Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Synsa

Użytkownik
  • Zawartość

    379
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. dream*, ja swojej pani doktor też nie lubię. jest wredna i wyniosła ale z lekami i terapia trafia. a raczej trafiała. jutro jadę sięzapisać na wizytę. padam, umieram, nie chcę, nie wiem co robię że to ciągle i ciągle wygląda tak samo, nic się nie zmienia, nic, nigdzie. Nie chce mi się już żyć. Brakuje mi sił.
  2. freya, mnie wszystko wkurwia. Ale damy radę. Zawsze może być jeszcze gorzej...
  3. Długo mnie nie było. Wróciłam. Problemy też wróciły, ba ze zdwojoną siłą nawet! Ja dla odmiany zaczęłam od godzinnego wywiadu u psychiatry-miałam szczęście. Ale to też do czasu. Po półtora roku moja terapeutka dosłownie mnie 'olała' a potem ja się uniosłam. Albo nie wiem, może zrobiłam dobrze. Ale zniknęła na urlop zdrowotny chwile po tym jak odstawiłam leki. Co tydzień dzwonili z poradni i przekładali wizytę. Trwało to w sumie 3 miesiące a ja popłynęłam jak nigdy. Kiedy wreszcie nadszedł dzień kiedy miałam spotkać się po tej przerwie z T. nawet dostałam smsa z przypomnieniem daty i godziny od recepcjonistek to ta... nie przyszła. Tak się zdenerwowałam i zasmuciłam że nawet nie pytałam nigdzie czy coś się stało. Wyszłam i do tej pory zastanawiam się czy wrócić.
  4. dream*, wrócę do leków i już nigdy ich nie odstawię (o ile znów mi nie odbije bo 'już jest dobrze, dam sobie radę'). Miałam kończyć za miesiąc terapię i chyba to zrobię bo jest jeszcze gorzej niż było, z emocjami przynajmniej. Owszem, z depresji wyszłam, ale ... teraz 'zabawą' i szukaniem 'mocnych emocji' zmarnowałam kolejne szanse, olałam wszelkie plany i robię takie głupoty że aż mnie to przeraża.
  5. Synsa

    [Olsztyn]

    joker27, bez przesady. Ja się leczę w poradni przy szpitalu i standardem jest oczekiwanie ok.3 miesięcy na pierwsza wizytę, ale potem już jak się pilnuje terminów to nie ma problemu z wizytami. Jestem już po roku terapi indywidualnej, a że gówno mi daje to już inna kwestia...
  6. Hej! Nie wiem co u was, nie zaglądałam tu chyba ponad pół roku. Miesiąc temu odstawiłam leki - to był największy fail w moim życiu. Rok 'pracy nad sobą' w dupę, dostaję świra, mam gąbkę zamiast mózgu, chaos wszystkich emocji które wytłumiły wcześniej leki. Zjebałam kolejny raz, wszystko. Bless!
  7. Synsa

    [Olsztyn]

    niitka, może się miniemy na korytarzu
  8. oompa, płacz śmiało! To jeden z Twoich objawów! To nic niezwykłego dla psychiatry/psychologa. Ja ryczałam przez kilka pierwszych wizyt, teraz też mi się czasami zdarza.
  9. Lewiatanxxx, warto, o ile oczywiście czujesz potrzebę. Jak sobie jakoś tam z tym wszystkim radzisz to nie ma sensu. Ja się czuję o niebo lepiej na stabilizatorach, te 'dołki' prawie nie zawracają mi głowy. Ale na samych lekach być nie chcę, uważam że bez jednoczesnej terapii to nie ma sensu. -- 13 cze 2014, 01:16 -- Aha. No i ja jestem w poznawczo-behawioralnej. Na początku mi nie leżała ale po prawie roku widzę że stawiam pewne kroki ku pozytywnym zmianom. No i nie każdy terapeuta musi się trzymać sztywnych wytycznych (np. takich jakie wypisuje się w internecie ;p) a poruszać się w granicach całej swojej wiedzy i kompetencji.
  10. A mi się wydaje że to nie o samo zachowanie jako takie chodzi a o emocjonalność.
  11. Co do cen to ja na pierwszej wizycie powiedziałam że ważna jest dla mnie niska cena i psychiatra o tym pamięta i nie ma kombinowania z ceną, zawsze przepisuje mi w tanie, na to nie narzekam. Często słyszę że lekarze wciskają drogie leki bo coś z tego mają, pewnie, no ale wystarczy poprosić o zwrócenie uwagi na cenę, wszystko da się załatwić
  12. Nie mogę już znieść tego ciągłego pieprzenia że sama muszę sobie radzić, że sama sobie radzę, że będę sama sobie radzić. Nie mam siły. Dlaczego nikt nigdy nie może znieść z moich ramion tego ciężaru, czemu ciągle JA muszę sobie radzić, czemu inni mogą korzystać z pomocy innych a ja MUSZĘ dbać sama o siebie od początku do końca. I dodatkowo słyszę ciągle te 'złote rady' ułóż sobie życie, my za Ciebie tego nie zarobimy. Czemu do chuja pana ja muszę robić wszystko SAMA!? Uszkodziłam sobie delikatnie naskórek na nogach i ręce, dobrze że nie wpadłam w szał i nie wyskoczyłam z okna. Zajebisty sukces którego nikt nie zauważy i nie zrozumie. Ju7tro znów będę radziła sobie sama myśląc co mnie czeka...
  13. tarantula, a u mnie odwrotnie Po 100 nie aż tak śpiąca się czuję przez cały dzień jak wcześniej
×