Jestem na tym etapie. Nic nie czuje do chlopaka jeszcze poki co aktualnego ale myslami jestem juz daleko. Mowie co mi przyjdzie do glowy, bez zastanowienia, prosto w oczy - dla mnie to tylko slowa a jego chyba to boli. Nie moge juz zyc tak przyziemnie. Wstac, zjesc, ja na zajecia, on do pracy, przyjsc wieczorem, zjesc, spac i od nowa. Jestem osoba wrazliwa, marzy mi sie zycie takie bardziej wzniosle. Zainteresowanie kultura i sztuka z obu stron a nie tylko z mojej. Bylo dobrze ale zbyt banalnie i dlatego wole odejsc. Jak jestem sama mam wiecej motywacji do dzialania i do zmian samej siebie a teraz... nic mi sie nie chce... dzis caly dzien leze i slucham piosenek. Miotaja mna silne emocje. Chcialabym byc niezalezna od nikogo. Ciagle niektorzy traktuja mnie jak dziecko no ilez mozna!
  2. hej, dawno mnie tu nie bylo, ze niby no wiecie 'juz nic mi nie jest' 'przeszlo mi na zawsze', taa to po prostu kolko o wiekszym promieniu, dluzej czekalam aby wrocic do punktu wyjscia. Borderline to nie przelewki, chcialam to zignorowac i jakos tak nie zauwazylam, ze stopniowo coraz bardziej dawal o sobie znac. Za oknem piekna wiosna a ja sobie mysle dlaczego robie w zyciu to czego nie lubie? studiuje ale nie chce juz tego robic ani mieszkac w Polsce. Co mnie powstrzymuje przed zmiana? kasa jak zawsze. Rzuce to to skonczy sie kasa, bo to znowu jakas moja fanaberia, lenistwo. Nie wiem jak to sie dalej potoczy, czy zgine bez kasy, ale te dni przezyje jako czlowiek wolny a nie podporzadkowany rodzinie, ktora sle kase. Koniec, jestem wolna. Trzymajcie sie dziewczyny
  3. Nawet jesli to byla choroba a nie opetanie to polaczenie tych 2 motywow wyszlo przerazajaco, wg mnie ten film sieje spustoszenie jeszcze wtedy gdy psychika jest nieuksztaltowana. U mnie też lek zaczął się po jego obejrzeniu. Pare lat minelo, tlumacze sobie ze nie ma Boga nie ma więc duchow, szatanow itp a gdy robi sie ciemno nie spie. Nasluchuje. Tak jak wczesniej ktos pisal boje sie myslec o tych sprawach zeby nie sciagnac nic na siebie ale te mysli sa natretne. Najwiekszy lek odczuwam u siebie w domu. Gdy mowie o tym komus, to dziwnie na mnie patrza. Taka mala maja swiadomosc tego co moze sie dziac w psychice
  4. Nie wytrzymuje psychicznie w domu. Przyjechała mama zza granicy i jej mowie ze sie boje duchow i nie moge spac a ona na to ze OPETAL MNIE DIABEL i musze isc do egzorcysty. Trakruje to z przymruzeniem oka a ja juz wiem ze dla nich jest iuz za pozno na resocjalizacje. Mowie jej taak a jakos wiele spośród DDA ma takie leki a ona na to 'jakie dzieci alkoholikow, nie masz bliższej rodziny?' Nie wiem o co chodzilo ale nie najlepiej z nia. Nie moge juz w niej pokladac nadziei na zrozumienie. Wiele przeszla, moze zmieniło ja to bardziej niz mnie. Zbliza sie noc. Juz nasluchuje. W ogole porobilam prezenty, nikt chyba nie umie sie cieszyc. Smutno mi, mam ochote plakac. Nie ma tu dobrej energii. Każdego cos boli, każdy narzeka. Chce do domu mojego chłopaka. Tam zaczyna sie normalnosc. W takich warunkach do rozwoju psychiki nie moglam wyrosnac na nikogo innego niż na tego, kim jestem
  5. Synsa a Ty czego się boisz? Postanowilam ze dzisiaj zmierze sie z lekiem. Przeniose sie do pokoju z balkonem. Tam boje sie spac najbardziej, bo przez balkon ktos moze wg mnie wejsc. Ustawie lozko przy drzwiach balkonowych i odslonie w nocy firanki żeby byla tylko szyba. Poloze sie spac obrocona do niej plecami, tak zebym nie widziala co sie dzieje na dworze. Jak to zniose to wydaje mi sie ze lek sie zmniejszy a moze zniknie
  6. Moze byc face jestem za. Na skype sie nie zdecyduje bo nie umiem rozmawiać z ludzmi wprost. To byla zła noc. Spalam ze 4 godziny. Swiatlo zapalone. Co zgrzyt to mocniejsze bicie serca i fala goraca. Panicznie boje sie duchow. Dopytywalam babci co ona na to i powiedziala ze na pewno istnieja. Oszaleje naprawde oszaleje
  7. Mam kogos takiego. Predzej czy pozniej do tego dojdzie. Czekam chyba na jakies przesilenie. Pies juz spi. Ja dalej nie moge. Zamykam oczy i znow katem widze jakis blysk. Na pewno ktos/cos tu jest. Ale jak mam spac spokojnie. Jak tylko wrocilam to babcia tekst ze jej ciśnienie ostatnio skacze, ze ja piecze w okolicy serca. Gdy jestem daleko to nic takiego mi nie mowi przez telefon. Odcinam sie, mniej wiem i nie martwie sie. Przeczytalam ulotki z lekow jakie bierze. Po antybiotyku wysiadly jej nerki a jak nerki to i ciśnienie skoczylo. Zamiast powiazac informacje ze to skutek tego antybiotyku i bol nerek a nie krzyza to zmienili jej lek na nadciśnienie. Ta sytuacja powoduje ze boje sie z zasnac w razie czego. Aby cos sie ruszylo u babci w pokoju to wydaje mi sie ze wymaga pomocy ale nie moze juz mowic i tylko stuka o cos żeby dac znac. No nie moge. Chce juz stad wyjechac a to dopiero początek
  8. Ja borderline porownuje do AIDS. Tak moge pojsc do psychologa, staram sie to w koncu załatwić ale ostatecznie znowu nic nie robie, bo wlasnie borderline mnie blokuje. Czuje strach przed ludzmi i jednoczesnie brakuje mi zapalu do działania, wiec nie doprowadzam spraw do konca. Sama siebie niszcze tak jak wyniszcza AIDS - jak mam niszczyc wirusa skoro wirus zaatakował wlasnie system, ktorym mozna go zniszczyć. Tak to czuje. Znow planuje po Nowym Roku wszystko naprawiac. W pewnym stopniu jest lepiej. Lecze sie miloscia w duzych dawkach. Resocjalizuje sie przy rodzinie chlopaka. Ale jak opornie to idzie. Glupie sytuacje np zostawiam jego rodzicom prezent pod choinka a jak oni chcą mi sie odwdzieczyc to czuje lek zeby wyjsc z pokoju bo wiem ze bede musiala byc mila. Nie umiem okazywac zyczliwosci. Wydaje mi sie ze wszyscy to widza jak sztucznie się wtedy zachowuje. Dzis mnie r**o. Przywiozl mnie do domu na swieta i jego mama dala mi ciastka dla babci. Przyjechalismy, babcia od razu ze sie źle czuje, dalam jej prezent, ale jakos sie nie cieszyla. Zobaczyła te ciastka i chciala się odwdzieczyc, a ze piekla dopiero ciastka to przyniosla marynowane borowiki, najpiękniejszy sloik jaki miala a u niego w domu nie jedza. Dobilo mnie to ze ja tak trace kasę na glupoty a tutaj w domu tego czy tamtego brakuje. Tez nie chce swiat. Jestem w domu i czuje lek ; ( tez cos kolo 10 mcy bez lekow. Wzielam sobie psa zeby ze mna spal bo nie zasne. Ktoś chce mi cos zrobic, najpewniej udusic
  9. Hejka. Zaginelam w akcji. Mialam komplikacje na uczelni z powodu nieobecnosci. Tak jak wcześniej pisalam, mialam isc pogadac z prowadzacym, usprawiedliwić sie no i sie zaczelo. Dzień wcześniej wzielam pewien lek przeciwbolowy i wywolalam interakcje z innym. Jak szlam do typka to mnie nieźle telepalo. Zobaczyl ze na usprawiedliwieniu lekarskim data wystawienia byla 12 grudnia a zwolnienie bylo wystawione wstecznie na od 4 do 13. Powiedzialam mu ze chce z nim porozmawiać na osobnosci. I tak wiedziałam ze mi to usprawiedliwi ale chciałam go zaszokowac, w pewnym sensie wymusic na nim lagodne traktowanie. Nienawidzę tego. Zaczelam mu plakac na glos, mówić ze mam zaburzenia osobowosci. Rzecz jasna poszedl mi na reke jak tylko mogl. Niby fajnie ale to byl ten doktorek ktory mi się mega podoba. Teraz w jego oczach jestem bidulka. Czuję się z tym zle. Czuję się gorsza. Patrzy na mnie, uśmiecha sie ale nie zartuje ze mna jak z innymi. W ogóle jestem jakos tak na uboczu posrod kolegów z roku. Jutro kolokwium. Nic nie umiem. Zajadam to i trace kase zeby sie uszczęśliwić ale znow tyje i nie podobam sie sobie. Same sprzecznosci.. jutro wstanę jakby nigdy nic...
  10. ja tak samo nienawidze. Niektorych w sumie za drobnostki. Nie moge sie dogadac z dziewczynami. Jesli juz mam jakichs znajomych to sa to mezczyzni. Nie umiem udawac przed ojcem, ze go nie nienawidze. Kiedy zjezdza raz w roku zza granicy to mnie przytula i mowi kocham cie a ja se mysle zeby czym predzej mnie zostawil i mnie jakos tak 'wysztywnia'. No nie kocham, nienawidze i nie zamierzam mu wysylac np zyczen na swieta, urodziny itp. Czemu moje siostry potrafia z nim gadac? Mniejsza z tym, mam ochote sie upodlic, zeby zlapac dno totalne i w koncu isc do tego psychologa. Tu jest problem - kobiety nie chce a w facecie pewnie sie (jak zwykle) zakocham. Moze histeryzuje. Moj chlopak powiedzial, ze czytal o borderze (jaki kochany) - pomaga rozmowa z innymi osobami, ktore maja podobne problemy. Moze dlatego chce tu z Wami byc :) Pomaga tez sport i znalezienie hobby. Wczesniej myslalam, ze da sie z tym zyc, no ale wlasnie zyje ale co to za zycie. Bierna obserwacja jak inni zblizaja sie do celu. Zbieram juz powoli sily na ostateczne starcie i wielkie zmiany. Tak dluzej byc nie moze. Jutro wazny dzien. Dowiem sie czy mi pozowola odrabiac zalegle zajecia czy musze brac warunek za 3tys. Jak warunek to juz po studiach. Mimo tego, ze kocham te studia, to jest jakas blokada, ktora sprawia, ze klade na nie 'lage' i sie nie staram ehh wszystko bedzie dobrze, bedzie dobrze...
  11. Jak on sie specjalnie nie odzywa mimo tego, ze wie, ze zle się z tym czujesz, to bym sie rozejrzala za innym. Po co masz sie denerwować. On powinien rozumieć i nie prowokowac Cie. Tez bylam kiedys z takim typkiem.. co do uspokajania sie ja wlasna rękę to zawsze mozna sie wprawic w euforie ;o jak mnie tamten wkurzal to bralam chlorprothixen i spalam caly dzien. Co sie zbudzilam to patrzylam na telefon. Jak nic nie bylo to dalej sen. To bylo toksyczne. Teraz tylko euforia -- 14 gru 2013, 12:24 -- Jak on sie specjalnie nie odzywa mimo tego, ze wie, ze zle się z tym czujesz, to bym sie rozejrzala za innym. Po co masz sie denerwować. On powinien rozumieć i nie prowokowac Cie. Tez bylam kiedys z takim typkiem.. co do uspokajania sie ja wlasna rękę to zawsze mozna sie wprawic w euforie ;o jak mnie tamten wkurzal to bralam chlorprothixen i spalam caly dzien. Co sie zbudzilam to patrzylam na telefon. Jak nic nie bylo to dalej sen. To bylo toksyczne. Teraz tylko euforia
  12. Mi sie zawsze starsi podobali - na <30 lat nawet sie nie patrzylam ale ostatnio jakies zaskoczenie, tylko <30, najlepiej w moim wieku - a wiec jednak psychika sie jeszcze zmienia. Nie wytrzymalabym z kims, kto nie moze odleciec, tak jak ja. W starszych mezczyznach nabardziej mnie denerwowalo wlasnie to, ze zazwyczaj mieli jakies zobowiazania i nie byli sklonni do szalenstw. Conessa jesliby mielibyscie dziecko razem to by zrownalo tamten jego zwiazek z Waszym. Moze nie czujesz sie tak wazna i wyjatkowa, bo on juz przezyl te swoje 'pierwsze razy' z kims innym. Mnie to zawsze bolalo. Chcialam zrobic cokolwiek, czego on jeszcze nie robil i poczuc sie wazna w jego zyciu. Ale najwazniejsze to gadac ze soba o wszystkim, o najmniejszej watpliwosci. Byc tak blisko, zeby nie moc sie oddalic od siebie, bo ewentualny zgrzyt natychmiast zostaje przeanalizowany i naprawiony. Wtedy sie uda. Jak powiedzial ze chce miec z Toba dziecko no, to jest cos :) jak masz w nim wsparcie, interesuje sie Toba to nie ma co sie dziwic, ze tak go kochasz. Mi sie wydaje, ze my kochamy na mase, tak jak powinno wlasnie byc.
  13. Conessa ja jakis slowotok mam. Ciagle na necie siedze. Tez zjechalam do domu z miejsca, gdzie studiuje i nie mam z kim pogadac. Ze swoimi nawet mi sie nie chce. Babcia mowi, ze jestem leniem i tyle, nie wie co mi jest. Mam sie tylko uczyc, najlepiej na stypendium. Jak dzwonie do nich to pierwsze pytanie czy 'bylam dzis na wykladach'. Jak mowie, ze nie, bo sie zle czuje to teksty, ze nie mam nic do roboty, tylko sie uczyc a i tak mi sie nie chce i ZE TO NIE MA SENSU. 'No to wracaj do domu i trzeba bedzie rente zalatwic'. Denerwuje mnie to. Kiedys dawalam sobie rade. Jak mialam sajgon w domu (od zawsze do gimnazjum) mobilizowalam sie maksymalnie. Zawsze mialam byc najlepsza. Nastalo liceum. Zobaczylam, ze sa lepsi. Ale tez nie do konca nie wiem czy to to. Od tamtej pory robie niewiele. Jestem prawie najgorsza. Ciagle cos poprawiam. Nie zaliczam, przekladam. I to przekonanie, ze i tak jestem do niczego. Mniejsza z tym. Mialam sie dzis uczyc, skoro nie spie w nocy, bo sie boje, to zaserwowalam sobie 'cos na pobudzenie'. Teraz ani sie nie ucze ani nie chce mi sie spac. Nosi mnie. Slucham piosenek. Placze, pozniej sie smieje. I... szukam emocji w wymyslonych sytuacjach. W zwiazku stabilizacja, ale ja marze o czyms/kims innym. Nieuchwytnym. Glupie to jest bardzo bardzo. Facet ze studiow, doktor, elektrycznosc i magnetyzm. Nic od niego nie chce, wystarczy mi tylko skrzyzowanie spojrzen? To jest w tej chwili dla mnie bardziej ekscytujace niz ta stabilizacja, jednak niczego nie bede burzyc. Rozsadek?? wiem, ze jesli dam sie poniesc tej niedorzecznej mysli to skoncze na tym, ze bede sama a tego nie chce, wiec jestem bo jestem. Kocham i nic nie czuje na przemian. Conessa a jeszcze a propos facetow wlasnie to mi czesto zarzucano, ze chce miec kogos na wlasnosc. Myslalam, ze jak sie kogos kocha to chce sie z nim byc jak najczesciej i albo naczytalam sie ksiazek i jestem romantykiem albo jestem psychiczna. Teraz staram sie dawac troche wolnosci, ale i tak leze i czekam, kiedy przyjdzie z pracy lub skads tam, bo nie mam ochoty wstawac i cos robic jak go nie ma. On jest moja tarcza ochronna. Ja placze, on lezy przytulony z tylu. Wtedy wiem, ze nic mi sie nie stanie. Jak bylam z osobami podobnymi do mnie, nerwowymi, to dzialaly wlasnie te mechanizmy BPD. Dopiero, kiedy trafilam na swoje zupelne przeciwienstwo, jestem w stanie opanowac je w stosunku do niego. Jak mam sie na nim wyzywac skoro to nawet nie wypada w stosunku do osoby, ktora zawsze jest za mna, nigdy nic zlego na mnie nie powiedziala. Inni byli inni. No dobra koniec juz na dzisiaj PS nie mam polskich znakow na klawiaturze, stad takie pisanie
  14. karoll007 dokladnie, jest wielu lekarzy, ktorzy traktuja ludzi jak scierwo, dlatego ja zawsze sptawdzam opinie na necie. Czasem jednak ma sie do czynienia z przypadkowymi osobnikami. Rok temu odwalilam. Taka akcja, mieszkalam wtedy sama i chcialam silnych emocji, poznalam typka przez internet i sciagnelam go do domu. Krecilo mnie to 'nieznane'. Popilismy (wtedy bralam leki SSRI ;() i to mi wlaczylo chora ekscytacje. Zakrecil mnie ten facet, powiedzial, ze przyjdzie nastepnego dnia, ale byla cisza w telefonie. Oczywiscie zaczal sie zjazd, dol nie do opanowania. Rzadko sie zdarza, ze tak bardzo chce smierci. To skutek lekow i alkoholu, dlatego odradzam. Napisalam mu, ze chce to zrobic i.. nie odbieralam telefonu. A tak, zeby sie bal, a co mi tam. Siedzialam, pilam, sluchalam smetow, mialam tabletki naszykowane. Bawilam sie nimi, ogladalam. W miedzyczasie ktos dzwonil domofonem. Nie otworzylam :)) jak sie pozniej okazalo to byl ON. Za jakis czas puscilo mnie, jak zwykle i znow chcialam zyc. Tym razem otworzylam drzwi, bo znow kros dzwonil. Myslalam, ze to on dalej czeka. a to byla POLICJA. Koles powiadomil ich, ze chce TO zrobic. Oni wezwali karetke. Karetka przyjezdza, a mnie wtedy zebralo na smiech, bo ratownik medyczny, ktory przyjechal, to byl moj eks. Nie ma zmiluj, zabrali mnie do szpitala. Tam wlasnie zaczelam sie bac lekarzy. Nie wiem naprawde czemu dla nich nie ma roznicy, czy ktos ma schizofrenie, ktora jest ciezka choroba, czy tez zaburzenia osobowosci - jednakowo traktuja pacjentow z przymruzeniem oka. Juz na izbie przyjec zaczelam plakac, ze musze wracac, bo nie chce stracic studiow, mowilam, ze tak naprawde nie chcialam tego zrobic. Bylam zdenerwowana i lekarz sie zapytal czy dac mi cos na uspokojenie. Ja mowie, ze nie chce, wole sie sama uspokoic. Ale gdzie tam, bardzo uczynny lekarz przepisal jakas gorzka tabletke na relax. Zabrali mnie na oddzial. Chcialam powiadomic rodzine (zabrali mi telefon) a oni, zebym kladla sie spac. Nikt mi nie chcial dac zadzwonic. Przeciez jak tam jestem to jestem po..ana no nie. Pielegniareczki, mysle, przyjdziecie kiedys do mnie do apteki... Musialam zadzwonic z budki, ktora tam byla, na policje, zeby oni powiadomili rodzine. Dalszy pobyt hmm trafila mi sie najgorsza kosa jako lekarz prowadzacy. Ciezko mi opisac jej fenomen. Cos w skrocie, ze jak zechce to bedzie mnie tam trzymala nie tydzien ale pare miesiecy. Oczywiscie poleciala moja ulubiona karbamazepina, po ktorej nie czailam zbyt wiele i jak to ja mowie 'przeszlam do krainy cieni'. Przyjezdzala do mnie rodzina, chcieli mnie jakos wypisac ale nic z tego, bylam potencjalnym samobojca, zagrozeniem. Za slowa sie placi. Za kazdym razem na obchodzie pytali jak sie czuje mowilam ze dobrze. W koncu poszlam do ordynator, poskarzylam na tamta prowadzaca i jakos sie ruszylo! siostra potwierdzila, co tamta powiedziala, ze jak zechce to mnie tu potrzyma. W sumie 8 dni tam siedzialam. Nic mi to nie pomoglo. Jak tylko wyszlam to odstawilam karbamazepine. Tak mnie chcieli stabilizowac czy cos. Mowilam ze na poprzednim leku tj escitalopramie czulam sie dobrze, ale zepsulam wszystko bo sie napilam. Nie docieralo. Przeciez jestem nienormalna, wiec co ja moge wiedziec. A jeeszcze tak na koniec. Najlepsze bylo jak mnie wiezli na tomografie komputerowa w karetce z gostkiem w pasach z oddzialu sadowego. Dzis czuje, ze znow brak mi emocji. Nie spalam chyba do 3 w nocy. Co to jest, ze jak tylko zgasze swiatlo to boje sie poruszyc. Powiedzialam o tym mamie, a ona na to, ze moja siostra (ktora mieszka za granica) ma to samo! dziekuje ci tato za te wszystkie noce, kiedy nie spalam, bo pilnowalam mamy, by w razie potrzeby skoczyc ci do gardla. Gotowa na wszystko 6 latka, 20 lat pozniej, dalej boi sie zasnac. Przepraszam dziewczyny, ze to pisze.
  15. Ja tez sobie wyrywam włosy ze złości i drapie twarz. Kiedys sie okaleczalam ale odstawilam leki już dosyć dawno i sie to unormowalo. Teraz juz tak nie robie. To juz kolejny etap. Reaguje frustracja. Leze i umieram w myślach. Pozniej mi jakby nigdy nic przechodzi. Śmieje si3 do nastepnego nagromadzenia stresu. Ostatnio nie moge spac q nocy. Boje sie ze jak otworze oczy to zobacze jakiegos ducha. Dzieciece leki a 26 lat na karku. 26 lat a od gimnazjum nic się juz prawie nie zmieniło. Co do facetow to tez pasmo nieszczesc. Jak teraz na to patrze to nie dziwie sie, ze co niektórzy maja mnie za idiotke. Przedostatni tez mial zaburzenia, tyle że narcyzm i osobowość niedojrzala. Nie traktowal powaznie moich wypowiedzi. Nawet jak mowilam zeby wyp... to on się i tak smial- tacy sa najgorsi. Budził we mnie agresje. Byly tez pozytywne strony ale ostatecznie sie rozstalismy. Teraz jestem od ponad roku z nowym mezczyzna. Od A do Z taki jak chciałam i o dziwo.. potrafię juz nie odreagowywac na nim. Złego slowa nie powiem, nie mowiac juz o rekoczynach. Zamieszkalam z nim potajemnie (przed swoja rodzina) u niego w domu. Nie ma krzykow, nikt nikomu zle nie życzy, wszyscy sie wspieraja i szanuja. Na cale szczęście jakos mnie zaakceptowali i zyje tutaj z nimi spokojnie. Do rodziny nie jeżdżę prawie wcale. Mimo to zaczelam motac na innych plaszczyznach i dalej mam doly
×